„List otwarty do każdego wierzącego Polaka w kraju i za granicą w sprawie wezwania Imienia Bożego w nowej Konstytucji”

List otwarty Metropolity Przemyskiego z dnia 24 lutego 1995 r.

Teraz, kiedy nieco przycichł gwar wewnątrzkoalicyjny, ale oddaliła się nadzieja odejścia w przeszłość historyczną obecnego Parlamentu, pragnę zwrócić się z bardzo bolesną dla mnie sprawą, którą uważam za podstawową dla porządku prawnego i dla honoru każdego wierzącego w narodzie polskim.

Wezwanie Pana Boga w Konstytucji jest dla mnie sprawą niezwykle ważną i na wszystkich dostępnych mi „gremiach” mówię o tym. Niestety, nie wszyscy przejmują się dziś „Ustawą Zasadniczą”, a to przecież ona wyznaczać będzie prawnicze myślenie najbliższego pokolenia.

Mądre, silne i żywe narody (Ameryka, Niemcy, Irlandia, etc.) wiedzą o tym i dlatego włączyły to Imię do swych Konstytucji. Czyżby nasz porządek prawny miał być kolejnym budowaniem prawa, które nie dotyka wiary i sumienia?

A jednak! 26 stycznia br. Komisja Konstytucyjna odrzuciła możliwość odwołania się w preambule Konstytucji do Pana Boga jako Wartości Najwyższej, będącej podstawą najbardziej stabilną każdego prawa. Wiara nie wyznawana na zewnątrz przez słowo i czyn staje się martwa, bez znaczenia, bez wpływu na życie doczesne i wieczne. Idea sprawiedliwości społecznej, walka z bezrobociem czy pomoc najbiedniejszym nie uda się, jeśli u jej podstaw nie stanie Bóg. To Bóg daje wewnętrzny sens człowiekowi i całemu światu. On jest gwarantem człowieka i jego praw.

Decyzja ta jest dla mnie swoistą deklaracją przedstawicieli narodu, będącą odejściem od religijnych przekonań większości. Odbieram ją również jako wolę odcięcia się od Pana Boga i dlatego nie mogę milczeć, aby nie być – w myśl zasady starożytnych Qui tacet consentire videtur (akceptuje, kto milczy) – posądzonym o akceptację czy choćby zgodę na takie podeptanie uczuć i przekonań zdecydowanej większości Narodu.

Budowa fundamentów prawnych narodu o chrześcijańskiej tradycji i myśleniu, musi dążyć do uzewnętrznienia wiary i życia według jej zasad. Chodzi o perspektywę zasadniczą: z Bogiem czy bez Boga, w sumieniu czy tylko „zewnętrznie” obowiązywać nas będą uchwalone prawa. W przeciwnym razie odejdziemy od obowiązku moralności w pracy, od etyki społecznej i jedynie szczerej tolerancji, którą strzeże i gwarantuje sumienie.

Aktualnie toczy się dyskusja o zapisie o stosunku Kościoła do Państwa. Nowoczesna lewica, której „rzecznikami” są jakieś krzykliwe kobiety, tudzież spokojniejsi, ale zdeklarowani ateistycznie politycy, koncentruje atak na Kościele i Konkordacie. Trzeba obronić prawo Kościołów i wszystkich związków wyznaniowych do prawnego samookreślenia w Konstytucji, ale nie wolno zapomnieć o podstawie wszelkiego prawa, którym jest sumienie, i to sumienie świadome odpowiedzialności, przed Panem Bogiem. Dlatego w Konstytucji powinno się znaleźć odwołanie do sumienia i Pana Boga, jak to czynił projekt Komisji Senackiej, jak o tym mówił ostatnio projekt „Solidarności”, przedstawiony i poparty przez znaczną część narodu.

Szczęśliwie miał Prezydent Rzeczypospolitej odwagę przeciwstawić się ustawie Sejmu naruszającą prawną ochronę poczętego dziecka. Ten sprzeciw, ratujący życie, jest kamieniem węgielnym aktualnej prezydentury, bo słuszną jest rzeczą, że Prezydent broni życia każdego dziecka swojego narodu.

Potrzebne są głosy w obronie Imienia i autorytetu Pana Boga, i Jego praw do ludzkich sumień, potrzebne są głosy Klubów, Grup i Stowarzyszeń Katolickich czy uczciwych partii politycznych w tej ważnej sprawie.

Dlatego mam odwagę i poczucie powinności, aby zaprotestować! Panowie Parlamentarzyści Pan Bóg nie umarł w tym Narodzie! Żyje w sercach młodzieży, która w 99% uczęszcza na cotygodniową katechezę. Żyje w sercu Narodu, który w 95% prosi o chrzest dla swoich dzieci. Nie wiem, z jakich powodów przeżył się w sercach kilkunastu członków Komisji Konstytucyjnej.

Wołam i proszę o modlitwę, abyśmy przejrzeli i zrozumieli mocniej i głębiej, że obecne tendencje legislacyjne są przejawem głębszego planu strategicznego.

List mój nie jest aktem zrzucenia odpowiedzialności, ale szukaniem pomocy poprzez modlitwę i czyn w sprawie, którą żyję i głoszę, i uważam za szczególnie ważną w kształcie „Ustawy zasadniczej” – Konstytucji, mającej przywrócić prawdziwą wolność wewnętrzną w Polsce.

Proszę o refleksję i modlitwę w przedstawionej sprawie.

X Józef Michalik Arcybiskup Metropolita Przemyski

2017-06-16T21:11:26+00:00 24 lutego 1995|Słowo|