„Czy naprawdę pamiętamy, że Bóg jest Miłością?”

Przemyśl, 6 grudnia 2009 r. List pasterski Metropolity Przemyskiego na Adwent 2009 r.

Drodzy Bracia i Siostry

W życiu człowieka są punkty odniesienia, tworzące fundament myślowy i hierarchię wartości, w oparciu o którą człowiek ukierunkowuje swoje życie. Nasz wewnętrzny system intelektualny, duchowy czy moralny można by zamknąć w kilku najważniejszych słowach. Warto, aby każdy z nas zastanowił się nad najważniejszymi słowami i treściami swego życia.

Dla ludzi wierzących ważnymi słowami są: Bóg, wiara i sumienie, ukierunkowujące relacje z innymi ludźmi. Dla każdego chyba człowieka ważne jest szczęście, zdrowie, pomyślność, sukces. Pragniemy też dobrobytu i spokoju w rodzinie oraz dobrego miejsca pracy.

Żyjemy dziś w czasach poważnych przemian, bo wszystkie czasy wiążą się z postępem, zmianami i nowością. Są jednak sprawy, które trzeba pogłębiać, a nie zmieniać, aby postęp nie wnosił nieporządku, aby był rozwojem, a nie rozkładem. Trzeba w życiu znać i szanować hierarchię wartości. Uznać pewne stałe punkty, które nigdy nie zawodzą i cele, do których warto konsekwentnie zmierzać, aby danych nam życiowych szans nie zmarnować.

Rozpoczęliśmy Adwent, okres przygotowania przed Bożym Narodzeniem i święty  Paweł w liście do Filipian przypomniał dziś, że to sam Bóg „zapoczątkował w nas dobre dzieło i że dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa” (Flp 1,6). To dobre dzieło zostało zapoczątkowane w każdym z nas przez chrzest, kiedy staliśmy się dziećmi Bożymi i trzeba rozwijać je z dnia na dzień, stale, i z ufnością aż do końca, do dnia Chrystusa Jezusa. W ten sposób całe życie staje się współpracą z łaską i dojrzewaniem do pełni, jakiej sam Bóg od nas oczekuje” (Jan Paweł II, 9. XII. 1979).

Święty Paweł wyjaśnił Filipianom i nam, że w tym rozwoju potrzebna jest pomoc Boża i stąd modli się o to, aby miłość nasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu (Flp 1, 9). A zatem coraz większa wiedza jest potrzebna w rozwoju i doskonaleniu wszystkiego na tym świecie. Także wiedza na temat miłości i jej doskonalenia.

1. Nowy rok duszpasterski

W I niedzielę Adwentu rozpoczęliśmy nowy rok duszpasterski, którego hasłem jest zachęta: „Bądźmy świadkami Miłości”. Chodzi tu przede wszystkim o to, aby człowiek wierzący uznał i dawał świadectwo, że Bóg jest Miłością. To święty Jan Apostoł określając Boga, wymienił tylko jedną Jego cechę, ale za to niezwykłą, powiedział, że BÓG JEST MIŁOŚCIĄ i kto nie miłuje nie zna Boga (1 J 4, 8. 16).

A zatem chrześcijanin powinien nieustannie troszczyć się o to, aby kochać Boga, a następnie darzyć prawdziwą miłością ludzi i świat, aby przez miłość coraz głębiej poznawać Boga.

Zauważyliście, że obecny Papież już kolejną encyklikę poświęcił Miłości, którą jest Bóg, co wskazuje na potrzebę zrozumienia i praktykowania codziennej miłości w naszym życiu.

Współczesny świat w mistrzowski sposób kradnie treść najważniejszych słów, nadając im często zupełnie inny sens, a czyni to, aby siać zamęt, anarchię myślową a w konsekwencji, aby narzucić swoisty system anty-wartości. Tak jest ze słowami rodzina i małżeństwo, którymi próbuje się nazywać związek dwóch ludzi tej samej płci, kradzież nazywa się defraudacją, a zabójstwo poczętego dziecka zabiegiem przerwania ciąży. Podobnie miłością próbuje się nazwać wyłącznie biologiczny akt, który bez zaangażowania całej osoby ludzkiej, jej całkowitego oddania, bez wierności i gotowości do ponoszenia ofiar na rzecz kochanej osoby staje się pusty.

Trzeba zatem odkłamać miłość, aby zrozumieć treść tego wielkiego i ważnego słowa, aby umieć ją przyjąć i innych obdarzać miłością.

Kolejnym zadaniem pełnego człowieczeństwa jest uczyć się miłości do Pana Boga i ludzi, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu (Flp 1, 9).

Pan Jezus przez trzy lata uczył ludzi o Bogu, który jest Miłością i Ojcem, pragnącym nas uznać za swoje dzieci: tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne (J 3, 16). Wiemy więc, że to nie człowiek pierwszy umiłował Boga, ale Bóg umiłował człowieka i dał nam konkretny dowód miłości.

Pan Jezus za największe przykazanie uznał miłość Boga i bliźniego: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15, 12).

Miłość prawdziwa nie boi się pięknych słów, obietnic czy nadziei, ale bez czynów nie byłaby prawdziwa, autentyczna. Nie byłaby twórcza, ponieważ nie pobudzałaby do wzajemności. A zatem: nie miłujmy słowem tylko, ale uczynkiem i prawdą (por. 1 J 3, 18).

2. Kierować się miłością zawsze i wszędzie.

Prawdziwi chrześcijanie starają się być dziećmi i uczniami Boga Miłości. A zatem szukajmy okazji, aby przez wiarę pogłębiać poznanie jedynego, prawdziwego Boga. Odkrywajmy Go na kartach Biblii i na modlitwie. Zwłaszcza Msza święta i adoracja Najświętszego Sakramentu we wszystkie czwartki i w pierwsze piątki miesiąca niech staje się okazją  wyznawania Jezusowi wzajemnej miłości. W czasie adoracji trzeba wyciszyć się wewnętrznie, trwać przed Tym, który zawsze jest nam bliski, po to, aby i w nas zaistniał choć okruch Miłości, którą On jest.

Dobre uczestnictwo we Mszy świętej i owocna adoracja Chrystusa w Eucharystii wiąże się z potrzebą naszej ofiary. Pokażmy czynem, że kochamy Boga a w czasie modlitwy powiedzmy Mu o tym, że żałujemy za grzechy i spróbujemy z nich powstać, że przebaczamy ludziom doznane od nich krzywdy, albo, że prosimy o serce skruszone, gotowe przebaczać, skoro Chrystus przebaczył nam nasze grzechy.

Drogi Bracie i Siostro, w tym roku częściej mów o Twojej miłości w rodzinie, powiedz mężowi i żonie, ale do słów dołącz znak pamięci, gest uczucia i jakiś dar (najpiękniejsze są te duchowe, mówiące żeś zrozumiał drugą osobę, że widzisz jej wartość i potrzebę w Twoim życiu, że przepraszasz za to, co było niewłaściwe w Twojej relacji).

Doświadczenie mówi, że na kroplę miodu więcej złowi się much niż na beczkę octu (św. Franciszek Salezy) czyli, że dobroć przyciąga, imponuje i jednoczy, a co dopiero miłość. Ona przemienia człowieka od wewnątrz. Wszyscy potrzebujemy tej przemiany, aby pogłębić nasze kapłaństwo nasze ojcostwo i macierzyństwo , aby świadomie uczyć się miłości w naszych rodzinach i uczyć tej wiernej miłości nasze dzieci. Niech uczą się przyjmować i dawać miłość wobec dziadków i nauczycieli, wobec dorosłych i rówieśników. Zwłaszcza wobec słabszych, niepełnosprawnych i pokrzywdzonych przez los.

Nie wiem czy potrafimy pokazać innym ludziom – wszystkim ludziom – że miłość jest obecna w Kościele, że Bóg miłości żyje i działa w Kościele wśród nas. Drogi i sposoby okazania tej miłości mogą być różne. Osobiste świadectwa są ważne, ale potrzebne też są świadectwa wspólnot, aby miłość przenikała także życie społeczne i polityczne, bo miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą, wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje (1 Kor 13, 6).

W ostatnim czasie byliśmy świadkami kolejnego, ważnego wydarzenia, mającego aspirację do wytyczania dróg europejskiej przyszłości. Trybunał Międzynarodowy w Strasburgu nakazał usunięcie Krzyża w szkołach we Włoszech. Łatwo sobie wyobrazić jakie mogą być kolejne zalecenia europejskich liberałów wobec Polski czy innych krajów. Walka z Krzyżem jako świętym symbolem wiary stała się bolesnym faktem. Przecież cywilizacja europejska, cała nasza kultura, także postawa miłości wobec nieprzyjaciół, życzliwej tolerancji wobec innych wyznań, czy niewierzących liberałów, masonów lub walczących z Kościołem ateistów wyrosła z Krzyża, na którym umierający Zbawiciel modlił się o odpuszczenie wielu sprawcom Jego śmierci bo nie wiedzą co czynią (Łk 23, 34).

Jak odpowiedzą europosłowie na czekającą nas drogę agresywnej laicyzacji – nie wiemy, ale wiemy, że każdy z nas powinien się poczuć do lepszego poznania treści Krzyża – świętego symbolu zbawienia, na którym zawisł Ten, który uczył, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).

3. Zalecenia na najbliższy rok duszpasterski.

Bracia i Siostry, nie wstydźmy się Krzyża – tego zawieszonego na ścianie naszego domu i tego, który czynimy przy pacierzu, przed podróżą, przy pracy czy przed jedzeniem. Niech każdy stara się czynić znak krzyża z wiarą, dokładnie i z szacunkiem. Uwrażliwiajmy z godnością na Krzyż nasze dzieci i młodzież. Miłość, której uczy nas Chrystus niech będzie główną zasadą naszego życia.

Jako konkretne zadania tegorocznego programu duszpasterskiego widzę:

1. Potrzebę upowszechnienia poradnictwa rodzinnego, w tym solidne przygotowanie młodych do małżeństwa. Każda większa parafia powinna wysłać na szkolenie doradców w Przemyślu jedną lub dwie osoby, które przydadzą się w kontaktach duszpasterskich. Miłość do każdego dziecka niech przenika serca rodzin, a wyrazem konkretnym tej miłości niech będzie gotowość adopcji dzieci pozbawionych rodziców. Adopcja w małżeństwie gdzie panuje miłość stanie się dowodem otwarcia na życie i okazją do wyświadczenia naprawdę wielkiego dobra.

2. Zachęcam do odnowienia i pogłębienia pięknej tradycji Straży Honorowej NSPJ, którą podejmowałyby rodziny ofiarowujące wspólną, godzinną adorację Serca Pana Jezusa.

3. W każdej parafii powinien działać Zespół Charytatywny, realizujący konkretne zadania w ścisłej współpracy z Księdzem Proboszczem. Zachęcam też do zakładania Kół Caritas w szkołach.

4. Chrześcijańskie rozumienie i praktykowanie miłości wiąże się ze wzrostem i praktykowaniem wiary. Szczególnie zachęcam Koła Biblijne, Parafialne Oddziały Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia i Wspólnoty duchowości, aby w oparciu o kontakt z Pismem świętym starały się w tym roku poznać Chrystusowe rozumienie miłości.

Drodzy Bracia i Siostry, „Bądźmy świadkami Miłości”, bo „Bóg jest Miłością” a każdy kto z Boga pochodzi daje świadectwo wiary owocującej przez miłość.

Na tę drogę całym sercem Wszystkim błogosławię.

Wasz arcybiskup
Przemyśl, 6  XII 2009 rok

2017-06-19T14:32:14+00:00 06 grudnia 2009|List pasterski|