Gorson: straciłem wiarę. Kolbe mi ją przywrócił!

Wielcy święci byli zawsze wielkimi czcicielami Maryi, bo świętość, ta autentyczna, jest niemożliwa bez Matki Bożej, bez nabożeństwa do Niej. Jednym z największych świętych naszych czasów jest św. Maksymilian Kolbe. Żył oddany Matce Bożej. Założył Niepokalanów pod Warszawą i ten w Japonii. Kochał Maryję całym sercem i głosił Jej cześć. W Stanach Zjednoczonych opublikowano książkę przywołującą wspomnienia ludzi, którzy znali ojca Maksymiliana. Zamieszczona jest w niej wypowiedź pewnego Żyda, mieszkającego w Ameryce. Nazywa się on Zygmunt Gorson. Urodził się w Polsce, w bogatej żydowskiej rodzinie, i dobrze mówił po polsku. Był wychowywany wedle ortodoksyjnych zasad religijnych. Kiedy wybuchła wojna, był dzieckiem. Szybko stracił rodziców i rodzeństwo. Znalazł się w piekle Auschwitz. Miał wtedy trzynaście lat. Pozwólcie, że sam wam opowie o tym, co wówczas przeżył:

Bez nadziei nie było możliwym przeżyć i dlatego wielu chłopców w moim wieku rzucało się na druty wysokiego napięcia. Ja szukałem zawsze kogoś, kto miałby jakiś związek z moimi zamordowanymi rodzicami, jakiegoś przyjaciela mojego ojca, jakiegoś sąsiada lub kogokolwiek w całym tym tłumie ludzkim, kto by ich znał. To dlatego, bym nie czuł się samotnym. To było wtedy, kiedy błąkałem się, szukając kogokolwiek, z kim mógłbym podzielić się wspomnieniami, jak ojciec Kolbe mnie spotkał i rozmawiał ze mną. Był dla mnie jak anioł. I jak matka bierze swe pisklęta pod skrzydła, tak on mnie wziął w ramiona. Ocierał zawsze moje łzy. Od tego momentu wierzę o wiele bardziej w Boga, ponieważ od czasu, kiedy zmarli moi rodzice, pytałem siebie nieustannie: „Gdzie jest Bóg?”. I straciłem wiarę. Kolbe mi ją przywrócił! On wiedział, że byłem Żydem, lecz to nie stanowiło różnicy. Jego serce nie czyniło rozróżnienia między osobami i nie miało dla niego znaczenia to, czy są żydami, katolikami lub z jeszcze innych religii: on kochał wszystkich i dawał miłość. Nic innego jak miłość. Na przykład rozdawał tak dużą część swoich znikomych porcji, że dla mnie było cudem to, iż pozostawał przy życiu. Teraz jest łatwo być uprzejmym, dobroczynnym, pokornym, dopóki panuje pokój i jest dostatek. Mogę jednak powiedzieć, że być takim jak ojciec Kolbe, w tym czasie i w tym miejscu, to przekracza wszystko, co słowa mogą wyrazić. Jestem Żydem od pokoleń, ponieważ jestem synem matki Żydówki, jestem wyznania Mojżeszowego i jestem z tego dumny. Mimo że pokochałem bardzo mocno Maksymiliana Kolbego, kiedy byłem w Auschwitz, gdzie on okazał się moim przyjacielem, to kocham go także teraz i będę go kochał, aż do ostatniego momentu mojego życia.

Niekiedy nie wiemy, jak się zabrać do nawracania drugiego człowieka. Ojciec Maksymilian wiedział. Nie tylko temu chłopcu okazał serce, zwykłą ludzką dobroć, ale modlił się za niego dzień w dzień. I za innych się modlił. Zanosił modlitwę do Matki Bożej o nawrócenie grzeszników i z ufnością składał w Jej ręce. Wiedział, że Ona zawsze znajdzie tego, kogo trzeba nawrócić, bo najlepiej wie, jak i kiedy to uczynić. Reszty dokona łaska Pana.

+ Józef Michalik

 

 

[Z: Zewnętrzne znaki wiary także prowadzą do Boga – Nowosielce Kozickie, 24 lipca 2003]
2018-02-13T00:29:46+00:00 12 lutego 2018|Varia|