O wiarę odważną i żywą w rodzinie i w świecie

Homilia abp. Józefa Michalika wygłoszona za zakończenie II Kongresu Akcji Katolickiej, Strachocina, 24 sierpnia 2013 r. 

 

Czcigodni i Drodzy Bracia Kapłani,

Drodzy Prezesi Akcji Katolickiej

Drodzy Bracia i Siostry

                       

O wiarę odważną i żywą w rodzinie i w świecie

Dzisiejszy dzień – święto św. Bartłomieja apostoła ma ważne przesłanie dla nas wszystkich, dla całego Kościoła. Akcja Katolicka w tym przesłaniu pragnie uczestniczyć, bo my wszyscy oddychamy wiarą Kościoła. Żyjemy tym, czym żyje Kościół przede wszystkim w świętej liturgii, a potem także i w innych sprawach. To posłanie sprawdza się w charyzmatach Akcji Katolickiej, która jest stowarzyszeniem ściśle kościelnym, powołanym do działania przez Kościół. Chrystus żyjący w Kościele ma jakiś szczególny plan wobec każdego z was.

Słyszeliśmy piękny fragment ewangelii, w którym Pan Jezus powołuje Bartłomieja – Natanaela, wypatrując go gdzieś pod drzewem figowym. Bartłomieja zdumiewa to, że Jezus widział go z oddalenia wielu kilometrów. Pan Jezus i każdego z nas upatrzył i wybrał. Każdy z nas mógłby powiedzieć, że w jego parafii jest wielu innych zdolniejszych i ciekawszych ludzi, bardziej nadających się by być prezesem czy prezeską, ale Panu Jezusowi spodobało się poprzez Kościół mnie powołać. Może inni poradziliby sobie lepiej na tym miejscu niż ty, niż ja, ale to mnie daje Pan Jezus tych ludzi, którzy zgromadzeni wokół prezesa, razem z proboszczem próbują realizować współczesne zadania Kościoła. Wokół biskupa są kapłani, bez których biskup nie mógłby wypełnić swoich zadań. Ogromnie ważną rzeczą jest, byśmy docenili nasze powołanie i podziękowali Panu Jezusowi za to, że nas wypatrzył i nie zwątpił w nas, mimo różnych przygód życiowych, które nam towarzyszą, różnych naszych potknięć. Pan Jezus jest wierny swemu powołaniu i nas właśnie podtrzymuje na tej naszej drodze.

Dzisiejsza liturgia słowa jest zaskakująca. W Apokalipsie anioł – jak pisze św. Jan apostoł – zwraca się do każdego z nas chodź, ukażę ci oblubienicę, małżonkę Baranka.(Ap 21,9).  Dziś mówi do nas – chodź ukażę ci małżonkę Baranka. Wiemy, że Baranek zabity za nas to Jezus, który stał się barankiem ofiarnym. Kościół jest tą małżonką Baranka; Kościół, który tworzymy i stanowimy. Kościół, który rośnie z nami albo się pomniejsza, to jest ta wielka, żywa tajemnica, w którą zostajemy wprowadzani ciągle na nowo.

Natanael był zdumiony wyborem, ale Pan Jezus tłumaczy mu w osobliwy sposób: uwierzyłeś, bo powiedziałem, że widziałem cię pod drzewem figowym, ale większe rzeczy zobaczysz niż te (J 1,50). Chodź, pokażę ci oblubienicę Baranka… Pokażę ci Kościół – to jest ta droga naszego stałego rozwoju, zaproszenie do nowości niezwykłej we wszystkich sprawach, do których nas wprowadza, bo On – Bóg jest nieskończony. Nasza godność – ludzi stworzonych na Jego obraz polega na tym, że nieustannie możemy się rozwijać i to w nieskończoność, uczestniczyć także w codziennym życiu w nowy sposób, ciągle na nowo radować się, czerpać z tej nieskończoności.

Matka Najświętsza w niebie dalej wzrasta w miłości do Boga, w zjednoczeniu z Nim, święci dalej się rozwijają aż w nieskończoność i chociaż nie osiągną nieskończoności Boga. To jest także dla nas szansa ofiarowanego wielkiego rozwoju. Już tu na ziemi trzeba przygotować swój umysł, swoją wolę, swoje serce, zdolności, żeby kiedyś po śmierci móc się rozwijać, już tu na ziemni trzeba te narzędzia rozwoju przygotować i zaczynać widzieć, czuć, kochać wiarą.

II Kongres Akcji Katolickiej w naszej archidiecezji apeluje o UMOCNIENIE W WIERZE, żebyśmy nieustannie umacniali się w wierze i jako członkowie Akcji Katolickiej byli odpowiedzialnymi świadkami Kościoła – Oblubienicy Baranka. To jest nasz, mój Kościół. To każdy z nas jest Oblubienicą Baranka, i nie mogę mego Oblubieńca zdradzać, nie chcę go zdradzić, chcę się nieustannie przyozdabiać tymi wartościami, cnotami i zaletami, w których Baranek ma upodobanie. Muszę doświadczyć, że wiara to jest spotkanie z Chrystusem w Kościele a później następuje wspinaczka, którą On odbywa na drodze krzyżowej, żeby pozyskać Oblubienicę- Kościół przez śmierć i zmartwychwstanie. Odtąd razem ja z Nim mam próbować wędrować, wspinać się. Wiemy, że wspinaczka to trud, wysiłek, trzeba się niejednokrotnie spocić, żeby dojść na szczyt, na górę, zwłaszcza, gdy ktoś ma dolegliwości i jest niepełnosprawny w jakiejś dziedzinie, serce czy nogi odmawiają posłuszeństwa, podobnie bywa, kiedy duchowo kulejemy w takiej czy w innej dziedzinie. Wiara jest wspinaczką razem z Chrystusem. On nam daje Ducha Świętego, żebyśmy mogli dojść na szczyt wspinaczki w wierze. Jeśli z takim Przewodnikiem pójdziesz, to więcej zobaczysz niż to, co On ci do tej pory pokazał. Zobaczysz to i jeszcze więcej… Trzeba jednak chcieć zobaczyć, trzeba chcieć pogłębiać wiarę, trzeba poświęcić czas, trud i wysiłek. I to właśnie robi Akcja Katolicka – dziękuję wam za podjęcie tego trudu.

Jest bardzo ważne, żeby w każdej parafii była ekipa ludzi coraz bardziej i całkowicie zespolonych z biskupem, z proboszczem w tym wysiłku oddychania, myślenia, promieniowania wiarą, nie tylko co do jednego, sporadycznego świadectwa, ale promieniowania wiarą we wszystkich sytuacjach. To jest wielkie, piękne i twórcze zadanie dla ożywienia współczesnego Kościoła..

Trzeba jednak pamiętać, że ani Oblubienicy Baranka, ani Chrystusa nie poznamy właściwie poza Kościołem. To poznawanie powinno się odbywać w Kościele, bo to On wyznaczył tę drogę. On nam mówi ustami papieża, ustami Kościoła, którędy iść. Widzimy w historii Kościoła i w naszych parafiach wielu reformatorów, próbujących do swego sposobu myślenia dostosować wymagania wiary. Niekiedy jest to dobry wysiłek, jeżeli ci ludzie są pokorni  i kierują się  sumieniem, ewangelią, ale muszą patrzeć razem z Kościołem, nie mogą być niecierpliwi w reformach. Do Pana Jezusa też kiedyś przyszli uczniowie i zwrócili uwagę, że posiał dobre ziarno, a wyrósł kąkol – pozwól, że pójdziemy wyrwać kąkol, a jaka była reakcja Pana Jezusa? – nie pozwolił, bo wyrywając kąkol mogliby wyrwać też pszenicę. Kazał poczekać do czasu żniwa; może owoc będzie słabszy, ale się uratuje. W czasie żniwa kąkol będzie odłączony i spalony. Cierpliwość jest potrzebna, bo nie wolno wyłamywać się z jedności, z powolnego, systematycznego, ale konsekwentnego i wiernego doskonalenia Oblubienicy Baranka. To zadanie podjął i próbował realizować także ten Kongres naszej Akcji Katolickiej. Był to okres intensywnych przygotowań i intensywnej pracy, który powinien się przedłużyć prze dalszą refleksję  i próby wprowadzenia we własne życie podjętych uchwał. Macie zamiar opublikować pewne dokumenty, które są potrzebne, żeby do nich wracać,

Wstępne opracowanie dokumentu, który został mi doręczony, jest bardzo obiecujące. Pokazuje zdecydowany krok w głąb Akcji Katolickiej. Dziękuję Diecezjalnemu Zarządowi, ale i wam wszystkim. Ten dokument pokazuje, że lata pracy nie poszły na marne już nawet w pragnieniu wytyczania dróg na przyszłość. To jest dokument poważny, choć bardzo krótki – dwie strony, ale to jest dokument rzeczowy, nad którym warto się pochylić. Cieszę się i gratuluję tego wysiłku, który ujawnia poprawność myślenia naszego laikatu.

Kongres był okresem pracy nad umocnieniem w wierze. Omówiono temat KOŚCIÓŁ DOMEM WIARY. Stała formacja w kierunku głębszego poznania życia, odnalezienia się w Oblubienicy Baranka – w Kościele. Pamiętajmy, że nie można iść za Jezusem, jeśli się nie miłuje Go w Kościele. To kilkakrotnie rozwijał Papież Benedykt, a i Papież Franciszek ostatnio przypominał kardynałom przy okazji spotkania z nimi 23 kwietnia. To była Jezusa wola, żebyśmy się zbawili w Kościele, żebyśmy próbowali czynić Kościół piękną, czystą, szlachetną, ofiarną Oblubienicą naszego Baranka.

W dzisiejszym świecie ludzie różnie na Kościół patrzą, niekiedy bardzo płytko, i próbują wmawiać, że Kościół to biskupi i ksiądz, zwłaszcza ten, który się buntuje przeciwko biskupowi i szuka wsparcia po gazetach, albo zakonnik, który dopuścił się zdrady Chrystusa i Kościoła i teraz wysławiany przez wrogów Kościoła staje się rzekomym autorytetem i wyrocznią w sprawach moralnych. To jest absurd, bo jak można pytać o wierność kogoś, kto dopuścił się zdrady swoich przysiąg?. Uważają, że jesteśmy naiwni i uwierzymy w jego obecne, zagubione opinie, ale to nie jest żaden autorytet moralny. Takiemu człowiekowi trzeba współczuć, bo mimo, że jest dyplomowany w takiej czy innej dziedzinie, ale moralnie, etycznie jest chwiejny i bardzo słaby, naiwny. Trzeba to widzieć i z lękiem patrzeć na siebie, żeby podobnie nie upaść. Cóż to moralny za poziom człowieka, który wszystko otrzymał od zakonu i Kościoła, możliwości zagraniczne, wykształcenie, a teraz pluje na własną matkę. Tylko z bólem można na to patrzeć.

Kościół nieustannie wskazuje bezpieczną i twórczą drogę do Boga, która przeprowadzi nas przez bramę śmierci do zbawienia wiecznego.

Dzisiejsze ataki na Kościół pokazują, że właściwie to chce się Boga wykreślić z życia. Jeśli ci ludzie nie uznają Boga, to dlaczego z Nim walczą? Skoro uważają, że Bóg nie istnieje, to jak może im przeszkadzać?. Niektórzy ateiści nie uznając Boga, chcą nas wszelkimi sposobami przekonać, że Go nie ma. Zaprzeczają, że Pan Jezus to nie był Boży Syn, nie umarł dla naszego zbawienia. Naszym zadaniem jest pogłębiać wiedzę i wiarę, próbować z nimi nawiązywać kontakt, modlić się za nich, bo skoro sami nie są w stanie uwierzyć, trzeba im pomóc a może nawet współczuć i tym bardziej cenić własną łaskę wiary, której oni nie mają.

Walka z Bogiem i z Kościołem jest bardzo niebezpieczna z różnych racji. Po pierwsze, że odziera człowieka z transcendencji, z nadprzyrodzoności, pozbawia możliwości osiągnięcia celu, jakim jest zbawienie wieczne, zjednoczenie z Bogiem. Nasz rozwój duchowy, moralny, powinien stawać się coraz głębszy, pełniejszy, powinniśmy stawać się gigantami duchowymi na wzór Chrystusa. To jest nasza drogą, którą laicka, tendencyjna propaganda bardzo utrudnia. Obserwatorzy życia publicznego na to zwracają uwagę.

Żyjący przed wojną Marian Zdzichowiecki – rektor uniwersytetu, dziś często wspominany przez naukowców, którzy wracają do jego analiz, mówił, że za rzecz najgroźniejszą w rewolucji rosyjskiej uważam wypowiedzenie wojny Panu Bogu, bo niszcząc ideę Boga, niszczy się tym samym ideę człowieka, jako istoty noszącej w sobie obraz i podobieństwo Boże. Bolszewizm, wypleniając z duszy jego wyższe, idealne pierwiastki plugawił, bestializował, wydobywał z człowieka to, co najgorsze, wbrew jego naturze. Człowiek jest stworzony, żeby szukał piękna, dobra, żeby tęsknił za ideałem niewinności, którą utracił i żeby ją odzyskiwał dzięki miłosierdziu Chrystusa.

Ostatnio opublikowano list biskupa Karola Wojtyły, który w czasie Soboru Watykańskiego II, nawiązując kontakty z różnymi teologami, do jednego z najwybitniejszych H. de Lubaca pisał: widzę, że największe niebezpieczeństwo w Polsce, które ten komunizm wnosi, to jest atak na człowieka, na jego człowieczeństwo, na godność człowieka. Cały wolny czas, który mam, poświęcam na refleksję o godności osoby ludzkiej. Antropologia, czyli spojrzenie na człowieka jest najważniejsze, bo od tego jak się patrzy na człowieka, zależy jakie się ustala prawa i jakie kierunki życia wytycza się ludziom. Dzisiejsza oficjalna propaganda usiłuje wytyczać kierunki bez Boga. Tu Kościół jest przeszkodą, więc trzeba go zwalczać.

Kolejnym zadaniem pracy Akcji Katolickiej jest TROSKA O OJCZYZNĘ w społeczności lokalnej. Trzeba zauważyć, że dzisiaj są liczne wpływowe środowiska, które w Polsce i w Europie dążą do zamazywania tożsamości narodowej. Lekceważą a nawet zwalczają patriotyzm, miłość do ojczyzny, chcą zrobić wszystko żeby oderwać rolnika od ziemi, Polaka od Polski, od języka i kultury i wmawiają się, że jest to niby postęp. Na szczęście są ludzie odpowiedzialni zarówno wśród polityków jak i wśród elit, którzy przestrzegają przed tymi tendencjami. Mówią, że nowa Europa ma szansę się rozwijać jako Europa ojczyzn, a nie jako jeden kontynent zamieszkiwany przez wymieszanych europejczyków. Nie będziemy dobrymi europejczykami, jeśli nie będziemy dobrymi Polakami, Belgami, Niemcami itd. Trzeba zachować swoją tożsamość i to, co złe i niewłaściwe wykorzeniać, a zachować to, co w naszej tradycji godne i piękne. Nie trzeba się wstydzić historii, trzeba ją znać. Dziś zadeptuje się historię Polski, obcina się godziny w programach nauczania. Jawi się zatem nowe również i nasze zadanie – poznawać historię Polski i uczyć jej nasze dzieci. Nie można ukrywać plam, ale historia Polski ma karty, których nie musi się wstydzić. Zafałszowuje się historię Polski chociażby z okresu ostatniej wojny albo z okresu powojennego komunizmu, żeby upokorzyć Polaków, nagłaśnia się przypadki antysemityzmu. W czasie wojny trudno było o prawdziwych bohaterów, ale Polska i w tym czasie nie zdobyła się na to, żeby zorganizować rząd współpracujący z okupantami. Członkowie narodów oskarżający nas, niech zobaczą, jak było u nich. Tworzyli rządy współpracy z okupantem, żeby uratować siebie i to, co się da. Zaś Polska Armia Krajowa zawsze broniła niepodległości i myślenia polskiego. Nawet obowiązywały uchwały, że zdrajców zaocznie sądzono i wykonywano wyroki za donosicielstwo, za wydawanie żydów, jeśli były na to dowody, donosicieli karano nawet śmiercią. Znana jest wydana przez PAX, książka pt. Polska karząca. Warto po nią sięgnąć. Jest to bolesna, ale piękna karta w historii ostatniej wojny światowej mówiąca o tym, że rząd polski nie dał się wciągnąć we współpracę ani z Hitlerem ani ze Stalinem. Polacy pragnęli wolności, ale wiedzieli, że do wolności nie wolno iść złą drogą współpracy z okupantem. Ten duch polskiej przekory jest też i duchem umiłowania wolności. W przyszłości budzenie i utrwalanie patriotyzmu będzie też naszym zadaniem, którego nie trzeba się ani bać, ani wstydzić.

W czasach kryzysu i obniżenia społecznej moralności, trzeba modlić się o proroków odważnych, ale i potem trzeba ich wspierać, chronić i pomagać. W projekcie waszych uchwał jest ważny punkt, na który warto zwrócić uwagę. Przypomina się o obowiązku członka stowarzyszenia, jakim jest rozeznawanie przed podejmowaniem decyzji, zwłaszcza podczas wyborów do różnych instancji, aby to czynić w duchu odpowiedzialności za ojczyznę, wybierając posłów do parlamentu. W wyborach samorządowych należy natomiast kierować się dobrem ogółu i interesem miejscowych wspólnot. Kolejny obowiązek, to uczestnictwo w wyborach państwowych i samorządowych i wspieranie ludzi mądrych, uczciwych i takich, którzy nie będą szkodzić religii. Kościół nie wskaże Akcji Katolickiej ani żadnym innym ludziom jakiegoś konkretnego kandydata. Każdy człowiek musi wybierać indywidualnie, ale Kościół wskazuje kryteria dobrego kandydata czy godnego poparcia ugrupowania. W Akcji Katolickiej warto określić kryteria, znaki, po których można rozpoznać i spodziewać się, że będzie to dobry kandydat czy kandydatka; pytając o jego uczciwość, umiejętność, gotowość do pracy, o jego stosunek do małżeństwa i rodziny o stosunek do wolności religii, o moralność w zachowania z ludźmi, o nałogi i ideały etc.

Kongres również zachęca członków Akcji Katolickiej, żeby jeśli są przygotowani podejmowali rolę w życiu społecznym, przejmowali społeczne zadania także w polityce, mimo, że Kościół nie utożsamia się z żadną partią polityczną, zostawiając wybór każdemu osobiście, aby w sumieniu rozeznał, gdzie jest największa nadzieja na tworzenie dobra. Kościół nie chce zakładać partii, bo wtedy miałby za sobą jakąś grupę ludzi a pozostałych miałby przeciwko sobie, z czego byłoby więcej zła niż pożytku. Kościół nie może dzielić ludzi, bo jest dla wszystkich. Drogi do zrealizowania celu, jakim jest pomyślność, bezpieczeństwo, dobrobyt narodu są różne. Trzeba rozeznać i popierać  tych ludzi, który dają nadzieję, że przy ich wsparciu uda się osiągnąć dobre cele. Dla niektórych jest to trudna zasada, ale jest ona bezpieczna.

Kolejny temat, na który zwraca uwagę omawiany dokument to jest RODZINA. Kryzys dzisiejszego społeczeństwa, braki kultury w zachowaniu, to znak, że rodzina jest osłabiona. Dziś dziadkowie mają coraz większe zadanie do spełnienia, mimo, że młode pokolenie często protestuje, że dziś są już niby inne zasady wychowania, ale nie mają w tym racji. Mimo wszystko coraz ważniejsza jest wychowawcza rola ojca, matki, dziadków. Ich nikt nie wyręczy w przekazywaniu wrażliwości moralnej, w wykształceniu uczuć czy przyjęciu zasad dobrego wychowania.

Podzielę się doświadczeniem sprzed kilku tygodni. Byłem zaproszony do Paderborn, miasta zaprzyjaźnionego z Przemyślem na uroczysty odpust. W drodze powrotnej trzeba było poczekać na lotnisku kilka godzin. Usiadłem, żeby coś poczytać i po kilku minutach pojawiła się rodzina angielskojęzyczna, rodzice z dziesięcioletnim synkiem. Czekali podobnie jak ja cztery godziny i przez cały ten czas zupełnie ze sobą nie rozmawiali. On zajął się komputerem, i matka zapatrzona w drugi komputer a dziecko zajęte było jakimiś grami z tabletem ręku. Zupełnie martwe relacje. To jest obraz rodziny.

Mimo wszystko – autorytetem dla dziecka, dla córki czy syna nie może być komputer. Nie może być jakieś – wypaczone, broń Boże, sumienie nieznanego człowieka, ustawiane przez mistrza komputeryzacji, żyjącego nie wiadomo jak i gdzie; który przez Internet lansuje sobie bliskie idee: używanie narkotyków, seks nieuporządkowany, egoizm jako drogę rozwoju. Nie! To nie może być autorytet wychowujący młode pokolenie. Trzeba wprost mówić, że to są różne formy wypaczania człowieka. Zachowanie i wypracowanie autorytetu i ideału człowieczeństwa w oczach dziecka jest bardzo ważne i to jest nasze zadanie, mimo, że nie zawsze będzie łatwo akceptowane przez młodych.

Znany i ceniony aktor Jerzy Zelnik w jednym z udzielonych ostatnio wywiadów powiedział, że przyjął chrzest dopiero w dwudziestym czwartym roku życia. Pochodził z rodziny uwiedzionej przez komunistyczny system. Kiedy zapoznał żonę, z którą szczęśliwie żyje do dzisiaj, pod jej zachętą postanowił pojechać na rekolekcje, żeby wiedzieć, jak na ślubie należy się zachować. Na tych rekolekcjach nie tylko poznał zasady zachowania w czasie liturgii, ale i uzyskał wiarę. I mówi, że dziś wiara dla niego jest wszystkim. Miłość współmałżonka, ojca, matki do dziecka, do wnuka to jest ważna droga ewangelizacji, choć jest wymagająca i niekiedy trudna. Młodzi podejmą nawet trudną próbę, ale trzeba im w tej próbie pomagać opowiedzieć się za dobrem.

W 1959 roku założycielowi Drogi Neokatechumenalnej  Kiko Arguello, którego wspólnoty Neokatechumenalne są także i w naszej diecezji,  ukazała się Matka Boża. Przez długie lata tego nie ujawniał. Na jednym z ich zebrań w Madrycie dyskretnie zapytałem o to wydarzenie. Matka Boża powiedziała mu, że największy atak i zagrożenie idzie przez rodzinę. I trzeba od tego zacząć. Trzeba uczynić wspólnoty chrześcijan jak święta Rodzina w Nazarecie, która żyła w pokorze, uwielbieniu, gdzie drugi człowiek jest widziany jak Chrystus. Rodzina i podobnie inne duchowe wspólnoty mają też być formowane na wzór świętej Rodziny z Nazaretu.

Akcja Katolicka musi patrzeć na drugiego człowieka, który jest obok nas we wspólnocie, jakbyśmy patrzyli na Chrystusa, bo w każdym człowieku żyje Chrystus. To nie są ludzie mi obojętni, może wrogowie, jeśli na różne sprawy mają inne zdanie niż ja. To nie są nieprzyjaciele, jeśli chcą inną drogą dążyć do swoich celów. Ja mam i w nich widzieć Chrystusa i pozyskiwać do tego, co uważam za słuszne. Mamy iść razem a nie przeciwko drugiemu człowiekowi.

Kolejny temat bardzo ważny, to są MEDIA. W Polsce mamy wolność od 23 lat. Zmieniło się kilku prezydentów, premierów, posłów, przechodziły różne władze, a medialne centrum, które rządzi w Polsce, tworzy opinię społeczną się nie zmieniło. Nadal jest w rękach Gazety Wyborczej – wrogiej Kościołowi, Tygodnika Powszechnego, który jest jej filią i innych, kolorowych nihilistycznych pism dla ludzi płytkich i naiwnych. Od 23 lat ta sama indoktrynacja antyklerykalna jest ciągle czynnikiem opiniotwórczym. To jest dramat, że te środki przekazu, telewizje, Internet  i rozgłośnie państwowe robią pranie mózgu. Wielkim dobrodziejstwem jest nasze Radio diecezjalne Fara, niezależne, wolne od reklam, są też i inne niezależne środki przekazu, jest Niedziela z wkładką przemyskiej archidiecezji, Gość Niedzielny. Rodzina, Rycerz Niepokalanej etc.

Dobrze, że odbyła się zwycięska walka o telewizję TRWAM – dwa miliony ludzi manifestujących poparcie wywarła jakiś nacisk. Mówiłem kiedyś przy spotkaniu Ojcu Rydzykowi, że powinien kupić czekoladę taką, żeby prezes i cała rada radiofonii w Warszawie nie dała rady zjeść na raz za to, że oni odmówili wam przyznania koncesji i dzięki temu poruszyli naród, ujawnili, jaka drzemie w narodzie siła. To jest ogromnie ważne, żeby tych sił nie uśpić. Bardzo ważną sprawą jest umieć patrzeć i słuchać, żeby znać prawdę, a będziemy ja poznawać, jeśli będziemy sięgali po nasze media, nasze tygodniki katolickie, jeśli będziemy słuchali rozgłośni katolickich, czytali książki czy artykuły katolickie.

W programie Kongresu było też wskazanie na rolę Katechizmu Kościoła Katolickiego. To jest ogromnie ważna książka, zawierająca poszerzoną interpretację nauki Kościoła. W Katechizmie Kościoła Katolickiego, znaleźć można praktyczną odpowiedź na wszystkie sprawy związane z naszą wiarą.

Na koniec trzeba przypomnieć, że to nie my pierwsi musimy pokonywać trudności; przed nami byli inni, którzy przeszli jeszcze większe trudności. Przeszedł tę najtrudniejszą drogę przed nami Jezus Chrystus a my z Nim i dzięki Niemu jesteśmy na drodze zwycięskiej. Najważniejsze byśmy Go nie zdradzili.

Nasi Święci będą nam pomagać i przypominać, że najważniejsze zadanie to zaprzyjaźnić się z Bogiem. Przez wiarę, przez wysiłek budzenia w sobie miłości do Pana Boga i wytrwałą modlitwę, przez pokonywanie trudności, możemy Panu Bogu ofiarować coś od siebie, z naszego życia, z naszych owoców pracy, korzystając ze zdolności, któreśmy od Boga otrzymali. W chrześcijaństwie jest możliwe zaprzyjaźnienie się z Bogiem do tego stopnia, że żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus(Ga 2, 20). Kocham już nie ja, ale Chrystus, dobro czynię już nie ja, ale On czyni moimi rękami, moimi ustami i przez to dobro poszerza się Królestwo niebieskie, przygotowane dla nas i dla wszystkich ludzi.

Amen.

2017-06-25T22:50:25+00:00 24 sierpnia 2013|Homilia|