Odwaga myślenia kategoriami nowoczesnej wiary

Drodzy Bracia Kapłani,
drodzy Bracia i drogie Siostry,
drodzy Młodzi Przyjaciele.

Tyle jest dramatyzmu w tej przeczytanej przed chwilą historii Pana naszego. Dynamizm, który płynie z opisu Jego męki, pulsuje prawdą, pulsuje szacunkiem do człowieka i przekonaniem o ogromnej cenie człowieka. Człowiek bowiem jest kimś niezwykle wielkim,   skoro zasłużył na taką śmierć Jezusa. Jego wartość duchowa mierzy się nieskończoną wartością męki i zmartwychwstania Bożego Syna.

Taką oto prawdą pulsuje Chrystusowa Ewangelia – godność każdego człowieka mierzy się od chwili poczęcia pod sercem matki po ostatni moment śmierci, po wieczność całą. Człowiek jest odkupiony przez Jezusa Chrystusa, człowiek – stworzony na obraz Boży -dzięki tej śmierci, dzięki temu wołaniu na krzyżu, dzięki temu cierpieniu jest z Chrystusem zjednoczony, i nie gdzie indziej, ale w Chrystusie, w Bożym Synu, w Bogu samym ma swoje dopełnienie. Nie wypełni bowiem serca ludzkiego żadna ludzka obietnica, żaden wzór ludzki nie jest na tyle godny, aby go stawiać przed człowiekiem. Przed człowiekiem należy stawiać wzór najwyższy, rozmiłowanego w człowieku Boga, który Syna swego daje, abyśmy mieli dowód, czyją krwią i za jaką cenę zostaliśmy odkupieni. /…/

Przykładanie swego rozeznania, swego sumienia do Bożych przykazań – to jest przykładanie człowieka do wzoru Bożego. Niejednokrotnie to porównanie, to zestawienie wychodzi drastycznie, czasami boleśnie. Często stwierdzamy, że daleko nam do tego, co Chrystus wyznaczył każdemu z nas i co rozumiemy i odczytujemy we własnym sercu. Taka jest jednak prawda o człowieku, że upadek i grzech go nie poniża, nie przekreśla, nie dyskwalifikuje. Dlatego Chrystus umarł na krzyżu, dlatego oddał swoje życie, żebyśmy my życie Boże, to nowe życie, mieli. Prawda o nas samych to jest droga do uwolnienia, do wyzwolenia, to jest droga do Chrystusa, który potem pomaga i podnosi człowieka. Prawda o nas samych będzie na zawsze źródłem tej wewnętrznej mądrości, dzięki której otworzymy się na nowy wymiar Bożych zamiarów, dzięki której mamy szansę uszlachetnienia. Biorąc się sam ze sobą niejako za bary, człowiek staje się dopiero człowiekiem, staje się sobą, staje się godny tego obrazu, na wzór którego został stworzony – obrazu Bożego. Niejednokrotnie na naszych oczach toczy się walka o sumienie młodego człowieka. /…/

Moi Drodzy, jeśli człowiek zechce korzystać ze zła, to zawsze okazję znajdzie. Będzie taki czy inny podręcznik, taka czy inna gazeta. Ostatecznie nic nas nie zmusza, żebyśmy szli przeciwko sumieniu. Ostatecznie nikt nas na łańcuchu nie prowadzi. To my sami przekreślamy albo ratujemy nasze sumienia. To my sami decydujemy, po której stronie opowiadamy się. Po stronie egoizmu, po stronie pychy, zarozumiałości, nieczystości czy po stronie prawdy o sobie i po stronie Boga. /…/ O to toczyła się, toczy i będzie się toczyła walka, bo największą wartością świata nie są skarby materialne. Największą wartością jest serce człowieka. Wszystko się poświęci po to, żeby pozyskać, żeby chwycić tego człowieka, żeby go mieć po swojej stronie. Taka jest historia życia.

Oto staje przed nami, przed ludźmi wiary, przykład młodej „dziewczyny, od której Bóg uzależnił zbawienie i realizację swoich planów. Dziewczyny izraelskiej, którą wybrał, której zaufał, której zaproponował ten wybór i tę współpracę z Bożym planem. Bo Ona uratowała godność człowieka tym swoim „niech mi się stanie według Słowa Twego”. Krucha, słaba, ale wspaniała Dziewica Maryja. Krucha, słaba istota, jaką jest człowiek, ratuje godność i ratuje Boży plan, ile razy w swym sercu opowiada się po stronie Boga; ile razy opowiadamy się i dyskutujemy sami z sobą i przechodzimy na stronę przykazania Bożego, głosu Boga samego, który słyszymy w naszych sercach. Taki jest właśnie sens tej niedzieli, taki jest też sens Wielkiego Piątku. Chrystus także stał się posłusznym aż do śmierci krzyżowej, posłuszny Bożym planom.

Przez posłuszeństwo Bogu realizuje się również plan wobec każdego z nas zamierzony. Każdy człowiek i każda społeczność, każda wspólnota realizuje się przez dobro. Nie trzeba się zniechęcać. Czasami będą nas oskarżać, że jesteśmy nienowocześni. Trzeba przetrwać. Tylko prawdziwa wartość przetrwa próbę czasu. Trzeba przetrwać i wierzyć wbrew wszystkim próbom zaprowadzenia nas na manowce ciemności. Potem przyjdzie moment rozliczenia i przyjdzie moment zapanowania prawdy.

W czasie ostatniej podróży Ojca św. do Polski słuchaliśmy wielu Jego ciekawych, mądrych przemówień. Wysłuchaliśmy również z wielką, głęboką zadumą powitalnego przemówienia gen. Jaruzelskiego na Zamku Królewskim. Między innymi powiedział tam tak: „Chrześcijaństwo stanowi nieodłączną część – nieodłączną – dziejów naszego narodu”. Chrześcijaństwo więc jest nieodłączne od histerii naszego państwa i Kościoła, historii, której nie sposób streścić w kilku zwięzłych formułach, bo każda byłaby uproszczeniem. Tak, chrześcijaństwo wpisane jest w serce Polaka i Polki. Każda próba wydarcia nam Chrystusa jest próbą skierowaną przeciwko narodowi. Każda próba przekreślenia Boga w historii naszego narodu i w historii serca ludzkiego jest zbrodnią przeciwko temu narodowi. Trzeba wyciągnąć wnioski z. tego rodzaju stwierdzeń i domagać się, żeby również na przyszłość historia narodu, państwa i Kościoła w Polsce była związana z Ewangelią i Chrystusem. Bo to jest najlepsza gwarancja, że i na przyszłość Polska przetrwa. Trzeba więc największych wysiłków, żeby zostało uszanowane prawo człowieka do Boga i do Jego przykazań.

Tymczasem ze zdumieniem czytamy w podręczniku religioznawstwa, autorstwa Kafarskiego, wyd. w roku 1987 /”Społeczeństwo i prawa jego rozwoju”/, że religia jest „opium dla ludu”. Skąd my znamy ten głos? Religia jest przecież wpisana w dzieje ludzkości i stanowi nieodłączną część historii narodu polskiego. „Tymczasem komuś zależy na tym, żeby ciągle czytać pewne książki sprzed prawie dwustu lat i przedrukowywać banały, które przeżyły się już dawno.

Trzeba zdobywać się ciągle na odwagę myślenia kategoriami nowoczesnej wiary. Religia jest siłą i będzie siłą każdego narodu, który będzie miał prawo pójść konsekwentnie za Bożym wezwaniem. Religia jednak i Chrystus nie jest dla ludzi wygodnych, nie jest dla ludzi szukających łatwego życia, kariery, poddających się oportunistycznemu rozwodnieniu własnego sumienia.

Chrześcijaństwo to wierność sumieniu do końca. To wpatrywanie się w Chrystusa i przymierzanie się do tego najwyższego, to pamięć na Boże życie, na Sąd Ostateczny, to radość posiadania Boga w swoim życiu, to obowiązek pogłębiania kontaktu z Bogiem, pogłębiania naszej wiary. /…/

Dlatego pamiętamy i szanujemy wolę Kazika Sokołowskiego, który zdecydował się prosić o odbycie służby zastępczej, bo uważa, że służba wojskowa ogranicza wolność religijną, możliwość modlitwy, praktykowania jego wiary codziennej, jego wiary modlitewnej, jego wiary nieodłącznej od życia sakramentalnego.

Przypomnę, że wiele jest jeszcze do zrobienia, że wiele jest jeszcze trudnych tematów i trudnych decyzji, które ufamy, że tak jak trudna decyzja dotycząca zbyt lekkomyślnie wprowadzonego podręcznika, również zostaną podjęte. /…/

Ojciec św. przypomina nam w orędziu, w liście do młodzieży skierowanym na dzisiejszą niedzielę, że młodzież przeżywa wielkie niebezpieczeństwo, przeżywa poczucie braku sensu życia. Jest to młodzież pozbawiona wymiaru większego, wymiaru Boga. Jest narażona na to, że utraci sens swojego istnienia. Ale Ojciec św. jednocześnie patrzy promiennie w ten świat, w przyszłość, patrzy z zaufaniem i nadzieją. Tę nadzieję i to zaufanie buduje nie na armatach, nie na pieniądzach, nie na strategii polityki ludzkiej, ale buduje na młodych pokoleniach. Tak dosłownie pisze: „Kościół nie może obyć się bez was, młodych, którzy reprezentujecie jego przyszłość i niesiecie w sobie rękojmię jego nadziei”. Ojciec św. ufa i Kościół ufa młodemu człowiekowi, ufa młodzieży i chce przekazywać tej młodzieży odpowiedzialność za losy Ewangelii, za losy Chrystusa w przyszłych czasach. Trzeba jednak pamiętać, że wiarę należy rozwijać, że człowiek jutra będzie człowiekiem głębokiej, autentycznej wiary, jedności z Chrystusem, czystego sumienia – albo nie będzie nim wcale. Będzie mistykiem wiary, zjednoczonym z Bogiem – albo zaprze się tej wiary. Taka jest prawda.

To zaufanie i tę odpowiedzialność za Chrystusa i Jego Kościół nieście więc, Bracia i Siostry, nieście, Młodzi Przyjaciele, do waszych szkół, do waszych rodzin, w waszą przyszłość. Podejmując taką czy inną decyzję, pamiętajcie: praca nad sobą, zmaganie się ze sobą – to najpiękniejsza przygoda, która da ci sens życia, która pokaże ci, że trudność jest po to, żeby ją przezwyciężać, która pokaże ci, co to znaczy smak zjednoczenia z Bogiem. Ludzie, którzy utracili wiarę, ciągle nas będą podejrzewać, ciągle nie będą nam ufać, ciągle nas będą śledzić w przekonaniu, że mamy jakieś intencje inne niż te, które głosimy. Człowiek, który utracił wiarę, jest człowiekiem wewnętrznej biedy, jest człowiekiem zewnętrznie zredukowanym. Nie wolno go potępiać ani odtrącać, trzeba próbować pokazywać mu wartość Chrystusa spotkanego w naszym życiu, pokazywać mu, że On nie jest przeciwko komukolwiek, lecz za, jest w kierunku człowieka, jest najbliższym jego Przyjacielem. Próbujcie iść dalej w życie, niosąc to zaufanie, te wartości, które przyjmujemy nie na żarty, które przyjmujemy świadomie i którym chcemy dać świadectwo. /…/

Ojciec św. skierował do młodzieży gorzowskiej specjalny telegram. Przenosi tu swą myśl i serce, i błogosławieństwo. „Łączymy się z młodzieżą licznie zgromadzoną wokół swojego biskupa w Gorzowie, na polskiej ziemi. Wspólnie idziemy na spotkanie Chrystusa, który uroczyście przychodzi do Jerozolimy, by wypełnić wolę Ojca i odkupić człowieka, każdego człowieka. Idziemy na spotkanie z Nim i pragniemy, by przeniknęła nas do głębi paschalna tajemnica Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, by przeniknęła świadomość serc i sumień, by kształtowała w każdymi i w każdej wewnętrznego człowieka”. Niech nam Chrystus pomoże odkryć w sobie rzeczywistość wewnętrznego człowieka. Amen.

/za: „Aspekty” / 1988, na podstawie nagrania magnetofonowego/

2017-11-29T21:24:34+00:00 27 marca 1988|Homilia|