Kolegium Polskie „bez” Jana Pawła II

Polskie Kolegium w Rzymie od daty swego założenia w 1856 r. szczyci się tytułem Kolegium „Papieskiego”. W przeszło stuletniej historii tej Instytucji z największą wdzięcznością i uznaniem wspomina się wydarzenie, które miało miejsce dn. 17 IV 1856, kiedy to Jego Świętobliwość Pius IX raczył spędzić kilka chwil w „swoim” Papieskim Kolegium.

Dnia 14 X 1978 r. opuścił nasz dom J. Em. Ks. Kardynał Karol Wojtyła Metropolita Krakowski, który w czasie swych częstych wizyt w Rzymie – z racji prac w Papieskich Komisjach, tu właśnie się zatrzymywał. Tego popołudnia odjechał na Konklawe i chyba przez dłuższy czas nie zobaczymy Go w naszym domu – został bowiem wybrany Papieżem, biskupem Rzymu, i musi pozostawać z ludem swojej diecezji, musi paść trzodę sobie powierzoną. A trzeba powiedzieć, że po wyborze Jana Pawła II Rzym okazał Mu swe prawdziwe oblicze t.j. prawdziwą życzliwość, serdeczność i autentyczną kulturę.

Fakt wyboru „naszego” Kardynała sprawił, że tan bardzo skromny, wprost surowy, stojący na uboczu nasz dom, stał się punktem zainteresowania wielu ludzi. Zadawano nam różne pytania – tak jakbyśmy potrafili na wszystkie odpowiedzieć, albo składano nam gratulacje tak jakby to była nasza zasługa, że Pan udzielił daru swej łaski według naszego życzenia, a nie według Ducha, który tchnie gdzie sam chce.

Pytają nas czy jesteśmy zadowoleni z wyboru? Tak i to bardzo. Jednocześnie jesteśmy świadomi, że nasza Ojczyzna właśnie od biskupa rzymskiego przed tysiącem lat przyjęła ziarno, które teraz wydało swoisty owoc dla całego chrześcijańskiego świata, przyniosło swój plon Kościołowi Powszechnemu.

Pytają nas o korzyści z tego wyboru dla nas płynące. Pamiętamy, że do nas ludzi należy tylko praca, owoce zaś wzrostu zależą od Parna, Księża Kardynałowie wybrali następcę św. Piotra dla całego Kościoła. Papież ten, jak i jego poprzednicy stanie na szczycie góry, by lepiej widzieć rozległą winnicę Pańską; weźmie w silne ręce ster łodzi płynącej po szerokim oceanie świata; nie wolno więc nam zacieśniać jego osoby ani jego urzędu do partykularnych „korzyści”.

W czasie Konklawe nasze Kolegium szczerze modliło się wraz z całym Kościołem o wybór Papieża odpowiedniego na dzisiejsze czasy, teraz także niczego nie chcemy podpowiadać Duchowi Świętemu, bo to On ostatecznie rządzi Kościołem, a nie ludzie. Prawdę tę tak wyraźnie i tak mocno podkreślał Papież Jan Paweł II, w czasie homilii wygłoszonej w naszym Kolegium w ostatnią niedzielę swego tu z nami pobytu: „To ja was wybrałem, a nie wy mnie i nie wolno człowiekowi powołanemu o tym zapominać i tego porządku ustanowionego przez Pana odwracać”. Jakim pozostał w pamięci Ks. Kardynał Wojtyła z czasów pobytu wśród nas. Oto kilka wypowiedzi Księży Studentów z ostatniego czasu: „Urzekał nas pogodą ducha, a w kontakcie z nami był tak prosty, że nikogo z nas nie krępował swoją osobą. Szczególnie zapamiętałem Ks. Kardynała jako kapłana rozmodlonego. Tak bardzo często można było Go spotkać późnym wieczorem modlącego się w naszej kolegiackiej kaplicy”. Kogoś innego urzekała serdeczność, pogoda i humor i również głęboka pobożność. „Pragnę zwrócić uwagę na Jego odprawianie Mszy św. Za każdym razem, gdy z nim koncelebrowaliśmy miałem duże przeżycie religijne.” Albo znów: „Patrząc na Ks. Kardynała, na Jego pobyt w naszym Kolegium, czuło się, że mamy do czynienia z wiarą. Dar ten wobec Boga uobecniał się specjalnie w jego modlitewnym trwaniu w Kolegiackiej kaplicy, wobec zaś nas – w szacunku, lub może lepiej: w odpowiedniej afirmacji tych wartości, które utożsamiają się z ludzką godnością”.

Trzeba jeszcze dorzucić, że pobyt Ks. Kardynała Metropolity Krakowskiego w naszym Kolegium łączył się z niezwykłą ilością telefonów, które z nadzwyczajną cierpliwością odbierał Ks. Stanisław, Jego Sekretarz i umawiał interesantów starając się, aby jego Szef nie miał przypadkiem chwili wolnego czasu!

Trzeba pamiętać, że wszelka próba oceny nawet we wspomnieniu tej miary człowieka jakim jest Nowowybrany Ojciec św. narażona jest na ryzyko powierzchowności. Jedno jest jednak pewne, że siłą tego biskupiego posługiwania była moc wiary, pokory i łaski, o którą nasz Ks. Kardynał – przepraszam – Ojciec św. prosić potrafi.

Po tym wyborze nie spodziewaliśmy się niczego dla siebie. Niej prosimy o dobra materialne ani o przywileje, ale chyba wolno nam pochylić się w pokornym oczekiwaniu na dar jego błogosławieństwa, wszak często będzie błogosławił to miasto wiecznie żywe i piękne, to miasto które szczerze wszyscy kochamy i które ma prawo w pierwszym rzędzie do Jego błogosławieństwa.

Poza tym chyba wolno nam mieć nadzieję, że wyciągnie swą dłoń i w stronę Awentynu, gdzie był Jego rzymski dom.

2017-12-16T16:24:32+00:00 22 października 1978|Artykuł|