„Pogłębiajmy wiarę za przykładem Maryi”

List pasterski Metropolity Przemyskiego przed inauguracją peregrynacji kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Archidiecezji Przemyskiej z dnia 13 lipca 2002 r.

Drodzy Diecezjanie,

Zdumiewające to wydarzenie: nierozpoznany Jezus wraca po nocnej modlitwie do uczniów. Kroczy po wodzie i Piotrowi pozwala na to samo doświadczenie, ale tylko dotąd, dokąd wierzy Jezusowi, nie wątpi. Silna, ufna wiara sprawia cuda. Taka wiara jest darem Bożym, trzeba z nią współpracować i modlić się o nią. Piotr nie był jeszcze gotowy do pełnego zaufania, zawierzenia Jezusowi. Boleśnie odczuje to w godzinie poniżenia Syna Człowieczego. Niepokój niewiary dotknie go po Wniebowstąpieniu. Nie tylko jego. Także pozostali uczniowie staną na rozdrożu życia nie wiedząc, co począć. Jak w Kanie Galilejskiej z pomocą przychodzi Maryja, gromadząc w Wieczerniku zalęknionych uczniów. Ona napełniona Duchem Świętym w chwili Zwiastowania, będzie teraz otwierać ich serca na przyjęcie powiewu mocy i wiary.

Odtąd Maryja stała się Tą, która przybywa z darem zawierzenia. Przychodzi z pomocą nieustannie, w tylu sanktuariach i w tylu momentach naszego życia. Wdzięczni ludzie dziękują Matce Najświętszej w różny sposób: ofiarą Mszy świętej, złożonym zobowiązaniem, odbytą pielgrzymką czy inną, szczerą modlitwą.

Prawdziwe, poprawne nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, to zawierzenie się Jej z ufnością po to, aby całkowicie oddawszy się Bogu, pełnić Jego wolę zawsze i wszędzie, ochoczo i z wiarą.

Na tym polega najprostsza droga do świętości: pełnić wolę Bożą tak jak Ona ją pełniła. Jej hasłem było przecież: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się słanie według twego słowa! (Łk 1,38).

Rozpoznawać wolę Bożą, realizować ją pokornie, i chętnie na wzór Jezusa i Maryi, oto zadanie dla każdego z nas, zadanie na całe życie. Różnie jest z tym pełnieniem woli Bożej przez nas chrześcijan. Wierzę jednak i wiem, bo widzę często w czasie kontaktów z księżmi i wiernymi, jak wielu jest ludzi, którzy szczerze, a niekiedy w cierpieniu pełnią wolę Bożą. Są prawdziwymi czcicielami Maryi, bo modlitwę do Niej łączą z życiem. Wielka to naprawdę sprawa, to droga do świętości człowieka wierzącego, niezależnie ile ma lat i jaką funkcję pełni.

Bracia i Siostry, doczekaliśmy w życiu przemyskiego Kościoła, błogosławionego czasu nawiedzenia Maryi w Jasnogórskim obrazie. Jest to dar, który należy przyjąć z wielką pokorą, w poczuciu niepowtarzalności chwili. Dla gościa, którego szczerze pragniemy przyjąć, szykujemy to, co mamy najlepszego. Dajmy zatem naszej Matce czas rekolekcji, które w każdej parafii poprzedzać będą Jej nawiedzenie. Ofiarujmy duchowe dary, które będą niejako przedłużać te, niepowtarzalne chwile spotkania z Matką. Nie jest to przypadek, że właśnie w tej chwili naszej historii Maryja puka do naszych drzwi. Każde Jej objawienie związane było z ważkim przesłaniem, orędziem. To nie tylko Fatima czy Lourdes, to także dni nawiedzenia diecezji są wołaniem Matki o wierność Synowi. Tym listem pragnę zwrócić uwagę na niektóre momenty życia Matki Jezusa, które są dziś konieczne do przypomnienia.

Matka modląca się!

Maryja przychodzi przypomnieć się w scenie Zwiastowania. W Jej czasach powszechne było oczekiwanie na spełnienie starotestamentalnych proroctw. Upokorzony przez Rzymian Naród, oczekiwał wyzwolenia z jarzma niewoli. Urągające monoteistycznej religii rzymskie znaki, które kazał wywiesić na frontonie świątyni Piłat, zgromadziły wielotysięczny, milczący tłum. Najeźdźca ustąpił. Nie wiemy czy Maryja była wówczas w gronie gotowych na śmierć w obronie wiary. Wiemy jedno – modliła się o spełnienie obietnic Bożych. Taką właśnie zamodloną zastał Archanioł w chwili Zwiastowania.

Przeżyliśmy już wiele spektakularnych gestów. W bezsilnej złości wytykamy sobie dawną naiwność, oskarżamy tych, którzy nas oszukali. Maryja, przychodząca do nas zda się mówić – wróćcie do modlitwy. Tej codziennej i tej liturgicznej, kiedy Mój Syn ukazuje się na tylu ołtarzach polskich świątyń. Bez modlitwy nie spełnią się Boże plany w was i we wspólnocie narodowej. Jedynie Duch Święty jest mocen przemienić to, co słabe na mocne. Dlatego w Wieczerniku trwałam razem z Apostołami na modlitwie. Nie oczekuję łatwych wzruszeń. Pragnę abyście przyjęli mnie w duchu modlitwy i obiecali tę modlitwę – indywidualną, rodzinną.

Matka czuwająca!

Dobrze pamiętamy scenę ucieczki do Egiptu. Zaniepokojony wieściami Mędrców Herod postanawia wymordować wszystkie małe dzieci. Józef z Maryją, pouczeni i ostrzeżeni przez anioła, uciekają do Egiptu. Przebywają w tym kraju do czasu śmierci oprawcy. Także z tą ewangeliczną sceną przychodzi dzisiaj do nas Maryja. Zda się wołać: nie dajcie się oszukać. Herod nie umarł. On żyje i nadal czyha na dusze dzieci i dorosłych. Dramatem naszych czasów jest ironizowanie zagrożenia. Ludziom wydaje się, że ich to nie może dotknąć. Jakaż wielka nieostrożność i zawiniona naiwność.

Przed wakacjami media świeckie podały, że w okresie tych dwóch miesięcy dilerzy narkotyków zdobędą dwadzieścia tysięcy nowych nabywców, po prostu uzależnią tylu młodych ludzi i w konsekwencji pchną ich na drogę fizycznego wyniszczenia i moralnej zgnilizny. Pojawia się pytanie – ilu ludzi to czytało. Pewnie wielu. Kto próbuje przeciwdziałać? Nieliczni. Spektakularne sceny medialnych przekazów o sukcesach policji nie mogą nas uśpić i wmówić, że sytuacja jest opanowana.

Obok zakusów mających znamiona przestępstwa współczesny Herod działa programowo, ubierając się w szaty cywilizacyjnej poprawności. Oto już w te wakacje telewizja dwukrotnie naruszyła normy, nadając w godzinach emisji programów dziecięcych audycje promujące homoseksualizm, a w drugim przypadku prostytucję. Jedynym gestem było wyrażenie żalu, że coś takiego się stało. Przypatrzmy się bliżej herodowej logice. Emituje się program. Zarażona zostaje część widowni. Niektórzy z oglądających protestują. W prasie pojawiają się anonsy niezadowolenia. To cel, który zamierzył Herod. Rośnie ciekawość, ludzie się dopytują. Poszerza się rzesza niszczonych przez ów program. Przykładów można by mnożyć. Maryja w scenie ucieczki do Egiptu zda się przestrzegać: nie dajcie się uśpić. Nie bądźcie naiwni, że wam nie grozi szatan. Trzeba w czasie misji czy rekolekcji oraz w czasie samego Nawiedzenia, spojrzeć w twarz Matki i wyczytać prawdę o herodowych zagrożeniach, o których przy Matce dość wyraźnie mówi serce. Wiedzą rodzice, że nieraz jedyną drogą ratowania wartości jest bohaterstwo ucieczki. Iluż ze słuchających tych słów, małżonków, trwa w wierności, dzięki temu, że któregoś dnia widząc jak potęguje się jej zagrożenie, po prostu uciekło. Ten bohaterski czyn owocuje dziś pokojem ducha ich serc, ale także uśmiechem ich dzieci. Maryja i dziś przestrzega – nie bądźcie naiwni, zachęcam was do męstwa w ratowaniu mojego Syna, żyjącego w waszych sercach.

Matka wierna!

Jest w Ewangelii scena mało znana. Oto w szczytowym momencie działalności Jezusa, faryzeusze i saduceusze postanowili zniweczyć skutki Jezusowej działalności oskarżeniem Go o chorobę psychiczną. Ewangelista Marek zapisał: Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów (por. Mk 3,21). Maryja dowiedziawszy się o tym śpieszy by stanąć u boku Syna. To bardzo ważna scena, którą warto przemodlić podczas misji i samej peregrynacji. Starsi pamiętają jak przy Jezusie, tuż obok tabernakulum gromadziły się w czasach zniewolenia rzesze poniżonych, szukających pomocy. Jezus przygarniał, leczył. Kiedy jednak znaleźli właściwe dla swojej działalności miejsce zaparli się przynależności do Jezusa. Świat dzisiaj coraz częściej oskarża Jezusa na sposób przytoczony wyżej. Każdy akt wierności Ewangelii i prawu Bożemu kwitowany jest owym – odszedł od zmysłów. Tak śmieje się świat z Jezusa żyjącego w Kościele, w sercach młodzieży, która postanowiła być czysta, w małżonkach, którzy z determinacją walczą o wierność i chrześcijańską atmosferę w swoim domu. Wiele jest tych szeptów o „szaleństwie” wymagań Kościoła. Przykre, że wśród tego chichotu nie brak i ludzi wierzących. Ledwie wyjdą z kościoła już są innymi ludźmi. Czyż niedzielny handel i nieobecność na niedzielnej Mszy św. nie jest taką postawą? A iluż wierzących powtarza różne, fałszywe wieści telewizyjne lub gazetowe, karmi się tytułami, które nie przystoją uczniom Chrystusa, z drugiej strony gardzą słowem prasy i radia katolickiego. Wierność Jezusowi w sytuacji, gdy świat szydzi jest trudna, ale nieodzowna. Wyraża się ona także w postawie szacunku wobec Ojca Świętego, biskupów czy kapłanów.

Ostatnio wiele wycierpiałem z powodu niezrozumienia woli Bożej w jednej z parafii. Wszystkim przebaczyłem, ale to bolesne dla mnie wydarzenie przyjąłem jako dowód, że prawdziwa formacja wiary to ciągłe zadanie, które stoi jeszcze przed nami. Umieliśmy zbudować wiele kościołów i domów parafialnych, ale ciężko nam idzie budowanie jedności i posłuszeństwo Panu Bogu. Łatwiej przychodzi pełnienie własnej woli i realizowanie własnych ambicji.

Nie możemy patrzeć obojętnie na świat, w którym współistnieje ką-kol i zdrowe ziarno. Mamy wobec ludzi obowiązki płynące z wiary. Widzę tu szczególne zadanie dla Akcji Katolickiej, dla Róż Żywego Różańca i innych grup apostolskich. Nie można patrzeć obojętnie, gdy grzech podnosi głowę, gdy dzieje się zło. Chrześcijanin nie może milczeć wobec rozlewu zła, nieczystości, wobec nieuczciwości czy kradzieży. Róbmy coś, żeby było mniej alkoholu i pijaństwa w naszych rodzinach, żeby niedziela była dniem świętego odpoczynku i rodzinnej Komunii świętej. Wolę Bożą wyznaczają przykazania Boskie i kościelne. Nie ten jest uczniem moim – przypomniał Pan Jezus – kto mi mówi Panie, Panie, ale ten, kto czyni wolę Ojca mego (por. Mt 7,21).

Wkrótce, bo już 24 sierpnia rozpocznie się peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Otwórzcie przed Maryją kościoły, ale nie zapominajcie, że Kościołem najpiękniejszym jest czyste, łaską Pana napełnione serce. A więc z czystym sercem idźmy na spotkanie Maryi w tym czasie łaski.

Znany jest fakt, że naród wybrany dzięki Arce Przymierza, przenoszonej z miejsca na miejsce, korzystał z przywileju obecności Boga wśród ludu. Przejście obrazu Matki Bożej niech będzie dla nas tym przesunięciem się nowej Arki Przymierza, bo w Maryi dokonało się przecież to, co najważniejsze i najpiękniejsze w historii ludzkości – przymierze zbawcze, w Niej Bóg stał się Człowiekiem, zaślubił naturę ludzką na zawsze, na zbawienie nasze.

Przygotowanie do Peregrynacji w naszej diecezji realizowane było przez dłuższy już okres. Przez dziewięć miesięcy trwała nowenna modlitw i refleksji. Wielokrotnie przypominałem, że w każdej parafii powinno się zbierać tzw. dary duchowe, które będą złożone w procesji darów w dniu przybycia obrazu Matki Bożej do parafii (kartkę należałoby podpisać tylko imieniem przyjętym na chrzcie i bierzmowaniu, bo to jest nasze imię znane przed Bogiem). Jednocześnie zachęcam bardzo gorąco księży proboszczów i wszystkich duszpasterzy do promocji laikatu, do formacji świeckich katolików, którzy potrzebni są i będą Kościołowi poprzez zorganizowanie ich w Akcji Katolickiej, Domowym Kościele lub w innych grupach.

Tym listem pragnę ponownie zaprosić czcicieli ks. Jana Balickiego, a szczególnie członków Dzieła Pomocy Powołaniom oraz mieszkańców Przemyśla i okolic w jak największej liczbie na 23 sierpnia, kiedy to o godz. 17.00 nastąpi uroczyste przeniesienie relikwii ks. Jana z cmentarza do Bazyliki Archikatedralnej.

Następnego dnia tj. w sobotę 24 sierpnia o godz. 14.00 odbędzie się czuwanie modlitewne Róż Żywego Różańca z Archidiecezji na Rynku przemyskim, zaś o godzinie 16.00 przybędzie obraz Matki Bożej Częstochowskiej. I na tę uroczystą Mszę świętą, której przewodniczyć będzie ks. Kardynał Józef Glemp, Prymas Polski oraz liczni biskupi, całym sercem zapraszam delegacje z każdej parafii.

Drodzy Bracia Kapłani, Drodzy Diecezjanie,

Czas Peregrynacji Obrazu Najświętszej Maryi Panny, to czas łaski, nie zmarnujmy go, uczyńmy wszystko, aby pogłębiło się nasze obcowanie z Bogiem, nasz związek z Chrystusem, nasza miłość do Niego i Jego Matki. Z Maryją idźmy ku pogłębionej wierze.

Polecam was Jezusowi przez ręce Maryi i błogosławię.

X Józef Michalik Arcybiskup Metropolita Przemyski

2017-06-18T19:01:37+00:00 13 lipca 2002|List pasterski|