Siedem grzechów głównych Biskupa Ordynariusza

Publiczne ataki i tzw. polemiki z księdzem biskupem Józefem Michalikiem stały się już chlebem powszednim. Jasne i bezkompromisowe stanowisko Biskupa Ordynariusza w sprawach wiary katolickiej oraz miejsca i misji Kościoła w życiu społecznym spowodowało szczególne skupienie na nim uwagi ze strony lewicy, zarówno tej postkomunistycznej (artykuły w „Nie” i w „Trybunie”), liberalnej („Gazeta Wyborcza”), jak i katolickiej („Tygodnik Powszechny”).

Można powiedzieć, że nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że lewica nie lubi Kościoła i normalne, że atakuje jego autorytet i przedstawicieli. Można powiedzieć nawet więcej: takie ataki są właśnie potwierdzeniem racji, które Kościół reprezentuje. Potwierdzeniem racji, które reprezentuje także Ksiądz Biskup.
Oczywiście nasilenie się tych ataków musi jednak budzić zaniepokojenie. Są one wyrazem poglądów niezbyt licznej, ale na pewno bardzo wpływowej części naszego społeczeństwa. Muszą one też w jakiejś mierze oddziaływać na pozostałą jego część.

Najbardziej jednak niepokoją głosy pochodzące z niektórych środowisk katolickich, ze strony tzw. lewicy katolickiej. „Tygodnik Powszechny” już niejednokrotnie krytycznie odnosił się do wypowiedzi naszego Biskupa. Przed kilkoma miesiącami, tuż przed wyborami parlamentarnymi, swój zdecydowany dystans do stanowiska ks. bpa Michalika zaznaczyły między innymi Halina Bortnowska i Ewa Berberiusz. W ostatnich dniach, w związku z wywiadem, jakiego udzielił Biskup Gorzowski red. Ewie Polak z miesięcznika „Powściągliwość i Praca”, w podobnym tonie głos zabrał publicysta „Tygodnika Powszechnego” i sekretarz redakcji „TP” Roman Graczyk.

Rzecz charakterystyczna, żeby nie powiedzieć symboliczna, że dla swojej polemiki red. Roman Graczyk wykorzystał łamy „Gazety Wyborczej” (nr 53, marca 1992 r.). Można by powiedzieć: Kraków – Warszawa wspólna sprawa. Gościnna „Gazeta” nie omieszkała zresztą zaznaczyć pełnej zbieżności poglądów z publicystą „Tygodnika” przez umieszczenie obok przedruku fragmentów wywiadu Księdza Biskupa ilustracji – karykatury „katolicyzm to istota polskości”.

Polemiki krakowskiego redaktora na pewno nie da się zaliczyć do wzlotów kultury dziennikarskiej. W tekście nie brakuje ani żenujących połajanek, ani zwykłych impertynencji. Pisze pan Roman Graczyk m.in.: „Można – jak biskup Michalik – schować się za zasłoną ogólnikowej «obrony życia». Można tych, którzy – bynajmniej nie z pozycji «zwalczania życia» – wskazują na dylematy, nazwać umysłowymi aberrantami. Tak jest wygodniej. Ale czy słuszniej?”. W innym miejscu z całą powagą traktuje o „posługiwaniu się” przez Kościół państwem podobnie jak czynił to …komunizm. Ostatecznie, doskonaląc się w pokorze, można przejść mimo wszystkich tych złośliwości i niegrzeczności, aby jak najszybciej zająć się zasadniczymi tezami artykułu.

Zarzuca więc pan redaktor Roman Graczyk poglądom Księdza Biskupa:

–    po pierwsze: – stanowisko, że jeśli się nie jest za konkretną, popieraną przez Kościół, ustawą o prawnej ochronie dziecka poczętego, to jest się przeciw życiu;

–  po drugie: – domaganie się zmian (także personalnych) w publicznych środkach masowego przekazu, bo nie propagują one światopoglądu katolickiego;

–  po trzecie: – nawoływanie do dokonywania wyborów politycznych wedle kryteriów zgoła nie politycznych, bo wyznaniowych („katolik głosuje na katolika…”) oraz przedkładanie w życiu publicznym kryteriów wyznaniowych nad fachowość;

–  po czwarte: – niedocenianie zagrożenia dla tolerancji płynącego ze strony wiernych Kościoła katolickiego („Kościół polski nie stanowi żadnego zagrożenia, bo jego tolerancja wyrasta z Krzyża Chrystusowego”- powiedział Biskup w wywiadzie);

–  po piąte: – niedostrzeganie faktu, że Polska jest dziś krajem kulturowego i wyznaniowego pluralizmu;

–  po szóste: – preferowanie „środków bogatych” w pracy duszpasterskiej, co może na dalszą metę osłabić pozycję Kościoła;

–  po siódme: – kwestionowanie zasady neutralności światopoglądowej państwa.

Siedem zarzutów, jak siedem grzechów głównych księdza biskupa Józefa Michalika, oczywiście według tygodnikowo-powszechnego katechizmu redaktora Romana Graczyka.

Matką i ojcem tych zarzutów jest bez żadnej wątpliwości grzech siódmy – kwestionowana przez Biskupa neutralność światopoglądowa państwa. To z niego rodzą się wszystkie pozostałe. Jeśli przyjmie się – jak redaktor Graczyk – koncepcję państwa neutralnego, trudno się dziwić jego poirytowaniu. Fundamentem takiego państwa, a raczej lotnymi piaskami, na których jest budowane, jest arytmetyczny wynik wyborów, głosowań i referendów. Tylko i wyłącznie. Nie ma żadnych problemów, aby dziś jednym głosem uchylić przykazanie „nie zabijaj”, jutro dwoma głosami przykazanie „nie kradnij”, a pojutrze znów jednym „czcij ojca i matkę swoją”. W ten właśnie sposób w wielu prawodawstwach europejskich znalazły się prawa do aborcji, eutanazji, legalizacji związków homoseksualnych. Oczywiście redaktor Roman Graczyk może być zwolennikiem takiego państwa, ale takie państwo tylko w niektórych książkach nazywa się neutralnym. W rzeczywistości jest to państwo liberalne i trzeba to mówić wprost, a nie zasłaniać się wymyśloną dla kamuflażu zasadą tzw. neutralności światopoglądowej. Trzeba mówić wprost, ponieważ konieczne jest uświadomienie sobie tego zasadniczego wyboru, przed którym jako naród dziś stoimy. Wyboru pomiędzy cywilizacją chrześcijańską a postchrześcijańską cywilizacją liberalno-laicką.

Cywilizacja chrześcijańska oparta jest na naturalnym prawie moralnym usankcjonowanym w Objawieniu biblijnym. „Cywilizacja chrześcijańska stoi na straży praw religii, rodziny, własności, państwa, na straży bezpieczeństwa osobistego i dobrego imienia każdego człowieka. Strzeżenie tych wartości jest funkcją państwa i z wypełniania tych zadań wypływa jego służebna władza. Zaznaczmy przy tym wyraźnie: strzeżenie, a nie urzeczywistnianie czy narzucanie, gdyż każda z tych wartości ma swoją dynamikę, własne życie i rozwija się sama. Ich ochrona jest jednak niezbędna o tyle, o ile każda cywilizacja była zawsze zagrożona przez zewnętrzne i wewnętrzne barbarzyństwo, przez negację zasad dla siebie istotnych. A rzeczywistości najdelikatniejsze z natury najbardziej potrzebują ochrony i nietykalności” („Sprawa Polska” Nr 1).

Fundament prawa naturalnego daje na pewno dużo mniejsze pole do intelektualnych spekulacji i moralnych niuansów niż lotne piaski arytmetycznej większości. Ale czy na pewno tylko o to chodzi redaktorowi „Tygodnika Powszechnego” w jego zarzutach? Czy może chodzi o coś zupełnie innego, a mianowicie:

–    po pierwsze: – odstąpienie przez państwo od ochrony życia swoich obywateli, od momentu poczęcia oczywiście;

– po drugie: – zrezygnowanie przez Kościół z dopominania się u władz państwowych przestrzegania ładu moralnego w publicznych środkach masowego przekazu. (W ogóle opinię pana Romana Graczyka dotyczącą mass-mediów uważam za najbardziej bulwersującą w całym artykule. Najpierw rządy Tadeusza Mazowieckiego i Krzysztofa Bieleckiego pod hasłem grubej kreski uwłaszczyły tytułami prasowymi starą partyjno-dziennikarską nomenklaturę, a dziś współpracownik „Gazety Wyborczej” mówi; „zadaniem mediów publicznych jest informowanie, a propagowanie słusznych poglądów należy zostawić mediom prywatnym” – tzn. w większości ludziom PRL, niechętnym ani nowej rzeczywistości politycznej, ani tradycyjnym wartościom polskiego narodu);

–  po trzecie: – uznania, że religia powinna zostać ograniczona tylko do sfery prywatności i zakrystii. Kryterium sumienia powinno zostać wykreślone z działalności politycznej,

–  po czwarte: – przyjęcia, że słuszna obrona wartości chrześcijańskich i narodowych zasługuje na miano nietolerancji;

– po piąte: – przyjęcia, że Kościół katolicki w Polsce jest tylko jednym z wielu wyznań;

– po szóste: – wyzbycie się przez Kościół „środków bogatych” i jak przystało na „Kościół cichej pracy” – wstąpienia do katakumb, czyli zrobienie dobrowolnie tego, do czego komuniści próbowali zmusić siłą;

– po siódme: – ostateczne odrzucenie wszelkich myśli o budowaniu chrześcijańskiego ładu publicznego na rzecz państwa neutralnego.

Siedem zasad, siedem dążeń. Można by powiedzieć- główne prawdy wiary katolickiej lewicy. Dobrze, że Biskupi katoliccy są dla niej wciąż znakiem sprzeciwu.

Bogusław Kiernicki

„Aspekty” 1992 r.

2017-11-27T15:39:23+00:00 01 listopada 1992|Opracowania|