Od Chrystusa uczymy się żyć według wiary! – homilia wygłoszona w Boże Ciało 2008

Przemyśl, 22 maja 2008 r.

 

Słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii o zatroskaniu Pana Jezusa o tych, którzy za Nim idą i są głodni. Bóg jest naszym Ojcem, nieustannie troszczy się o człowieka. Tamci słuchacze może nawet nie zdawali sobie sprawy, że Jezus o nich pamięta, że o nich myśli. Podobnie my; niejednokrotnie w naszym życiu posądzamy Pana Boga, że się z naszego życia wycofał. Przeciwnie! Zbawiciel przychodzi także wtedy, kiedy człowiek się buntuje i obraża Boga. Przecież pierwsi rodzice nie zostali wypędzeni z raju na zawsze, a ich potomstwo nie zostało skazane na wiekuiste odrzucenie. Bo Bóg, wymierzając sprawiedliwość, wymierza sprawiedliwość miłości. Czeka na człowieka. Nieustannie.

Dzisiejsze święto, kiedy wychodzimy z Jezusem na ulice i place naszych miast, jest wyrazem przekonania płynącego z wiary, że Bóg ma prawo do obecności w świecie, że ma prawo do człowieka i że my jako ludzie wyznający Jezusa mamy prawo do tego, by On nam towarzyszył na ulicach naszych miast i wiosek, w zakładach pracy, w parlamencie, przy uchwalaniu ustaw, w sytuacjach, które niejednokrotnie budzą znaki zapytania.

Etyka, moralność, Boże prawo nie mogą być odseparowane od jakiejkolwiek sytuacji życiowej. Nim zamanifestowaliśmy wiarę w tej procesji, przygotowywaliśmy się do tego zewnętrznego świadectwa modlitwą, medytacją, przyjęciem Chrystusa do serc. Nim Jezus ustanowił Eucharystię, długo przygotowywał uczniów do tego nadzwyczajnego wydarzenia, jakim jest Jego sakramentalna obecność między nami w Kościele. Odtąd nikt z nas nie jest pozbawiony głosu Kościoła, który na sposób ludzki mówi o grzechu, prawdzie, sprawiedliwości, ale nade wszystko woła i przekonuje o miłosierdziu Boga.

Warto korzystać z zachęty Jezusa do sięgania po Chleb Jego Ciała. To nie tylko pokarm, ale i źródło nowego życia. Inaczej żyje człowiek, którego myśl, serce albo oczy skupiają się na nadprzyrodzoności, na transcendencji, która jest naszym przeznaczeniem. Inaczej żyje człowiek wpatrzony tylko w opancerzone drzwi swego domu bądź w stan konta, które systematycznie rośnie albo usycha. Jeśli się odsuniemy od Pana Boga, jeśli się odsunie od życia etykę, moralność, co pozostanie? Pozostanie egoizm, który człowieka nie rozwija, a dusi. To dlatego bywamy świadkami dramatycznych zdarzeń, gdy ludzie tracą sens życia; a bardzo ważne jest, aby człowiek w każdej sytuacji życiowej widział ów sens przed oczyma.

Co jest sensem życia chrześcijanina? Stawać się jak Chrystus, który nas do końca umiłował. Jest z nami aż do końca świata, ufa człowiekowi, niezależnie od tego, czy człowiek jest dobry, święty czy grzeszny. On chce z każdym z nas być! Pozostaje wierny człowiekowi, chce, byśmy żyli dla Niego, jak On żył dla nas. Chrześcijanin ma stawać się Chrystusem, ma przejmować Jego sposób myślenia, Jego sposób postępowania. Właściwie można by powiedzieć, że przez wiarę jesteśmy powołani do tego, by naszym życiem na nowo pisać Ewangelię. Każdy z nas ma pisać ją swoim słowem, swoim życiem. Każdy ma pisać tę Ewangelię, która każe zachowywać Dekalog, która każe kochać Boga i drugiego człowieka w Bogu, także nieprzyjaciół, nie tylko aż do przebaczenia, ale aż do dania serca, aż do oddania życia. Dzisiaj trzeba bardzo głośno mówić o Bogu, byśmy poczuli, że Chrystus to mój Bóg, który za mnie umarł, który dla mnie pozostał w Kościele, który na ołtarzu za mnie się ofiarowuje! To jest mój Zbawiciel! Chrystus żyje w Kościele, trzeba więc, byśmy rozumieli, że ten Kościół to jest mój Kościół! Kościół to nie jest coś dodanego do wiary, to nie jest coś narzuconego, coś, co może być mi obojętne. Nie! Ten Kościół to my! My wszyscy, jak tu jesteśmy, jesteśmy jedno z Chrystusem, jesteśmy Kościołem. Żywym organizmem. Mój Kościół to żywy Kościół. Dlatego mamy troszczyć się o siebie wzajemnie, mamy troszczyć się o miejsca modlitwy, czyli spotkania z Bogiem. Przecież nowy plac pod kościół czy pod cmentarz to nie jest sprawa tego czy tamtego proboszcza. To jest sprawa każdego ochrzczonego. W dzisiejszym zagonieniu nie można o tym zapomnieć. To obowiązek nie tylko biskupa i proboszcza, ale także rady miejskiej czy gminnej. To obowiązek państwa, które powinno uszanować prawa wierzących obywateli do obecności na tej ziemi. Inaczej będziemy budować państwo przemocy, państwo finansowego dyktatu, narzuconego sumieniom wolnych ludzi. A doświadczenie historyczne podpowiada, że żadna ideologia łamiąca sumienia, będąc nasieniem zła, nie działa na rzecz człowieka. Nie przynosi mu szczęścia. Trzeba się liczyć nie tylko z drugim człowiekiem, nie tylko uwzględniać interesy grupy czy partii, ale trzeba liczyć się z Bogiem. Przede wszystkim!

Papież Benedykt XVI często mówi o „zmęczonym chrześcijaństwie”. Mówi, że dzisiaj w wielu krajach na Zachodzie, a może i do nas odnosi się to wyrażenie, chrześcijanom nie bardzo się chce być dynamicznymi, żywymi. Myślę, że Kościołowi w Polsce i naszym rodzinom potrzeba wielkiej idei, potrzeba jakiejś głębszej motywacji, która uczyni wiarę wymagającą i bardziej żywą, która powie, że warto wierzyć, że wierzący człowiek nigdy nie jest sam, że ma przynajmniej o jedną szansę więcej, żeby zwyciężać codzienne trudności.

Polsce i Europie, Kościołowi w Polsce, ale i w świecie, potrzeba pilnie wielkiej idei, potrzeba mocnej i głębokiej wiary. Kto ją zaniesie? Przyjdzie nowy prorok? Przyjdzie nowy Jan Paweł II? Przyjdzie Benedykt XVI do każdego domu? To pytania retoryczne, bowiem każdy z nas musi poczuć, że przyszedł czas nowego siania, że za Ewangelię, za Chrystusa, za Jego mękę ja także jestem odpowiedzialny.

Niedawno, parę dni temu, gazety podały, nawet te liberalne, że w krajach Unii Europejskiej co 27 sekund ma miejsce aborcja – zabija się niewinnego człowieka, zupełnie bezbronnego… Policzyłem… To jest 3200 aborcji dziennie… 3200 morderstw! Tragedia! Inne odsłony tego samego dramatu: rozpadające się rodziny, wedle statystyk średnio 1/3 małżeństw w Europie; wymieranie europejskich narodów – są takie kraje, gdzie więcej jest emerytów niż rodzących się dzieci… I jeszcze toczący Europę rak zakłamania… Pamiętamy, jak niedawno na oczach świata została zbombardowana mała Serbia, o czym prasa milczy. Wielkie mocarstwa mają wielkie potencjały. Kontrolują prasę, telewizje, środki przekazu, ale człowiek ma wolną wolę i rozum. Trzeba być krytycznym, trzeba słuchać swoim uchem i patrzeć swoim chrześcijańskim wzrokiem. I trzeba reagować, demaskować kłamstwo, żeby nie zrobiło krzywdy tobie, twoim dzieciom, całemu narodowi. To nie ropa naftowa, nie finansowe rozliczenia mają budować przyszłość świata: o przyszłości zdecyduje sumienie człowieka. Popatrzmy na nasze życie. Niedawno dotarłem do smutnych danych. Okazuje się, że Polacy masowo donoszą na siebie. Otóż wedle policji, ZUS-u, urzędów skarbowych, lawinowo narasta donosicielstwo, a 90% donosów to anonimy, co więcej niezgodne z prawdą. Reagować na zło trzeba, ale w godny sposób. Gdzie w tym wszystkim chrześcijańska odwaga? Gdzie uczciwość domagająca się, aby nigdy nie mówić kłamstwa? A jeśli już dzieje się coś złego, trzeba zwrócić uwagę najpierw temu, kto grzeszy, potem go upomnieć wraz z drugą osobą, a dopiero potem powiedzieć przełożonym… Anonimy wrzuca się do kosza.

Ciągle na nowo odgrzewa się temat lustracji księży i biskupów. Pewnie szuka się haków i na kardynałów, by oskarżyć któregoś o współpracę z SB. Na szczęście nie można nic znaleźć. Ale szukać trzeba: może się coś znajdzie, żeby choć rzucić cień. Biskupi i księża nie boją się lustracji, boją się jej za to ci, którzy ich zmuszali, nachodzili, którzy ich sumienie gwałcili, którzy manipulowali informacjami o nich. Gdy podnosi się głos, by osądzić oprawców, wtedy temat się zamyka. Co więcej, okazuje się, że jeśli chodzi o dziennikarzy, nie wolno ich lustrować. Profesorów, rektorów uczelni nie wolno, polityków także nie wolno. Więc gdzie ta wola uporządkowania świata według etyki i moralności? Myślę, że musimy mieć oczy szeroko otwarte, by mieć świadomość, że to nie przypadek. To element zorganizowanego wysiłku, żeby wprowadzić w świecie nieład, żeby wyeliminować tych, którzy stoją na straży zdrowej moralności. A pierwszym, który sprzeciwia się złu i kłamstwu jest przecież Chrystus, a z Jego mianowania – Kościół. Dlatego jest niewygodny, dlatego ludzi Kościoła trzeba zniszczyć… Można by snuć długo te refleksje, ale zostawmy negatywy… Trzeba nam – powtarzam – byśmy mieli otwarte oczy i odwagę do przezwyciężania trudności, tak jak nasz Zbawiciel: On dał nam tego przykład. Dlatego zachowajmy wierność prawdzie, bo On jest Prawdą, a krzyż, który dźwigamy, czy nawet śmierć, która przyjść może, prowadzą do zwycięstwa. Czyż chrześcijanin to nie ten, kto dzień po dniu patrzy w przyszłość, z której przychodzi Bóg, przychodzi zwycięstwo?

Nie tylko lustracja mnie boli i sposób, w jaki niektórzy chcą ją przeprowadzić, ale boli mnie także rosnący w moc sekularyzm, czego wyrazem jest usuwanie znaków religijnych; boli mnie wyśmiewanie tradycji, szydzenie z patriotyzmu. To dziś w Polsce wcale nierzadkie i trzeba to ujawniać, aby móc się obronić. Chociażby ostatni pomysł, o którym donoszą media, że z kanonu lektur obowiązujących w szkole średniej należy usunąć książki o patriotyzmie, bo Sienkiewicz i zachęcanie do pracy, do uczciwości, bo chwała chrześcijan pokazana w Quo vadis, książce nagrodzonej Nagrodą Nobla, rzekomo nie pasują do nowoczesnego świata. Bo Sienkiewiczowskie Ogniem i mieczem czy poezje Słowackiego nie pasują do naszych czasów, bo promują wartości, promują miłość ojczyzny. Jakby tego było mało, teksty te przynoszą zachętę do poświęcania się na rzecz dobra wspólnego. A to niedopuszczalne! Trzeba więc je usunąć ze szkolnych lektur.

Oto chyba nadeszła najwyższa pora, aby uświadomić sobie naszą odpowiedzialność za Ojczyznę i zabrać głos, i twardo powiedzieć, że my nie chcemy świata odartego z wartości duchowych. Nie chcemy takiej szkoły, która uczy liczyć pieniądze, a nie uczy zbierania dobrych czynów, nie uczy miłości do Boga, do ludzi, do Ojczyzny. Jesteśmy dziś świadkami dziwnych zgoła sytuacji. Chociażby media próbują w diecezjach obsadzać biskupów, próbują wyznaczać im kompetencje! Przecież to skandal! To nie prasa będzie decydować, kto zostanie biskupem w Warszawie czy Gdańsku. Do czego doszliśmy? Czy w katolickim narodzie niewierzący dziennikarz, któremu być może dyktuje ktoś z Paryża albo z Berlina, albo i z Moskwy, będzie decydował, kto ma być pasterzem owiec?! Kościół ma metody sprawdzone od przeszło dwudziestu stuleci, będące wyrazem troski o wiarę, i zanim biskup zostanie mianowany, sprawdza go kilkadziesiąt osób. Tyle że niezależność Kościoła niepokoi przedstawicieli nowoczesnego sekularyzmu…

Warto w tym kontekście dostrzec budzący się na naszych oczach dynamizm życia. Dowodem – zaangażowanie prostych ludzi w inicjatywy charytatywne. Dowodem – tytuły katolickie: „Niedziela”, „Miłujcie się”, „Gość Niedzielny” czy „Nasz Dziennik”. Trzeba je czytać. Dowodem także Telewizja TRWAM. Dowodem – Radio Maryja, które zachęca do modlitwy i budzi odpowiedzialność obywatelską. To Radio rzeczywiście informuje i formuje umysły i sumienia. Dowodem – otwarta na wiarę i pracę społeczną młodzież. Wreszcie dowodem tego dynamizmu życia, nadziei, prawdy i miłości jest dzisiejsza nasza obecność. To świadectwo, że mimo trudności, przeszkód, ulewnego jak dziś deszczu, my trwamy przy Chrystusie, jesteśmy z Nim w żywym Kościele i będziemy aż do końca, do śmierci, bo wiara jest mocnym fundamentem i nic jej nie przemoże.

Dlatego nie bójmy się żadnych trudności, nie bójmy się nowych czasów. Trzeba je przyjąć i z odwagą przeobrażać wedle nauki Chrystusa. Trzeba dobro współtworzyć z Bogiem i ludźmi. W tych nowych czasach trzeba sobie więcej pomagać, w drugim człowieku szukać i widzieć życzliwego przyjaciela, sojusznika dobrej sprawy. To wielka, nowa perspektywa, która pozwala tworzyć dzieła trwałe, nieprzemijające, pozwala być ludźmi nowej mocy dzięki bliskości Chrystusa, który nas wspiera nawet w słabości. Oto motywy i źródła nowych sił do zwycięstwa nad sobą, nad światem i nad szatanem. Amen.

 

Za: Abp Józef Michalik, Z Chrystusem w roku liturgicznym. Kazania, red. ks. Witold Ostafiński, t. 1, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2011

2017-06-18T19:50:31+00:00 22 maja 2008|Homilia|