O młodzieży

– Mówi się dzisiaj, że młodzież przeżywa teraz okres postmaterialistyczny i postkonstentacyjny. Czy Ksiądz Prałat potwierdza to na podstawie swoich kontaktów z młodzieżą całego świata?

– Zanim ustosunkuję się do pytania, chcę zrobić pewne zastrzeżenie. Moje uwagi nie będą miały charakteru uogólniającego, na przykład, że taka jest cała młodzież, że takie tendencje obserwujemy wszędzie itp. Będę mówił o symptomach i zjawiskach, a nie o skali ich występowania.
Przechodząc teraz do odpowiedzi na postawione pytanie myślę, że młodzież podlega prawu rozwoju, jak wszystko co żyje. Rozwój ten jednak, przynajmniej w pewnym stopniu, determinuje sytuacja gospodarcza, polityczna i religijna. Młodzież dzisiejsza jest zupełnie inna od tej z roku 1968. Inne są uwarunkowania, inne potrzeby niż były wtedy. Ma też do nas pretensje, że oceniamy ją kategoriami z tamtych lat. Oni mówią: „My jesteśmy inni”. Istotnie jest to młodzież inna. Już jej nie fascynuje, jak fascynował tamtą, Zachód praktycznym materializmem ani ideologią społeczną. One po prostu się przeżyły.
Z naszych obserwacji wynika, że młodzież poszła w głąb i ma inne zapotrzebowania niż młodzież lat sześćdziesiątych.

– W tym kontekście moje pytanie brzmi: W jakim kierunku idą poszukiwania?

– Młodzież dzisiejsza jest bardzo konkretna. Nie daje się chwycić na teorie i ideologie. Obserwujemy to na wszystkich kongresach międzynarodowych, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Jej idealizm jest bardzo konkretny.

– Co to znaczy?

– Ważne dla siebie sprawy chce realizować tu i teraz. Niczego nie chce odkładać na później. Stąd projekty lokalne, które są realizowane w mniejszych i większych grupach. Młodzi mówią: „Jeżeli do zrobienia jest coś konkretnego to zawsze znajdą się ludzie, by dany projekt wykonać”. W ten sposób powstają liczne grupy pomocy narkomanom, ludziom z marginesu społecznego. W Rzymie mamy cały szereg wspólnot młodzieżowych w wieku 16-25 lat, które prowadzą założone przez siebie domy starców. Modlą się razem z nimi, pomagają załatwiać im różne sprawy. Mamy też grupy opiekujące się uciekinierami z różnych krajów, którym trudno zaadaptować się do nowych warunków. O wszystkim decyduje konkret, który – jak mówią – najlepiej sprawdza, weryfikuje ideały. I trudno nie przyznać im racji.
W swoich poszukiwaniach religijnych  młodzież  chce  jasnych i wyraźnych wymagań.  A  kiedy się do nich przekona, przyjmie je jak swoje. Poza tym chciałem zwrócić uwagę  Księdza  na  znaczny wzrost powołań w klasztorach kontemplacyjnych,  zwłaszcza żeńskich.  Powstają nowe klasztory, nowe  wspólnoty.  Mało  tego – wspólnoty o  charakterze dosyć luźnym,  niezakonnym, przekształcają się w drodze stawiania sobie wymagań we wspólnoty kontemplacyjne.  Są to wspólnoty Emanuela  i inne, które niejako na nowo odkrywają dawne formy życia pustelniczego.

– Czy młodzieży, o której mówimy, dobrze się czuje w małych grupach, gdzie realizuje swoje ideały?

– Dobrze, że Ksiądz o to zapytał. Młodzież dzisiaj szuka rówieśników, a nawet starszych, myślących podobnie. Mało tego, ma potrzebę przedstawiania swoich przemyśleń masowemu odbiorcy i dlatego lubi wielkie zgromadzenia.
Kiedy wyszliśmy z propozycją zorganizowania w 1984 roku kongresu młodych, niektórzy mówili: „O czym myślicie? Nikt nie przyjedzie”. Tymczasem na zaproszenie Ojca Świętego przyjechało ok. 300 tysięcy młodych. I cóż się okazało? Oto młodzież chce się znaleźć w wielkiej liczbie i dobrze się czuje w masie.
Kiedy młodzież zaczęła zjeżdżać do Rzymu w spokoju i ładzie, Bettino Craxi, premier rządu i sekretarz partii socjalistycznej we Włoszech, kilka razy dzwonił do Stolicy Apostolskiej mówiąc, że on musi być na tym spotkaniu, że na takiej uroczystości powinien znaleźć się premier Włoch. Mówił: „Nie może mnie zabraknąć, gdy młodzież się budzi”. Poza tym wszyscy byli niezmiernie zdziwieni , że do utrzymania porządku wśród 300 tysięcy potrzeba było zaledwie pięciu policjantów. W swoim entuzjazmie nie zapomnieli o porządku i ładzie. Ulice zostawili czyste. Policja włoska mówiła: „Tego jeszcześmy nie mieli”.

– Czego młodzież szuka w tych wielkich spotkaniach? Czy chodzi tam o wspólne przeżycie młodości, szukanie ideałów czy doświadczenia religijnego?

– Myślę, że chodzi o wszystkie te sprawy, z tym że dodałbym jeszcze jeden moment. Społeczności dorosłych zapomniały o młodzieży. W ich aktywności nie ma dla nich miejsca. Nie słucha się jej głosu. A młodzież chce mieć prawo głosu, chce być usłyszana. Jedna z organizacji katolickich zorganizowała sympozjum pod hasłem „Głos dla tych, którzy nie mają głosu”, czyli dla młodzieży. Na wielkich zebraniach i manifestacjach młodzież zyskuje poczucie siły i wyraźnie określa swoje stanowisko.
Te spotkania są bardzo ważne zwłaszcza dla młodzieży w krajach, gdzie jest mniejszość katolików. O trzyosobowej delegacji na kongres w Rzymie wiedziała cała katolicka młodzież nowozelandzka. Po jej powrocie odbyło się szereg spotkań, na których delegaci składali sprawozdania i dzielili się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. „Nie jesteśmy sami – mówili młodzi – jest nas dużo i jesteśmy razem”.

– Wspomniał Ksiądz, że młodzi gotowi są dzisiaj słuchać starszych. Proszę, niech Ksiądz rozwinie ten wątek.

– Młodzi  w  poszukiwaniu swego ideału nie odrzucają przemyśleń i doświadczeń starszych, pod warunkiem że znajdą tam przesłanki, które są dla nich ważne. Niemniej jednak na ogół weryfikują poglądy i deklaracje starszych, i jeżeli starsi przebrną przez sito ich weryfikacji – przyjmą ich zdanie. Przykładem człowieka, który został zweryfikowany i przyjęty, jest Ojciec Święty Jan Paweł II. Papież jest dla nich autorytetem i słuchają go pomimo, że mówi im prawdę i stawia wymagania.


– Czy to przebudzenie młodzieży, o którym Ksiądz mówi, łączy się z większym  zainteresowaniem chrześcijaństwem?

– Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba sobie wcześniej postawić inne. Czy w ogóle głosi się im Chrystusa? I tu jest problem. Oni go często nie znają. Nic, albo prawie nic konkretnego nie wiedzą o chrześcijaństwie. A nie wiedzą, dlatego, że go się Im nie głosi. Młodzi po prostu nie znają chrześcijaństwa. Dzisiaj zwłaszcza w niektórych Kościołach zachodnich, mówi się tylko o wolności sumienia, dyskutuje nad problemem wolności religii, ale nie głosi się Chrystusa. I tu jest problem. A jak przedstawia się sprawa dynamizmu poszczególnych ośrodków duszpasterskich? Jeżeli się coś tam dzieje, to młodzież zaczyna się interesować życiem danej wspólnoty.
W tym względzie mam bezpośrednie obserwacje. W Rzymie Rada ds. Świeckich powołała ośrodek – Centrum św. Wawrzyńca, w którym mogą się spotykać młodzi. Rozmawiać ze sobą, mod1ić się. Uczestnictwo jest całkowicie dobrowolne i praktycznie mogą tam przychodzić wszyscy. Młodzi rozmawiają ze sobą o sprawach społecznych, bytowych, religijnych i innych. Proszę sobie wyobrazić, że w 1985 roku przez Centrum przewinęło się 25 tysięcy młodzieży, około 45% więcej niż w roku poprzednim, i liczba przychodzących stale wzrasta. Są też powroty do chrześcijaństwa i nawrócenia.  Ostatnio  ochrzcił się Chińczyk.
Zainteresowanie chrześcijaństwem jest duże i autentyczne. Oczekiwania i potrzeby są też duże, trzeba je tylko zaspokoić. Oczywiście nie należy tam niczego programować, ale po prostu razem z młodymi być. Nawet myśl o nawróceniu odłożyć na później. Trzeba tylko głosić Chrystusa, śledzić działanie łaski i za tą łaską iść. Ważną rzeczą jest, by młodzi odkryli Kościół, oraz to że apostołem robotnika winien być robotnik, młodzieży – młodzież itp. Inni też mogą pomóc w tej sprawie. Myślę, że tej chwili , gdy chodzi o młodych, wybiła godzina Kościoła. Po wszystkich buntach, fascynacji materializmem i odurzeniu się narkotykami – nadszedł czas wartości wyższych.


– Czy zainteresowanie chrześcijaństwem wyraża się nawrotem do praktyk religijnych?

– Tak. Młodzież na nowo odkrywa Najświętszy Sakrament, adorację, spowiedź, uczestnictwo we Mszy świętej. W Roku Świętym rzucono hasło „Nawrócenie „. Ale dodano też: skonkretyzuj to swoje nawrócenie. Etap pierwszy to spowiedź, potem pójdą następne. Spowiedź zorganizowano w Bazylice św. Pawła za Murami. Zrobiono to w grupach językowych. Zaproszono 300 spowiedników. Przyszło około 15 tysięcy młodych. Trzeba było zobaczyć, jak ono szli do spowiedzi, jak ją przeżywali. Ale powiedziano jasno: Pierwszym owocem nawrócenia jest spowiedź. Obecność tylu młodych jest wyraźnym dowodem, że młodzi ludzie nie uciekają od wymagań. W 1986 roku w okresie wielkanocnym byłem na spotkaniu z młodzieżą we Francji. Zebrało się jej w jednym ośrodku duszpasterskim około 6 tysięcy. Jednym z haseł było: Krzyż i spowiedź, czyli zbawienie przez krzyż. Młodzi sami wypracowali nabożeństwo wokół krzyża. Był to krzyż, który powierzył im Ojciec Święty. Teraz ten krzyż wędruje po całym świecie. Potem były deklaracje na piśmie na temat form zaangażowania. Są zdumiewające. Kilka z nich posłałem Ojcu Świętemu. Młodzież francuska jest, jaka jest, ale to było warto zobaczyć. Nawet sami Francuzi mówili: „To niemożliwe, że taką mamy młodzież”.

– Proszę teraz o kilka słów na temat tego, co dla młodych jest zawsze problemem: ich życie uczuciowe i jego pochodne.

– Człowiek zawsze zmagał się ze swoją naturą, młodzi też. Młodzież jest świadoma. Z tym, że u młodzieży ze sprawdzianów ich postawy jest stanięcie w prawdzie. Młodzież wyraźnie stawia problem i pokazuje rzeczywistość nawet bardzo bolesną. A więc sprawy erotyczne, narkomanię, alkohol, terroryzm, rozbite rodziny, brak odwagi w sytuacjach krytycznych itp. Ta młodzież potrafi spojrzeć prawdzie w oczy zarówno u siebie, jak i u innych.


– Czego młodzi oczekują od Kościoła?

– Część spośród nich oczekuje od Kościoła aktywności w zakresie problemów ogólnoświatowych, jak sprawy głodu, pokoju i wojny itp. Większość jednak zdaje sobie sprawę z tego, że oni sami są Kościołem, że w nich decyduje się to, co jest ważne nie tylko dla nich, lecz i dla innych. Twierdzą też, że Kościół winien zajmować się przede wszystkim stroną duchową i religijną człowieka, dopiero później innymi problemami. Są przy tym świadomi, że Kościół nie może ograniczać się tylko do sprawy wiary. Królestwo Boże zaczyna się bowiem na ziemi. Kościół ma też obowiązki wobec świata. Młodzież chce także, by jej głos był słyszany w Kościele i by liczono się z jej zdaniem.


– Co robi, się w Kościele, by młodym wyjść na przeciw?

– Za pontyfikatów ostatnich papieży Kościół bardzo interesuje się młodzieżą. Jest świadomy, że młodzież jest tą grupą, w którą należy inwestować, myśląc o plonie dopiero w życiu dojrzałym. Kościół od dawna powołał różne struktury dla młodzieży, w formie referatów katechetycznych, duszpasterstw młodzieżowych na szczeblu parafialnym, diecezjalnym, lokalnym i centralnym. Mówi się wprawdzie, że struktury dają trwałość różnym poczynaniom. Są komisje duszpasterskie, rady młodzieżowe przy komisjach episkopatu. Tak jest na przykład w Indiach, w kilku krajach Afryki i innych. Biskupi chwalą sobie współpracę z młodzieżą. Mówią nawet, że z nią się łatwiej pracuje niż z dorosłymi, bo młodzi nie mają takich obciążeń jak starsi.
Sekcję młodzieżową przy Radzie ds. Świeckich powołano zgodnie z wyraźną wolą papieża. Pontyfikat Jana Pawła II ma już swoją wyraźną linię: rodziny, młodzież, kultura.
Gdy ONZ ogłosiła Rok Młodzieży, okazało się, że Kościół był bardziej przygotowany na to, by zająć się młodzieżą i coś jej dać, niż inne organizacje świeckie.

– Dziękuję Księdzu Prałatowi za rozmowę.

„Królowa Apostołów” 1/87

2018-03-22T00:53:14+00:00 16 grudnia 1987|Wywiad|