I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego (Ef 4,30)

Na pogrzebie pewnego biskupa w Gorzowie Wielkopolskim kaznodzieja, który był jego długoletnim kolegą, a potem współpracownikiem powiedział, że rzeczywistość nadprzyrodzona była dla zmarłego bardziej realna niż to ziemskie otoczenie. W tym krótkim zdaniu mieści się streszczenie życia i charakterystyka całego życia człowieka żywej wiary. A trzeba sobie uświadomić, że przewodnikiem i twórcą życia nadprzyrodzonego jest – przy współpracy człowieka – Duch Święty. Jemu to bowiem dzieło zbawienia powierzył sam Pan Jezus.

 

Jezus zapowiada przyjście Ducha Świętego

 

Najpierw wielokrotnie Go zapowiadał, co zdumieni apostołowie (i ewangeliści) skrupulatnie zanotowali, a następnie w wyraźnie przekazał im Ducha Świętego, który poprzez historię realizuje rozpoczęte i dokonane dzieło Chrystusa.

W czasie nocnego spotkania z Nikodemem Pan Jezus wyjaśniał swemu rozmówcy potrzebę wiary w przyjęciu prawdy o Mesjaszu Zbawicielu i to takiej wiary, która jest śmiercią samemu sobie, swoim dotychczasowym poglądom, pragnieniom i zamiarom. Nikodem był przerażony słysząc: Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego (J 3,5).

Kolejny raz zdumieli się uczestnicy święta Namiotów w świątyni Jerozolimskiej, kiedy Jezus powiedział o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego (J 7,39).

Informacje o tym, że rozpoczęły się nowe czasy nawarstwiały się wokół Jezusa od początku Jego działalności. To św. Jan Chrzciciel, który wychowywał się przecież z Panem Jezusem jako Jego krewny, po chrzcie Jezusa w Jordanie wyznał: Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym (J 1, 33n.). A zatem dopiero Duch Święty może otworzyć serce na wiarę zbawczą, prawdziwie pozwalającą rozpoznać Syna Bożego i Zbawiciela w Jezusie Synu Maryi. Św. Paweł potwierdził to po swoim nawróceniu: Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego Panem jest Jezus. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch… Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce (1 Kor 12, 3n.). Jakaż to ważna wskazówka dla każdego z nas, próbujących iść drogą wiary. Jej pogłębienie bez pomocy Ducha Świętego jest niemożliwe! A jeśli jest ona w naszym sercu, to mamy ją dzięki Duchowi Świętemu, który działa dyskretnie, subtelnie i jedynie skutecznie. Warto Mu za to dziękować!

Nasze powołanie jest wezwaniem na szczyty zjednoczenia z Bogiem, zjednoczenia z Jego wolą: rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6, 11) a bez pomocy Ducha Świętego nie będzie łatwo zrealizować tych fundamentalnych postulatów naszej wiary. Oto ona mi mówi, że ja razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus,(Ga 2,20). A zatem: Dla mnie żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk (Flp 1,21). To nie są tylko postulaty Pawłowe, ale to drogowskazy jedynie prawdziwie chrześcijańskiego życia. Tą drogą idzie prawdziwy święty (!) chrześcijanin także dziś. Jakże to fascynujące wezwanie.

Ostatnia Wieczerza jest tym momentem szczególnym, kiedy skondensuje się ilość ważnych gestów i wypowiedzi Jezusa, stanowiących Jego testament, ale i wytyczenie dróg apostolskich młodemu Kościołowi, który będzie zrodzony na krzyżu.

Historyczny Jezus wie, że odchodzi, wie, jaki szok przeżyją apostołowie i wszyscy uczniowie, dlatego przygotowuje ich na ten moment. Podsumowuje wobec nich swoją naukę i kilkakrotnie, bez ogródek stara się niejako wbić im (i nam!) w głowę prawdę o Bogu Jedynym, ale w Trójcy Osób, o tym, że On jest Synem Bożym: Ja jestem w Ojcu a Ojciec we Mnie  … Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię… Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta (Pocieszyciel, orędownik, wspomożyciel) da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy… Nie zostawię was sierotami … 14, 10 – 18).

Pan Jezus wie, że przyjęcie Prawdy o Bogu, który jest Duchem, którego nikt nigdy nie widział, (Jego cechą jest Istnienie Jestem, który Jestem), a który jest potężnym cudotwórcą i wszechmocnym Stwórcą, a który uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8), będzie wyzwaniem bardzo trudnym dla apostołów. Chce im pomóc, wie, że bez Jego pomocy nie udźwigną ciężaru tej prawdy, przeżyją wielkie upokorzenie, zapomną o tym, czego powinni się nauczyć przebywając z Nim. I oto Chrystus mówi coś ważnego, aby ich podtrzymać na przyszłość: Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem, (J 14,26).

 

Pan Jezus wie, co czeka apostołów w bliższej i dalszej przyszłości. Są to smutki, prześladowania, trudności. Będą się starali je przezwyciężać, ale chce, żeby odtąd ich siłą stała się jedność i współpraca z Duchem Świętym, którego otrzymają: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy (J 16,12).

Na czym polegać ma to „doprowadzenie” do całej prawdy, o którym mówi Pan Jezus? Oto wyjaśnienie, które daje nam On sam: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was. On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16,7).

Odejście Pana Jezusa to jest Jego zbawcza śmierć na krzyżu i wypełnienie woli Ojca. Jest ono „pożyteczne” , bo Jezus będzie mógł posłać Ducha Świętego, który otworzy serca i umysły apostołów – i nas wszystkich – na prawdę o mocy zła zawartej w grzechu, bo nie uwierzyli  w Niego.

Proszę zauważyć, że Pan Jezus nie tyle wyrzuca apostołom grzech niewiary, ale z troską mówi, co uczyni, aby mogli ten grzech uznać i naprawić, czyli aby mogli przyjąć owoc Jego zbawczej śmierci. Przyjdzie skuteczna pomoc – Duch Święty.

Nie jest łatwą sprawą przekonać kogokolwiek, że jego postępowanie jest grzeszne i że grzech jest wielkim złem, że jest destrukcją człowieka, a co najważniejsze, że jest zniewagą Boga, naszego Ojca i że zamyka nam drogę do synostwa Bożego i zbawienia.

Rzecz to zdumiewająca, że grzech potrafi tak bardzo zaślepić człowieka, obedrzeć go z honoru i wstydu. Potrafi przekreślić cały trud i dorobek życia, zaślepić na krzywdę i łzy najbliższych. Tylko szatan szyderczo się raduje z naszego grzechu, ale do czasu gdy wkroczy Duch Święty, Parakletos posłany przez Chrystusa.

Duch Święty stawia człowieka w radykalnej prawdzie o grzechu, pomagając mu rozeznać nie tylko sam fakt, ale też przyczyny zła, uwarunkowania, niejako same korzenie tkwiące w naszym wnętrzu, abyśmy byli w stanie je usunąć zawsze przy Jego współpracy. Ale tenże Duch Święty Pocieszyciel „przekonywa o grzechu” zawsze w relacji do Chrystusowego krzyża … niestrudzenie przypomina możliwość zwycięstwa (JP II, Enc. o Duchu Świętym, 44), prowadzi do radosnego uwolnienia z grzechów. Dokonuje się cud nawrócenia. Historia dalsza i bliższa dostarcza nieustannie zdumiewających przykładów nawróceń: św. Paweł, św. Augustyn…

Niedawno ukazała się książka Maurice’a Cailett’a Byłem masonem, w której autor, francuski lekarz, ginekolog, członek partii socjalistycznej opisuje swoją życiową drogę w środowisku masońskim, które ze szczególną niechęcią odnosi się do Kościoła katolickiego. W rządzie Mitteranda było 12 członków loży, są obecni w każdym rządzie francuskim. Prawa proaborcyjne, to głównie ich „zasługa”. Autor wiąże swoje nawrócenie z wizytą w Lourdes, dokąd się udali z żoną, z prośbą o jej uzdrowienie. Tam rozpoczął swą drogę ku Chrystusowi i Kościołowi. Nawrócenie przyjął jako zobowiązanie do podzielenia się swoim doświadczeniem. Prowadzi internetowy blog w języku francuskim (KAI, 23.11.2008).

 

Pokora drogą do kontaktu z Duchem Świętym poprzez uznanie prawdy o sobie (o grzechu)

 

Działanie Ducha Świętego wskazuje, że jest On uosobieniem Boskiej Pokory. Na kartach Pisma świętego nigdy nie przemawia, chociaż jest  Mądrością i tym darem dzieli się z ludźmi. Jest Mocą Bożą a działa przez nas słabych wydobywając z naszej niemocy siłę do przezwyciężania siebie.

Pogłębienie naszej wiary dokonuje się poprzez pokorne uznanie grzechu pychy i zarozumiałości, uznania, że jesteśmy pewni siebie, samowystarczalni, niezależni, mądrzy i silni… A to jest właśnie niepełny, fałszywy obraz samego siebie i z tego zakłamania wewnętrznego może nam uwolnić Duch Święty. Jeśli nie poczuję się grzesznikiem, to nie będę pragnął oczyszczenia poprzez działanie Ducha Świętego. Nie potrafię też zdobyć się na pragnienie świętości, której głównym Twórcą jest także Duch Święty.

Duch Święty przychodzi do człowieka z wielką delikatnością, w ciszy „łagodnego wiatru”, przychodzi dopiero wtedy, gdy jest oczekiwany. Apostołowie z Maryją oczekiwali po zmartwychwstaniu Pana Jezusa przez 50 dni na modlitwie na przyjście Ducha Świętego.

Teologowie zauważają, że zesłanie Ducha Świętego nastąpiło dopiero w 10 dni po wniebowstąpieniu Pana Jezusa, wtedy, kiedy apostołom zostało odebrane człowieczeństwo Jezusa, które było dotąd dla nich głównym oparciem. Teraz zostali zupełnie ogołoceni. Trwają jednak zjednoczeni na modlitwie w Wieczerniku (ks. T. Dajczer, Rozważania o wierze, s. 187). Widać zatem jak trudna jest droga do pokornego rozeznawania prawdy o sobie, o grzechu niewiary (On gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu … bo nie uwierzyli we Mnie, J 16,7n).  

Kontakt modlitewny z Bogiem jest w naszej wierze niezwykle ważny. Zalecał go często Pan Jezus w czasie trzyletniego „seminaryjnego” formowania apostołów. Jeszcze w momencie wniebowstąpienia nakazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale cierpliwie oczekiwać obietnicy Ojca: wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym; gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie, … i aż po krańce ziemi (Dz 1,4.)

On i do nas przychodzi, jeśli Go zapraszamy, jeśli oczekujemy i jeśli… co niestety, nie jest łatwe … potrafimy (umiemy?, zdołamy?) usłyszeć Jego głos, Jego mowę … aby potem konsekwentnie mając życie od Ducha, do Ducha się też stosować.  (Ga 5,25).

Nie powinniśmy się zrażać brakiem natychmiastowych skutków i owoców naszej modlitwy. Wytrwałość jest ważną cechą naszej relacji z Panem Bogiem i z ludźmi. Świątobliwy teolog abp Antoni zauważa, że w modlitwie szukamy i znajdujemy Boga i samych siebie … z początku po omacku.

Szczególnie pocieszył nas i uspokoił w wątpliwościach co do wartości naszej modlitwy św. Paweł, kiedy w liście do Rzymian (8, 26) napisał, że Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości; gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch Święty przyczynia się za nami w błaganiach.

Skuteczność posługi Ducha Świętego pięknie przedstawił w czasie zjazdu ekumenicznego w Upsali (1968 r.) metropolita Ignatios z Laodycei (Syria):

Bez Ducha Świętego Bóg jest daleko, Chrystus pozostaje w przeszłości, Ewangelia pozostaje martwą literą, Kościół jest organizacją, władza – dominacją, misja – propagandą, liturgia niczym więcej jak tylko wspomnieniem, życie chrześcijańskie – moralnością niewolnika. Ale w Duchu Świętym: kosmos jest zmartwychwstały i wzdycha w bólach rodzenia Królestwa, zmartwychwstały Chrystus jest tutaj, Ewangelia jest mocą życia, Kościół ukazuje życie Trójcy, władza jest posługą wyzwalania, misja jest Pięćdziesiątnicą, liturgia – pamiątką i zapowiedzią, ludzkie działanie jest przebóstwione.

Katechizm wyliczy liczne pola, gdzie działa Duch Święty, wskaże na siedmiorakie dary Ducha Świętego, ale dopowie, że Duch Święty działa wciąż i to skutecznie chociaż ukrycie i że  przygotowuje nas na powtórne przyjście Chrystusa (por. KKK 702 i nn.)

Perspektywa współpracy z Duchem Świętym czy raczej z Bogiem dzięki Duchowi Świętemu otwiera drogę sukcesów dla każdego sumienia i dla każdej społeczności. Dobrych owoców tej współpracy nie brakuje też w Kościele. O powiewie nadziei działań Ducha Świętego mówią ostatni papieże. Św. Jan Paweł II wskazywał z nadzieją na nadchodzącą „wiosnę Kościoła”, którą wiązał z ożywieniem wiary i promocją ewangelizacji, jaką realizują  powstające ruchy duchowości i wspólnoty charyzmatyczne.  Jest ich wiele: Arka, Comunione e Liberazione, Wspólnoty Jerozolimskie, Emanuel, Wspólnota Błogosławieństw, Fokolaryni, oaza, etc.

Wielkie dzieło ewangelizacji realizuje Neokatechumenat – mają duże doświadczenie i niemałe sukcesy, rodziny wielodzietne, powołania kapłańskie i zakonne, nawrócenia itd. Podobną rolę formacyjną pełni Akcja Katolicka i inne stowarzyszenia katolickie.

Zdajemy sobie sprawę, że Duch Święty kontynuuje zbawcze dzieło Chrystusa w Kościele i na świecie, bo to jemu zostały przekazane owoce śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Zapowiedział to w Wieczerniku: On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi (J 16,14). Odtąd Duch Święty strzeże depozytu wiary i łaski przez posługę Kościoła i w Kościele. Jego działanie sprawia skuteczność znaków sakramentalnych. Sakrament, to przecież widzialny znak niewidzialnej łaski.

 

Konfrontacja dobra ze złem

 

Niestety, człowiek nie zawsze ujawnia swoja wrażliwość na najwyższe dobro, jakim jest Bóg i zbawienie. Nie zawsze prawda i piękno pozostają kryteriami godności i wartości człowieka i społeczeństwa. Nie brakuje dziś ludzi nienawidzących dobra, i struktur grzechu, które starają się zatrzeć różnicę między dobrem i złem. Papież Benedykt XVI publicznie piętnował panującą dziś „dyktaturę relatywizmu”, a św. Jan Paweł II odważnie mówił o istniejących, aktywnych dziś w świecie strukturach grzechu.

Działanie Boże w świecie trwa. Trwa także działanie nieprzyjaciół Boga i człowieka. I na tę okoliczność przygotowywał nas Pan Jezus:, Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw znienawidził, … Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować…

(J 15,18).

Pan Jezus wypowiedział też wstrząsające słowa, które zapisali trzej ewangeliści: Mt: każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczone… ani w tym, ani w przyszłym wieku. (12, 31), (Mk 3,28; Łk 12,10).

Jan Paweł II w encyklice o Duchu Świętym tłumaczy, że bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie polega na słownym znieważeniu Ducha Świętego, ale na odmowie przyjęcia tego zbawienia, jakie Bóg ofiarowuje człowiekowi przez Ducha Świętego.(n. 46). A zatem to „nie – odpuszczenie” grzechu jest związane z uporem trwania w złu, z radykalną odmową nawrócenia się, zerwania z grzechem (co się różni od stanu słabości, nałogu, kiedy człowiek chce i próbuje zerwać z grzechem, ale upada i znów się podnosi…). Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu ma miejsce, kiedy człowiek „broni rzekomego prawa do trwania w złu”,…, nie chce wyjść z samozamknięcia się na Boga, który jedynie może odpuszczać grzech. Człowiek taki utracił poczucie grzechu, zakłamał sumienie, stępił zdrową wrażliwość na dobro i zło, co więcej, promuje zło, grzech nazywa zaletą, zachęca do zła, a nawet sam chce wyznaczać granice między dobrem a złem. Wmawia sobie i ludziom, że białe nie jest białe, ale ma różne odcienie, podobnie czarne może przechodzić w szare i dlatego każde zło, grzech próbuje się tłumaczyć warunkami, środowiskiem, a wreszcie oderwać  ocenę moralną od norm obiektywnych i wmówić ludziom, że każdy sam ma możność i prawo zdecydować co jest dobre i moralne.

Tu tkwi podstawa do teorii tzw. pozytywizmu prawnego, który głosi, że prawo ustanowione przez społeczność ma pierwszeństwo przed prawem natury i prawem Bożym.

Misją proroków jest demaskować zakłamanie sumień i mogą w swej posłudze liczyć na skuteczną pomoc Ducha Świętego, który otwiera najbardziej zakłamane serca na prawdę o grzechu, sprawiedliwości i sądzie.

 

Wcielenie pierwszym ujawnieniem zbawczej misji Ducha Świętego

W budowaniu naszych relacji z Duchem Świętym nie zapominajmy, że to dzięki Maryi po raz pierwszy dowiadujemy się o Jego wkroczeniu w dzieje zbawienia. Kościół od początku wyznaje Tajemnicę Wcielenia jako kluczową prawdę wiary, odwołując się do Ducha Świętego. Emanuel – Jezus począł się z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, stał się człowiekiem. Wiadomość o poczęciu Jezusa z Ducha Świętego anioł przekazał zarówno Maryi w chwili zwiastowania jak i strapionemu Józefowi wyjaśnił w czasie snu: nie bój się wziąć Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1,20).

Poczęcie bowiem i narodziny Jezusa Chrystusa są największym dziełem jakiego dokonał Duch Święty w dziejach stworzenia oraz w dziejach zbawienia; są szczytem łaski – „gratia unionis” jest źródłem wszelkiej łaski, jak wyjaśnia św. Tomasz. (JP II, enc. O Duchu Świętym, 50).

Duch Święty dany Kościołowi w Wieczerniku rodzi nowe dzieci Kościoła, dzieci Boże i jest przez teologów nazywany niestworzoną duszą Kościoła (dlatego Kościoła – Ciała Chrystusowego, ożywianego Duchem Świętym nie mogą zniszczyć zewnętrzne ataki czy prześladowania).

Dziećmi – „Synami Bożymi” jak uczy Pismo święte są wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży (Rz 8,14). Dzięki Duchowi Świętemu stajemy się przybranymi dziećmi Bożymi i możemy nazywać Boga Ojcem, możemy wołać Abba, Ojcze (Rz 8,15). Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi… i współdziedzicami Chrystusa (Rz 8,16). Pod wpływem Ducha Świętego dojrzewa i umacnia się w nas ów człowiek wewnętrzny, czyli duchowy, człowiek „pełny”, który siebie samego i swoje człowieczeństwo pojmuje w sposób nowy. Jest także zdolny w nowy sposób patrzeć na innych ludzi i w nich widzieć i szanować to, że są dziećmi Boga. Człowiek wewnętrzny – powie Jan Paweł II – sprawia to, że człowiek coraz lepiej odnajduje siebie przez bezinteresowny dar z siebie (tamże).  

Duch Święty jest Miłością Osobową Ojca i Syna i nasza słaba, skromna, ludzka miłość, praktykowane pełnią człowieczeństwa „człowieka wewnętrznego” staje się najpewniejszą drogą do bliskości z Bogiem, do codziennego odkrywania, że jesteśmy prawdziwie dziećmi Bożymi. Tę rzeczywistość powinniśmy zaakceptować całym wewnętrznym przekonaniem, żyć na co dzień w obecności Bożej, w przekonaniu, że w ten sposób najdoskonalej realizujemy nasze powołanie i nasze człowieczeństwo.

Na zakończenie refleksja znanego teologa protestanckiego, zamordowanego przez hitlerowców, Dietrich’a Bonhoeffera: Boskość, której nie towarzyszy rozkwit człowieczeństwa, nie zasługuje na to, aby się jej oddawać. Nie interesuje nas boskość, która nie prowadzi do rozkwitu człowieczeństwa.

2018-02-20T12:43:16+00:00 20 lutego 2018|Inne|