Biskupi polscy w Niemczech

J.K.: – Z mass-mediów dowiedzieliśmy się, że w czasie gdy Prezydent Lech Wałęsa obywał swą oficjalną wizytę w Niemczech, z trzydniową wizytą przebywała tam również delegacja Episkopatu Polski na czele z Prymasem (30. 03 -1.04. br. – dop. red.), a uczestniczył w niej także Ksiądz Biskup. Jaki był cel tego wyjazdu?

Bp. J.M.: – Na wstępie może uwaga, że ten zbieg okoliczności, iż równocześnie do Niemiec pojechał Prezydent RP i biskupi polscy, był najzupełniej przypadkowy. Terminy takich wizyt uzgadniane są niezależnie i można co najwyżej dopatrywać się pewnego znaku Opatrzności, który pokazuje, że Polska nie może w kontaktach międzypaństwowych zapomnieć o wartościach duchowych, także tych, niesioych przez Kościół.
Wracając do samej wizyty, to odbyła się ona w ramach regularnych kontaktów między poszerzoną delegacją biskupów niemieckich i polskich. Po obu stronach w spotkaniu uczestniczyło po 14 osób, zasadniczo biskupi, którzy z racji duszpasterskich (przygraniczne diecezje) są szczególnie zainteresowani wzajemnymi kontaktami. Przy obecnym otwarciu granic jest bardzo istotne, abyśmy patrzyli na siebie jako sąsiedzi, wspólnie zatroskani o chwałę tego samego  Chrystusa  ukrzyżowanego, któremu służymy w jednym Kościele.

J.K.: – Co można powiedzieć o przebiegu wizyty i jak ocenić jej rezultaty?

Bp. J.M.: – Poruszyliśmy szereg tematów ogólnokościelnych. Spotkanie nasze uwieńczone zostało wspólną deklaracją na temat obrony życia. Dążymy do tego, aby jednoczyć wysiłki duszpasterskie różnych episkopatów dla uformowania opinii publicznej, że cały Kościół broni życia poczętego (a nie tylko w Irlandii czy w Polsce) i jest przeciwny fałszywemu prawodawstwu skazującemu na śmierć bezbronnego. Będziemy przygotowywać  wspólne wystąpienia także w innych ważnych sprawach.
W rozmowach z biskupami niemieckimi ustaliliśmy też podjęcie kolejnych kroków na rzecz rozszerzenia kontaktów pomiędzy młodzieżą polską i niemiecką i zabezpieczenia jej opieki duszpasterskiej podczas wyjazdów.
Nasza wizyta komentowana była przez niemieckie mass-media, a z prasą mieliśmy oddzielne spotkanie.

J.K.: – Czy nasza diecezja posiada jakieś szczególne związki ze stroną niemiecką?

Bp. J.M.: – Kontakty między konkretnymi biskupami, na przykład między biskupem Görlitz, biskupem Magdeburga a biskupem gorzowskim, istnieją już od dawna. Mimo że dawniej były zakazane przez władze PRL, to kontynuowano je w dyskretnej formie, chociażby korespondencyjnie lub poprzez wizyty indywidualne. Teraz jest możliwość ich poszerzenia i tak się dzieje. W niektórych naszych miastach, np. w Gubinie czy Słubicach, wierni mieszkający po obu stronach granicy spotykają się na wspólnych nabożeństwach i na uroczystościach kościelnych. Biskup Görlitz Bernhard Huhn pragnie, aby tego rodzaju współpraca była ściślejsza. Zostałem zaproszony do jego seminarium w Neuzelle oraz na braterskie spotkanie do Görlitz. Chcemy ustanowić regularne spotkania (kilka razy w roku) sąsiadujących biskupów i ich współpracowników uważając, że problemy duszpasterstwa przygranicznego są naprawdę palące i trudne. Wymienię chociażby takie, jak: zagrożenie niedzieli jako Dnia Pańskiego, zatracenie uczciwości i wzajemnej pomocy, podsycanie nienawiści między oboma narodami czy słabość moralna wielu osób chcących realizować rozmaite interesy w miejscowościach przygranicznych. Są to bolączki występujące po obu stronach Odry.

J.K.: – W kontekście tego, co zostało już powiedziane – jak Ksiądz Biskup widzi dzisiaj rolę Kościoła w pogłębianiu procesu pojednania polsko-niemieckiego. Wiemy przecież, że polscy biskupi poprzez pamiętne „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, zawarte w liście do biskupów niemieckich w 1965 roku, byli tego dzieła prekursorami.

Bp. J.M.: – Sądzę, że obecnie mamy do czynienia z kontynuacją podjętego wtedy wysiłku, ale jest on już na zupełnie innym etapie. Nawet w porównaniu z pierwszym spotkaniem z biskupami niemieckimi w Gnieźnie (w listopadzie 1990 r. – dop. red.) widać zasadniczą różnicę w patrzeniu na tak drażliwe tematy jak choćby używanie odpowiedniej terminologii w odniesieniu do niektórych zdarzeń i faktów. Pojawiła się wtedy np. kontrowersja, jak określać byłych mieszkańców z naszych ziem zachodnich: „wypędzeni” czy „wysiedleni”. Smutnych faktów z historii wykreślić się nie da, ale trzeba umieć znaleźć wobec nich bohaterskie postawy, wynikające ze spojrzenia w przyszłość. Wyrazem takiej postawy był właśnie tamten wspomniany list biskupów polskich, który wszedł do dziedzictwa całego Kościoła katolickiego. Obecnie w naszych kontaktach mniej jest tamtego zatroskania o przeszłość, a raczej chcemy pielęgnować rodzące się już owoce przebaczenia i stawiać czoła współczesnej rzeczywistości.
Biskupi niemieccy podchodzą w czynny sposób do problemu pojednania między narodami. Na bliskość narodu polskiego są bardzo wrażliwi, może nawet bardziej niż politycy. Przez całe lata 80-te nieustannie nam pomagali i wspierali. Dziś też chcą pomagać, nie tylko materialnie, bo pieniądze bardziej są potrzebne biedniejszym od nas narodom, lecz doświadczeniami, jakie wynieśli z bolesnej konfrontacji z moralnym liberalizmem i materializmem praktycznym, który tam zaistniał wcześniej i który w wielu punktach udało się im przezwyciężyć. Chcemy doprowadzić do ściślejszej współpracy obu episkopatów, ustanowić nawet relacje specjalne, takie jakie łączą choćby episkopaty Niemiec i Francji.

J.K.: – Dziękuję za rozmowę.

2017-12-17T14:57:30+00:00 17 sierpnia 1992|Wywiad|