„Oskarżenie o klerykalizm próbą rozbijania jedności chrześcijańskiego narodu”

Gorzów Wielkopolski, 27 marca 1991 r.

Czcigodni Bracia Kapłani,

Drodzy Siostry i Bracia,
W ostatnich miesiącach w środkach przekazu i w laickiej prasie, szermuje się hasłami o rzekomej klerykalizacji życia w Polsce. Spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie: Czy zawieszenie Krzyża na   miejscu publicznym, nauczanie religii w szkole bądź obrona prawa do życia dziecka poczętego,  jest klerykalizacją.
W naszym przygotowaniu na przyjęcie nauki Ojca św., którą wkrótce ofiaruje Polsce, oraz na spotkanie z Matką Bożą,  przybywającą w swym obrazie do naszej diecezji, trzeba oczyścić myślenie z uprzedzeń i otworzyć się na prawdę, aby w głębi serc i sumień skorzystać należycie z tych wydarzeń. Może się bowiem zdarzyć, że zacietrzewiony umysł zamknie serce na najważniejsze nawet dobro. Pan Bóg jest Dobrem bezdyskusyjnym,  lecz przychodzi tylko do serc spokojnych,  oczekujących Go w ciszy.
1. Treść Krzyża stoi u podstaw Europy
Można i trzeba robić rachunek sumienia narodowi i poszczególnym ludziom, ale upominający najpierw sam powinien być czysty, a następnie powinno to być upominanie zbudowane na prawdzie, tępiące grzech, ale nie obrażające człowieka.
Kto zatem ma prawo oskarżać w Polsce Kościół o klerykalizm i dlaczego to czyni?
Przypomnijmy sobie prawdę historyczną: naród nasz i jego historia wyrosła z chrztu świętego. To Krzyż Chrystusa,  jego ewangelia i sakramentalne życie łaski stworzyły całą kulturę europejską.
Usunąć Krzyż z życia publicznego, to pozbawić Europę, a więc i Polskę., korzeni sięgających źródeł własnego istnienia, to skazać na duchową i narodową śmierć nasz naród.
Usunąć Krzyż, oznaczałoby przekreślić szacunek do Chrystusa i Jego Matki opiekującej się Polską w czasie najazdów zaborczych sąsiadów, Maryi współcierpiącej na Syberii, i w obozach zagłady, zwycięskiej w czasie „Cudu nad Wisłą” i dającej schronienie narodowej solidarności w Rokitnie i na Jasnej Górze.
Odrzucić Krzyż, to usunąć naukę i nakaz tolerancji, a nawet miłości do nieprzyjaciół, płynący od Chrystusa ukrzyżowanego, od którego uczyli się kochać i oddawać życie Polacy za prześladowanych Żydów oraz modlić się za najeźdźców i prześladowców Kościoła.
Ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno w czas internowania wieszali w więzieniach krzyże i przychodzili do kościołów ze swymi sztandarami, dziś protestują przeciw krzyżowi. Pokazują tym samym, że cały czas „trudzą” się nadaremnie i nic z tego Chrystusowego krzyża nie zrozumieli, bo ustawiają na nim siebie,  robią slogan reklamowy dla własnego egoizmu, ale tym samym straszą odrażającą i bluźnierczą pustką.
Krzyż jest dla nas świętością najwyższą. Jest napełniony treścią tak wielką, tak bogatą i świętą,  że nawet człowiek najgłębszej wiary zbliża się doń ze drżeniem. Każda manipulacja krzyżem jest bluźniercza. Za ten znak ludzie przez wieki oddawali życie.  I dzi-siaj za krzyż i prawo do umieszczenia go wszędzie, w sercu i na piersi, w czas choroby i zdrowia, wszędzie gdzie żyjemy i gdzie umieramy, oddamy wszystko. Także nasze życie.
Który z burzycieli czy tzw.  „poprawiaczy” ewangelii pozwolił się ukrzyżować i jeszcze modlił się za prześladowców,  tak jak to uczynił Chrystus i chrześcijanie męczennicy? Który z nowoczesnych ideologów prosił o prawo łaski dla zamachowca na swoje życie i po-szedł go odwiedzić w więzieniu,  jak uczynił to Jan Paweł II wobec Ali Agcy?
„Zwycięstwem, które zwycięża świat jest nasza wiara” /1 J 5,5/. Wiary nie wolno ograniczyć tylko do strony prywatnego życia, bo ona jest przeżyciem spotkanego Boga w Chrystusie, w drugim człowieku, w świecie i Kościele. „Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania” /J 5,2/.
Bóg jest Stworzycielem i Panem człowieka i świata. Zna ludzi i narody oraz prawa zakodowane w naturze. Rozwój i postęp może się dokonywać tylko w zgodzie z Bożym planem. Kościół, który jest dziełem Bożym, więcej jest Tajemnicą Obecności Chrystusa i świadkiem działania Ducha Świętego, ma obowiązek głoszenia Chrystusa wszędzie, gdziekolwiek żyje i działa człowiek. A więc zarówno w jego życiu prywatnym, osobistym, jak i społecznym,  zbiorowym.
2. Kto się boi Krzyża i Kościoła
Wyjaśnijmy,  że słowo „klerykalizm” jest sloganem, oskarżającym kler o zajęcie miejsca, które do niego nie należy, w życiu zbiorowym,  kulturze i  społeczeństwie.
Osądźmy sami, czy obecnie w Polsce kler rzeczywiście zajmuje się sprawami do niego nie należącymi? Chętnie poznam polskiego księdza, który jest premierem, ministrem, szefem partii czy ugrupowania politycznego, właścicielem Banku Polskiego, ambasadorem czy wójtem. Bądźmy spokojni, Polsce nie grozi klerykalizm.
Komu więc są potrzebne hasła i oskarżenia tak szczodrze rzucane dziś przeciw duchowieństwu  i Kościołowi? Odpowiedź jest łatwa: są potrzebne ludziom, którzy nie chcą uznać prawdy o Chrystusie i Kościele,  tym samym ludziom,  którzy bali się Chrystusa i Go zabili, bali się potem Jego nauki i wyznawców i dlatego  ich zabijali.  Bali się ks. Jerzego Popiełuszki,  ks. Niedzielaka i ks. Zycha, a ostatnio pod Moskwą bardzo bali się ks. Mienia,  i dlatego ich zabili.  Dzisiaj też chodzi o to, aby w opinii publicznej zabić Księdza, zabić kler i Kościół, wyeliminować go z życia społecznego, bo jest niewygodny – „zasadźmy się na sprawiedliwego,  bo wyrzuca nam nasze grzechy” /Mdr 2,12/.  Trzeba zabić Kościół i kler,  aby  łatwiej i bezkarnie można było rozkładać społeczeństwo i naród.
Laicyzm, który narzucano nam przez całe lata, dzisiaj przybiera nazwę liberalizmu i kapitalizmu. Dawniej Wschód, a dziś i Zachód będzie domagał się,  aby Polska zaakceptowała pełny liberalizm społeczny,  polityczny, a także ideowy,  religijny.  Stajemy oto wobec nowej formy totalitaryzmu czyli nietolerancji dla dobra,  dla praw Bożych,  aby bezkarnie szerzyć zło  i w efekcie znów skrzywdzić najsłabszych.
Przestarzały w świecie sekularyzm, dziś w Polsce właśnie szuka nowych sił i domaga się, aby Ojczyzna nasza została wchłonięta w system laicyzmu, aby wycofano religię z życia społecznego, krzyż i jego treści z życia publicznego, aby zamknięto wymiar życia do sfer praktycznego materializmu i egoizmu.
Może się pojawić pytanie, czy każda krytyczna ocena Kościoła  i jego działalności jest antyklerykalizmem? Nie. Kościół nie boi się prawdy. On jej nieustannie i pokornie szuka.  I dlatego można i trzeba modlić się, chcieć i domagać się, aby kler i każdy chrześcijanin był świętszy, lepszy, wierniejszy Chrystusowi.
Wolno i trzeba domagać się większego zaangażowania i gorliwoś-ci Kościoła w walce ze złem, z grzechem. Potrzebne – wprost konieczne – jest dziś zaangażowanie się w pomoc biednym, prześladowanym, a także w obronę prawa do życia bezbronnych,  tzn.  dzieci poczętych.
Nie bójmy się oskarżeń ludzi nieświadomych lub złych, oni też staną przed sądem historii i Boga. Wsłuchujmy się coraz lepiej w głos naszego sumienia, kierowanego doświadczeniem i mądrością Kościoła.
3. Podziękowanie kapłanom
A skoro już mowa o kapłanach i Kościele, to pozwólcie, że wyra-żę gorące podziękowanie klerowi, a więc naszym księżom, którzy przez lata całe opierali się naciskowi fałszu i antykościelnej propagandy, którzy byli włóczeni po kolegiach i sądach, napastowani i podsłuchiwani, we własnych mieszkaniach, a jednak nie zdradzili Kościoła i swego ludu.
Ten sam kler ostatnio poszedł do szkół, aby uczyć nasz naród mądrości krzyża i ewangelii. Dziś spokojnie przekazuje dzieciom i młodzieży naukę o Bogu i Jego przykazaniach, mówi o szacunku do rodziców, o przebaczeniu i o miłości nieprzyjaciół. Robi to lepiej albo gorzej, tak jak potrafi. Jest to jednak budowanie fundamentów ducha i kultury narodu. Polska bez wiary i moralności nie wzbudzi szacunku Europy i będzie przez nią odrzucona.
Księża dziś nie pobierają żadnej pensji za nauczanie w szkołach, bo chcą przyjść z pomocą swemu narodowi, będącemu w trudnej sytuacji. Czy starczy odwagi ministerstwom i rzecznikom sprawiedliwości, krzykliwym manifestantom i emisariuszom niepokoju, aby za nowy kapłański trud zapłacić przynajmniej jednym słowem „dziękuję”? Jeśli się na to nie zdobędą, to dowód, że jednak źle wychowaliśmy nasz naród i że trzeba szukać nowych dróg do ludzkich serc, aby od-budować zburzoną kulturę międzyludzką,  społeczną,  chrześcijańską.
Dzisiejsza niedziela jest świętem Miłosiernego Jezusa. Widzimy go Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Przyszedł do swego kleru, do Apostołów i im jedynym przekazał moc Ducha Świętego, aby przebaczali grzechy:  „którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane” /J 20, 23/.
Wiele może człowiek wypracować sam, wiele potrafi dokonać. Grzechów sam sobie nie odpuści. I  dlatego podziękujmy Chrystusowi za kapłaństwo – dar widzialny Jego miłosierdzia.
Starajmy się za wszelką cenę zachować jedność z Chrystusem i Kościołem, a jedność tę można przeżywać tylko w jedności z kapłanem i biskupem. Umierający Ks. Prymas Stefan Wyszyński to właśnie zalecił naszemu narodowi, kiedy mówił: „Największą naszą wartością jest wiara naszego ludu, jego przywiązanie do Kościoła… W Polsce rządzi tylko Bóg, a nie człowiek. On dalej jest mocny w Polsce, ludzie są słabi” /22.V.1981/.
Całym sercem polecam Was Matce Bożego Miłosierdzia, moich Drogich Braci Kapłanów, powierzony nam wierny gorzowski Lud, a także ludzi utraconej wiary – i wszystkim na drogę do Bożego Miłosierdzia błogosławię.
Wasz biskup

+ Józef Michalik

2017-06-16T19:19:07+00:00 27 marca 1991|Inne|