Święcenia biskupie to dar nowego początku

Przemyśl – Archikatedra, 2 lutego 2006 r. Homilia metropolity przemyskiego abp. Józefa Michalika wygłoszona podczas konsekracji biskupa Mariana Rojka.


Jer 1, 4-9

Hbr 5, 1-10

Łk 2, 22-40

 

Czcigodny i Drogi Biskupie Nominacie Marianie

Drodzy Rodzice i Rodzino Biskupa Nominata

Bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej

Drogie Siostry Zakonne i Bracia

Bracia i Siostry

 
Pełna symboliki jest dzisiejsza uroczystość: Ofiarowanie Jezusa w świątyni, ujawnia nam wielki, zbawczy i trudny plan Boży. Dowiadujemy się oto, że Chrystus ma być znakiem, któremu sprzeciwiać się będą, ale ten sprzeciw ma posmak zwycięstwa, oporu przeciwko złu, które On zwycięży, pokona sobą, swoją ofiarą miłości. Zauważmy, Jezus nie jest sam, są Jego rodzice: Józef i Maryja. Ona też – i to bardzo wyraźnie jest włączona w Boży plan zbawienia i Jej duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamiary wielu serc.
Tak! Bóg wybierając człowieka do jakiejś misji nie zostawia go samego. Każdy z nas, zwłaszcza powołanych, jeśli przypatrzy się dobrze swojemu powołaniu, dostrzeże, że Pan go dotykał, prowadził, zachęcał i podnosił nawet, zawsze posługując się ludźmi i okolicz­nościami, abyśmy zrozumieli, że potrzebuje człowieka i chce abyśmy wytrwali. Liczy na nas, na ciebie, na mnie, bo wiąże z nami sobie wiadomy plan.
Z wezwaniem Boga wiąże się odpowiedź człowieka i dlatego przed chwilą  siostry zakonne i osoby konsekrowane ponowiły publicznie swoją wolę jeszcze wierniejszego trwania przy Chrystusie i Kościele. Także biskup elekt zostanie za chwilę zapytany – czy wie (a przecież wie bardzo dobrze) o co chodzi w tym wyborze do pełni kapłaństwa. Kościół pyta i Pan Bóg pyta nieustannie o wolność. Czy wiesz, czy chcesz pójść łowić ludzi, paść „baranki”, czynić znaki a także brać krzyż na swe ramiona i naśladować Mistrza.
Prorok Jeremiasz dodaje wybrańcowi odwagi: nie bój się ani siebie, ani ludzi, ani świata, twoja mądrość i moc i umiejętność i skuteczność nie z ciebie pochodzi. Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat poświęciłem cię … Nie lękaj się, jestem z Tobą (Jer 1,4n).
Czy może być większa gwarancja, czy może być większa skuteczność, czy może człowiek otrzymać więcej? To przecież wybiera sam Bóg. On darzy zaufaniem, gwarantuje skuteczność każdego działania zgodnego z Jego wolą.
I tu tkwi cały problem – dobrze zrozumieć wolę Boga i swoje miejsce przy Nim. Porządku tego nie wolno i nie godzi się odwracać. To ja mam być współpracownikiem Pana a nie On moim. To ja wsłuchuję się w Jego głos, tak często mówiący w Kościele, głos Jezusa obecnego wśród chorych, uwięzionych, spragnionych, prześladowanych…
Co robić, jak się zabezpieczyć, aby nie pomieszać głosu Boga z głosem tego świata, aby nie ulec autosugestiom czy lansowanym modom współczesnego myślenia?
Błogosławiony ksiądz Jan Balicki i św. Józef Sebastian odkryli najbezpieczniejszą drogę pokory i świętości, której źródłem jest Duch Święty dany przez Chrystusa Apostołom i żyjący w Kościele: Bóg pokornym łaskę daje, pysznym się sprzeciwia.
Bez pokory, bez łaski Pana, nie jesteśmy w stanie zrozumieć właściwie co znaczą dla mnie i do mnie skierowane dziś słowa Pana. Co znaczy dziś i każdego dnia – być chrześcija­ninem, kapłanem, zakonnicą czy biskupem, sługą i przyjacielem Jezusa?
Natchniony przez Ducha Świętego autor listu do Hebrajczyków kreśli bardzo mocną, wymagającą teologię kapłaństwa. Arcykapłan nie może zapominać, że pochodzi z ludu, że niesie w sobie nędzę i wielkość człowieczeństwa, to wszystko, co otrzymał i czym żył razem z innymi. Ta jedność, wspólnota dziedzictwa, zjednoczenie w wierze nie mniejsze niż w jedności natury z jego ludem będzie budzić niekiedy hymn dziękczynienia i uwielbienia, radości i nadziei, ale także potrzebę, wolę, troskę wiary o zadośćuczynienie za grzechy. Doś­wiadczenie słabości własnej jest realizmem codzienności, ale to ono pomoże zrozumieć słabości innych i pozwoli realnie, w pełni utożsamić się z grzechem Adama, Dawida i każdego człowieka, aby też utożsamić się z Chrystusem, składającym Bogu zadośćuczynienie za grzechy na wzór Chrystusa.
Zjednoczenie z Chrystusem uczy nas być kapłanami w prawdzie – w Prawdzie Bożej, nie mojej – według listu do Hebrajczyków. Chrystus przez posłuszeństwo, przez cierpienie i przez wyniszczenie stał się znakiem, któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2.33), ale i sprawcą zba­wienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają (Hbr 5,9).
Oto – dlaczego i oto do czego wybiera Cię Drogi Bracie – Pan. Wybór do pełni ka­płaństwa jest znakiem niezwykłego zaufania i znakiem miłości Chrystusa. Otrzymasz wielki depozyt daru Ducha Świętego przede wszystkim po to, abyś strzegł wiary i zachował ją nie­naruszoną  aż po dzień powtórnego przyjścia Pana.
Wiara rodzi się ze słuchania i dlatego trzeba ewangelię głosić światu  w porę i nie w porę nie bacząc na brak sukcesów i aplauzów. To Pan otwiera serca i daje wzrost. Do nas należy trud siejby i radość krzyża, zjednoczenia z cierpiącym, ukrzyżowanym i umierającym Chrystusem aby dojść i doprowadzać innych do chwały zmartwychwstania. Pan Cię przeniknie olejem mistycznego namaszczenia i zapewni owocność Twojej posłudze (obrzęd namaszczenia) abyś mógł nieustannie wyjednywać światu i ludziom Bożą łaskawość i składać dary Kościoła miłe Bogu.
Wielki prezydent Francji Charles de Goulle zauważał z zimną logiką, że w demokracji panuje większość, a w Kościele prawda. Biskup nie musi być ponownie wybierany, dlatego może mówić prawdę”.

 

Drogi Biskupie Marianie,
czekaliśmy na Ciebie, czekał na Ciebie czuwający na modlitwie Twój Kościół, z którego wyszedłeś i do którego przychodzisz. aby mu służyć jeszcze pełniej i jeszcze gorliwiej, z nieustannie wzrastającą wiarą i płonącą miłością. Święcenia biskupie to dar nowego początku, nowej drogi, która się otwiera przed Tobą i przed nami: biskupami, kapłanami i całym ludem Bożym.
Przyjmujemy Cię z wdzięcznością z rąk Papieża Benedykta, który wiedział jakiego biskupa potrzebuje nasz Kościół. Przyjmujemy Cię z wdzięcznością od Twoich Rodziców, rodziny, od Twego i naszego Seminarium, które wszyscy kochamy trudem pracy i nadziei, jakże często pełnej niepokoju.

Pomagaj nam swoją modlitwą uwielbiać i prosić, zadośćuczynić i przepraszać, pomagaj nam żywą wiarą rozeznawać bezpieczne drogi i jednoczyć się z Tym, który powinien jak te zapalone świece spalać się z nami i w nas i być światłem w ciemnościach i nadzieją w zwątpieniu.
Katolicki pisarz (Chesterton) i myśliciel głosił że w obecnych czasach nie potrzebujemy Kościoła, który ma rację wtedy, kiedy świat ma rację, ale Kościoła, który ma rację, gdy cały świat jest w błędzie. Tak! Potrzebujemy dziś biskupa, pasterza, który ma odwagę mieć rację wtedy nawet, gdy wszyscy jej zaprzeczają, który broni praw Boga do obecności w świecie i broni Bożych praw nawet wtedy, gdy wszystkim się wydaje, że one przestały już obowiązywać, bo wtedy broni we właściwy sposób człowieka. A niekiedy potrzeba dziś bronić człowieka nawet przed nim samym – i to jest najpiękniejsze w posłudze pasterskiej. Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni (Jan Paweł II).
Troska o drugiego człowieka jest wpisana w posługę biskupa; pośrednictwo, wsta­wiennictwo, stanowi istotę kapłaństwa. Jan Paweł II w swojej ostatniej książce Wstańcie, chodźmy zauważa, że zainteresowanie drugim człowiekiem zaczyna się od modlitwy biskupa, od jego rozmowy z Chrystusem, który mu powierza swoich”. Modlitwa przygotowuje nas do spotkań z drugimi. To omadlanie każdego człowieka jest wypełnianiem posługi ale i dobrym sposobem na właściwe poznanie drugiego. Dobrze wyraża to wiersz Jerzego Lieberta:


Uczę się ciebie, człowieku.

Powoli się uczę, powoli.

Od tego uczenia trudnego

Raduje się serce i boli.

 
Posługa pasterska jest i dlatego piękna, że biskup na nowo musi uczyć się kapłanów, zakonów i ludzi, musi na nowo uczyć się miłości ojczyzny i Kościoła, uczyć się odpowie­dzialnego duchowego ojcostwa.

Uroczystość Matki Bożej Gromnicznej w starej polskiej tradycji każe się wpatrywać i zaufać Maryi przynoszącej Chrystusa – Światło płonącej miłości, która chroni od burzy, rozładowuje, unieszkodliwia pioruny i odpędza wilki.
Z rąk Maryi przyjmujemy dziś Ciebie, sługę Jej Syna, odzianego w nową szatę pełni kapłaństwa, ale zanim to nastąpi otaczamy Cię gorącą modlitwą i zawierzamy naszym świętym Patronom – świętemu Janowi i Józefowi Sebastianowi. Matka Boża Jackowa niech Cię strzeże i chroni, niech Cię przyjmie jak kiedyś przyjęła gościnę u umiłowanego ucznia Pana: Synu – oto Matka Twoja.
Tak, oto Matka Twoja, nosisz Jej Imię, zaufaj Jej jak ufałeś dotąd, ale teraz z odnowioną gorliwością i troską zawierzaj Jej żywy Kościół, który włącza Cię dziś do grona następców apostołów.
Jest taki biskup w Kościele Katolickim; nazywa się Pedro Casalaliga – (od 1971 roku ordynariusz diecezji Sao Felix w Brazylii, obrońca ubogich, a przy tym poeta – tłumaczony na 33 języki świata), który – mając na myśli siebie – na zaproszeniu na swoje święcenia biskupie napisał:


Twoją mitrą niech będzie słomiany kapelusz chłopów,

słońce i światło księżyca,

deszcz i błękit nieba,

oczy biednych współtowarzyszy drogi

i wzrok twego Pana Jezusa Chrystusa.

Twym pastorałem niech będzie prawda Ewangelii

i zaufanie twej gminy.

Twych pierścieniem niech będzie wierność

ludziom tej ziemi.

Nie przystoi ci inny herb,

jak tylko moc nadziei

i wolność dzieci Bożych.

 

Takie są i nasze życzenia: idź i ujawniaj moc nadziei i wolność dzieci Bożych. Amen.

2017-06-18T19:43:07+00:00 02 lutego 2006|Homilia|