Bóg potrzebuje ludzi – homilia podczas Pasterki 2012 r.

Przemyśl – Archikatedra, 24/25 grudnia 2012 r.

 

 

Drodzy Radiosłuchacze
Drodzy Bracia i Siostry

Boże Narodzenie to historyczny początek dziejów zbawienia, początek realizacji odwiecznych planów; wydarzenie historyczne, a więc zanotowane, dostępne kryteriom ludzkim, wymaganym żeby jakiś fakt potwierdzić i dlatego w Ewangelii tak często spotykamy imiona, nazwiska ludzi odnoszących się do historii, słyszymy o Herodzie, o Kwiryniuszu, Auguście, Piłacie, o których byśmy przy innej okazji nie usłyszeli. Ewangeliści, a zwłaszcza św. Łukasz, który w Dziejach Apostolskich wyraźnie powiedział, że sprawdził te fakty i zbadał, dał dowód, że także w swej Ewangelii zastosował kryteria naukowe, żeby potwierdzić to, czego świadkami był albo on sam albo inni ludzie. Mamy przytoczone całe genealogie, żeby wykazać jak bardzo wiąże się ta historia narodzin Jezusa z Maryi w Betlejem, w tym miejscu, które było początkiem rodu Dawida, z pokolenia, z którym była związana zapowiedź Zbawiciela – Mesjasza. Każdy Żyd wiedział, z którego pokolenia będzie On pochodził. Taka jest rola tradycji w zachowaniu kryteriów rozpoznawczych Mesjasza. Wydarzenie zbawcze nie jest wyłącznie faktem historycznym, ale jest jednocześnie wydarzeniem, do którego trzeba podchodzić z wiarą, inaczej umknie nam to, co najważniejsze.

W pięknej kolędzie Bóg się rodzi moc truchleje – napisanej przez poetę w naszym Dubiecku – autor dla ukazania niezwykłości narodzin Jezusa grupuje paradoksy – ogień krzepnie, blask ciemnieje, … ale wiemy, że paradoksem było też stworzenie człowieka na obraz Boży a jeszcze większym paradoksem jest odkupienie człowieka. Warto przypomnieć choćby niektóre myśli współczesnych teologów. Zmarły niedawno Karl Rahner, cytowany przez innego wielkiego teologa Ursa von Balthasara mówił: gdy Bóg chce być nie – Bogiem, powstaje człowiek. Właśnie to; mrozi się krew w żyłach, jeśli pomyślimy, kim jest człowiek, -jest obrazem, odbiciem Boga. I więcej – Bóg staje się człowiekiem; widzimy Go w żłobie po to, żeby człowiek mógł stać się dzieckiem Bożym, żeby mógł dojść do zjednoczenia z Trójcą Świętą. To jest perspektywa niezwykła, która otwiera się przed człowiekiem wierzącym. Tu okazała się łaska Boga, niosąca zbawienie wszystkim ludziom. Jest wielką łaską Boga to, że rozum ludzki może dotrzeć do odnalezienia się w tych Bożych tajemnicach.

Rok Wiary, który rozpoczęliśmy, powinien nas chrześcijan zmobilizować i pomóc w postawieniu sobie najważniejszych pytań i poszukania na nie odpowiedzi; ma być uświadomieniem sobie, że wiara jest czymś bardzo właściwym człowiekowi, bo człowiek bez wiary nadprzyrodzonej, bez kontaktu z Bogiem, bez sięgania po nadprzyrodzoność staje się niepełny. W tym Roku Wiary powinniśmy sobie uświadomić, że do wiary dochodzi się w różny sposób, także przez rozum. Potrzebna jest wiedza biblijna, znajomość tej wielkiej tradycji, którą żyje Kościół od pierwszych apostołów aż po dzień dzisiejszy, ale potrzebne są też te nasze tradycje, które tłumaczą wielkie misteria Boże na nasz ludzki język. Życie ludzkie czynią bardziej ludzkim, piękniejszym.

Tradycja wieczerzy wigilijnej czy tradycje wielkanocne, to przykład ludzkiej interpretacji wielkich Bożych prawd przetłumaczonych na nasz obyczaj i język. Kolędy, które śpiewamy są bardzo prostą wykładnią prawd katechizmowych, które przez całe życie usiłujemy zgłębiać. Dochodzimy do wniosku, że warto szukać Pana Boga tak, jak szukali i szukają Go wszyscy ludzie. Pascal – wielki klasyczny myśliciel, który wskazał wielu ludziom drogę do Pana Boga mówił, że są jedynie dwa rodzaje osób godnych miana rozumnych: ci, którzy służą Bogu całym sercem, bo Go znają, i ci, którzy szukają Go całym sercem, bo Go nie znają. Szukanie Boga jest dowodem intelektualnej uczciwości i szlachetności. Święty Augustyn powiedział, że ten, kto Boga szuka, już Go znalazł.

Warto w tym Roku Wiary zrobić kolejny krok naprzód, żeby Bóg stał się nam bliższy, żebyśmy poznali Boga prawdziwego, a Bóg prawdziwy to Ten, który kocha człowieka, to Ojciec przekraczający nasze kryteria, to Bóg miłości. Wszystko to, co się dzieje w Betlejem i co się wydarzy potem na Golgocie to jest dowód czynnej, autentycznej miłości Boga do każdego z nas.

Zapytajmy też, jakim powinien być człowiek stworzony na obraz Boży, to umiłowane Boże stworzenie?. Istnieje zasadnicza, fundamentalna różnica i sprzeczność między wizją człowieka, jaką przedstawia religia mówiąc o wypracowywaniu w sobie obrazu Bożego, a laickim podejściem, gdzie człowiek jest eksploatowany jako narzędzie do satysfakcji dla drugiego człowieka, który chce go wykorzystać do egoistycznych celów. Tu powstaje kolejne pytanie – czy jest możliwa realizacja pięknego ideału człowieka, który nam Chrystus przynosi na ziemię? Jest możliwa! – i dzieje się to na naszych oczach, skoro widzimy ludzi, którzy realizują ten wielki ideał świętości, odtwarzając w sobie Boże piękno, które Bóg w nich złożył. Popatrzmy na Jana Pawła II – człowiek systematycznej pracy, heroicznej, codziennej, pokornej i nieukrywanej miłości do Boga i do drugiego człowieka.

A kolejny – św. Maksymilian Kolbe, w krańcowych warunkach oddaje życie za drugiego człowieka, a mógł zdobyć się na to, bo przez całe życie oddawał drugiemu człowiekowi swój czas, swoje zdolności, troskę o jego zbawienie. Dzisiejsi męczennicy w Wietnamie i w Chinach też są ludźmi, którzy świadczą o Bogu. Wśród nas żyje wielu ludzi o heroicznych osobowościach, ludzi świętych, którzy przekraczają siebie, którzy wiarę i miłość przyjęli naprawdę, aż do końca, a cierpiąc radują się razem z Chrystusem.

Ale niestety, znamy także karykatury ludzkie. Są niekiedy owocem ideologii, które stworzyły wizje nadczłowieka, który miał panować nad innymi, – to był dramat nazizmu i materialistycznego marksizmu, ideologii, które przekreśliły człowieka i obiecywały raj na ziemi najbiedniejszym ludziom, ale jednocześnie wprowadziły dyktaturę proletariatu, co potem pokazało, ze wszyscy byli uciskani przez dyktaturę partii rządzącej. Trzeba to powiedzieć, że ile razy człowiek odchodzi od Boga, tyle razy rodzi się kreatura człowieczeństwa i przychodzi wielki dramat dyktatury i cierpienia zamiast spełnienia obietnic.

Znany rosyjski myśliciel, bojownik o wolność Josif Brodski przy różnych okazjach opisywał sytuację spotykanych ludzi i tę, w której sam żył. O jednej z poetek z czasu reżimu komunistycznego o Achmatowej pisał bardzo ciepło, bo widział w niej człowieczeństwo; pisał tak: do Achmatowej chadzaliśmy, bo puszczała w ruch nasze dusze, bo w jej obecności można było wyzwolić się od siebie, od tego duchowego dusznego poziomu, na którym się trwało, od języka codzienności, jakim się mówi, na rzecz języka, jakim mówiła ona, bo czego jak czego, ale od niej nauczyliśmy się wybaczać, nauczyliśmy się być z drugim człowiekiem. W jej wierszach jawił się Bóg, jej wiersze bywały po prostu modlitwą…. To jest pytanie – czy o każdym z nas chrześcijan można by to powiedzieć. Ideał chrześcijaństwa tworzy właśnie takich ludzi. Wiara tworzy takiego człowieka, że się chce być z nim, przebywać z nim, bo od niego coś promieniuje, ba, on puszcza w ruch nasze dusze, wydobywa z nas nowe wartości. W jego obecności czujemy się prawdziwi, lepsi. To jest misja, która płynie od Żłóbka. W obecności Jezusa, w obecności Boga człowiek uczy się być lepszym, uczy się powstawać. Trzeba prosić Matkę Najświętszą o pomoc, by wejść na tę wielką drogę uruchamiania człowieczeństwa odkupionego, które Chrystus przyniósł na ziemię.

Spróbujmy zastanowić się – jak wygląda dzisiejszy czas, w którym żyjemy, jakie wnioski z tego płyną?

Przed tygodniem miałem okazję konsekrować polski kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli w Londynie. Nieco wcześniej w Anglii ogłoszono efekty spisu ludności. W Anglii obecnie zarejestrowanych oficjalnie jest 546 tysięcy Polaków, a ilu jest nie zarejestrowanych?. Polacy na emigracji w Anglii są co do liczby drugą narodowością emigracyjną – czy oni zostają wierni wierze, nadziei zbawienia, Kościołowi i Polsce? To jest pytanie do każdej matki, do każdego ojca, który ma tam syna czy córkę. Czy ten nasz kontakt z nimi jest kontaktem ludzi wierzących? Czy jest kontaktem Polaków, którzy troszczą się także wśród emigrantów o zachowanie kultury polskiej? Na poświęceniu kościół był wypełniony, ale to zaledwie część tych, którzy powinni być na mszy świętej.

Trzeba na to spojrzeć obiektywnie, czy w tych nowych warunkach nasi bliscy zachowają wiarę? A czy my w naszych obecnych warunkach jesteśmy konsekwentni w wierze? Czy dla nas w życiu codziennym Bóg się liczy, czy w moim sercu rodzi się Chrystus? Czy przy okazji tych Świąt zbliżyłem się do Boga?. Buduję się widząc ludzi wracających do Polski nawet na krótki urlop i oblegających konfesjonały. W ich sercach się rodzi Bóg, bo oni wiedzą, że tylko Bóg przebacza winy i odradza człowieka. Dziś jesteśmy zanurzeni w niebezpieczną mentalność relatywizującą zło i dobro.

Dzisiaj bardzo liczne pisma, zwłaszcza te kolorowe i wiele programów telewizyjnych wmawiają nam, że można odejść od mocnych zasad moralnych. Ostatnio jawi się popularny temat – to temat przemocy wobec kobiet, przemoc próbuje się przedstawiać jako przejaw kultury polskiej. To wielkie kłamstwo, które akceptujemy przyjmując z Unii Europejskiej ustawę o przemocy; gdzie przypisuje się, że kultura, tradycja i religia są przyczyną przemocy w rodzinie. Niech którykolwiek z tych, którzy wymyślili to wielkie kłamstwo pokaże, w którym miejscu Ewangelia mówi o przemocy, gdzie Kościół zachęca do przemocy?. To jest dramat zakłamywania. Jesteśmy też świadkami wielkiego ataku na tradycyjny model rodziny wielodzietnej czy małżeństwa złożonego z jednego mężczyzny i z jednej kobiety. Jest też ofensywa antykultury. W wielu programach telewizyjnych, w tak zwanych kulturalnych programach błazen staje się bohaterem, błazen zajmuje miejsce mędrca, nauczyciela, kapłana, błaznowi wszystko wolno; piana na ustach staje się wzorem niejednego działacza politycznego, który bezkarnie może obrażać innych ludzi. Trzeba zauważyć, jak często lęk przed prawdą paraliżuje ludzi; każdy z nas musi sobie postawić pytanie – czy nie kłamię?. Łatwo jest robić rachunek innym, ale czy my żyjemy prawdą?

Bronisław Wildstein ostatnio wydał książkę pod tytułem Ukryty to kryminał oparty o polską rzeczywistość, łącząc ją z różnymi wydarzeniami, także tragedią smoleńską i z Krzyżem znieważanym na Krakowskim Przedmieściu. Autor stworzył bohatera, który z ukrycia kieruje wszystkim, zdołał mało inteligentnego błazna wypromować na bohatera salonów, który cieszy się wielkim poklaskiem, ale w pewnym momencie załamało w nim wszystko, ideały prysły, wycofał się z zakłamanego życia, trafił do kościoła, choć tam już od wielu lat nie chodził. Po wyjściu z kościoła, poszedł do szefa i oznajmił, że już nie może dalej żyć w kłamstwie i zaplątaniu, bo kłamiemy nawet wtedy, kiedy usiłujemy mówić prawdę. To może jest także historia naszej codzienności; przyzwyczailiśmy się do kłamstwa i nie umiemy mówić prawdy, kłamiemy nawet wtedy, kiedy usiłujemy mówić prawdę. Na kłamstwie jednak nie można budować życia. Papież Jan Paweł II przestrzegał przed odejściem od zasad moralnych we współczesnym świecie i mówił, że także demokracja bez zasad moralnych staje się niebezpieczeństwem totalitaryzmu – to tylko sprawa jednego kroku.

Trzeba się niepokoić o nasze dziś i o nasze jutro. Jan Nowak Jeziorański jeszcze niedawno pisał w Rzeczpospolitej, że dwie ciężkie choroby trawią nasz organizm państwowy: korupcja i bezrobocie. Czy się coś zmieniło na lepsze? Trzeba na wydarzenia współczesne zwracać uwagę i pytać – co robić?. Trzeba odrzucać fałszywe schematy, mieć odwagę wyzwalać się ze złej mody i innym nieść wiedzę i budzić odwagę budować Europę, w której jesteśmy na mocnych fundamentach szacunku do każdego człowieka i do każdego państwa, do każdego narodu. To jest przesłanie Ewangelii. Chrystus przyszedł wszystkim ludziom ofiarować zbawienie; wszystkim dać szansę. To jest wielkie zaproszenie, jakie płynie z tych Świąt.

Kończąc chciałbym przypomnieć, że z Jezusowego Żłóbka płynie siła na nasze niemoce, na nasze słabości, bo wiara nas łączy z Chrystusem. Wierzący człowiek zawsze ma na kim się oprzeć. Kultura oparta na wierze umacnia ludzi szczerze szukających Boga – oni też powoli dochodzą do źródła idąc właściwą drogą.

Papież Jan Paweł II w wigilię Bożego Narodzenia 1985 roku powiedział do Polaków zgromadzonych na opłatku takie słowa: Polacy zawsze głęboko przeżywali Boże Narodzenie. Znajdujemy potwierdzenie tego w tradycjach, w kolędach czy w literaturze. Przed laty Konrad w „ Wyzwoleniu” Wyspiańskiego wypowiada wobec Żłóbka betlejemskiego niezapomniane słowa: „ daj nam poczucie siły i Polskę daj nam żywą, by słowa się spełniły nad ziemią tą szczęśliwą. Jest tyle sił w narodzie, jest tyle mnogo ludzi, niechże w nie Duch Twój wstąpi i śpiące niech obudzi”.

Widzimy skąd Papież czerpał inspiracje do swych wielkich przemówień, które bywały prorocze jak chociażby to, kiedy wezwał Ducha Świętego na Placu Zwycięstwa w Warszawie, aby odnowił naszą ziemię. Kultura narodu związana z wiarą ma swoją wewnętrzną, żywotną siłę. Jeśli wierzymy, to i na drugiego człowieka patrzymy inaczej i możemy wydobyć z siebie coś więcej.

W literaturze polskiej można znaleźć wiele tekstów aktualnych wobec naszej rzeczywistości. Zacytuję słowa Szczawińskiego poety, który na tę Bożonarodzeniową Noc patrzył w taki oto sposób:

Noc ta – to ze wszystkich nocy najważniejsza,

Noc ze wszystkich nocy najbogatsza,

Wypełnili śpiewami pasterze, najubożsi o Bogu świadczą,

Umilkli Aniołowie święci,

Usnął Mały, już go chłód nie zbudzi,

Od tej chwili -proszę, zapamiętaj,- Bóg najbardziej potrzebuje ludzi.

Bóg najbardziej potrzebuje ludzi – On jest tak wielki, że stał się tak mały, i tak wielki, że chce, żebyśmy my Mu posługiwali. Pasterze ani mędrcy nie odnaleźliby Jezusa, gdyby nie było Rodziny, gdyby nie było Maryi i Józefa. Bóg potrzebuje ludzi i o tym trzeba pamiętać.

Jan Paweł II w ostatniej podróży do Ziemi świętej powiedział bardzo ważne słowa:

Z tego miejsca wzywam usilnie wszystkich członków Kościoła, aby przyrzekli posłuszeństwo Bożemu nakazowi niesienia Ewangelii aż po krańce świata. To jest cel Roku Wiary, żebyśmy dzielili się wiarą, pogłębiali ją w sobie i w innych, budzili w innych wiarę i nadzieję zbawienia; podtrzymywali ich na drogach życia. To jest cel człowieczeństwa pięknego na wzór Chrystusowego, które powinniśmy w sobie i w bliskich naszych nieustannie formować, radując się, że do tak wielkiej sprawy zostaliśmy wezwani. Amen.

2017-06-25T22:18:36+00:00 24 grudnia 2012|Homilia|