„Błogosławiony ksiądz Jan wzywa nas do świadectwa miłosierdzia”

List pasterski Metropolity Przemyskiego na dzień wspomnienia liturgicznego bł. Jana Balickiego, z dnia 9 października 2002 r.

Drodzy Diecezjanie!

Trwa w nas jeszcze radość, jaką przeżyliśmy na krakowskich Błoniach, kiedy to Ojciec Święty włączył ks. Jana Wojciecha Balickiego do grona błogosławionych. Była to nie tylko nasza radość. W przemówieniu na Anioł Pański, tuż po zakończeniu beatyfikacyjnej Mszy św., Ojciec Święty dał wyraz swojej radości i powiedział o oczekiwaniach z racji wyniesienia przemyskiego kapłana. Przypomnijmy sobie te słowa: „Nie mogę zapomnieć o archidiecezji przemyskiej, która dziś raduje się z wyniesienia do chwały błogosławionych ks. Jana Balickiego (…) proszę Boga, aby kult tego nowego Patrona przynosił w sercach wszystkich obfite owoce łaski”.

I oto nadchodzi dzień 24 października, w którym zgodnie z decyzją Stolicy Apostolskiej obchodzić będziemy liturgiczne wspomnienie naszego nowego Błogosławionego.

Chciałbym, aby był to dzień wyjątkowy dla całej naszej archidiecezji, obchodzony nie tylko ten jeden raz, ale każdego roku. Widać bowiem wyraźnie, że Ojcu Świętemu chodzi o to, aby szczególna refleksja i modlitwa formowała naszą wiarę i nasze codzienne życie. Pokora Błogosławionego miała owocny wpływ na zachowanie się wobec drugiego człowieka, a także na codzienną ocenę siebie w relacji do Pana Boga.

W ostatnim komunikacie z okazji 58. Tygodnia Miłosierdzia zwracałem uwagę na potrzebę wrażliwości na ludzką biedę. Daliście temu wyraz waszym duchowym i materialnym wsparciem, za co serdecznie dziękuję.

Postać bł. Księdza Jana winna nam przypominać, że miłosierdzie nie jest jednorazowym aktem, jakąś formą kościelnej akcyjności. Wskazując na bł. Księdza Jana, Papież wytyczył nam drogę. „Służbą miłosierdzia było życie bł. Jana Balickiego. Jako kapłan miał zawsze otwarte serce dla wszystkich potrzebujących. Jego posługa miłosierdzia przejawiała się w  niesieniu pomocy chorym i ubogim, ale szczególnie mocno wyraziła się przez posługę w konfesjonale” (Jan Paweł II).

Nie zostawiać biednych samym sobie…

Ten pierwszy i każdy kolejny dzień liturgicznego wspomnienia winien zaowocować zwiększoną troską o los ludzi biednych. Różne są te parafialne biedy. Znamy je dobrze, czasem nie wiemy, jak im pomóc, nie utwierdzając w bezczynności. Nie można jednak ustawać w wysiłku uruchomienia wrażliwości. Niech zatem dni poprzedzające wspomnienie będą czasem spotkań katechetycznych, w grupach żywego Kościoła poświęconych refleksji – komu i jak możemy pomóc.

Widzę tu duże pole dla Akcji Katolickiej. Tam, gdzie to możliwe, a  nawet trudne, warto by się wybrać do wiejskich sklepów, barów i  zaproponować, aby w dniu wspomnienia nie podawać alkoholu. Przecież na wioskach, a w wielkim procencie nasza diecezja jest wiejska, sklepy te prowadzą ludzie wierzący. To oni, podjąwszy taką inicjatywę, staliby się apostołami trzeźwości. Oni najlepiej wiedzą, jak wiele zła dzieje się poprzez alkohol.

Niełatwo było młodemu wikaremu z Polnej wkraczać do czterech żydowskich karczm, by upomnieć pijących tam mężczyzn, że rozpoczyna się czas Gorzkich Żali i należałoby podjąć akty współczucia cierpiącemu Jezusowi. Naśladując naszych patronów, nie chcemy pominąć ich odwagi, nawet za cenę ewentualnego upokorzenia.

Ten dzień może być także okazją do modlitewnego zastanowienia się przez nasze rodziny, zwłaszcza te modlące się w Kręgach Domowego Kościoła, czy nie mogliby zaprosić do swojego domu na najbliższe święta dziecka z Domów Dziecka i pozwolić mu przeżyć święta w radości i cieple, ucząc jednocześnie pięknej polskiej tradycji świętowania Bożego Narodzenia.

Pomóc swojemu ubóstwu…

W przededniu wspomnienia warto by może pomyśleć o tym, jak jeszcze bardziej docenić wartość spowiedzi świętej. Błogosławiony Rektor, o czym świadczą wspomnienia świadków, wykorzystywał każde spotkanie do zachęty, aby ludzie korzystali z sakramentu pokuty. On wierzył w  Miłosierdzie Boże i tu przybliżał je najskuteczniej. Te nieraz przypadkowe spotkania rodziły wielkie nawrócenia.

Choćby godzinna obecność księdza w konfesjonale przed każdą Mszą św. stwarza przecież okazję spowiedzi odbywanej z wiarą w skuteczność metody duszpasterskiej naszego Błogosławionego spowiednika i  przyprowadzi do tego miejsca szczególnego miłosierdzia tych, którzy może potrzebują czasu i cierpliwości kierownika duchowego. Wiem, że to utrudzenie dla kapłanów, ale i źródło nowe do umocnienia wewnętrznego. Nadarza się okazja, abyśmy wszyscy, kapłani i wierni, zreflektowali swój stosunek do praktyki spowiedzi, do jej pogłębienia i uczynienia z niej drogi pracy nad sobą poprzez kierownictwo duchowe. Sprawa jest prosta. Częstsza spowiedź powinna stać się momentem wyznawania grzechów, ale i  zwycięstw, świadczących o pracy nad sobą.

Adoracyjna wdzięczność

Ks. Jan Balicki po powrocie ze studiów w Rzymie zachęcił proboszcza katedry do praktyki wieczornych nabożeństw eucharystycznych. Wiemy, że wówczas Msze Święte odprawiane były tylko rano, wieczorem katedra była zamknięta. Po namowach proboszcz uległ „gwałtownikowi” sprawy Bożej i  zaryzykował. Okazało się, że było to wyjście naprzeciw potrzebom wielu ludzkich serc. Dziś mamy wieczorem Mszę św. i możliwość spotkania z  Jezusem Eucharystycznym. Zachęcam przeto, aby właśnie w sam dzień wspomnienia zgromadzić się na godzinną adorację Jezusa Eucharystycznego. Warto w tej modlitwie ująć intencję licznych i godnych powołań do życia kapłańskiego, zakonnego czy apostolskiego. Na pewno winien znaleźć się tu akcent ekspiacyjny za brak należytego dziękczynienia po Komunii św. Znany jest epizod rozmowy bł. Jana z pewnym kapłanem, który ubolewał, że wierni, a i kapłani, po Komunii św. natychmiast wychodzą z kościoła. Kapłan ów twierdził, że choćby z piętnaście minut zostali. Wtedy błogosławiony Rektor westchnął – „Piętnaście minut? Cóż to jest piętnaście minut”.

Przyjmijcie, Bracia i Siostry, ten list jako wyraz wdzięczności za wielkie dary Kościoła. Co z nimi zrobimy, zależy już od Nas, tworzących poszczególne parafie. Ufam, że czas poświęcony na szerzenie kultu bł. Księdza Jana nie będzie stracony. Niech duchową strawą nadchodzącego dnia będą słowa samego Błogosławionego, zapisane w jego notatkach pod datą 21 września 1940 r.:

Dobrze, Panie, żeś mnie upokorzył… dobrze… to na to, abym się poprawiał ciągle, czyli nawracał do Pana Jezusa – wzoru wszelkiej świętości. A więc zwrócę uwagę na:

1. coraz doskonalsze umartwienie i skupienie we wszystkim;
2. bojaźń Boga i lęk przed Jego obrażaniem;
3. nieustającą prośbę o unikanie najmniejszego nawet grzechu;
4. częsty żal wzbudzany za najmniejsze przewinienia.

Razem z naszymi świętymi czcicielami Matki Najświętszej – bł. Józefem Sebastianem i bł. Janem Balickim łączę się z Wami w różańcowej modlitwie i od serca błogosławię.

2017-06-18T19:08:20+00:00 09 października 2002|List pasterski|