Apel

/…/ W Roku Świętym 1983 Ojciec święty zapraszał do Rzymu różne grupy. Przyjeżdżały pielgrzymki, odbywały się spotkania, ale nie było młodzieży. Co to za Kościół, co to za chrześcijaństwo – powiedział Papież do Rady d/s Świeckich – jeśli nie ma młodzieży. Trzeba tę młodzież zaprosić . Niech przyjadą do Rzymu i przeżyją swoje święto, swoje spotkanie z papieżem.

/…/ I przyjechało tyle młodzieży, że nie mogli się zmieścić na Placu św. Piotra. Przybyło ponad 200 tysięcy /…/. Od wojny nikomu we Włoszech nie udało się zgromadzić tylu ludzi, i to tak zdyscyplinowanych, i tak zainteresowanych tym, co mówi Papież. A Papież mówi w trudny sposób, porusza ważne problemy i stawia wymagania. Młodzież słucha Go z uwagą, bo wyczuwa, kto do nich czuje sentyment, kto ich lubi, kto ich kocha, kto im daje prawdę, kto ich nie łudzi.

/…/ Potem, w roku 1986, w Roku Młodzieży, do Rzymu przyjechało jeszcze więcej, ponad 300 tysięcy młodzieży. Jedynym miejscem, które mogło ich wszystkich pomieścić, był Plac św. Jana Laterańskiego przy Bazylice, należący do komunistów. Komunistyczna partia udostępniła młodzieży ten plac i odbyło się spotkanie /…/

/…/ Młodzież ma rozeznanie prawdy, ma zapotrzebowanie na prawdę, młodzież chce posłuchać wymagających słów. Nie boi się prawdy, nie boi się wymagań. Bardzo ważną rzeczą jest, żebyśmy umieli szanować to ziarno sumienia, które jest w każdym młodym człowieku. /…/

Bywają często prowokacje. Na młodzież mają apetyt różni ludzie, bo wiedzą, że społeczność tworzą także młodzi ludzie i przyszłość tworzą młodzi ludzie. Dlatego trzeba umieć strzec swej godności, nie dać się sprowokować, nie dać się ściągnąć tam, gdzie obiecują takie czy inne złudne przyjemności, trwające dzień czy godzinę, a potem człowiek musi bardzo ciężko za nie płacić. Musimy nauczyć się rozpoznawać dobro i tych ludzi, którzy nam głoszą dobro. /…/

Są tu dzisiaj z nami bracia z Taize, którzy byli uczestnikami i organizatorami tych spotkań młodzieży z Ojcem świętym, zobaczcie, ile dzisiaj jest takich społeczności, takich ruchów, takich ludzi, którzy swoje życie, czas, swoje serce oddali młodemu człowiekowi.

/… / Kiedy młodzi ludzie przyszli do Papieża podczas ostatniej jego podróży do Krakowa i pod oknem krzyczeli, domagali się, żeby im coś powiedział, to powiedział im, że właściwie urok młodości polega na tej przygodzie wewnętrznej, którą jest szukanie i odkrywanie nie tylko Boga, ale i własnej wartości, sprawdzanie siebie. /…/

Jestem przekonany, że warto takie spotkania organizować, żebyśmy zobaczyli, że nie jesteśmy na świecie sami, że jesteśmy wszyscy spod znaku Chrystusowego i że młodzież z całego świata jest zainteresowana Kościołem, że Kościół liczy na młodzież i jej potrzebuje. Ma do niej zaufanie.

[za: „Aspekty” / 1988, oprac. na podstawie nagrania magnetofonowego]

2017-12-16T15:05:32+00:00 16 grudnia 2017|Inne|