„Co to znaczy: szkoła katolicka?”

– Kto decyduje o tym, że szkoła prywatna lub społeczna może w swojej nazwie używać przymiotnika „katolicka”?

– Szkota katolicka, w odróżnieniu od szkoły katolików, jest instytucją Kościoła katolickiego, a więc tylko On, uwzględniając prawodawstwo państwowe, ma prawo podejmować w tej sprawie decyzje.

Wydanie przez Kościół dokumentu erekcyjnego i wyznaczenie asystenta kościelnego stanowią formalną podstawę do działania szkoły jako instytucji Kościoła. Odwołanie asystenta jest zazwyczaj równoznaczne z cofnięciem formalnej zgody na używanie nazwy „katolicka”.

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że szkoły takiej nie można powołać do życia z pominięciem hierarchii kościelnej. Hierarchia bowiem nie jest systemem wewnętrznej biurokracji, lecz częścią społeczności Kościoła, składającą się z jednostek wyposażonych we władzę w sferze duchowej, pochodzącą wprost od Boga; władzę, która stanowi podstawę do pełnienia przez nich w zastępstwie Chrystusa funkcji zbawczych: nauczania, uświęcania i pasterskiego rządzenia.

– Czy fakt, że w szkole prywatnej lub społecznej prowadzi się katechizację, jest wystarczający do tego, aby Kościół mógł uznać ją za szkołę katolicką i wydać odpowiedni dokument?

– Nie. Katechizacja nie wyczerpuje wszystkich wymagań, jakie Kościół stawia szkole katolickiej.

Szkoła katolicka bierze odpowiedzialność za chrześcijańską formację swoich wychowanków. Oczywiście nie ma ona wyręczać, czy zastępować rodziców w chrześcijańskim wychowaniu, ale uczestniczyć w tym procesie z całą konsekwencją.

Samo wprowadzenie religii do szkoły nie oznacza jeszcze wzięcia przez szkołę tej odpowiedzialności. Stanowi zaledwie okazję do spotkania i zapoznania się dzieci lub młodzieży ze światopoglądem katolickim lub inną religią, w zależności od wyznawanej wiary i życzenia rodziców.

Bóg, transcendencja – niezależnie od katolickości – jest wartością najwyższą. Szkoła, w której nie ma Boga, nie ma etyki, jest szkołą kaleką i okaleczeni są jej wychowankowie, głęboko zranieni w najsubtelniejszej sferze ludzkiego życia, sferze ducha. Pisał o tym bardzo słusznie Kazimierz Marcinkiewicz na łamach naszych „Aspektów”. Wprowadzenie religii do szkół przywraca tym placówkom ich prawidłową funkcję. W szkole katolickiej chodzi jednak nie tylko o humanizm podniesiony do transcendencji, ale o humanizm w Jezusie Chrystusie. Ewangelia wpisana w dzieje ludzkie od narodzin Jezusa Chrystusa aż po dzień dzisiejszy, w doczesny wymiar życia, jest podstawą tej orientacji, w której religia katolicka chce wychowywać człowieka.

– Odpowiedzialność za formację chrześcijańską uczniów stawia przed szkołą, a więc przed pracującymi w niej nauczycielami i wychowawcami, delikatne i trudne zadania. Jakim kryteriom moralnym i zawodowym muszą sprostać?

– Kościół ma bardzo bogate, wielowiekowe doświadczenia w prowadzeniu różnego rodzaju instytucji oświatowo-wychowawczych, w tym oczywiście szkół. Nauczyciel w szkole katolickiej – niezależnie od przedmiotu, którego naucza – powinien żyć wiarą katolicką, to znaczy wierzyć i dawać wychowankom świadectwo własnego chrześcijańskiego życia. Nawet w upadku czy niedoskonałości powinien uczyć, jak powstawać i stale dążyć wzwyż. To musi być dla wszystkich jasne i klarowne, bo inaczej może dojść do nieporozumień. Kościół jest tolerancyjny, bo toleruje nawet grzech, czekając na nawrócenie, wieloaspektowy, bo widzi w człowieku duszę, ale liczy się z jego ciałem. To wszystko jednak nie zasłania mu Boga. Nie wyklucza się obecności w szkole katolickiej nauczyciela czy ucznia niekatolika. Konieczne jest jednak, aby taka osoba akceptowała i szanowała wartości, jakie niesie ze sobą chrześcijaństwo. Zawsze też żywimy nadzieję w nasze własne, a także innych, nawrócenie.

– Czy możliwość podjęcia pracy w szkole katolickiej dotyczy również ateistów?

– Tak, jeżeli człowiek, który nie otrzymał od Boga łaski wiary jest świadomy, że wiara jest darem, nie ukrywa tego i jest świadkiem poszukiwań, a nie negacji. Takiego ateisty nie należało by wykluczać, o ile reprezentuje sobą jakieś wyjątkowe walory, które mogą pozytywnie wpłynąć na wychowanków. Zasadniczo jednak szkołę katolicką powinni formować nauczyciele katoliccy, a tylko wyjątkowo ktoś inny.

– W jaki sposób Kościół hierarchiczny sprawuje nadzór nad szkołami katolickimi? Chodzi mi o program nauczania, ocenę kwalifikacji zawodowych oraz moralnych nauczycieli i wychowawców, program wychowawczy.

– Precyzują to dokładnie Prawo kanoniczne oraz instrukcje Kongregacji Seminariów i Studiów, zajmujące się między innymi sprawami wychowania katolickiego. W ostatnich dziesięcioleciach w Polsce było zaledwie kilka takich szkół i to prowadzonych przez zgromadzenia zakonne. To oczywiście gwarantowało, że wszystkie wymagania Kościoła były respektowane i realizowane. W innych przypadkach bezpośredni nadzór nad szkołą katolicką sprawuje asystent kościelny (wyznaczony przez biskupa) i on musi niejako od wewnątrz, formować chrześcijańską atmosferę wychowania w szkole. Sam tego nie uczyni i dlatego musi dobrać nauczycieli, wychowawców i pracowników, którzy potrafią od siebie wymagać i którzy nauczą również wychowanków zdrowych katolickich zasad. Sama Pani widzi, jak trudne są te sprawy

– Pojawiają się w Polsce coraz liczniejsze inicjatywy zmierzające do powołania prywatnych lub społecznych placówek oświatowo-wychowawczych. Niektórzy organizatorzy pragną, aby ich szkoła była katolicka i podejmują działania stosowne do tego zamiaru. Może się także zdarzyć, że deklarowana katolickość szkoły jest tylko zabiegiem propagandowym, mającym uwiarygodnić organizatorów w oczach ich klientów, czyli rodziców. W jaki sposób rodzice mogą się upewnić, że szkoła, do której chcą posłać swoje dzieci, ma rzeczywiście formalną akceptację Kościoła i jest wpisana do oficjalnego rejestru instytucji kościelnych?

– Zjawisko instrumentalizacji Kościoła daje się w ostatnich czasach łatwo zauważyć przy różnych okazjach. Powoływanie się na Kościół dla realizacji sobie tylko znanych celów społecznych, politycznych i innych jest zabiegiem niejednokrotnie gwarantującym na krótką metę sukces. Trzeba jasno powiedzieć, że każdy człowiek ochrzczony, działający zgodnie z nauką Kościoła, ma pełne prawo o tym mówić. Człowiek bowiem może podejmować działania z motywów wiary katolickiej i będzie to czyn wartościowy, cenny dla niego, a może nawet dla Kościoła. Nie jest to jednak działanie formalnie katolickie. Bez formalnego uznania nie ma możliwości formalnego działania. O każdej inicjatywie katolickiej – kościelnej – w tym przypadku szkole – powstającej na terenie jakiejkolwiek parafii dokładnie poinformowany jest proboszcz tej parafii i do niego przede wszystkim należy kierować pytania w tych sprawach.

– Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła: Grażyna Pytlak

2017-12-16T16:38:04+00:00 31 października 1990|Wywiad|