Homilia na rozpoczęcie peregrynacji NMP Częstochowskiej w diecezji ełckiej

Suwałki, plac przy konkatedrze św. Aleksandra, 21 września 2013 r.

 

 

Drogi Biskupie Jerzy

Najdostojniejszy Pasterzu diecezji Ełckiej

Bracia w posłudze

Drodzy Bracia i Siostry – Czciciele Matki Najświętszej

 

Spotkaniom z Najświętszą Maryją Panną na kartach ewangelii od samego początku towarzyszy atmosfera radości. Odwiedziny u św. Elżbiety, to przecież eksplozja pieśni Zachariasza i Elżbiety, a także radosne Magnificat Maryi. Maryja nie stroni też od poszerzonego wyrażenia radości, skoro przyjmuje zaproszenie od krewnych czy znajomych na wesele do Kany Galilejskiej.

 

Nowożeńcy i ich rodzice byli ludźmi bardzo gościnnymi, bo zaprosili też Jezusa z uczniami, ale w ambarasie przygotowań zapomniano o zabezpieczeniu należytej ilości wina do uczty weselnej, niezbędnego przy tamtejszym upale. Maryja i Jezus przychodzi z pomocą gospodarzom wesela i ratując ich honor, ratuje radość wesela. A czyni to bardzo dyskretnie, bez rozgłosu, bez reklamy. Najważniejsze, żeby pomóc ludziom, ulżyć im w kłopocie zaradzić.

 

Stajemy dziś wspólnie z Jezusem i Matką Najświętszą na progu diecezji Ełckiej, rozpoczynając wielki program duszpasterskiego nawiedzenia Królowej Polski w każdej parafialnej rodzinie. Maryja przyjmuje zaproszenie i przyjdzie na duchowe gody parafialne. Przyniesie też duchowe dary, radości, pokoju, nadziei zbawienia, obudzenia sumień i otwarcia na ożywienie wiary oraz tęsknoty za oczyszczeniem domostwa naszych serc.

 

W naszej dawnej metropolii wileńskiej Matkę Bożą czciliśmy zawsze tytułem Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, a tytuł ten budził odwagę w najzatwardzialszych grzesznikach do zaufania pośrednictwu Niepokalanej w nadziei zbawienia.

 

Czas nawiedzenia tego Wizerunku, to czas wielkiej łaski! Zaczerpnijcie jej zatem, jak z najpełniejszej stągwi, jak z czystego, bijącego wodą źródła! Wystarczy dla wszystkich, którzy potrafią i zechcą czerpać.

 

To Nawiedzenie jest po to, abyśmy wszyscy stali się mądrzejsi mądrością Bożą i abyśmy stali się lepsi dzięki przyjęciu Bożej mądrości.

 

Czasy są nowe i nowe są dziś zadania czekające kapłanów i ludzi wierzących; uczynić coś dobrego to rzecz szlachetna, ale czynić coś dla Boga, to sprawa piękna i owocna, to budowanie.

 

Pierwszym zadaniem chrześcijanina jest dziś pogłębienie wiary, nawiązywanie kontaktu z Bogiem, życie według wiary. O tym nam przypominają trzej Papieże ostatnich dziesiątków lat.

 

Rok wiary, który przeżywamy powinien być rokiem odkrywania bliskości Chrystusa, czasem twórczego oczyszczenia myśli, pragnień i sumień. W tym dziele diecezja Ełcka otrzymuje wielką pomoc wstawiennictwa Maryi.

 

Niech zatem ożywią się serca kapłanów i wiernych ku jeszcze gorliwszej modlitwie, dobra modlitwa, to taka, która rodzi w sercu miłość do Boga i ludzi, usuwa grzech oziębłości i egoizmu, usuwa lęk a serce napełnia odwagą do nawrócenia i życia nowego, lepszego.

 

Niech nikt nie zmarnuje czasu tego Nawiedzenia; Najświętsza Maryja Panna przychodzi z Jezusem do wszystkich i do każdego, nawet najbardziej wątpiącego i oddalonego od Boga.

 

Posłużę się przykładem z czasów nawiedzenia tego Obrazu w diecezji przemyskiej. W jednej z parafii była rodzina, w której ojciec od 15 lat nie praktykował, nie korzystał z sakramentów. W czasie każdej wizyty kolędowej ksiądz proboszcz starał się rozmawiać z nim, zachęcał, pukał do serca jak umiał. Trzeba zaznaczyć, że nie był to zły ojciec, po prostu zagubił się w swojej wierze. Kiedy nadszedł czas nawiedzenia parafii przez Matkę Bożą, ksiądz proboszcz podjął ostateczną próbę: pojechał do domu owego człowieka i poprosił go, aby to on, jako przedstawiciel ojców parafii, powitał Maryję. Mężczyzna był bardzo zdziwiony, zaczął protestować: Przecież ksiądz wie, że ja nie chodzę do kościoła. Nie byłem u spowiedzi nawet, kiedy moje dziecko szło do I Komunii świętej. Co ludzie na to powiedzą? To złe pytanie, – odpowiedział proboszcz. Ważne, co powie Matka Boża, a Ona się na pewno bardzo ucieszy i nie wątpię, że nie odmówisz tej prośbie. Mężczyzna zamyślił się i zapytał: – rozumiem, że powinienem pójść do spowiedzi? – Mam taką nadzieję, odpowiedział proboszcz. I stał się cud. Pełen przejęcia mężczyzna powitał Matkę Bożą tekstem przez siebie ułożonym, w którym przeprosił Ją za lata nieobecności i obiecał, że zrobi wszystko, aby to się nie powtórzyło. Ludzie byli wzruszenie i zbudowani.

 

W wielu naszych domach są takie dramaty zagubienia i chyba właśnie do tych domów w sposób szczególny chce przybyć Maryja.

 

W wielu naszych domach zanika zwyczaj wspólnej, rodzinnej modlitwy a z tym powoli zanika i wiara, to właśnie tym rodzinom Maryja chce pomóc w nawiązaniu kontaktu z Bogiem i między sobą przez wspólną, rodzinną modlitwę.

 

Polska rodzina przeżywa dziś kryzys ojcostwa i macierzyństwa. Bezrobocie często wypędza ojca lub matkę z domu w poszukiwaniu pracy, niekiedy aż po emigrację. Więzy małżeńskie i rodzinne słabną, poczucie odpowiedzialności za miłość małżeńską i rodzicielską powoli zamiera. Bez intensywnej modlitwy, bez życia sakramentalnego trudno jest przeżyć godziny próby. Dramat może okazać się nieodwracalny. Polska dziś wymiera, bo zamiera wśród nas miłość do dziecka, do starego ojca i matki, umiera miłość do sąsiada i Ojczyzny. Tylko 3% dzieci w domach dziecka to sieroty, 80% dzieci ma oboje, 17 % ma jednego z rodziców (Rz. 15.05.2012). Problem wychowania jest jeszcze szerszy.

 

Jakże często rodzice oddają sumienia swoich dzieci z całym zaufaniem szkole, a szkoła przeżywa dziś, razem z całym narodem, kryzys swojej tożsamości. Czy to jest jeszcze polska szkoła? W programach eliminuje się klasykę polskiej kultury, która wyrabiała w dzieciach i młodzieży wrażliwość na piękno, na poświęcenie się dla innych, na patriotyzm i gotowość przebaczenia. Dziś wykreśla się z programów narodowy poemat Adama Mickiewicza, poezję Słowackiego, Norwida i powieści historyczne Sienkiewicza, ale za to wprowadza się wychowanie seksualne zgodnie z programem Światowej Organizacji Zdrowia; uczy się dzieci korzystać ze środków antykoncepcyjnych, zamiast uczyć samodyscypliny, opanowania i czystej, ofiarnej miłości. Otwórzmy oczy i serca i nie udawajmy, że nie widzimy ataków na Kościół i oziębłości wiary naszej i naszych dzieci.

 

W Europie współczesnej trwa systematyczna walka z religią i prawami natury. Parlament Europejski wszelkimi sposobami promuje małżeństwo między osobami jednej płci i eliminuje etykę opartą o tradycyjne wartości. Tym tendencjom nie będzie w stanie oprzeć się ani polski parlament ani polski rząd. Wartości moralne i wiarę uratować jest w stanie jedynie polska rodzina. Uratuje, jeśli będzie Bogiem i modlitwą silna, jeśli stanie się rodziną na wzór tej z Nazaretu, gdzie jest Maryja i Józef, gdzie jest Jezus. Czasy są ciekawe i domagają się naszej aktywności. Potrzebny jest nasz głos i nasz czyn, ilekroć widzimy przymiarki do usunięcia Pana Boga z życia społecznego. To ważny moment, którego nie wolno przegapić!

 

Znamy wszyscy historię walki z krzyżem, którą zapoczątkowała we włoskiej szkole pani Lautsi, która po ślubie stała się muzułmanką, domagającą się usunięcia znaku naszej wiary, ale pozostali rodzice katoliccy nie wyrazili na to zgody. Konflikt miał rozstrzygnąć sąd najwyższy w Strasburgu. Wszyscy sędziowie (także katolicy!) zagłosowali za usunięciem krzyża. W Europie powstał szum. W obronie krzyża wypowiadały się poszczególne państwa, nawet rząd Rosji. Postanowiono powołać nowy skład sędziów (liczniejszy tym razem), ale szukano adwokata, mądrego, niezależnego, który zdołałby zabrać obiektywnie głos. Poproszono znanego profesora prawa międzynarodowego Josefa Weiler, Żyda ortodoksyjnego z USA, który stanął przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu i powiedział: Czasem mam wrażenie, że chrześcijanie w Europie wstydzą się, że są chrześcijanami. Owszem, są dobrzy, wierni, chodzą do kościoła, zachowują się przykładnie, ale w miejscach pracy nie powiedzą: nie mogę tego zrobić w niedzielę, bo idę do kościoła. Może nie ukrywają się ze swoją wiarą, ale niemal się jej wstydzą. Niechęć do religii widać wobec Żydów i Muzułmanów. Zakaz rytualnego zabijania zwierząt – narusza wolność religii.

 

Odwaga życia według wiary i odwaga głoszenia naszej wiary, to szczególne ważne zadania nowej ewangelizacji, do której wzywał nas wszystkich błogosławiony Jan Paweł II, a także Papież Benedykt XVI.

 

A Papież Franciszek ostatnio poszerzył jeszcze to pole ewangelizacji, mówiąc, że w dzisiejszym świecie katolik musi być sobą wszędzie, nie tylko przeżywać wiarę prywatnie, w rodzinie, w miejscu pracy, ale także – jak dosłownie powiedział (16.09. 2013 r.) – Dobry katolik miesza się do polityki, dając z siebie to, co najlepsze, aby rządzący mógł rządzić, aby mógł rządzić zgodnie z prawem Bożym, w trosce o państwo i ludzi, którym służy, a nie w trosce o własne interesy. Cóż jest najlepszą rzeczą, jaką możemy dąć rządzącym? Modlitwa!. Za rządzących i za Ojczyznę także trzeba się modlić.

 

Zakończę nasze refleksje uwagą pewnego człowieka, na temat trudnej sytuacji, w której się znalazł: Łatwo znaleźć ludzi, którzy narzekają na swoje czasy i utrzymują, że czasy przodków były dobre. Otóż gdyby ich było można przenieść w czasy przodków, wtedy także by narzekali. …Obyśmy zatem radowali się raczej obecnymi czasami a nie narzekali. A pisał to św. Augustyn, który zmarł w roku 430.

 

Zła nie ubędzie od narzekania, zło trzeba dobrem zwyciężać. Nie przerzucajmy też na innych tego, co dla Kościoła, dla naszej rodziny i dla Polski powinien zrobić polityk, rząd czy ktokolwiek. Każdy z nas może i powinien opierać się złu, eliminować grzech w swoim życiu, zwalczać egoizm i sprawiać radość innym. Każdy z nas może i powinien pogłębiać wiarę i modlić się więcej, gorliwiej i owocniej. Św. Jan od Krzyża powtarzał, że Człowiek otrzymuje od Boga tyle, ile się od Niego spodziewa. A zatem miejmy odwagę spodziewać się wiele i modlić się o wiele spraw. Zwłaszcza, że w tym błogosławionym czasie będzie to modlitwa z Maryją, Matką i Królową. Zaczerpnijcie z tych Bożych stągwi obficie i zanieście wymodlone dary Boże tym, których kochacie i tym, którzy jeszcze kochać po Bożemu nie potrafią.

 

Amen.

2017-06-26T09:35:03+00:00 21 września 2013|Homilia|