„Pasterska posługa to budzenie sumień rzeszy kapłanów, to świadomość potrzeby naszego społecznego nawrócenia”

Łomża, 28.10.2005 r. Homilia arcybiskupa Józefa Michalika wygłoszona podczas Mszy św. na zakończenie uroczystości jubileuszowych 80-lecia Diecezji Łomżyńskiej w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży

Najdostojniejszy i Drogi Księże Biskupie Stanisławie,

Umiłowany Księże Biskupie Tadeuszu,

Bracia Kapłani naszego macierzystego Kościoła Łomżyńskiego,

Drodzy Bracia i Siostry!
Nie tylko przyszłość wieczną jest – nie tylko!

I przeszłość, owszem, wieczności jest dobą:

Co stało się już, nie odstanie chwilką …

Wróci ideą, nie powróci sobą.

C.K. Norwid
Przychodzimy dziś do tej świątyni Miłosierdzia Bożego, która przed laty gościła Sługę Bożego Jana Pawła II, aby Miłosierdziu Bożemu dziękować za 80 lat naszego eklezjalnego bytowania, dziękować za przeszłość wpatrując się w przyszłość, jak to radzi nam poeta. Chcemy więc dziękować za wierny lud Bogu oddany, przywiązany do Kościoła i Ojczyzny, czego dowody widać podczas wojen i przemian i podczas każdych wyborów i głosowań – jesteśmy pokrzepieni i dumni, że od lat teren naszej diecezji wybiera ludzi i wartości budzące trwałe nadzieje, że miłość do Ojczyzny, szacunek do życia poczętego wśród nas nie zgaśnie. Niejednokrotnie mówimy o tym wśród biskupów, a podobnie oceniał tę naszą diecezję Sługa Boży Jan Paweł II. Byłem tego wielokrotnie świadkiem, podczas licznych spotkań z Papieżem, który czuł się zawsze odpowiedzialny za naszą Ojczyznę. Pochodzeniem z naszych terenów szczycił się zawsze sługa Boży Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński, urodzony w Zuzeli. Łomżyńskie korzenie miało zresztą wielu wybitnych ludzi.

Łomżyńska diecezja przechodziła różne historyczne koleje. Swą wrażliwość na Chrystusową naukę ujawniła od pierwszego zetknięcia się z Ewangelią, którą tutaj na przełomie roku 1000 głosił święty Bruno z Kwerfurtu Niemiec i męczennik, zdumiewający entuzjasta Polaków, który o nas i o księciu Bolesławie Chrobrym pisał do cesarza Niemiec w samych superlatywach jako o ludziach szczerych, prostych, otwartych na Chrystusa. Nie mógłby tak pisać gdyby nie doznał oznak konkretnej życzliwości od naszych przodków.

Drugim patronem diecezji jest św. Andrzej Bobola, urodzony w Strachocinie koło Sanoka, który tu przez kilka lat w kościele jezuitów na tzw. zjeździe przebywał i głosił kazania.

W ostatnich czasach diecezja wydała nowych świętych i błogosławionych: Ksiądz Adam Bargielski, który oddał życie za swego proboszcza, podobnie Marianna Biernacka. W obozie koncentracyjnym zasłynął świętością także błogosławiony ksiądz Michał Piaszczyński, ojciec duchowny naszego Seminarium.

Diecezja Łomżyńska została powołana do istnienia przez papieża Piusa XI w dniu 28.X. 1925 roku jako spadkobierczyni diecezji Wigierskiej i Sejneńskiej czyli Augustowskiej (30.III.1818 r.) Liczyła wtedy 520 tysięcy wiernych (mieszkańców było znacznie więcej) należących do 129 parafii, w których pracowało 223 księży (dziś jest 541 księży i 180 parafii). Pierwszym biskupem został tutejszy rodak Romuald Jałbrzykowski (wkrótce, bo w czerwcu 1926 przeniesiony na arcybiskupstwo wileńskie). Był to nieprzeciętny biskup, a walory swej posługi okazał zarówno podczas realizowania opieki duszpasterskiej nad polskojęzycznymi wiernymi diecezji Sejneńskiej jak i w czasie organizowania nowopowstałej diecezji Łomżyńskiej (jest budowniczym domu biskupów łomżyńskich, na którym jest umieszczony jego herb).

Drugim biskupem został Stanisław (Kostka) Łukomski (1926-1948). Do Łomży przyszedł niezbyt chętnie z noszącej się wysoko archidiecezji Poznańsko-Gnieźnieńskiej, gdzie zresztą wiele dokonał. (Organizator Uniwersytetu Adama Mickiewicza a także budynku nuncjatury w Warszawie, o czym ciekawie pisał w swych pamiętnikach). W Łomży odnalazł się bardzo szybko i szybko znalazł tu nie tylko wspólny język ale i serce. Do księży i miejscowej ludności zbliżyła go szczególnie troska o Ojczyznę, jej narodowy byt i dobrobyt. Okres II wojny światowej spędził na terenie diecezji (w Kuleszach w Rosochatem i w Łomży). Z narażeniem życia bronił aresztowanych przez gestapo księży oraz prześladowaną ludność. Z równą odwagą szedł do Rosjan – kolejnych władców i zwycięzców, domagając się wolności religijnej. Przez wiele lat, aż do śmierci w 1948 roku pełnił funkcję sekretarza KEP. Jego skuteczna i ofiarna praca była możliwa dzięki pełnej współpracy z wybitnymi kapłanami łomżyńskimi, wśród których należy wspomnieć jego wiernego, najbliższego współpracownika ks. Henryka Kulbata, który towarzyszył mu we wszystkich posługach, udzielił mu także pierwszej pomocy w czasie śmiertelnego wypadku.

Ingres biskupa Czesława Falkowskiego do katedry łomżyńskiej pamiętam dobrze, bo brałem w nim udział jako chłopiec, (1949-1969). Posługa biskupa Czesława Falkowskiego przypadła na trudne lata zmagań i walki wewnętrznej o wolność Kościoła, kultu Bożego i nauczania. Był to dla biskupa Falkowskiego naukowca i rektora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, okres bardzo trudny. Pamiętamy przecież niewinne uwięzienia licznych księży (z samego tylko dekanatu zambrowskiego: ks. J. Skrzeczkowski, Stanisław Falkowski, Cz. Rakowski i Cz. Dziondziak a byli i inni). Pamiętamy jako klerycy narzucone na wykładach seminaryjnych wizytacje urzędu bezpieczeństwa, kontrole i rekwirowanie „zakazanych” książek z biblioteki seminaryjnej, nachodzenie przez tajne służby księży i kleryków.

Biskup Cz. Falkowski i jego biskup pomocniczy Aleksander Mościcki jak mogli przez różne pisma i spotkania bronili praw Kościoła i ludzi do publicznego wyznawania wiary. Obydwaj byli ojcami II Soboru Watykańskiego, budząc swoją postawą wielki szacunek i sympatię wśród licznych zagranicznych biskupów. Wiele z tych pięknych świadectw mieliśmy okazję jako młodzi studenci wysłuchać w Rzymie. Czuliśmy się dumni z naszych biskupów.

Kolejnym biskupem łomżyńskim został w 1970 roku Mikołaj Sasinowski (1970-1982) rodak z Puchał, rektor Seminarium Duchownego i długoletni nasz Ojciec Duchowny. Wychował wiele pokoleń kapłańskich. Cieszył się autentycznym zaufaniem księży. Wiedzieliśmy o jego pięknej, bohaterskiej, wojennej przeszłości, jako że był kapelanem lotników polskich z dywizjonów 302 i 304, biorących udział w zwycięskich bitwach o Anglię, ale ceniliśmy naszego Ojca i Biskupa za jego wielką prawość, odwagę i gorliwość pasterską.

Po nagłej, przedwczesnej śmierci biskupa Mikołaja, biskupem łomżyńskim został mianowany w 1982 roku prałat kamery apostolskiej Juliusz Paetz. W Łomży zorganizował wizytę Jana Pawła II i pozostawił wiele śladów swojej działalności administracyjnej, którą przerwało przeniesienie na stolicę arcybiskupią w Poznaniu w roku 1996.

W tymże roku biskupem łomżyńskim został biskup pomocniczy ze Szczecina, dyrektor Akademickiego Instytutu Studiów nad Rodziną przy UKSW w Warszawie, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny. Posługę w diecezji objął 28. X. 1996 roku. Podjął ją z pragnieniem niesienia Chrystusa – In omnibus Christus. W tym roku upływa 25 lat odkąd Biskup Stanisław rozpoczął swoją posługę pasterską, jako że sakrę biskupią przyjął w dniu 24 sierpnia 1980 roku w katedrze szczecińskiej.

25 lat biskupstwa to ćwierć wieku zdumienia przed Bogiem i ludźmi, zdumienia gorliwością i pomysłami – skąd nasz Jubilat bierze świeżość i dynamizm – można by zapytać? Trwałe programy rodzą się w bliskości Boga dzięki modlitwie, ale i w bliskości ludzi. Tak, rodzą się z wielkiej potrzeby i związku z ludźmi, których Biskup Stanisław umie wysłuchać, zauważyć i włączyć jako najbliższych, najbardziej godnych zaufania współpracowników. Są wśród nich księża, których zna, pamięta i dynamizuje, włączając w wyznaczone programy.

Że nie są to słowa puste, wystarczy wziąć do ręki Łomżyńskie Wiadomości Diecezjalne, aby się przekonać o duszpasterstwie zaprogramowanym i systematycznym. Diecezja potrzebuje takiej pracy, zwłaszcza, że mimo powiększonej liczby parafii, odległości wielu wiosek są jeszcze duże od kościoła parafialnego. Jako łomżyniak wiem jak trudno jest zmienić naszą mentalność i znam wszystkie argumenty za utrzymaniem stanu dotychczasowego, ale wiem już dziś, że odległość od kościoła przekraczająca 3 kilometry skutecznie uniemożliwia ludziom udział w niedzielnej Mszy świętej. Trwałe i twórcze rozwiązania rodzą się jednak w jedności z kapłanami.

Umiejętność wyszukania współpracowników świeckich jest także wielkim współczesnym wyzwaniem. Bez nich nie można zrealizować tych zadań, które stanęły przed Biskupem Stanisławem jako Przewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Rodzin.

Dziękuję Księdzu Biskupowi całym sercem za ten wielki trud dotarcia z głosem prawdy ewangelicznej na temat małżeństwa i rodziny najpierw do naszych kapłańskich umysłów i serc, dziękuję za różnorodne wysiłki niekiedy podejmowane z wielką determinacją chociaż w świadomości, że na razie będą bezskuteczne – ale tym bardziej są konieczne – bo są próbą dotarcia ze zdrową nauką do umysłów i sumień parlamentarzystów, są wysiłkiem tworzenia opinii społecznej w środkach przekazu poprzez różne apele, publikacje, przemówienia, kazania i manifestacje zdrowej nauki, którą trzeba głosić w porę i nie w porę (por. 2 Tm 4,2)

Obrona życia poczętego i każdego życia aż do naturalnej śmierci jest i pozostanie miarą naszego sumienia. Uczy tego Kościół od wieków. W sposób niezwykle aktualny uczył tego Kardynał Karol Wojtyła i Jan Paweł II, promuje tę naukę od wielu lat Instytut Studiów nad Rodziną w Łomiankach, założony przez wybitnego znawcę problematyki Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego.

Ksiądz Biskup jest tejże Instytucji współtwórcą i odpowiedzialnym kontynuatorem. Dziękujemy dziś wszyscy Księdzu Biskupowi wraz z całym zagrożonym, bo wymierającym narodem polskim za głoszenie „Ewangelii życia”, która stała się życiem Biskupa Jubilata i Jego najlepszych, najgorliwszych współpracowników.

Kolejnym ważnym dziełem, które dzisiaj Biskup Łomżyński oddaje swojemu Kościołowi jest I Synod Diecezjalny. Dynamice życia duszpasterskiego musi towarzyszyć jego uporządkowanie prawno-zwyczajowe. Diecezja otrzymuje oto niezwykle ważny instrument pracy, który stanie się niezwykle pomocny i wychowawczy, jeśli zostanie zgłębiona jego treść, jego duch – a nie tylko przepis prawny, broniący obiektywnego osądu człowieka i jego sytuacji.

Wybitny prawnik Łomżyński Ksiądz profesor Bolesław Waldman nauczył nas bardzo ważnej relacji do prawa kościelnego, którego celem jest wytyczanie krańców moralności katolickiej. Prawo to bowiem w pierwszym rzędzie domaga się poznania i utożsamienia z jego duchem a dopiero potem zachowania konkretnego przepisu. Prawo Kościoła bez wiary i modlitwy byłoby puste, pozbawione siły wewnętrznej.

Życzę całym sercem, aby duchowieństwo i wierni przyjęli owocnie i twórczo uchwały I Synodu Diecezjalnego w osiemdziesiątą rocznicę jej powołania. Przyniosą trwały i dobry owoc.

Dla zobrazowania potrzeby prawa w posłudze biskupa przytoczę list, jaki otrzymałem tuż po moich święceniach. Ksiądz Waldman w odpowiedzi na prośbę o udzielenie początkującemu biskupowi kilku ważniejszych rad ujął je w formę swoistego dekalogu, zaczerpniętego z bogatego doświadczenia życiowego człowieka, który całe swe kapłańskie życie oddał Seminarium, Kurii i Diecezji:
Łomża 16 grudnia 1986 r.

Serdecznie dziękuję za niespodziewany list /zbyt dla mnie łaskawy/ i wyrażone w nim zaufanie oraz przepraszam za zwłokę z odpowiedzią. Moje zdanie, co do poruszonych w nim problemów właściwie jest Księdzu Biskupowi znane i ich omawianie byłoby więc powtarzaniem się, ale, ostatecznie, mały dekalog możemy wspólnie ułożyć. Np.:

1. Zanim się pozna kapłanów i diecezję, potrzebny będzie uczciwy i bezstronny doradca /zresztą, dobry doradca zawsze się przyda/.

2. Nie zajmować się bezpośrednio sprawami, które mogą być załatwione przez dobrych wykonawców /szkoda zdrowia i czasu/; ale wiedzieć trzeba o wszystkich załatwionych sprawach.

3. Władza musi być bezwzględnie sprawiedliwa i nie powinna popełniać pomyłek.

4. Unikać wielomówstwa, zbytniego uzasadniania, proszenia: władza postanawia, zarządza, nakazuje, poleca, ale nie prosi.

5. Zarządzenia należy wydawać nie często, powinny być one wykonalne i zawsze egzekwowane.

6. Nie zezwalać na wszystko, o co poproszą /zezwalanie na wszystko przekreśla potrzebę i rolę władzy oraz rodzi lekceważenie i bałagan/.

7. W reagowaniu w sprawach „z donosu” nie wyjawiać, kto doniósł /wystarczy: stwierdzono, że…/.

8. Autorytet przełożonego tkwi w jego obiektywnej /pełniony urząd/ i subiektywnej /osobistej/ wartości; rzadsze ukazywanie się, widywanie się, kontaktowanie jest dla autorytetu korzystniejsze /mniej się popełnia błędów/.

9. Nie „stawiać” na młodych, tylko „stawiać” na prawdziwie dobrych; w Seminarium – nie na ilość, ty1ko na jakość powołań; znaczenie ma nie „nowe”, tylko „dobre”; Ecclesia semper reformanda – nie /straszny błąd, herezja/, semper perficienda – tak /estote perfecti…/.

10. Kodeks P.K., i to po łacinie, w związku z załatwianiem spraw stale wertowany; włoski L’Osservatore Romano z ciekawością przeglądany oraz dobra 300-400 stronicowa włoska książka w ciągu roku na głos przeczytana /żeby nie zapomnieć brzmienia tego języka /oto literatura obowiązkowa, której wolno będzie zaniechać dopiero na tydzień przed śmiercią.

Realizacja tego dekalogu nie uda się bez pomocy nadprzyrodzonej. Najprostszym środkiem, wiemy, jest ustawiczna modlitwa wypraszalna, a jednocześnie najbardziej skutecznym modlitwa – ofiara mszalna. Ponieważ w każdej Mszy św. odprawianej z narzuconą z góry intencją, wolno dodawać własne intencje – trzeba to wykorzystać. Ale najwyższa skuteczność zachodzi wówczas, gdy Msza św. odprawiana jest wyłącznie we własnych intencjach. Zyski z tego są nadzwyczajne. Taką Mszę św. powinno się odprawiać przynajmniej raz w tygodniu do końca życia /w razie opuszczenia w którymś tygodniu – uzupełnić w następnych, żeby rocznie wyszło minimum 52 Msze św.

A jedną ze stałych intencji /tak we własnych Mszach św. jak i wszystkich innych z narzuconą intencją / powinna być prośba o zdrowie /dla siebie oraz innych kochanych i kochających/. O zdrowie biskupie można nie tylko prosić, ale trzeba nawet domagać się, bo ono należy do całości powołania biskupiego, na które się odpowiedziało Numine Tuo, Domine.

I jeszcze: za każdą pomoc Bożą powinno się dziękować natychmiast i także we wszystkich odprawianych Mszach św., a zwłaszcza własnych /nie zapominając też o wdzięczności dla kochanych Patronów, zwłaszcza NMP/. Ta wdzięczność jest zapewnieniem otrzymania dalszej pomocy /daruj Panie Boże tę chytrość, ale tak jest/.

Właściwie to wszystko, co wyżej napisałem jest Ekscelencji znane, może nawet przez Niego w zakresie szerszym stosowane, ale w takim razie niech to będzie potwierdzeniem jednakowego myślenia i postępowania…

Ks. B. Waldman

W ciągu 80 lat istnienia Diecezji pracowało w Łomży 6 biskupów pomocniczych: Bernard Dembek (1930-1937); Tadeusz Paweł Zakrzewski (1938-1946), który umarł w 1961 roku jako biskup płocki; Czesław Rydzewski (1946-1951), którego pamiętają najstarsi księża; Aleksander Mościcki (1952-1980) – znany przed wojną działacz społeczny, twórca katolickich związków zawodowych w Wilnie, nazwany z tej racji „czerwonym księdzem”. Po wojnie okazał się obrońcą nauki społecznej i praw Kościoła do obecności w życiu publicznym. Niestety, nie były to czasy, w których można było rozwijać jakąkolwiek działalność społeczną Kościoła i wiernych.

Kolejnym biskupem pomocniczym był w Łomży przez 10 lat (1982-1992) Edward Eugeniusz Samsel, który umarł jako biskup ełcki w roku 2003. Najdłużej, bo już 32 lata pełni swą posługę biskup Tadeusz Józef Zawistowski, dzisiejszy szczególny solenizant i jubilat, urodzony na terenie ówczesnej diecezji Łomżyńskiej w Stabinie, (1930 r), został wyświęcony na kapłana przed 50 laty przez biskupa Czesława Falkowskiego 3 lipca 1950. Konsekrowany na biskupa przez Ojca św. Pawła VI w dniu 29.06.1973 r. Posługuje Kościołowi łomżyńskiemu realizując zawołanie biskupie Laus Deo – Pax hominibus: – Chwała Bogu – pokój ludziom. Znając biskupa Tadeusza wiemy, jak bardzo prawdziwe jest to życiowe hasło, które napełnia treścią prawdziwy Człowiek.

Laus Deo – chwała oddawana Bogu wypełnia 50 lat służby kapłańskiej najpierw w Kobylinie (wikariat), potem na studiach w zakresie filologii klasycznej na KUL; od 1962 roku jest profesorem a następnie rektorem WSD, pełniąc jednocześnie wiele innych funkcji.

Dla naszego pokolenia stał się wzorem człowieka pokoju – Pax hominibus, to przecież druga część jego zawołania pasterskiego. To dzięki wielkiej pogodzie ducha i osobistej kulturze Biskupa Tadeusza wiele „diecezjalnych wojen” nigdy nie wybuchło, wiele konfliktów rozpłynęło się w zarodku, bo biskup Tadeusz miał i ma czas dla każdego człowieka, a przy tym od 50 lat wmawia nam – i to skutecznie – że to nie jego zasługa. To prawda, że otrzymał od Boga dar dobrych rodziców i zdrowej atmosfery rodzinnego wychowania, ale on z tymi darami bożymi wiernie i godnie współpracował. Zawsze szczerość, zawsze dyskrecja a przy tym przykrości dla siebie a pogoda ducha dla innych – to styl biskupa Jubilata. Dzisiaj za ten niezwykły styl łomżyńskiego kapłana chcemy księdzu Biskupowi w 50 rocznicę Jego kapłaństwa podziękować.

Mój przyjaciel, biskup Edward Samsel kiedyś mi mówił: ty nigdy nie byłeś sufraganem, nie wiesz co to znaczy. Biskup Tadeusz od 50 lat wie, co to znaczy być pomocnym Biskupowi Ordynariuszowi i być pomocnym księżom, zakonom i ludziom w pełnieniu misji, która jest służbą. Trzeba się z nią utożsamiać całkowicie i bez reszty, jeśli ma to być służba twórcza, prowadząca do rozwoju osoby. Bez wiary niejednokrotnie nie byłoby to możliwe.

Blaise Pascal mówił, że: Nie ma na ziemi nic, co by nie ujawniało albo niemocy człowieka bez Boga, albo potęgi człowieka z Bogiem. Całe nasze życie, każdy nasz dzień ujawnia naszą niemoc lub potęgę.

Biskup Stanisław i Biskup Tadeusz należą do ludzi, którzy naturalnością swojego życia mówią o „potędze człowieka z Bogiem” i za to im dzisiaj szczerze dziękujemy.

Jak wszyscy ludzie biskupi mają też swoje słabości. Do wielkich słabości naszych łomżyńskich biskupów Jubilatów należy miłość Ojczyzny, której nie ukrywają. Niech i dalej należy do nich brak dyplomacji w wyrażaniu troski o to, co nas wszystkich w Polsce niepokoi i boli. Ojczyzna nasza i Europa, i świat, potrzebuje obrońców ładu moralnego, którzy wcześniej zauważają zagrożenia i mówią ludziom o nich. Wiary w Boga nie da się zastąpić żadną obietnicą dobrobytu czy świetlanej przyszłości politycznej, gospodarczej lub materialnej.

Prorocki urząd Chrystusowego Kapłaństwa niech będzie słyszalny także dziś, abyśmy nie łudzili się obietnicami łatwych sukcesów we współczesnym świecie, gdzie coraz mniej jest miejsca dla słabych, chorych, bezrobotnych.

Pasterska posługa to budzenie sumień rzeszy kapłanów, to świadomość potrzeby naszego społecznego nawrócenia, czyli przemiany myślenia, to decyzja szukania pomocy wśród ludzi, ale przede wszystkim szukania pomocy u Boga. Papież Benedykt XVI mówi o „zmęczonym dziś chrześcijaństwie”, o potrzebie dynamizmu ewangelizacji, o pogłębianiu wiary. Świat nas potrzebuje i będzie potrzebował na tyle, na ile potrafimy być prawdziwie Chrystusowi, prawdziwie katoliccy i prawdziwie współcześni.

W historii Kościoła tylko dwóch papieży przyjęło się nazywać Wielkimi: Leona i Grzegorza. Ostatnio powszechnie przypisuje się ten tytuł Janowi Pawłowi II.

Święty Grzegorz Wielki zmarł po 14 latach bardzo trudnego pontyfikatu w roku 604. Zostawił po sobie Księgę Reguły Pasterskiej, która do dziś nic nie straciła z aktualności. Mówi tam do kapłanów, a właściwie mówi o sobie: kapłan musi być człowiekiem serca, znakomity w działaniu, poświęcony życiu w milczeniu, gotowy do nauczania, bliski każdemu współczuciem, przed wszystkimi oddany rozmyślaniu, pokorny towarzysz tych, którzy dobrze czynią i niezłomny przeciwnik zła, nie zmniejszający – z powodu zajęcia się sprawami wewnętrznymi – troski o rzeczy zewnętrzne, ani też nie zaniedbujący z powodu zajmowania się sprawami zewnętrznymi, troski o życie wewnętrzne (II,1).

Bez modlitwy, bez pomocy Bożej, zrealizowanie tych wielkich i świętych ideałów będzie niemożliwe. Przychodzimy dziś do tej świątyni, aby szczerą i wielką modlitwą wesprzeć naszych Jubilatów, aby z kolei Oni mogli naszą diecezję ożywiać nieustannie swą wiarą i posługą miłości do Chrystusa Miłosiernego Zbawiciela i do Najświętszej Maryi Panny – Matki Pięknej Miłości.

Amen.

2017-06-18T19:45:19+00:00 28 października 2005|Homilia|