To dla nas urodził się Jezus – homilia podczas Pasterski 2013

Przemyśl-Archikatedra, 24/25 grudnia 2013 r.

 

Czcigodni Bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej Drodzy Bracia i Siostry

Święty Łukasz ewangelista, był lekarzem, ale miał też zacięcie historyczne. Chciał zarówno w dzisiejszej ewangelii, w opisie narodzin Pana Jezusa, jak i w Dziejach Apostolskich przekazać ducha ludzi mu współczesnych. Chciał osadzić te wydarzenia w historii, pokazać, że to, co się tam wydarzyło w Betlejem to fakt, który koresponduje z innymi wydarzeniami historycznymi, kiedy miał miejsce spis ludności, a w tym czasie panowali konkretni władcy. To samo potwierdzą inni historycy żydowscy.

Opis narodzin Jezusa – Syna Maryi jest wydarzeniem nie tylko osadzonym w historii, ale ukazuje relacje ludzkie, które zawsze mogą się zdarzyć. Widzimy poczucie obowiązku, posłuszeństwo prawu, któremu poddali się wszyscy członkowie rodu Dawida, z pokolenia Judy. Jednocześnie, to wydarzenie ma głębszy wymiar, że nie chodzi tylko o narodzenie Syna Maryi, ale chodzi o wypełnienie proroctw, o znak dany z nieba. Tym znakiem jest Dziecię owinięte w pieluszki to znak, że Mesjasz przyszedł na ziemię w takiej ubogiej postaci. Inny prorok powie, że Dziewica pocznie i porodzi Syna, że ten Boży Syn począł się z Ducha Świętego, że oto narodził się Bóg – Człowiek.

Do tego wydarzenia trzeba podejść nie tylko z szkiełkiem mędrca, z historycznym aparatem, ale z wiarą. To wiara pokaże nam – Kim jest Ten, który się narodził w Betlejem 2013 lat temu.

Jest jeszcze jedno wskazanie; że nie tylko św. Łukasz – człowiek wykształcony szuka znaków i odwołuje się do proroctw i historycznych wydarzeń. Także prości ludzie – pasterze potrzebują znaku, i Bóg daje im znak; mówią im aniołowie – będziecie mieli znak – idźcie i szukajcie. Podobnie i trzej Królowie podejmą wysiłek. To jest i dla nas przesłanie, żeby szukać, mając niekiedy tylko nikłą, ale szczególną przesłankę, trzeba podjąć wysiłek, może nawet niekiedy kulejąc, błądząc w trudnościach, trzeba szukać Boga i tego, co najważniejsze w życiu.

Często się zdarza, że człowiek długo szuka prawdy czy zrealizowania swoich zamiarów, ale jeśli wytrwa to najczęściej dochodzi do celu. Święci, szukali Boga niekiedy przez długie lata i dawali potem świadectwo. Na przykład św. Augustyn – błądził przez całe lata, wreszcie wyznał – znalazłem Cię tam, gdzie nie szukałem, bo byłeś bliżej mnie niż ja sam sobie, byłeś we mnie i Tyś mnie szukał.

Ojciec Święty Franciszek w adhortacji, którą opublikował na początku swojego pontyfikatu, mówi, że kto zaryzykuje, by uczynić choćby mały krok w kierunku Jezusa, tego Pan nie zawiedzie, przekona się, że On już czekał na niego z otwartymi ramionami…, kto ryzykuje w szukaniu kontaktu z Bogiem, nigdy się nie zawiedzie i odkryje, że Bóg także go szukał. Samo narodzenie Jezusa – Bożego Syna jest szukaniem człowieka. Bóg postanowił nas poszukać na sposób ludzki. Jezus posługuje się naszym językiem, przypowieściami, porównaniami, mądrością wieków, przysłowiami, chce wejść i wchodzi w nasze myślenie, niekiedy prostuje i idzie pod prąd naszego myślenia. Domaga się wyrzeczenia, ofiary, wiemy, że to On ma rację i że to jest przydatne człowiekowi.

W przeczytanym przed chwilą liście święty Paweł napisał, że przez to narodzenie Boże otwiera się zbawienie wszystkim ludziom, Bóg niesie zbawienie wszystkim, nie tylko wybranym, ale wszystkim, także najgorszym, i w najgorszym momencie życia, ale potrzebna jest nasza współpraca. W relacji człowieka do Boga musi być współpraca, człowiek nie powinien być zarozumiałym egoistą, ale pokornym w szukaniu, radzić się, pytać ludzi, szukać znaków, radzić się własnego sumienia, historii, doświadczenia, bo tam jest mądrość wieków. Trzeba zafascynować się tym wielkim wydarzeniem, do którego jesteśmy przez wiarę dopuszczeni, że Bóg dla nas staje się Człowiekiem, staje się dotykalny, zrozumiany, że otwiera przed nami perspektywę dziecięctwa Bożego. Nieskończoność, zjednoczenie z Bogiem, to jest dopiero fascynująca, godna człowieka perspektywa, która musi się zacząć już tu na ziemi, żeby mogła się realizować przez całą wieczność.

Są pewne dowody, że ludzie potrafią rozpoznać Pana Boga, jeśli chcą, ale są też sposoby na zaciemnienie, na utrudnienie tego kontaktu z Bogiem. Jednym z tych sposobów jest sianie kłamstwa, sianie kąkolu. Bóg sieje dobre ziarno, ale razem rośnie kąkol. Jak to jest? Pan Jezus wyjaśnił – szatan posiał kąkol. Uczniowie chcieli wyrwać go, po co ma wyjaławiać ziemię. I usłyszeli odpowiedź – zaczekajcie do czasu żniw, bo wykorzeniając chwast możecie wykorzenić pszenicę, zmarnować dobre ziarno. Przyjdzie czas żniwa, wtedy odłączy się chwast. To jest mądrość i wskazanie także na dzisiaj – gdy pytamy – dlaczego jest to zło, kłamstwo? – Jest szatan!, Jest jego dzieło, są jego słudzy na tej ziemi. Chrystus pokazuje wartość i moc Swego narodzenia i odkupienia przez to, że pokonuje szatana. Ale pokonuje go na sposób Boski, dając nam szansę współpracy ze Sobą w tym dziele poprzez wybór dobra.

Grzech zaistniał na ziemi już od pierwszych rodziców, ale jest różnica w spojrzeniu na grzech między dawnymi czasy i dzisiejszymi. A polega ona na tym, że zło zaczynamy nazywać dobrem, zwyczajnością, normalnością, ulegamy propagandzie kłamstwa i przyj­mujemy ją. Chrystus nie przyszedł zmienić Bożego prawa, przyszedł wziąć nasze grzechy na siebie i pomóc nam zachować Boże prawo. Trzeba, żebyśmy znali to nasze zadanie i odrywali się od zła, żebyśmy wiedzieli, co jest złe.

Niedawno opublikowano wspomnienia jednego z największych filozofów, myślicieli XX wieku – Jeana Guitona – filozofa Francuskiego, teologa, który uczestniczył we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego, był zaprzyjaźniony z Pawłem VI. Kiedy Papież przygotowywał encyklikę Humanae vitae, o moralności małżeńskiej, o pięknie płciowości mężczyzny i kobiety, o zdrowej seksualności, która jest wielkim darem Pana Boga, ale wymaga samodyscypliny, ofiary, pokonania egoizmu w relacjach rodzinnych i małżeńskich. Jean Guiton znając ten świat radził, by Ojciec Święty nie ruszał tego tematu, by nie mówił, że antykoncepcja jest grzechem, że zabijanie poczętego życia jest grzechem, bo dzisiaj świat nie chce tego słuchać. Wszyscy będą przeciwko papieżowi, Ojciec Święty i Kościół straci popularność. Papież wysłuchał i odpowiedział: proszę pana – Mojżesz też wiedział, że go nie posłuchają, a jednak ogłosił prawa Boże. Przyniósł tablice i widząc bunt ludzi, w zagniewaniu je rozbił, ale Bóg dał je ponownie. Bóg wiedział, że człowiek upadnie a jednak stworzył człowieka i posłał Syna swojego – Jezusa, żeby człowiek miał na kim się oprzeć, żeby nie był sam w tym zmaganiu, żeby zaznał piękna w pokonywaniu siebie i pokonywania grzechu. To jest cel narodzenia Jezusa w Betlejem, Jego śmierci i zmartwychwstania, to jest cel naszej Komunii świętej, naszego jednoczenia się z Nim, naszej wiary.

Trzeba zauważyć, że czasy się zmieniają, a Ewangelia Jezusa zawsze jest piękna i fascynująca, zawsze budzi fascynację. Widać to po męczennikach, którzy w krańcowych sytuacjach oddają życie za Jezusa. W tradycję naszego narodu jest od wieków wpisane, że za wiarę dawano największe świadectwa, łącznie ze świadectwem życia. Tak było przez całe wieki.

Wiemy, że za czasów cesarza Konstantyna Wielkiego, w 313 roku skończyło się krwawe prześladowanie chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim. Zaraz po tym pojawili się wybitni teologowie, Ojcowie Kościoła, którzy krytycznie obserwowali życie i czynili ciekawe obserwacje, np. Hilary z Poitiers tuż po Edykcie mediolańskim pisał: Nie mamy już imperatora, który nas prześladuje, ale musimy walczyć z jeszcze podstępniejszym nieprzyjacielem, który chce nas oszukać schlebianiem. Nieprzyjacielem, który nie biczuje nam pleców, ale pieści ducha, naszą pychę, ambicję niezdrową pobudza, nie konfiskuje majątków, nie ucina nam głowy mieczem, lecz zabija nam duszę.

Co się zmieniło dzisiaj od tamtego IV wieku? Nie ma i dziś nieprzyjaciół, którzy obcinają głowę, ale dzisiejsze metody są bardziej wysublimowane. Dzisiaj też jest atak na Boże prawa i Kościół i nie udawajmy, że tego nie widzimy – na szczęście zdajemy sobie sprawę z tej sytuacji i to jest moc naszego narodu i naszego Kościoła, że ujawniamy nasze niepokoje, obserwując atak na prawo natury. Wszystko chce się zrelatywizować, człowiek subiektywnie może decydować o tym co dobre i złe. A co powiedział szatan do Ewy – nie słuchaj Boga, sama zdecyduj. Pierwsi rodzice zamiast Bogu uwierzyli kłamcy; do dziś dźwigamy ciężar tego nieposłuszeństwa.

Jezus przychodzi na ziemię, aby powiedzieć nam prawdę – Prawda was wyzwoli. Jeśli uznałeś własną słabość i grzech – nie bój się, już zwyciężyłeś! Nawet, jeśli ci jeszcze trudno -już zwyciężyłeś, już szatan wycofuje się z twojego serca. To jest bardzo ważne przesłanie: umieć nieustannie wybierać Boga, walczyć z własnym egoizmem, z naporem zła, z usprawiedliwianiem siebie. Zawsze – przez całe wieki, ludzie mieli trudności, ale wartość wiary polega na tym, że wiemy dlaczego ciągle na nowo warto wybierać, powstawać, mimo, że nas lekceważą. Powiem więcej – jest lepiej, jest zdrowiej, gdy nas krytykują. Już św. Hilary z Poitiers przestrzegał – strzeżcie się pochwalców, którzy pieszczą ducha. Jeśli nas prześladują, widzimy, gdzie jest wartość prawdy.

Nie trzeba się bać trudu, ale trzeba zachować wierność Bogu, zdrowej tradycji, wierność ojcom naszym, dzięki którym przez wieki, przez tysiąc lat chrześcijaństwo na naszej ziemi się utrzymało; dzięki temu, że prosty człowiek zachował wiarę. Widzimy dzisiaj, że nie zawsze wykształcenie idzie w parze z sumieniem, są uczeni, którzy całe życie kłamali i dzisiaj kłamią. Wybitni naukowcy, pisarze, laureaci Nobla angielscy, francuscy, niemieccy, amerykańscy – jeździli do Związku Radzieckiego i wracali z zachwytem. Jedyny angielski dziennikarz Muggeridge, gdy wrócił, powiedział, że rzeczywistość w ZSRR inaczej wygląda. Kiedy w latach 30-tych XX wieku opisał głód na Ukrainie jako straszne ludobójstwo, bo widział umierające z głodu dzieci na ulicy. Nie chcieli mu wierzyć, mówili, że zwariował, potrzebuje leczenia w szpitalu dla wariatów, przecież tam jest raj na ziemi.

Dzisiaj także żyjemy w czasach, kiedy również próbują nam wmówić, że małżeństwo między mężczyzną a kobietą, to jest przestarzałość, że nie obowiązuje wierność Bożym przykazaniom, świętowanie dnia Pańskiego, że złem i grzechem jest kradzież, kłamstwo, nieczystość. Nie! Ja mogę decydować o swoich czynach, ale tak, jak Bóg wpisał w moją naturę. Wiem, że zła muszę unikać, zwyciężać sam siebie, otwierać serce nie na zysk, który kończy się wciągu tygodnia, miesiąca, czy dziesięciu lat, ale na zysk, który ma ukierunkowanie na życie wieczne.

Na koniec chciałbym przytoczyć jeszcze jedno świadectwo. Wiemy, że kardynał Adam Sapieha był opatrznościowym mężem w czasie wojny. Pozwolono mu w czasie okupacji pozostać w Krakowie i próbował załatwiać sprawy z okupantem, co nie było łatwe. Pewnego razu wysłał księdza delegata do gubernatora. W pewnym momencie, w przypływie szczerości, ów niemiecki oficer powiedział: wasz naród można porównać do dwóch rąk złożonych do modlitwy; jedna ręka to Kościół, druga ręka to naród. Naszym zadaniem jest rozbić te ręce, dlatego uderzamy raz w Kościół, raz w naród, aż do skutku. Nie udało się. Podobne uderzenia będą i dzisiaj. Uderzenie w Kościół już jest i dzięki Bogu, że jest! Oczysz­czenie, uświęcenie Kościoła jest największą perspektywą postępu. Naród także potrzebuje oczyszczenia i uświęcenia. I budzi się naród i nie da się uśpić. Budzą się inicjatywy świeckich. Biskupa można zakrzyczeć, zlekceważyć, powiedzieć, że musi tak mówić, ale świeccy się dziś budzą, bronią prawd wiary i hołd im trzeba oddać. Nie wolno ich zostawić samym sobie. Trzeba im pomagać.

Budzą się różne inicjatywy w obronie życia, promujące zdrowe prawo. Trzeba to widzieć i pomagać, włączać się do wspierania dobra. Każdy tu może pomóc. Kard. Stefan Wyszyński w czasach komunistycznych mówił: żeby głosić kłamstwo, trzeba całego systemu, żeby głosić prawdę, wystarczy jeden człowiek! – Słyszysz bracie i siostro. Trzeba głosić prawdę, ale prawda Chrystusowa, to jest prawda głoszona z miłością. Nie potępiać człowieka, ale grzech, współczuć zafałszowanemu, zawikłanemu w słabość i grzech człowiekowi, trzeba pomagać w dojściu do prawdy, dawać świadectwo wspólnie.

Są dzisiaj stowarzyszenia promujące obronę życia, przypomnijmy chociażby fakt, że zbiera się w Polsce miliony podpisów, żeby promować nowe ustawy. Trzeba budzić społeczeństwo. Chwałą jest, że naród chrześcijański domagał się prawa dla telewizji TRWAM, dla Radia Maryja, dla innych oddechów wolności. To jest dowód, że budzi się społeczeństwo, nie wolno go usypiać, bo obudzone społeczeństwo zauważy biedaka obok siebie, przyjdzie z Pomocą potrzebującemu, a nie będzie tylko egoistycznie wpatrzone w siebie i zatroskane o kolejny zysk. To dlatego Chrystus przyszedł na ziemię. Dlatego myśmy dziś przyszli podziękować za to Boże Narodzenie, za to, że przyszedł dla nas, że czujemy Jego obecność blisko siebie i gorąco ufamy, że w dniu naszej śmierci rozpoznamy Go w pełni, bo kochaliśmy Go, dawaliśmy świadectwo naszej wiary. On nas nigdy nie zawiedzie.

2017-06-26T09:58:45+00:00 24 grudnia 2013|Homilia|