„Boże Narodzenie A.D. 1994”

List Metropolity Przemyskiego na Boże Narodzenie 1994 r.

Czcigodni Bracia Kapłani, Drodzy Diecezjanie,

Adwent i Święta Bożego Narodzenia to szczególna okazja do refleksji religijnej. Jej częścią są rekolekcje i adwentowa spowiedź, łamanie się opłatkiem i składanie życzeń. Piękna to staropolska tradycja, która każe pamiętać o bliskich, aby przesłać im życzenia, każe rezerwować wolne miejsce przy stole wigilijnym i postawić pusty talerz dla nieprzewidzianego gościa, którym okazać się może sam pukający do naszych drzwi Jezus z Maryją i Józefem. A czyż sam opłatek nie przypomina nam przaśnego chleba przynoszonego do konsekracji w czasie Mszy św.?

Tak. Cała tradycja tych Świąt wyrasta z prawdy wiary, że Bóg stał się człowiekiem i narodził się w betlejemskim żłobie, że żyje dla mnie ciągle. Każda śpiewana kolęda jest wyznaniem wiary w tę właśnie zbawczą prawdę.

Nadzwyczajną oryginalnością chrześcijaństwa jest prawda, że Jezus Chrystus – Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami”, stał się jednym z nas, aby nas doprowadzić do poznania Trójcy Przenajświętszej, aby nam ukazać Ojca i napełnić mocą zesłanego Ducha Świętego, l wśród dzisiejszych trosk i zamętów warto pamiętać, że Pan Bóg nie zrezygnował z człowieka. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy, choć niektórzy są przekonani, że Pan zwleka (…) On nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia (2 P 3, 8n). Działanie Boże było zawsze i będzie bardzo delikatne, prawie niezauważalne dla tych, którzy Go nie chcą przyjąć. Pan Bóg posyła Swego Syna Jezusa Zbawiciela, abyśmy posłuchali Jego Ewangelii i nawrócili się: Teraz bowiem zbawienie bliżej jest nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli (… ) Odrzućmy więc uczynki ciemności (Rz 13, 11 n). Odpowiedzią, którą człowiek daje Bogu jest życie obfitujące uczynkami wiary, które sprawdzają nasze myślenie. To zwyczajne, proste, codzienne zachowanie więcej mówi o naszym wnętrzu niż świąteczny, zastawiony stół. Odrzućmy więc uczynki ciemności, niechęci, niezgody, kłamstwa czy nienawiści, bo one niosą śmierć łasce, zabijają miłość, przez którą rodzi się Chrystus.

Ostatni rok posługi pasterskiej pozwolił mi poznać wielu ludzi, odwiedzić ponad 130 ośrodków duszpasterskich i tyleż szkół, załatwić wiele różnych duszpasterskich spraw. Widzę ogrom pracy naszych księży, sióstr zakonnych i zaangażowanie wielu ludzi świeckich w życie Kościoła. Widzę ofiarność i zapobiegliwość w wielu miejscach naszego życia religijnego, raduję się udanymi inicjatywami ludzi, że wymienię powstanie przemyskiej edycji naszego tygodnika Niedziela (ok. 13 tys. egz.), że wspomnę domy i schroniska dla biednych, ośrodki pracy młodzieżowej, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i oazowe, schroniska dla pokrzywdzonych przez los dzieci z fundacji Wzrastanie i wiele innych inicjatyw lokalnych przy remontach i budowie kościołów oraz domów parafialnych, przy wydawaniu pism parafialnych czy tworzeniu grup synodalnych, Żywego Różańca, stowarzyszeń katolickich rodzin czy nauczycieli.

Są to często zaczątki nowej pracy formacyjnej, do której pewnie Księża będą nawiązywać w czasie kolędowych odwiedzin, pracy, którą trzeba pogłębiać, bo bez tego odkrycia naszej odpowiedzialności za wiarę, za Ewangelię, za przyjęty chrzest i bierzmowanie nie będzie możliwe odkrycie samego Chrystusa, żyjącego w drugim człowieku, żyjącego w sakramentach, nauczającego w Kościele, pragnącego też żyć w społeczeństwie, w świecie, w naszym narodzie. Jako bardzo pilne zadania widzę potrzebę moralnego odrodzenia narodu. Przecież my prze-stajemy myśleć, wyrażać się i postępować po katolicku! Kłamstwo słów i czynów zalewa nasze oczy i uszy i nie potrafimy obronić przed nim naszych dzieci i młodzieży. Jakże często i sami poddajemy się zniechęceniu i opuszczamy ręce.

Kiedy ciemność zalegała ziemię, posłał Bóg Zbawiciela, aby On sam wziął nasze nieprawości na siebie. I oto raz jeszcze przekonujemy się, że ma rację św. biskup Ireneusz, kiedy mówi, że chlubą człowieka jest Bóg, ale odbiorcą działania Bożego, całej Jego mądrości i mocy jest człowiek (Przeciw herezjom, ks. 3 r. 20). Człowiek może więcej niż myśli. Zwłaszcza, jeśli odkryje, że nie idzie przez życie sam. Odwagi, nasza sprawa jest wygrana, bo dobro i prawda pociąga i uszlachetnia. Nauka Chrystusa i Kościoła jest wymagająca, ale napełnia serce radością i nową mocą. Oby każdy z nas mógł na sobie nieustannie doświadczać, że Pan jest blisko, ze zbawienie nie pochodzi od nas, ale od Boga. l uwolnienie od słabości, która jest we mnie, od nienawiści, nieczystości i wszelkiego niepokoju przyjdzie od Boga: Oto Bóg jest moim zbawieniem. Jemu zaufam i bać się nie będę (Iz 12, 2).

Przygotowując się do świętowania narodzin Pana Jezusa spróbujmy pokonać to wszystko, co w nas niegodne i bezduszne. Nie wolno nam uciekać od przykrych nawet doświadczeń tego świata, bo i Pan Jezus od nich nie stroni. Ostatecznie nie wiadomo, gdzie można lepiej świętować Narodziny Jezusa: w przytulnym domu czy w obcym miejscu, wśród przyjaciół czy obcych ludzi, w pomyślności czy osamotnieniu.

Po tej refleksji chciałbym złożyć świąteczne życzenia Wam wszystkim, których dał mi Pan (bo zbawienie Ludu Bożego powierzone jest bi-skupom i kapłanom) – aby ten przeżywany czas adwentu mógł stać się okresem poprzedzającym spotkanie z Panem Jezusem, Emmanuelem, który jest blisko. Bliżej niż sobie wyobrażamy. Jest blisko, aby przebaczyć nam grzechy i ożywić w nas miłość do Boga i drugiego człowieka.

Życzeniami nadziei obejmuję wszystkich chorych, samotnych i biednych – oby i dla nich zabłysła iskra ludzkiej dobroci i miłości, która ogrzeje chłód ich serca.

Myślą i sercem jestem z dziećmi z rodzin rozbitych czy dotkniętych alkoholem – okażmy im serce, przygarnijmy pod nasz dach, zaprośmy do ciepłej szklanki herbaty.

Modlitwą, jak opłatkiem dzielę się z tymi, którzy bezskutecznie czekają na list i życzenia od najbliższych – niech sam Pan Jezus nie przyjęty w gospodzie betlejemskiej stanie się Waszym Gościem.

Kapłanom, zakonom i katechetom życzę pogłębienia wiary i miłości przez trud jej adwentowego budzenia w umysłach i sercach.

Klerykom i całemu naszemu Seminarium życzę, aby kłopoty związane z remontem i odnową stały się okazją do wewnętrznego związku z tym „domem kapłańskim”, którego fundamentem jest sam Chrystus.

Także Niedzieli życzę, aby stawała się coraz bardziej tygodnikiem katolickich rodzin, który uczy i formuje młodzież i starszych, i wprowadza w chrześcijańskie zaangażowanie w codzienności życia.

Wszystkim, Drodzy Bracia i Siostry, życzę pokoju i głębokiej radości, którą może dać tylko przychodzący Zbawiciel. Módlmy się do Maryi i Józefa, módlmy się wzajemnie za siebie, abyśmy nie przeoczyli przychodzącego Pana.

Z modlitwą i błogosławieństwem

Wasz Arcybiskup Metropolita X Józef Michalik

2017-06-16T21:07:04+00:00 24 grudnia 1994|List pasterski|