„Idźcie i wy do winnicy mojej”

Słowo Biskupa Ordynariusza na Tydzień Miłosierdzia 1990 R.P., które było odczytywane w parafiach diecezji gorzowskiej w niedzielę 7 października 1990 roku.

Drodzy Diecezjanie!
Corocznie, w okresie jesiennym, kiedy chłód zaczyna coraz bardziej zalegać ziemię, Kościół odwołuje się do ciepła ludzkiego serca i koncentruje swą uwagę na najbiedniejszych.  Słowa nie są zbyteczne, potrzebne są słowa, aby umysłom przekazać te ważne treści. Nie można jednak poprzestać na słowach,  za nimi powinno pójść nasze czynne zaangażowanie.
Tegoroczny tydzień modlitw i czynów miłosierdzia wyraża szerokie zaproszenie dla wszystkich do włączenia się w dzieło pracy dla Królestwa Bożego na ziemi.  „Idźcie i wy do winnicy mojej”.
Ta zachęta Chrystusa jest właściwie posłaniem do pracy przy uprawie,  a potem przy zbiorach winnicy, którą jest Królestwo Chrystusowe – Kościół. W ten sposób każde działanie chrześcijanina nabiera wymiaru eklezjalnego – kościelnego.  „Cokolwiek czynicie, czy jecie czy pijecie,  na chwałę Bożą czyńcie” /1 Kor 10,31/.
Jest jeszcze druga, podstawowa zasada pracy w winnicy Chrystusowej  – obowiązek zauważenia człowieka. Na nim,  zwłaszcza na tym najbiedniejszym,  pokrzywdzonym przez los czy przez ludzi,  skoncentrować działanie,  troskę, miłość.
Chrystus-Samarytanin dogląda pobitego przez zbójców spod Jerycha, leczy sparaliżowanego a nawet wyczekuje na marnotrawnego syna, który sam uwikłał się w nędzę. Więcej, On utożsamia się z tymi najbiedniejszymi – „byłem głodny, a daliście mi jeść…”,  „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”  /Mt 25,40/.
Nie szukaj więc okazji do czynienia dobrze daleko – ona jest w bliźnim. Nie szukaj Jezusa daleko – On jest w potrzebującym.  Taka jest tajemnica Bożej obecności i Bożej mądrości. Łaska odkrycia Boga jest właśnie w tym niskim,  pokornym pochyleniu się przed najbiedniejszym.
Wielu jest ludzi, którzy potrzebują pomocy. Bardzo często sami nie są w stanie wydźwignąć się ze swojej słabości, grzechu czy biedy materialnej. Wtedy konieczna jest pomoc.  I niejednokrotnie ważniejsza jest ona niż mądre i długie pouczenia.
Szczególnie wiele jest dzisiaj wśród ludzi biedy moralnej,  zagubienia sensu życia i uwikłania w fałsz i słabość. Wiele jest ludzi zamrożonych przez grzech.  Trzeba cierpliwą i mądrą miłością rozgrzać ich serca, obudzić potrzebę dobrą i ofiarować pomoc,  podtrzymującą na drodze do powstania.
Nie brak też rodzin niepełnych, pokrzywdzonych przez alkohol bądź niezgodę.  Spróbujmy je zauważyć, pomóc i własną miłością ogrzać zziębnięte serca dziecięce bądź opuszczonych ludzi samotnych.
Każde poranne słowo pozdrowienia i uśmiech sąsiedzki, każde ofiarowanie pomocy, może być owocnym pracowaniem w Winnicy Pańskiej.
W kilku miejscowościach naszej diecezji działają już przykościelne punkty dożywiania najuboższych.  Cieszę się tymi znakami czynnego miłosierdzia i gorąco zachęcam parafie do organizowania grup charytatywnej pomocy biednym, których wbrew pozorom mamy bardzo wielu wpośród nas. Niech ta pomoc stanie się konkretna,  ale niech będzie bardzo delikatna, aby nie stała się dla nikogo upokorzeniem. Pamiętajmy,  że ten kto daje, więcej jeszcze otrzymuje.
Idących z dobrym czynem modlitwy i miłości do wszystkich potrzebujących – całym sercem błogosławię.

Wasz biskup

+ Józef Michalik

2017-06-16T19:14:38+00:00 07 października 1990|Inne|