Kościół i kultura

Tekst wykładu abp. Józefa Michalika wygłoszonego 10 marca 2011 r. w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Krośnie w ramach otwartych spotkań zatytułowanych: „Katolicyzm a kultura polska”

Tematycznie zarysowana refleksja domaga się wyjaśnienia zasadniczych pojęć, terminów wchodzących w zakres wykładu. A zatem przynajmniej w zarysie powinno się wyjaśnić, co zamierzamy rozumieć pod terminem „Kościół” oraz podać treść pojęcia „kultura”. Trudność w tym, że obydwa te pojęcia są bardzo szerokie i wieloznaczne a refleksja nad nimi trwa już od bardzo dawna.

Niemniej konieczną jest sprawą przynajmniej zastrzeżenie, że w naszym wypadku, mówiąc o Kościele nie mam na myśli budynku sakralnego ani tylko zewnętrznej społeczności, ale żywą społeczność wierzących i ochrzczonych, w widzialny sposób uznających Papieża jako najwyższy autorytet, mający prawo z nadania Jezusa Chrystusa do przewodniczenia wierzącym na drodze do zbawienia. Dla ludzi wierzących dodatkowo Kościół jest rzeczywistością nadprzyrodzoną, w której najważniejszą rolę przypisujemy jego Założycielowi Jezusowi Chrystusowi, który aktualnie po swym zmartwychwstaniu żyje i działa w Kościele.

To stąd płynie autorytet urzędu nauczycielskiego w Kościele a nie z racji geniuszu ludzi przewodzących nam w wierze.

Papieża wprawdzie wybierają ludzie i są w tym akcie zupełnie wolni, ale Kościół nie jest społecznością demokratyczną i nie mają do niego zastosowania kryteria demokracji.

W ciągu wieków próbowano podawać różne definicje Kościoła, ale są one raczej opisem tej rzeczywistości czy jej działalności niż ścisłą, istotową definicją.

Ostatni Sobór Watykański II stwierdził, że: Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego… (L.G. 1).

Oczywiście, że to określenie Kościoła jest tak szerokie i tak prawdziwe, że wiele wyjaśniając (np. widzialny związek z Chrystusem i narzędzie zjednoczenia wszystkich ludzi, czyli także nieochrzczonych…) jednocześnie wiele aspektów pomija (np. sprawa chrztu, rola Ducha Świętego, funkcja hierarchii etc.).

Dzięki temu określeniu wiemy jednak wystarczająco dużo, aby powiedzieć, że to właśnie ta społeczność, będąca niejako sakramentem – czyli widzialnym znakiem zawiera w sobie wewnętrzną nadprzyrodzoność i wchodzi w kontakt ze światem, z rzeczywistością ziemską, z ludźmi, z wytworami ich działalności, z kulturą i kulturami.

Kolejną sprawą jest wyjaśnienie co należy rozumieć pod terminem „kultura”. A tu sprawa również nie jest prosta, bowiem ta łacińska nazwa rozprzestrzeniła się od II wieku przed Chrystusem dzięki takim pisarzom jak Cyceron (106 – 43), czy Horacy (65 – 8) i początkowo oznaczała uprawę rolną, albo cześć i kult (bez bezpośredniego związku z człowiekiem), o tyle dziś ściśle dotyczy człowieka, jego życia, a nawet samego bytu – osoby ludzkiej. Kultura jest dziś światem osoby nie rzeczy i mówiąc o kulturze ludzkiej mamy na myśli formę ludzkiej działalności, realizację bytowania a nawet samorealizację człowieka.

Kościół chętnie nawiązuje do kultury a widząc różnorodność kultur w świecie uznaje i szanuje ich pluralizm, doceniając w nich bogatą kreatywność człowieka, ujawnianą przez historię dziejów.

To otwarcie na inne (=wszystkie) kultury zauważamy w Kościele już od początku jego istnienia. Pan Jezus każe głosić ewangelię zbawienia Żydom i wszystkim narodom. Apostołowie mimo pewnych zgrzytów w zetknięciu się z inną niż ich własna kulturą zachowań zwołują I Sobór i po naradach otwierają się na kulturę pogańską rzymian.

Kolejnym wybitnym krokiem było przyjęcie terminologii filozofów greckich na wyrażenie treści teologicznej, koniecznej przy określaniu „natury” i „osoby” w Chrystusie. Zasadniczo, to wszystkie sobory z wyjątkiem ostatniego wypracowywały język wiary zakorzeniony we współczesnej sobie rzeczywistości (można by tytułem przykładu przytoczyć takie terminy jak substancja, istota, przypadłość, pochodzenie, odwieczne pochodzenie, transsubstancjacja, transfinalizacja etc).

Jeden z najważniejszych dokumentów ostatniego Soboru – Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym – poświęca wiele uwagi zasadom, dotyczącym rozwoju kultury. Znajdujemy tam tezy dotyczące ogólnej, chrześcijańskiej teorii kultury jak i ciekawą charakterystykę jej współczesnego rozwoju, a zwłaszcza sformułowania dotyczące stosunku między ogólną kulturą humanistyczną i techniczną a kulturą religijną, w szczególności chrześcijańską. Jest też mowa o prawach do rozwoju kultury narodowej i regionalnej oraz o konieczności otwarcia i wymiany dóbr kulturowych jako warunku jej właściwego rozwoju. Kościół jest bowiem przekonany, że istnieje ścisły związek między rozwojem kultury ogólnej i kultury religijnej. Dotyczy to także otwarcia na rozwój kultury gospodarczej, bo człowiek w obecnych czasach jest niejako skazany na postęp gospodarczy, od którego oczekuje się likwidacji dysproporcji rozwojowych i powszechnego udostępnienia osiągnięć gospodarczych wszystkim ludziom.

Jest smutnym paradoksem, że świat nigdy jeszcze nie obfitował w tak wielkie możliwości i tak wielkie bogactwa oraz potęgę gospodarczą, naukową i techniczną a jednocześnie tak ogromna ilość mieszkańców ziemi cierpi głód, nędzę i ciągle jest niezliczona ilość analfabetów (por. Gaudium et Spes, 4).

Świat dzisiejszy i człowiek okazuje się zarazem mocny i słaby, zdolny do najlepszego i najgorszego. Stąd rodzi się przekonanie o potrzebie i roli kultury, która jest właściwością osoby ludzkiej i jest zdolna pomóc do pełnego rozwoju człowieczeństwa.


Mianem kultury w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania i pracy poddać sam świat pod swoją władzę; czyni bardziej ludzkim życie społeczne tak w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej przez postęp obyczajów i instytucji; wreszcie w dziełach swoich w ciągu wieków wyraża, przekazuje i zachowuje wielkie doświadczenia duchowe i dążenia w tym celu, aby służyły one postępowi wielu, a nawet całej ludzkości.
(Gaudium et Spes, 53).

Jeśli zauważymy, że istnieje kilkaset określeń kultury (A.L. Krocber i C. Kluckhohn wymieniają ich 164) to pozostając przy określeniu soborowym warto podkreślić personalistyczny i duchowy aspekt chrześcijańskiego ujęcia: Jest właściwością osoby ludzkiej, że do prawdziwego i pełnego człowieczeństwa dochodzi ona nie inaczej, jak przez kulturę, to znaczy przez kultywowanie dóbr i wartości naturalnych (Gaudium et Spes, 53).

Kościół nie preferuje wyznaniowego rozumienia kultury i nie zamierza przypisywać wyższości czy jedyności jakiejkolwiek kulturze mimo, że uważa, iż kultura nie może być oddzielona czy wyrzucona całkowicie poza obręb wiary, religii i treści chrześcijańskich (por. Cz. Bartnik, Teologia kultury, Lublin 1999, s. 17).

W ujęciu personalistycznym kultura to całokształt sposobów i środków realizowania się i doskonalenia człowieka w otaczającym go świecie i to zarówno doskonalenia indywidualnego jak i społecznego w oparciu o idee prawdy, dobra, piękna, miłości, sprawiedliwości, wartości duchowych i religijnych (J. Maritain, K. Wojtyła i in.).

Współcześnie funkcjonuje podział na kulturę duchową, (tu: osoba ludzka, idea Boga, wartości najwyższe etc.) oraz materialną (ciało, biologia, ekonomia, praca etc.), zwaną czasem cywilizacją (pismo, sztuka, język, wynalazki, instytucje etc.). Jest to jednak podział nie ostry, bo wszystkie dziedziny kultury wzajemnie się przenikają i mogą oddziaływać na siebie. Także pomiędzy kulturą katolicką a świecką powinna zachodzić nie tylko tolerancja, ale twórczy dialog i współpraca przy zachowaniu własnej tożsamości.

Kultura – paradoksalnie – jest w człowieku „wcześniej” niż religia, bo świadomość nasza musi dojrzewać, przechodząc przez warstwę kultury indywidualnej i wspólnotowej w rodzinie czy grupie.

Wysoka kultura wspiera religię, brak kultury duchowej może nie dopuścić do zaistnienia i rozwoju religii. Niskie kultury z reguły degradują lub wypaczają religię np. faszyzm czy komunizm promowały karykaturę religii.

W Polsce od wieków religia i kultura są wobec siebie przyjazne, ale nie podporządkowane wzajemnie. Są jakby dwoma płucami jednego człowieka i całego narodu. Dążeniom do sukcesu i postępu materialnego, dążeniom do nawiązywania kontaktów ze zdobyczami sąsiednich narodów nie przeszkadza fakt, że ci sami ludzie zachowują wrażliwość na transcendencję czyli ukierunkowanie świata na Boga i nadprzyrodzoność dzięki czemu wiara religijna mocniej motywuje zaangażowanie w rzeczywistości ziemskie zgodnie z sumieniem. Religia i kultura istnieją wewnętrznie w tejże osobie ludzkiej, ale nie utożsamiają się ze sobą ani się nie wykluczają.

Chociaż Kościół nie wiąże się w sposób wyłączny z żadną kulturą narodową czy masową, to w konkretnym życiu musi mieć odniesienie do danej kultury, bo te dwie rzeczywistości istnieć muszą w twórczym związku, ale i dialektycznym napięciu między sobą. Religia, bowiem, bez kultury staje się niepełna, niekiedy prymitywna, fanatyczna i oderwana od życia. Natomiast kultura bez religii schnie, karleje, degeneruje się i nie zaradza wyższym potrzebom człowieka. Tworzy się wtedy próżnia duchowa i powstają „religie” zastępcze, zabobony, ubóstwienia, techniki etc. (por. Cz. Bartnik, tamże, s. 52).

Kultura sama w sobie nie jest ani religijna ani antyreligijna i jako taka powinna być autonomiczna i wolna (GS, 59). Kościół pragnie mieć dostęp do kultury i sztuki narodu, w którym żyje, ubogacając je ewangelicznymi wartościami duchowymi.

Należy zwrócić uwagę na twórczą i formacyjną wartość kultury ludowej, jako że często przechowuje ona doświadczenia wieków i mądrość pokoleń (przykładem są tu przysłowia ludowe).


Antykultura

Trzeba powiedzieć, że pod koniec XX wieku zaistniało szereg nurtów antykultury, które w różny sposób nawiązywały do zaistniałych wcześniej przejawów barbarzyńskich wydarzeń, potraktowanych dosyć wyrozumiale przez współczesnych. Nie powinno się przemilczać faszyzmu czy marksistowskiego stalinizmu z ich nihilistycznymi ideologiami zniszczenia. Miliony ofiar głodu na Ukrainie czy eksterminacja Holokaustu znalazły przecież późniejszych naśladowców wśród ludobójców Pol Pota i Czerwonych Khmerów.

Źle o współczesnej kulturze świadczy brak szacunku do poczętego życia, o co walczył przez całe swe życie Jan Paweł II.

Obecnie coraz częściej mówi się o epoce ponowoczesności, która wyróżnia kilkoma cechami:
– irracjonalizm; okazuje się, że i rozum może być w kulturze i w życiu męczący. Przesadne akcentowanie uczuciowości, intuicji, emocji etc. może prowadzić do zbytniego i niebezpiecznego subiektywizmu.
– wielość „prawd”, czyli odejście od prawdy ontologicznej prowadzi do uznania jako poprawne „prawd” zjawiskowych, zewnętrznych, często sprzecznych miedzy sobą. Zrelatywizowanie prawdy prowadzi do relatywizmu i antyintelektualizmu we wszystkich dziedzinach.
– relatywizm moralny. Nie istnieje wtedy etyka uniwersalna, obowiązująca wszystkich. Człowiek sam sobie staje się ustawodawcą etycznym.
– konsumpcjonizm promuje ideę, że wszystko podlega grze rynkowej: nauka, sztuka religia, sport, polityka etc. Dokonuje się głęboki rozpad więzi społecznych, rodzi się indywidualizm.
– liberalizm jako system szanujący wolność jest słuszny. Antykulturalny jest ten rodzaj liberalizmu, który promuje krańcową wolność jednostki, nie licząc się z zasadami moralnymi, przekreślający prawa społeczne, wiarę i inne wartości.

Humanizm chrześcijański w kulturze polskiej

We współczesnej kulturze polskiej są różne nurty umysłowe i duchowe. Jedne rodzime, wywodzące się z tradycji, inne nowe, obce, niekiedy inwazyjne, sztucznie narzucane i promowane. Nurt chrześcijański, jaki się przyjął w Polsce nie był nurtem rygorystycznym (jak w Hiszpanii), rewolucyjnym (Francja) ale raczej był to nurt personalistyczny, pokojowy, wspólnotowy, mistyczny i marzeniowy. Stąd nie było u nas krucjat ani krwawych prześladowań religijnych. Kościół w Polsce i Królestwo Polskie uchroniło się od dramatów rozdarcia religijnego w XVI wieku. Prócz katolików było wiele innych wyznań: prawosławni, Ormianie, żydzi, kalwini, luteranie, muzułmanie tatarscy i tureccy etc.

Kazimierz Wielki przyznał w 1341 roku gwarancję wolności prawosławnym bez narzucania Unii. W roku 1415 Ormianie otrzymali pełne prawa. W 1555roku Sejm Piotrkowski pozwolił protestantom na swobodne wyznanie wiary bez ograniczeń. W 1572 roku Konfederacja Warszawska dała pełną wolność i uprawnienia wszystkim wyznaniom. (Wygnanie Arian, którego domagali się protestanci w 1564 roku dla ratowania jedności reformacji miało tytuł zdrady ojczyzny, choć jeszcze długo bronili ich i ukrywali katolicy. Por. Cz. Bartnik, tamże, s. 255).

Był, niestety, krótki i sporadyczny okres uśmiercania „czarownic” w wieku XVIII, to jednak szybko zareagował na te nadużycia Sejm z 1775 roku i powrócono do idei wolności, która, według niektórych interpretatorów historii Polski, okazała się cechą negatywną, zgubną dla wewnętrznej dyscypliny państwa.

Możemy jednak bez obawy o przesadę powiedzieć, że każdemu narodowi potrzebna jest wrażliwość na więzy między kulturą i wiarą. W naszym wypadku obniżenie lub podniesienie poziomu kultury duchowej ma wyraźny związek z podniesieniem się moralności indywidualnej i społecznej.

W Polsce zauważalny był zawsze związek Kościoła i kleru niższego z ludem, co tworzyło charakter kultury katolicko-narodowej dzięki temu, że księża zawsze popierali ruchy odrodzeniowe, wyzwoleńcze, ludowe, a nawet umiarkowanie socjalistyczne (ks. Piotr Ściegienny +1890, ks. Piotr Wawrzyniak + 1910, ks. Jan Fiecek, ks. Stanisław Stojałowski +1911, bł. Ks. Jerzy Popiełuszko i in.).

Ojciec święty Jan Paweł II w encyklice Fides et Ratio (1998 r.) poświęcił spore fragmenty kulturze, mówiąc o pluralizmie kultur i ich zakorzenieniu w naturze ludzkiej:

Kultura podlega tej samej dynamice, jaka występuje w dziejach człowieka… Człowiek jest jednocześnie dzieckiem i ojcem kultury … W każdą kulturę chrześcijanie wnoszą niezmienną prawdę Boga, którą On sam objawił w dziejach i kulturze określonego narodu…. Ewangelia nie przeciwstawia się danej kulturze, przeciwnie, stanowi prawdziwą formę wyzwolenia od wszelkiego nieładu, wprowadzonego przez grzech a zarazem powołania do pełni prawdy. (n. 71).

A zatem, skoro człowiek jest dzieckiem i ojcem kultury, jak stwierdza Papież, to od każdego z nas zależy rytm rozwoju kultury w naszym środowisku i w naszym narodzie. Najpełniejszy egzamin z kultury zdajemy na co dzień w naszym odniesieniu się do najbliższego człowieka (język!) i w reagowaniu na sytuacje krytyczne, trudne, krańcowe.

2017-06-24T18:36:30+00:00 10 marca 2011|Przemówienie|