Całym sobą szukać i przyjąć Emanuela – Boga z nami – homilia podczas Pasterki 2011

Przemyśl-katedra, 24/25 grudnia 2011 r.

 

Czcigodni Księża Biskupi, Bracia Kapłani, Drodzy Bracia i Siostry

Msza święta Pasterska pozwala usłyszeć, że i nam dzisiaj ukazuje się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom. To jest bardzo ważne przesłanie. Uwierzyć, że to ze względu na nas wydarzyło się w Betlejem coś ważnego, że to ze względu na mnie wydarzy się na tym ołtarzu się coś bardzo ważnego. To dla mnie Bóg staje się człowiekiem. Jeśli tego nie przeżyję we właściwy sposób, jeśli nie przejmę się tym, to jako człowiek poniosę stratę. Może ponieść stratę także mój bliski, jeśli ja nie przeżyję we właściwy sposób tego przyjścia Jezusa w Betlejem i przyjścia Jezusa do mnie, dzisiaj w tej świętej liturgii.

Pismo święte wskazuje, że przyjście Jezusa będzie skuteczne – jeśli się wyrzekniemy bezbożności i żądz światowych, jeśli rozumnie i sprawiedliwie zaczniemy żyć na tym świecie. Jeśli rozumniej i sprawiedliwiej, lepiej i godniej spróbujemy żyć na tym świecie. Damy wtedy dowód, że uwierzyliśmy, że nie na próżno przyszedł Jezus z przesłaniem zbawienia człowieka. Stał się człowiekiem przecież nie dlatego, żeby zaistnieć, On nie potrzebuje do swojej chwały czegoś dodatkowego z Betlejem, On nas chce Sobą ubogacić. Cechą prawdziwej miłości jest to, że się rozlewa na innych. Jeśli dobrze obserwujemy miłość w relacjach ludzkich, to widzimy, że człowiek kochający drugiego człowieka nie może być bezczynny, nie może patrzeć spokojnie na ból, na zagrożenie drugiego człowieka, ale chce mu przyjść z pomocą. Zdrowa, prawdziwa miłość matki do dziecka, miłość do ojczyzny, każe się narażać, służyć i to bezinteresownie. Ten powiew miłości wielkiej i bezinteresownej idzie z Betlejem, idzie z Golgoty.

Wiemy, że Betlejem to jakby kolejne ogniwo zbawczego zdarzenia, które Bóg zapowiedział już pierwszym rodzicom po grzechu pierworodnym. Pan Jezus wszystko wykona, umrze na krzyżu i zmartwychwstanie po to, żebym ja mógł się odrodzić, zmartwychwstać i z Nim przebywać w niebie, żebym widział nowy sens życia, żebym miał punkt oparcia nawet w najtrudniejszych momentach,

Kim jest Jezus dla mnie – to ciągle ważne pytanie. Czy te święta zbliżą mnie do Niego, czy ta iskierka wiary, którą otrzymałem jako dziecko rozwija się we mnie? Najczęściej tak bywa, że to śpiewanie kolęd, nasze tradycje, zwyczaje polskie i chrześcijańskie pomagają człowiekowi z biegiem lat pogłębiać kontakt z Bogiem, czy pomagają wytrwać w wierze i po prostu się zbawić? Ale rodzi się pytanie – czy my sami sobie w tym pomagamy?

Ostatnio ukazał się w prasie wywiad z papieskim kaznodzieją O. Cantalamessą – który już ponad 30 lat głosi w każdy piątek nauki do papieża i kardynałów. Papież uczestniczy regularnie w tych konferencjach, jeśli nie wyjeżdża na pielgrzymkę apostolską. Czy papież potrzebuje tych nauk? Czy nie wie o Jezusie tego wszystkiego, co wiedzieć powinien? Wie wystarczająco dużo, żeby nieustannie pragnąć wiedzieć więcej. W sprawach wiary Chrześcijańskiej poznaje się nie tylko rozumem. Warto pamiętać, że w wierze chodzi o relację osobową, o spotkanie, które trzeba pogłębiać. Zanurzać się w Bogu i pozwalać, żeby Bóg przenikał mnie całego. Człowiek, który głębiej, mocniej wierzy czuje w sobie pragnienie miłości większej i większej. Pragnie budować relację coraz pełniejszą. Jeśli mu się to udaje, staje się człowiekiem pełniejszym, szczęśliwszym, radośniejszym. Warto zatem dążyć do tego, żeby moja relacja z Jezusem była osobista, żeby Jezus był Bogiem dla mnie, dla nas.

Mówimy o Nim – Emanuel – to jest Bóg z nami, nie Bóg przeciwko nam, nie Bóg sobie a ja sobie, ale Bóg z nami – ze mną. To jest wielkie przesłanie, droga rozwoju człowieczeństwa, które się może dzięki tej relacji rozwijać w tych relacjach w nieskończoność, tak jak i ludzka miłość, jeśli jest oparta na Bogu może się rozwijać w nieskończoność. Jednakże żyjąc na tej ziemi, musimy rozeznawać czasy, ludzi, warunki, okoliczności, aby poprawnie i godnie wierzyć czyli całym sobą rozumem, uczuciem i wolą, przyjąć Boga Emanuela w nasze codzienne życie.

Jan Paweł II przyjeżdżając do Polski, lubił się spotykać z różnymi kategoriami ludzi. Miał nam wszystkim coś do powiedzenia nie tylko chrześcijanom, ale wszystkim ludziom odpowiedzialnym za różne sektory życia. W Warszawie na spotkaniu z ludźmi nauki i sztuki powiedział o tym, jak ważna jest posługa myślenia. Polska, stojąc na progu przemian potrzebuje posługi krytycznego myślenia, potrzebuje sumienia krytycznego. Nie możemy przyjmować wszystkiego na ślepo. Wierzymy, bo Ktoś kto wie objawił nam prawdę o Bogu. Chrystus zna Boga Ojca i nam o Nim powiedział. Trzeba rozeznawać, jak w dzisiejszych czasach to Słowo Boże powinno być przyjęte. Kard. Ratzinger – obecny Papież Benedykt XVI nieustannie przypomina o związku rozumu i wiary, o tym, że wiara ratuje rozum a rozum służy i pomaga wierze, rozum i wiara nie przeciwstawiają się sobie. Widzimy, że to światło wiary pomaga ludziom prawdziwie szukającym prawdy.

Znamy wiele przykładów ludzi mądrych i poszukujących. Chociażby niedawno zmarły Leszek Kołakowski – kiedyś wojujący marksista i ateista, a w ostatnich latach swojego życia przeprasza za to, co głosił, uznaje, że krzywdził ludzi wygłaszając tamte poglądy. On szukał i przyjął Chrystusa, poczuł się katolikiem, widział wartość wiary. Słynny w świecie naukowym marksista Jurgen Habermas miał również różne momenty w swoim życiu. Będąc dzieckiem lat 60-tych zwalczał religię. Wiemy jaki nihilizm powiał w tamtym okresie, jakie lewackie postawy reprezentowali ci ludzie. Dziś wyraźnie pisze, że ceni chrześcijaństwo za jego otwartość na rozum i że bez chrześcijaństwa nie widzi fundamentu demokracji i postępu człowieka. To jest kolejne świadectwo. Słyszymy o politykach, chociażby premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, który się nawraca na katolicyzm i otwarcie mówi o wartości religii, zauważa, że w mądrym życiu nie można pominąć elementu nadprzyrodzonego, odniesienia człowieka do Boga. Wychowaliśmy w Europie pokolenie ludzi bez Boga, które obraca się przeciwko sobie. Potrzebny jest krytyczny rozum i krytyczne sumienie, żebyśmy się w tych współczesnych czasach nie zagubili. Religia, objawienie – Chrystus – to wielka pomoc dana naszemu rozumowi, żebyśmy potrafili nie tylko szukać prawdy ale i dobra i nim zwyciężać zło.

Jesteśmy świadkami wielu wydarzeń, słyszymy wiele niepokojących głosów. Ludzie lubią ulegać modom intelektualnym i propagandowym. Znane nam jest oświadczenie – Nie będę klękał przed księdzem, …i nie musisz mój Bracie tego czynić, ale ksiądz będzie klękał przed Bogiem, żeby człowiek nie stracił swej duszy, żeby uratował duszę, rozum i społeczeństwo, które ci ufa, skoro tę funkcję społeczną powierzyło.

Jesteśmy świadkami w naszej Ojczyźnie głosów ludzi, którzy chcą robić karierę, szukają popularności przez atakowanie dobra, Kościoła i religii. Widzimy z jak wielkim zapałem nagłaśniane są wrogie hasła, a nakręcanie spirali nienawiści jest zawsze bardzo niebezpieczne. Trzeba widzieć, kim są ci ludzie. Różne są ich korzenie. Jakże często zbijają fortuny na naiwności ludzkiej i wydawaniu wulgarnych pism, na propagandzie fałszu i bluźnierstw, a są tam wśród redakcji ich pism także zwyczajni mordercy kapłanów, którzy pod pseudonimami albo i bez pseudonimów nagłaśniają swoją ideologię nienawiści. Nienawiść nigdy nie będzie twórcza i nie przyniesie dobrych owoców. Nienawiść jest zaprzeczeniem i degradacją człowieczeństwa. To miłość i przebaczenie jest twórcze. Tego uczymy się u żłóbka i pod krzyżem Chrystusa, który tak dzisiaj intensywnie bywa przez zagubionych i złych ludzi zwalczany. I trzeba się dziwić, że istnieją obrazoburcze sytuacje, gesty i deklaracje ludzi nawet z tytułami profesorskimi, którzy promują nienawiść. Nie trudno zauważyć, że są to po części owoce duchowej niewoli: poczynając od 1939 do 1989: 50 lat, a była to najpierw okupacja niemiecka, potem sowiecka i marksistowska, ateistyczna. Przecież to był okres, kiedy miliony ludzi współpracowały z tzw. Służbami Specjalnymi. Chwała tym, którzy się nawrócili, ale wielu się okopało nie tylko mentalnie w swoich bastionach, i nie mogą zrozumieć, że skończył się tamten okres, że są po stronie przegranej, bo dobro jest ciche, ale bardziej twórcze. Jednak nie można się dziwić, że po tylu latach kłamstwa, manipulacji, kiedy człowiek bał się człowieka szacunek do prawdy bardzo staniał.

Bolejemy również nad okolicznością, że w ten sposób cała kultura narodu zaniża się, ale jeśli znieważanie krzyża, Biblii czy świętych wizerunków uznaje się za wyraz artystycznej twórczości, to gdzie można się dopatrywać źródeł obrazoburczej twórczości?. Jeśli Chrystus jest dla mnie najbliższym przyjacielem, Kościół jest moją matką a ktoś tę moją matkę znieważa, to nie można mówić o kulturze tego człowieka?. Tu się naród musi obudzić, jeśli chce uratować życie prawdą, kulturę i swój wizerunek u innych narodów. Parlament w chrześcijańskim narodzie nie może być miejscem degradacji kultury chrześcijańskiej. Trzeba powiedzieć wyraźnie, że nie można aplauzem kwitować tego rodzaju wydarzeń. Trzeba szukać dróg uzdrowienia chorej sytuacji. Droga wyjścia to krytyczne myślenie, krytyczne sumienie, którym trzeba służyć w naszych rodzinach, w naszych sąsiedztwach, w narodzie. Nienawiści nie zwycięża się nienawiścią.

Od każdego z nas zależy jakie będzie oblicze naszej rodziny, Ojczyzny, Kościoła, który jest naszym domem i miejscem spotkania z Bogiem. Od naszej miłości, od naszych umiejętności i odwagi zależy jaki będzie obraz religijności i wiary w naszym narodzie.

Naród polski ma wielkie siły w sobie. Komuniści po wojnie przegrali dlatego, że uderzyli w Boga i Kościół, w nerw bardzo istotny dla naszego narodu. Owszem – jesteśmy krytyczni i w stosunku do księży i do biskupów, bo chcemy, żeby byli doskonali. Każdy z nas chce ciągle i ciągle stawać się doskonalszym, i nie trzeba się zniechęcać, choć nie zawsze to wychodzi. Chrześcijańska mądrość na tym polega, że wiemy którędy prowadzi droga do doskonałości: trzeba od siebie wymagać choćby inni nie wymagali – mówił nasz wielki Nauczyciel Jan Paweł II. Nie trzeba zapominać, że stanęliśmy na granicy, kiedy naród zaczyna rozumieć, że dzieje się coś złego, że znów wprowadzani jesteśmy na fałszywe drogi rozwoju.

Jesteśmy zaniepokojeni degradacją i zanikiem kultury języka, oderwaniem rolnika od ziemi, tą wielką falą emigracji młodych, którzy nie widząc nadziei w Ojczyźnie, poszukują wśród obcych szans i możliwości rozwoju. Znów słyszymy, że w Suwałkach „nieznani sprawcy” – jak i to dawniej bywało, pobili księdza, który domagał się wraz z rodzinami ofiar prawdy o morderstwie niewinnych ludzi na Augustowszczyźnie.

A przyjdą czasy trudne – już dzisiaj widzimy, że zanika honor, wymiera naród, wymiera miłość do dziecka, do trudu, do ofiary. Przechyla się szala odrodzenia, kiedy atakują religię, Boga. Myśmy wyrośli w historii jako naród chrześcijański; odciąć naród od tych korzeni, to znaczy zniszczyć i kulturę i nas.Wiemy, ufamy, że są jeszcze zdrowe siły w narodzie, że nie wszystko stracone. Kilka dni temu w Internecie opublikowano ankietę z pytaniem: – Czy akceptujesz naukę Benedykta XVI — Dawano odpowiedź na „tak” i „nie”. Jakie były wyniki? Z Czechosłowacji jest 527 głosów na „tak”, z Wielkiej Brytanii – 2 134, z Francji – 154, z Niemiec – 339, a z Polski – 14 669; a więc zaufanie do Kościoła w naszej Ojczyźnie nie gaśnie. Chwała tym internautom, który w nowoczesny sposób zajmują stanowisko w sprawach religii, bo te statystyki będą czytać wszyscy.

W lipcu tego roku w Madrycie zgromadziło się około 1,5 miliona młodzieży świata, żeby się spotkać się z Papieżem i wspólnie się modlić. Tylko nasza telewizja TRWAM transmitowała całość pielgrzymki. Natomiast telewizja światowa, europejska ani polska nie zwróciła na to wydarzenie uwagi. Zauważyli natomiast grupkę kontestatorów, pewnie opłaconych wrogów Kościoła czy jakichś biednych, pogubionych ludzi. To według światowych mediów było najważniejsze wydarzenie z Hiszpanii, a nie to, że przez tydzień ponad milion młodzieży modliło się razem. To jest właśnie lekcja krytycznego spojrzenia i myślenia.

A zatem podnieśmy głowy, nie zniechęcajmy się. Świat będzie lepszy, piękniejszy, jeśli ja będę lepszy. Życie na tej naszej ziemi będzie radośniejsze, jeśli każdy z nas potrafi od siebie wymagać, jeśli każdy z nas znajdzie czas dla drugiego człowieka, jeśli odnajdzie dla siebie miejsce w Kościele – przed żłóbkiem, przed ołtarzem. I niech to będzie miejsce twórcze, radosne, piękne, niech nas otwiera na większą bliskość z Bogiem i z drugim człowiekiem. Amen.

2017-06-25T10:03:47+00:00 24 grudnia 2011|Homilia|