Przemówienie abp. Józefa Michalika podczas wręczenia nagrody im. bp. Romana Andrzejewskiego

Za wspieranie rolników i ukazywanie skutków  polityki odrywania rolników od ziemi abp Józef Michalik został uhonorowany Nagrodą im. ks. bp. Romana Andrzejewskiego przyznawaną przez Fundację „Solidarna Wieś”. Wręczono ją w Warszawie 11 marca 2014 r. Publikujemy treść przemówienia wygłoszonego przez laureata.

 

Szanowny Panie Przewodniczący Fundacji „Solidarna Wieś”,
Czcigodny Księże Biskupie Przewodniczący Kapituły
nagrody im. Bpa Romana Andrzejewskiego,

Eminencjo, Księże Kardynale,
Drodzy Konfratrzy w posłudze pasterskiej,
Szanowni Państwo,

zasług dla polskiej wsi nie mam, bo miłość i przywiązanie do ojczystej ziemi mamy wszyscy, a jest to warunek tożsamości, budujący wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i godności. W czasach młodości poznałem wprawdzie gorzki trud pracy rolnika, ale widziałem też, że ziemia nigdy człowieka nie zawodzi, że za przywiązanie płaci zawsze z wdzięcznością, pomnażając owoc wrzuconego w nią ziarna dziesięciokrotnie, a nawet stokrotnie, jak przypomniał to Pan Jezus.

Przez całe życie rozważam też mocne słowa mojego ojca urzędnika, który bronił się przed sprzedażą ziemi, powtarzając, że kto nie kocha ziemi nie jest godzien po niej chodzić. Zawsze też pragnąłem być wiejskim duszpasterzem, co po części się sprawdziło, jako że zostałem biskupem oddalonej od centrum, nadgranicznej diecezji. Ale tam, nad polską granicą serca biją mocniejszym niepokojem o los polskiej ziemi, o przyszłość wyludniających się gospodarstw rolnych, o przysychanie motywów wśród młodych chłopców i dziewcząt do pozostania na wsi, do ujawnienia talentów inwencji twórczej na prowincji, której bez młodych ludzi nie pomogą ani piękne krajobrazy, ani świeże powietrze.

Praca na roli to systematyczny trud, ale to także współpraca z rytmem natury, urokiem kaprysów przyrody, to także autentyczne poczucie wolności, satysfakcja pracy na swoim w niezależności od nastrojów szefów upolitycznionego resortu.

Niemodnie jest dzisiaj mówić o patriotyzmie, o godności narodu, o przywiązaniu do tradycji polskiej, chrześcijańskiej i europejskiej, ale ten stan rzeczy doprowadził nas do katastrofy demograficznej, do moralnego znieczulenia społecznego, dzięki czemu przyjmujemy do wiadomości jakby nigdy nic fakt, że uprawianie polityki w naszym kraju oznacza od 20 lat kłótnię poszczególnych partii między sobą, bez programów wspólnej pracy w podstawowych sektorach bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa zdrowia obywateli, wsparcia dla słabych.

Brak jest także zabezpieczeń wobec zbliżającego się roku 2016, kiedy zdjęte zostaną ograniczenia wykupu ziemi w Polsce przez zagranicznych bogatych kupców. Już dziś widać pewne przygotowania spółek do handlu ziemią na północnych i zachodnich terenach, co nie dziwi, skoro w Holandii hektar ziemi kosztuje 38 tys. euro, w Belgii i Danii 23 tys. euro, zaś w Polsce, wg wyceny GUS – 6 tys. euro, ale rolnik w lubelskim i na Podkarpaciu powie, że zapłacił za hektar 8-9 tys. zł (por. Adam Kruczek, Dla kogo polska ziemia, Nasz Dziennik, 12. 01. 2014 r.).

Trzeba jednakże uznać, że wejście Polski do Unii Europejskiej otworzyło również szanse dla rolnictwa i wielu, zwłaszcza bardzo zaradnych ludzi, z nich skorzystało. Niestety nie we wszystkich terenach należycie rolnicy byli wspierani w wypracowywaniu nowych perspektyw, podczas gdy kurczyły się stare (mam tu na myśli nasze Podkarpacie ze sprzedawanymi cukrowniami, zamykanymi mleczarniami, brakiem punktów sprzedaży owiec, które by można wypasać w Bieszczadach, etc.).

A mimo wszystko, pani Barbara Fedyszak-Radziejowska, w jednym ze swoich poczytnych artykułów radzi i zachęca: „Po wiedzę do miasta, a po mądrość na wieś” (w: Piotr Legutko, Dlaczego zawiedliśmy?, Arcana 2011, 35-44).

Wieś bowiem ma swoje wielkie historyczne zasługi, polska tradycja szlachecka, ziemiańska była ściśle związana z wsią. Tu przetrwało poczucie wolności, bo właśnie gospodarstwo dawało poczucie niezależności. A i w ostatnich latach wieś wchłonęła ok. 200 tys. ludzi, którzy po 1989 r. wrócili z hoteli robotniczych na wieś, dzięki czemu także transformacja pokomunistyczna stała się mniej drastyczna w Polsce. Ucierpieli także bezrobotni pracownicy PGR-ów, ale bieda wiejska nie degraduje człowieka tak, jak bieda miejska.

Ponadto, rolnictwo dzięki temu, że było w prywatnych rękach, błyskawicznie rozwiązało nam zaopatrzenie rynku w żywność. Pamiętamy upokarzające kolejki po mięso w czasach PRL-u, które bezboleśnie, jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki, zniknęły i okazało się, że w Polsce mamy nawet nadmiar żywności.

Jednakże dzisiaj polskie rolnictwo i polska wieś potrzebuje nowej strategii o tyle właściwej, żeby stała się ona współpracą a nie konfrontacją z Unią Europejską.

Do moich największych niepokojów należy sytuacja młodzieży wiejskiej, wśród której nie brak ludzi zdolnych, a nawet utalentowanych. A jednak i dzisiaj niełatwo jest wyrwać się z „Komborni w świat” (prof. Pigoń). Młodzież wiejska kształci się na małych, prowincjonalnych uczelniach. Na studia stacjonarne w wielkim mieście najczęściej ich nie stać i w efekcie przegrywa z wielkomiejską rywalizacją o miejsca na renomowanych uniwersytetach, gdzie istnieje szansa i konieczność poznania języków obcych i wejścia w poszerzony wymiar kultury uniwersyteckiej.

Wieś i dalej pozostaje ostoją wiary spokojnej, sprawdzalnej w życiu, nie podlegającej pogoni za nowinkami. Wiejskie tradycje zachowują też ważne poczucie solidarności i wspólnoty, zwłaszcza w krytycznych momentach owocujące przez życzliwą pomoc (niekiedy ofiarną i długotrwałą).

Wprawdzie przemiany dotyczące wsi są dzisiaj różnorodne i głębokie, prowadzące często do wyrównania szans „w górę”, a niekiedy do zaniku zdrowych tradycji, ale rodzą się też nowe zwyczaje odpowiadające nowym zapotrzebowaniom, co świadczy o umiejętności przystosowania mieszkańców wsi (por. Halina Pelcowa, Stare i Nowe w języku polskiej wsi XXI wieku, Lublin).

Jan Paweł II w 1987 r. w Tarnowie, charakteryzując misję rolników, zacytował Wincentego Witosa: „Kto siłę Państwa i niezawodną nigdy ostoję ma stanowić? Dla mnie odpowiedź narzucała się sama: świadomi, niezależni, zadowoleni chłopi polscy, gdyż tacy są gotowi oddać zdrowie i życie za każdą skibę ojczystej ziemi, a cóż dopiero w obronie całości Ojczyzny.  Trzeba jednak nie tylko starać się na chłopach tych oprzeć przyszłość, ale ich wierność i przywiązanie do Państwa za wszelką cenę zdobyć, a gdy się zdobędzie, na zawsze utrzymać i utrwalić”. Potem Papież jeszcze dodał, że dzięki rolnikom utrwalała się w Polsce szczególna więź między kulturą i religią, co zauważył już Norwid, pisząc, że rolnik „jedną ręką szuka dla nas chleba, drugą zdrój świeżych myśli wydobywa z nieba” (Pisma).

Dziesięć lat później (1997) w Krośnie Papież wyraźnie zadeklarował: „Pragnę dzisiaj… oddać hołd pracy rolnika… Pragnę oddać hołd miłości rolnika do ziemi, bo ta miłość stanowiła zawsze mocny filar, na którym opierała się narodowa tożsamość… Dzisiaj, w czasach przemian, nie wolno o tym zapomnieć”.

A zatem ja również pragnę podziękować Państwu za pamięć o rolnikach i polskiej wsi. Moje szczególne podziękowanie składam na ręce Pana Przewodniczącego Fundacji „Solidarna Wieś” Sławomira Siwka. Dziękuję wszystkim za uwrażliwianie nas na prawdę, że zdrowy, budzący nadzieję na trwałość proces reform społecznych, nie może pominąć żadnej kategorii ludzi ani żadnego środowiska, także nie może pominąć polskiej wsi, jeśli ma być twórczy, zgodnie ze starożytną zasadą: bonum ex integra causa.

Pragnę też podziękować wszystkim Gościom naszego spotkania za tę tak przyjazną obecność, która jest związana z ofiarowaniem swego czasu i wysiłku podróży. Mam nadzieję, że łączy nas miłość do polskiej wsi.

2017-06-26T10:18:50+00:00 11 marca 2014|Przemówienie|