Homilia wygłoszona na Jasnej Górze podczas rekolekcji biskupów polskich

Częstochowa, 25 listopada 2009 r. Homilia wygłoszona podczas Rekolekcji Biskupów na Jasnej Górze w związku z Jubileuszem Księdza Prymasa J. Glempa i 25-leciem sakry biskupiej Księdza Arcybiskupa Stanisława Nowaka.

Koniec roku Kościelnego mówi nam o przemijaniu, o prawdzie przemijania, któremu poddany jest świat i człowiek na świecie. Nasze życie na świecie jest przemijaniem, które nieuchronnie prowadzi do kresu. „Jednakże Kościół chce nam powiedzieć – i czyni to z wytrwałością – że my nie tylko przemijamy, ale równocześnie przygotowujemy się! Przygotowujemy się na spotkanie z Nim… Synem Człowieczym. I stąd ku Temu, który przybędzie, ku Chrystusowi, zwracamy się z całą ufnością i przekonaniem. I mówimy do Niego: prowadź! Prowadź mnie w prawdzie! Prowadź nas w prawdzie!” (JPII, 2 grudnia 1979r.)
Ufamy przecież zapewnieniu, że „włos z głowy nam nie spadnie i przez wytrwałość ocalimy życie nasze” (Łk 21, 18 n.).
Rekolekcje, które odprawiamy na Jasnej Górze są takim czasem, w którym Duch Święty, dzięki posłudze Rekolekcjonisty, prowadzi nas do rozeznania zbawczej prawdy, a pomaga w tym modlitewne wyciszenie i sam genius loci, charyzmat świętego domu Królowej Polski, dzięki której łatwiej nam wyjść na pustynię i wejść w pokorę Jezusa, w Jego łaskę, oczyścić się i zaczerpnąć Jego mocy, aby sprostać wysiłkom i zadaniom, które wprawdzie nas przerastają, ale przez spełnienie woli Pana stają się kontynuacją zbawienia w Jego Kościele.
Czasy naszej odpowiedzialności są wymagające i trudne, jak wszystkie czasy i dzieje, ważne jest jednak, byśmy „przemijającego czasu nie postrzegali jako czegoś, co nas niszczy, lecz jako coś, co nas doskonali” (Antoine St-Exupery).
Nie bójmy się wielkich pragnień i nie lękajmy się wielkich słów. Boża rzeczywistość, w którą przez Chrzest jesteśmy włączeni, przewyższa wszystko. Dobrze to ujął (katolicki pisarz) Julien Green, pisząc w swoim dzienniku (23 czerwca 1938 r.): „Myślę, że nikt się nie domyśla, jaki jest powód mego smutku. Chciałbym być święty. To wszystko. Czuję, że wciąż rozmijam się z tym, kim chciałbym być, a ten ktoś, wciąż istnieje. Jest tutaj i jest smutny, a jego smutek jest moim smutkiem”.
Jesteśmy potrzebni Bogu i Kościołowi – to wielka pociecha, pokrzepienie, umocnienie motywacji życia. Każdy z nas pielgrzymów tu obecnych jest wybrany do jakiegoś zadania. Na drodze posługiwania Kościołowi, posługiwania czasom i ludziom, Pan Bóg nie szczędzi nam również ludzkiej pomocy, i to różnorodnej. To przecież On sam upatruje i posyła ludzi. Wyszukał i wskazał, umacniał i błogosławił dobremu, i bardzo po ludzku ciepłemu, Papieżowi Janowi Pawłowi II, który tak znacznie przybliżył Kościół do ludzi; dzieło to kontynuuje jego najwierniejszy współpracownik, obrońca wiary, teolog dalekowzroczny – Benedykt XVI. A na polskim gruncie czyż nie weszliśmy w dziedzictwo posługi świętych biskupów Józefa Sebastiana Pelczara, Józefa Bilczewskiego, Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, albo czyż godzi się zapomnieć wielkiego nauczyciela narodu, ojca Ojczyzny Sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, czy Sługę Bożego biskupa Wilhelma Plutę – promotora duszpasterstwa rodzin, albo Sługę Bożego biskupa Piotra Gołębiowskiego?
Dziękujemy za nich Panu Bogu, dziękujemy za ich maryjną, ciepłą pobożność i wiarę mocną, trwałą, przynoszącą owoce. Tamto biskupie pokolenie wydało wielu wybitnych uczniów. Z tej szkoły wyszedł długoletni Prymas Polski Kardynał Józef Glemp, Arcybiskup gnieźnieński i warszawski, oraz długoletni Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, którego dziś, u kresu posługi prymasowskiej, w tym tak drogim mu miejscu, stawiamy w centrum naszej wdzięczności i naszych modlitw.
Każda funkcja i każda godność ma swoje znaczenie i rolę, wyzwala też oczekiwania wobec niej, ale to osoba sprawująca urząd czy funkcję jest najważniejsza. I to Księdzu Kardynałowi Józefowi Glempowi chcemy podziękować za styl i sposób realizowanej służby biskupiej i prymasowskiej, za twórczy udział w Konferencji Episkopatu, za przykład pracowitości, która była i jest dynamizmem gotowości usługiwania wszędzie i wszystkim, niezależnie od trudności i przeszkód. Jest to posługiwanie ekumeniczne, niestrudzone i życzliwe, a przy tym pokorne i otwarte, zatroskane o wiarę i ludzi, o Kościół i Ojczyznę.
Życzymy zatem: niech to posługiwanie trwa, niech raduje serce Jubilata i przynosi coraz dojrzalsze owoce. A ono je przyniesie, bo sam Pan zapewnia nas przecież, mówiąc: „Błogosławiony mąż dobry i skory do wspomagania innych, i układający wszystko wedle sprawiedliwości. Taki nie zachwieje się nigdy, a pamięć o nim przetrwa na wieki” (Ps112, 5 nn.).

Ale, że radości chodzą parami, to mamy też dzisiaj jeszcze jednego Jubilata – kochanego Gospodarza, którego szczerym sercem wspominamy w każdej Mszy św. ilekroć przebywamy na Jasnej Górze. Ks. Arcybiskup Stanisław Nowak dziękuje dziś Bogu, a my z nim, za dar wybrania i służby biskupiej pełnionej przez 25 lat.
Wyszedł z wielkiej krakowskiej szkoły kapłańskiej, którą zresztą sam tworzył, a którą doskonali w maryjnej diecezji jako maryjny mariolog, gorliwie zatroskany nie tylko o swoją diecezję, ale o wiarę w całym narodzie, co widać chociażby w tygodniku „Niedziela”, a słychać w czasie tak licznych wystąpień ks. Arcybiskupa Stanisława na Jasnej Górze.
Tak. Dobrze zdajemy sobie sprawę, że nam wszystkim, naszym diecezjom i naszemu ludowi Arcybiskup Częstochowski służy w niezwykle życzliwy, otwarty sposób. Nie umiałby inaczej. I za to dziś całym sercem mu dziękujemy. I tu także posłużę się Pismem św. do wyrażenia naszych życzeń: „Niech zstąpi na Ciebie dobroć Pana Boga naszego! Niech raczy wspierać dzieła rąk Twoich. Niech to, co Twoje ręce czynią, umacnia” (Ps 90, 17).

2017-06-19T14:33:15+00:00 25 listopada 2009|Homilia|