Kultura w społeczeństwie

Kultura leży u podstaw tożsamości każdego z nas jako człowieka tego wieku i nas jako ludzi tej szerokości geograficznej. Wielkie stwierdzenia pozwalają wyprowadzać wnioski praktyczne, pokazują, że jesteśmy partnerami innych narodów europejskich, a jeśli chcemy zachować tożsamość, to powinniśmy czerpać z bogactwa, doświadczeń i dokonań poprzednich pokoleń, a reformy zaczynajmy od siebie. Jak nasi dziadkowie, wychowani na Mickiewiczu, Kościuszce czy Norwidzie, uczmy się od wieszczów kultury języka i uczuć, zdrowego patriotyzmu i mądrości serca, poczucia humoru i dystansu do siebie samych. Dzisiejszy czas zawirowań domaga się trwałych fundamentów. Niepoślednią rolę odgrywa tu inspiracja chrześcijańskiej wiary i wrażliwość etyczna, kształtowana przez nauczycielski urząd Kościoła.

Jest i – niestety – zła „kultura”, która próbuje złymi wzorami, jak kwasem solnym, zniszczyć te korzenie. Antyklerykalizm ludzi i środowisk jest dla mnie migającym, żółtym światłem na skrzyżowaniu ulicznym, które uprzedza: Oto za chwilę pojawi się światło czerwone lub zielone. Teraz poczekaj, miej się na baczności.
Wyznam szczerze, że jest to mój sposób na rozpoznanie pokrewieństwa duchowego ludzi, którzy zrodzili wstydliwe systemy XX wieku, a którzy nie umarli, ale i dziś są sobie bliscy… Tym znakiem rozpoznawczym jest ich zacięty antyklerykalizm. Zdradzą się na odległość, niezależnie od koloru gazety, w jakiej piszą. Kościół uczył mnie od dziecka szacunku do niewierzących, tolerancji wobec błądzących, a nawet miłości nieprzyjaciół przebaczającej wyrządzone przykrości, a nawet krzywdy, bo inaczej czym byśmy się różnili od nich? Z tym większą cierpliwością obserwować próbuję antyklerykałów. Niech piszą, ale ja swoje wiem!

Pragnę przy tej okazji jasno powiedzieć, że boję się również klerykałów, którzy stroją się w „pobożne szaty”, często nie mając żadnego związku z Ewangelią i troską o Kościół.

Wierzę jednak, że prawdziwa kultura zakorzenia się w społeczeństwie, które po chwilowej fascynacji nowinkami odkrywa swoim instynktem, gdzie jest zdrowa nauka i właściwe wzorce. Wielką nadzieję pokładam w „małych ojczyznach”. W diecezjach ukazuje się wiele gazetek parafialnych, które dopracowują się coraz wyższego poziomu zarówno w treści, jak i w formie. Tam ludzie czytają, obserwują świat i myślą, tam młodzi wolontariusze uczą się sztuki oddzielania zdrowego ziarna od plew.

+ Józef Michalik

 

 

[Z: „Prawdziwa kultura w społeczeństwie”, „Niedziela” nr 8, 20 lutego 2000]

 

 

2018-02-26T22:05:19+00:00 26 lutego 2013|Varia|