Nauczyciel pokory

Ks. Jan Balicki urodził się 25 stycznia 1869 roku w Staromieściu pod Rzeszowem. Wychowany w głębokiej duchowości maryjnej i eucharystycznej, wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu i w tutejszej katedrze przyjął święcenia kapłańskie.

Przez wiele lat ks. Jan Balicki prowadził codziennie krótkie, duchowe notatki. Pozwalają nam one niejako zajrzeć do jego duszy. Zaczynał je zawsze od słów: „Dobrze, Panie, żeś mnie upokorzył”, a potem podsumowywał to, co było najważniejsze w danym dniu.

Pokora niesłusznie jest dzisiaj pojmowana jako pasywne godzenie się na wszystkie złośliwości losu i świata. Doprowadzono, że potocznie rozumie się ją jako życiowe nieudacznictwo. Postać ks. Jana Balickiego „Mocarza pokory” pozwala zrozumieć, że tak nie jest.

Absolwent prestiżowego gimnazjum rzeszowskiego przyszedł do seminarium jako jeden z najzdolniejszych na roku. Studia w Rzymie uwieńczone doktoratem i praca na polu dydaktycznym nie zaspokajała duszpasterskich pragnień Błogosławionego. Wraz z biskupem Fischerem oddał się z całym oddaniem pracy misyjnej. Do dziś spotkać można parafialne zapiski ujawniające jak wielkimi „sukcesami” kończyły się jego rekolekcje. W ten bardzo aktywny czas wkracza Pan Bóg ze swoim cierpieniem. Napadowe bóle głowy, prowadzące aż do utraty świadomości stawiają kres umiłowanej pracy misyjnej. Uniemożliwiają też posługę rektorską. Postępująca choroba oczu skazuje niestarego jeszcze człowieka na pomoc innych. Ludzkie ambicje, plany rozpadają się w gruzy pod wyrokami Bożej Opatrzności. Nie było to łatwe doświadczenie. Pewnie wiele czasu zajęło dojrzewanie do tego stwierdzenia o wartości upokorzenia, które pojawiać się zaczęło we wspomnianych notatkach ks. Jana od 1939 roku aż do jego śmierci.

Uczy nas, zatem, że trzeba w duchu wiary przyjąć zrządzenia Opatrzności jako najlepsze dla człowieka. To bardzo trudna lekcja dziś, kiedy człowiek czyni się niekiedy demiurgiem swojego życia, kiedy zapomina, że jego życie jest darem danym dla zrealizowania Bożego planu zbawienia. Aborcja, eutanazja to owoce ludzkiej pychy. To nie pokora czyni człowieka kalekim, to pycha odziera go z godności, jak prarodziców w raju. Jak zatem naśladować księdza Balickiego. W modlitwie szukać odpowiedzi i podpowiedzi głosu sumienia, co do planów, jakie Bóg pragnie zrealizować przeze mnie i oddać się tej misji bez reszty.

Błogosławiony Ksiądz Jan Balicki znany był jako poszukiwany spowiednik. Jego konfesjonał oblężony był przez penitentów. To tam ukazywał ludziom oszukanym przez pychę, jak pokornym jest Bóg, który dał Syna swego dla obfitości życia łaski i teraz w każdym momencie pojednania, przywraca człowiekowi godność. Był wymagający, tępił grzech, ale też wskazywał na Miłosierdzie Boże. Sam, na co są dowody podejmował akty pokutne za swoich penitentów. Spowiedź Święta jest miarą naszej pokory. Uznajemy i wyznajemy swój grzech, a sami wiemy jak wielkiej trzeba do tego odwagi. Więcej, podejmujemy mężne decyzje porzucenia drogi grzechu. Wiemy, że bez łaski Bożej jest to niemożliwe. Pyszny uzasadnia swój grzech, zaraża nim innych. To objaw słabości. Tylko mocni łaską Bożą herosi w pokorze, jak Paweł, wołają i dają świadectwo: wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,13).

+ Józef Michalik

Z: „Optymizm Kościoła wyrażają święci”. List pasterski Metropolity Przemyskiego na beatyfikację ks. Jana Balickiego z dnia 16 lipca 2002 roku.
2018-10-23T21:54:51+00:00 23 października 2018|Varia|