„Pasterskie posługiwanie – lekcja Chrystusa i lekcja tej ziemi”

Przemyśl, 2.05.1993 r. Drugi z inauguracyjnych listów pasterskich abpa Józefa Michalika, nowego Metropolity Przemyskiego.

 

Dz.2,14,22-28 1P 2,20-25 1. 10,1-10

I. Co mówi Duch Święty w liturgii dzisiejszej?

Kto wchodzi przez bramę jest pasterzem owiec … Owce słuchają jego głosu, postępują za nim, natomiast za obcym nie pójdą lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych (J 10,1 n).

Duch Święty wybrał dla całego Kościoła te oto wskazania, w które i my ze szczególną uwagą dziś się wsłuchujemy. Spróbujmy zatrzymać się przez moment nad perykopą o pasterzu, który wchodzi otwarcie przez bramę do swojej owczarni. Pan Jezus rozpoczął nauczanie od na-kreślenia obrazu pasterza. Owce muszą go znać nie tylko z wyglądu, powierzchownie, one rozpoznają go po głosie. Pasterz więc stwarza okazję do poznania – użycza głosu. Nic nie wiemy jakie to ma być głosu użyczanie: wyciszone, zabarwione uczuciem, troską, miłością czy głośne, zawołaniem na trwogę. Najważniejsze żeby się osłuchały, potem przyjdzie rozróżnienie tonacji i barwy. Owce potrafią słuchać, bo pasterz je zna i „woła je po imieniu” – jego relacja jest więc indywidualna, osobista i to jest tajemnica i fundament ich wzajemnej więzi.

Uczniowie nie zrozumieli przypowieści i Pan Jezus cierpliwie, po-nownie wyjaśniał roztargnionym uczniom o co tu chodzi. Mówił, że On sam jest Pasterzem, On Bramą do Owczarni, On zna swe owce podobnie jak Ojciec zna Jego, a On Ojca (J 10,15), On oddaje swoje życie za owce i dlatego jest Dobrym Pasterzem.

Na czym ma polegać posługa pasterska kogoś, kto przychodzi dziś do Chrystusowej Owczarni posłany przez Niego? W jakich sprawach ma używać swego głosu, aby być słyszanym i zrozumianym? Pewnie istnieją sprawy podstawowe i sprawy drugorzędne. Słyszeliśmy przed chwilą, że św. Piotr w dniu Zielonych Świąt w swoim pierwszym kazaniu jako Pasterz Kościoła mówił donośnym głosem rzeczy dziwne. Otóż powiedział, że jego słuchacze przybili Chrystusa rękami bezbożnych do krzyża (Dz 2,23).

Jakże to możliwe? Przecież oni nie krzyczeli na dziedzińcu Piłata w Wielki Czwartek, nie stali na Golgocie w Wielki Piątek, a jednak Chrystusa przybili do Krzyża grzechami. Jest bowiem związek między każdym grzechem, a śmiercią Chrystusa.

Oto, może odczytaliśmy pierwsze zadanie każdego pasterza: głosić zbawczą moc Krzyża Chrystusowego, ukazywać związek między grzechem człowieka a śmiercią Chrystusa, bo jest to związek rzeczywisty. Mówić ludziom o miłosierdziu Chrystusa, o życiu, które On daje, tylko On, a wreszcie oddać życie swoje za owce (J 10,11).

Święty Piotr dodał potem w swoim pierwszym liście pasterskim, że chrześcijanin nie boi się krzyża, nie boi się cierpień ani trudów, bo one otwierają go na szerszą perspektywę związku z Bogiem. To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie a przetrzymacie cierpienia. Do tego bo-wiem jesteście powołani (1P 2,20).

II. To co zastałem

Pozwólcie, że moje posługiwanie Archidiecezji Przemyskiej rozpocznę od podziękowania tym wszystkim, którzy tu napracowali się przede mną, aby Chrystus był znany i kochany. Dzisiaj wchodzę w ich trud. Trud wielki dla Kościoła i Ojczyzny. Diecezja Przemyska założona w 1375 roku liczy ponad 600 lat, Kościół jest na tych ziemiach jesz-cze starszy. Co prawda niesiemy w sobie rany grzechu pierworodnego, ale są one przecież przenikane światłem Odkupienia. Moc Chrystusa zawsze owocowała tu dobrem, które może stać się natchnieniem także na dziś. Pokażcie mi, o którym to z polskich miast mówiła przez wieki cała Europa Premislia pia et docta – Przemyśl pobożny i uczony. Przemyśl ma wielką swoją historię. Tylko Kraków, Gniezno i Przemyśl miały na swej stolicy biskupiej kanonizowanych świętych ordynariuszy. To przecież Biskup przemyski sprzedawał swe lasy, aby założyć Papieski Instytut Polski w Rzymie, który do dziś kształci dziesiątki kapłanów dla całej Polski.

Także w ostatnich latach niezwykłym obrońcą wiary i Kościoła był w Polsce, przekazujący dziś kierowanie diecezją Arcybiskup Ignacy Tokarczuk. Czuję się zobowiązany podziękować dziś Bogu za moc, którą dał ludziom, a ludziom dziękuję za to, że współpracowali z Bogiem. Historycy dokonają dokładnych podsumowań i ocen. Ja czuję wewnętrzną potrzebę razem z księżmi biskupami oraz z kapłanami, a także z moim ludem podziękować Księdzu Arcybiskupowi za to, że z Przemyśla szedł na Polskę przez całe trudne lata zdrowy powiew odwagi Kościoła, który bardziej nakazywał słuchać Boga, niż bać się ludzi. Budowane w setki kościoły, tworzyły setki ośrodków duszpasterskich, wyłaniały kapłanów i ludzi ofiarnych i mężnych, stawiały fundamenty prawdy, na których można i trzeba budować dzisiaj. Liczę i proszę, aby i na przyszłość Ksiądz Arcybiskup swoją pracą i modlitwą, a także swoją cierpliwością i wyrozumiałości wspomagał ten Kościół, któremu dotąd służył, i aby pomógł teraz rozpoznawać polecenia Chrystusa w głosie nowego Pa-sterza.

Dziękuję Księżom Biskupom Tadeuszowi i Bolesławowi za dziesiątki lat ich ofiarnej pracy. I dalej liczę na ich obecność i pomoc. Wiem, że potrafią jeszcze wiele i trwale budować.

Dziękuję Księdzu Biskupowi Stefanowi za już wyrażoną gotowość współpracy, za to że staje dziś ze mną do trudów w Przemyskiej Owczarni. A trud nas wszystkich oczekuje niemały, bo i czasy są nowe, trudne i wymagające.

Witam serdecznie kapłanów Archidiecezji, którzy mają w Polsce swą wielką tradycję, wypracowaną i wymodloną przez pokolenia. Inne diecezje muszą na nią dopiero zapracować, my mamy czym się chlubić, mamy do czego nawiązać: do pracy pokoleń, do wiary w naszych rodzi-nach, do sprawdzanej wielokrotnie wierności Ojczyźnie, do męczeństwa za wiarę wielu synów i córek tej naszej ziemi, a było to męczeństwo wiernych z różnych narodów i obrządków, bo miłość do tej ziemi wyrastała z krwi Polaków, Ukraińców, Ormian i Łemków. Ostatnio czy-taliśmy też o bohaterskiej postawie Przemyślan, którzy z narażeniem życia ratowali w czasie okupacji Żydów.

Przemyśl jest i dzisiaj jedyną diecezją, gdzie ma rezydencję i tytuł biskup obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Pozdrawiamy go całym sercem w tej samej katedrze, do której i on odbył swój ingres. Ta katedra i ta Matka Boża Jackowa stała się więc dla nas obydwu wspólną Matką. I jakkolwiek jestem świadom, że historia wspólnego życia na tej ziemi bywała różna: piękna i twórcza i wtedy powstawały imponu-jące przykłady ofiarności tworzącej wielkie dzieła, ale bywała również i bolesna.

Dzisiaj to sobie powiedzieć trzeba, że każdy kto kocha Kościół – Po-lak czy Ukrainiec – nie może bez bólu patrzeć na oznaki niechęci czy słuchać wzajemnych oskarżeń, które źle rozsławiają Przemyśl, źle świadczą i o Polakach i o Ukraińcach.

Każdy kto kocha Przemyśl nie może pozwolić na to, aby nasze miasto było łączone z nieporozumieniami, czy konfliktami narodów, obrządków czy języków, bo prawda jest inna. Tu ludzie żyli i żyją razem, modlą się i pracują razem, razem tworzą historię tej Ziemi.

Zdaję sobie jednakże sprawę, że prawdziwy pokój, zgoda i radość jest darem Pana i dlatego proszę wszystkich o modlitwę w tej intencji.

Korzystam z okazji, aby powiedzieć obecnemu tu przedstawicielowi Ojca świętego Księdzu Arcybiskupowi Nuncjuszowi, że nie pretendujemy do żadnych wpływów naszej Metropolii na obrządek wschodni i że żywimy nadzieję, iż Przemyski Biskup obrządku Grecko-Katolickiego będzie mógł się poczuć usatysfakcjonowany, zarówno w sprawach wspólnych dotyczących duszpasterstwa, jak i prawnych związków łą-czących każdego biskupa katolickiego z Ojcem świętym. Chcę jednak prosić o wysiłek oparcia wszystkiego na prawdzie, szczerości i cierp-liwości, na zrozumieniu, że ludzie nie są w stanie ran stuleci uleczyć jednym pociągnięciem. Tu trzeba wielkiej, wspólnej modlitwy, aby Pan sam wkroczył naprawić ludzkie nieumiejętności tak jak przez Krzyż z nadobfitością łaski wkroczył i naprawił zadawnienia ludzkiego grze-chu.

II. Przyszłość

Dziś już raduję się całym sercem dobrem, które zastaję w powierzo-nej mi Archidiecezji. Zobowiązuje mnie wielkie zaufanie Ojca Świętego. Podziwiam Jego odwagę, że w tak słabe ręce przekazuje sprawy tak trudne i ważne.

Raduję się postawą okazanej życzliwości przez Księdza Arcybiskupa Seniora, Księży Biskupów Stefana, Tadeusza i Bolesława.

Nie sposób pominąć już okazanej mnie i moim dzisiejszym gościom życzliwości ze strony naszych przemyskich kapłanów, pracowników Kurii, Sądu Metropolitalnego i Seminarium. Wyrazem szczególnym tej życzliwości i miłości do naszej Archidiecezji jest obecność Księdza Ar-cybiskupa Edwarda Nowaka – Przemyślanina z pochodzenia.

Cieszę się Alumnami naszego seminarium, cieszę się zastanymi tu Zakonami kontemplacyjnymi i wszystkimi Zakonami.

Z radością myślę o świeckich, o naszej młodzieży, o rodzinach, o gru-pach modlitewnych. Pozdrawiam szczególnie chorych, a wszystkich proszę o szczerą codzienną modlitwę, abyśmy mogli wspólnie podjąć troskę o pogłębienie wiary i o to, abyśmy mieli życie i mieli je w obfito-ści (J 10,10).

Pozwólcie, że na koniec skieruję moją myśl ku diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Łączyła nas przez lata wola Pana Jezusa, troska o Kościół i miłość do wszystkiego, co Boże i co polskie nad zachodnią granicą. Nie chcę oglądać się wstecz, ale pragnę powiedzieć, że żegnam ich całym sercem, wdzięczny im jestem za siedem lat ciężkiej, lecz pięknej, bo wspólnej pracy. Dziękuję za okazaną jedność we wszystkich sprawach, dziękuję także dzisiaj tak licznej delegacji za przybycie i modlitwę.

Bracia i Siostry,

I na przyszłość jedność jest naszą drogą. Jedność z Chrystusem ukrzyżowanym i opuszczonym, który pojednał nas z Ojcem, jedność pod opieką Maryi Matki Bożej Jackowej, której całym sercem zawierzam siebie, moją Metropolię i mój Lud.

Amen.

Wasz Arcybiskup
Józef Michalik

L. 1480/93

2017-06-16T19:39:11+00:00 02 maja 1993|List pasterski|