„Troska o trzeźwość odwagą wiary żywej”

Miejsce Piastowe, 27 lipca 2009 r. Homilia wygłoszona podczas spotkania Rodziny Radia Maryja w Sanktuarium św. Michała Archanioła i bł. Ks. Bronisława Markiewicza.

Bracia w posłudze kapłańskiej,

Drodzy Bracia i Siostry – pielgrzymi.

Przyszliśmy na miejsce pełne charyzmatu błogosławionego Założyciela zakonów michalickich, ale jednocześnie bardzo wrażliwego kapłana, proboszcza, człowieka niespokojnego Bożego ducha, ale i wybrańca Bożego, który temu wybraniu starał się być wierny przez całe życie, zmagając się z sobą samym, z najwłaściwszym wyborem, ze swoją drogą życiową, po to tylko, by ideę, za którą poszedł, to znaczy służbę Bogu i drugiemu człowiekowi, przemienić w czyn, żeby coś po nim zostało, a zostanie w Bogu, jeśli zostało w sercach ludzkich.

Widnieje tu kilka transparentów na tym placu; jeden mówi słowami błogosławionego księdza Bronisława, że Polska albo będzie trzeźwa, albo nie będzie jej wcale. Przychodzimy tu powiedzieć: Księże Bronisławie – będzie Polska, bo będzie trzeźwa, bo zaczyna być trzeźwa w naszych sercach. Będzie Polska trzeźwa i mocna, bo pomożesz nam swoją modlitwą, bo najsłabsi, najbardziej pogardzani w narodzie – dzieci i starcy modlą się, bo najwrażliwsi chwytają w locie ten nerw niebezpieczeństwa i wiedzą, że nie mogą być spokojni, patrząc na brak trzeźwości, ale trzeźwości rozumianej bardzo szeroko. Przede wszystkim trzeźwości od alkoholu, który niszczy tyle rodzin ale jednocześnie wyzwala dynamizm wśród ludzi, wyzwala pokorę, a Bóg pokornym łaskę daje do przezwyciężenie, do stawania na własnych nogach, na nogach człowieka odkupionego, który nieustannie powstaje z bolesnego nałogu, walczy. Tam w sercu słabego człowieka następuje zmaganie Ducha Świętego z duchem nieczystym, i zwycięża Duch Święty ile razy powstajemy do czynu, ile razy czynimy dobre postanowienia.

Pozwólcie, że dzisiaj razem z wami podziękuję za tego wielkiego apostoła trzeźwości bł. ks. Bronisław Markiewicz, który do dzisiaj nie przestaje zapalać i swoich współbraci i kapłanów i tylu ludzi wrażliwych i odpowiedzialnych za dobro w naszej Ojczyźnie. Na tym placu jest przecież szereg ludzi zaangażowanych w budzenie sumień na rzecz trzeźwości, a dary Boże są dane po to, by z nich korzystać we właściwy sposób, żeby ich nie marnować.

Trzeźwość to wielka idea i trzeba na nią odpowiedzieć w sposób pełny, godny, na jaki stać nas jako ludzi XXI wieku. Przyszliśmy tu aby się modlić, aby wysłuchać Bożego słowa. W całym Kościele dzisiaj będą te słowa próbowały rozpalić serca wierzących do pogłębienia wiary. Pierwsze czytanie z Księgi Wyjścia – jakiż to wielki potencjał myślowy; Bóg zawiera przymierze z człowiekiem, kimże jest człowiek, że Bóg zawiera z nim przymierze. Wybiera człowieka, wybiera naród, daje mu dziesięć słów, pisze je nie tylko na kamieniu, pisze je na sercu, bo Bóg zawiera przymierze z każdym człowiekiem, wpisując tych dziesięć przykazań w jego sumienie. Znamy je, ale trzeba, żebyśmy codziennie w pacierzu je powtarzali, żebyśmy żyli nimi albo przepraszali Boga, że nie potrafimy nimi żyć. Bóg zawarł przymierze, do którego wybrał Mojżesza, ale ci którzy czekali na efekt przymierza, nie chcą czcić Boga. Wyprowadził ich z niewoli, obdarzył darami, a oni buntują się przeciwko Bogu – to historia każdego z nas, ilekroć nie szanujemy daru chrztu świętego, buntujemy się przeciwko Bogu.

Kto ratuje ten naród? Zauważmy, że miłość Boża niejako zmęczyła się wybranym narodem. Ale oto Mojżesz się modli; przebacz im ten grzech, a jeśli nie, to wymaż mnie natychmiast z Twojej księgi Taką modlitwę przed Bogiem może przedstawić tylko ktoś mocny wiarą, miłością, zaufaniem do Boga. Niebywała rzecz, Bóg ustępuje Mojżeszowi. Tak się trzeba modlić o trzeźwość. Tak się ma modlić zanurzony w nałóg pijaństwa, narkotyków, nieczystości, słabości, nieuczciwości. Tak trzeba się modlić, bo taką modlitwę Bóg wysłuchuje . Przyszliśmy odkryć tajemnicę, że w tej wielkiej, bożej sprawie małymi krokami może dokonać się najwięcej. Skąd o tym wiemy? – od Pana Jezusa.

Przed chwilą słyszeliśmy, że z maleńkiego ziarna, z najmniejszego spośród nasion wyrasta wielkie drzewo, w którym ptaki mają schronienie. Zna tę tajemnicę kobieta, prosta wieśniaczka, dobra gospodyni, która wie do czego służą drożdże, gdy przygotowuje zaczyn, gdy rozpuści je i rozczyni cały garniec mąki, aby był z tego chleb. Mała grudka zaczynu przemieni całość ciasta. Po to przyszliśmy, by być świadkami, że ta mała grupa ludzi zaangażowanych w trzeźwość i całym sercem włączonych przez modlitwę, ofiarę, przez miłość do uwikłanego w grzech człowieka – rozsadzi to zło w człowieku, uratuje społeczeństwo.

Księże Bronisławie – uratuje się Polska, jeśli uwierzymy wiarą Mojżesza, jeśli tych pracujących nad sobą i pracujących dla trzeźwości będzie więcej, o to cię prosimy. Po to tu przyszliśmy. Ufamy, że pomożesz nam budować świadomość o potrzebie bycia ludźmi trzeźwymi i to we wszystkich sprawach w naszej ojczyźnie. Będziemy pamiętać o tym, że modlitwa nie jest bez znaczenia, bo na modlitwie zmaga się człowiek jak Mojżesz zmagał się z Bogiem o wierność swego ludu, i że to zmaganie jest miłe Bogu, bo zwycięża Bóg na modlitwie słabość człowieka.

Ojciec święty Benedykt XVI bardzo często przypomina o roli miłości. Mówi, że wiara owocuje przez miłość czynną, ofiarną, realną, mówi, że wiarę trzeba przeżywać jako relację miłości do Chrystusa, a to znaczy, że jesteśmy gotowi do rezygnacji ze wszystkiego, co stanowi zaprzeczenie jego miłości.

Nie mów, że wierzysz w Boga, że kochasz Boga, Matkę Najświętszą, jeśli nie rezygnujesz ze wszystkiego, co stanowi zaprzeczenie wiary i miłości. Postawa człowieka wierzącego to wierność zawsze i we wszystkim. Nie można ograniczać wiary tylko do zestawienia nakazów moralnych, to byłaby wiedza na temat wiary, a wiara to także realizowanie Bożej woli, spotkanie Chrystusa, którego chcemy słuchać, naśladować, bo Jego nauka dla mnie coś znaczy, jest ważna. Prawdziwym problemem obecnej chwili dziejowej jest to, że Bóg znika z horyzontu ludzkich perspektyw, że ludzie odwracają się od Boga. To jest prawdziwy problem, bo bez Boga, bez światła, które Bóg daje, bez dziesięciu przykazań, które są wpisane w sercu ludzie tracą orientację, nie będą wiedzieć dokąd pójść. To jest konieczność egzystencjalna, byśmy to sobie uświadamiali i pomagali uświadamiać innym. Bez miłości nie uszanujemy nikogo i niczego, człowiek człowiekowi będzie wilkiem, a trzeba żeby był przyjacielem, punktem oparcia, żeby ta ziemia stawała się ziemią błogosławionych. Kim jest człowiek – to nie tylko grudka materii, to coś więcej, to obraz Boga, to osoba wpisana w nieskończoność, w nadprzyrodzoność, to szansa na udział w wieczności i kontakt z Bogiem już tu na ziemi, to tu tkwi źródło i sens wielkiej naszej godności.

Święty Jan od Krzyża, wielki mistyk Kościoła przestrzegał ludzi i mówił, iż dramatem jest, że ludzie mierzą Boga swoją miarą, a powinniśmy mierzyć siebie Bożą miarą. Jeśli spotykamy w życiu trudności, niepowodzenia, nie oskarżajmy Boga, ale pamiętajmy, że Bóg nam zaufał, że nas kocha i pomaga wypełniać zadania, aby ciągle więcej dawać z siebie Panu Bogu. To jest wielki realizm pedagogiki chrześcijańskiej, otwierającej przed człowiekiem perspektywy rozwoju. Każdy z nas wie, że ma za co Boga przepraszać. Nawrócony na katolicyzm pisarz Gilbert Chesterton mówił, że świętego rozpoznaje się po tym, że on wie, że jest grzesznikiem, nie bójmy się tego powiedzieć, ale i dajmy dowód, że wiemy, że moją nadzieją i miarą jest Bóg, a powołaniem świętość. Nie trzeba się lękać tych wielkich wyzwań, trzeba za nimi pójść, trzeba zaufać Bogu, bo na tej drodze jest On sam.

Dostrzegamy wiele pozytywów we współczesnym życiu, ale i widzimy, że krąży wiele mitów, kłamstw, które są rozsiewane po całym świecie i wmawiane ludziom. Trzeba je znać, aby się przed nimi bronić. Jednym z tak nagłaśnianych dzisiaj zafałszowań jest niechęć do Kościoła.

O. Jacek Salij w artykule, który opublikował w tygodniku Idziemy odpowiada na pytanie: dlaczego dziś jest tak wielki antyklerykalizm? Przytacza rozmowę z rabinem na temat – dlaczego ludzie nie lubią Żydów? – Rabin tłumaczy, że wprawdzie grzechy Izraela są liczne jak piasek morski, ale nie z powodu tych grzechów jest Izrael znienawidzony, ale jest znienawidzony w powodu swoich zalet. Kościół Katolicki ma swoje słabości, ale naucza, mocą Chrystusa stawia wymagania i podrywa ludzi, ratuje prawdziwą kulturę, buduje chrześcijaństwo w sercach ludzi i w historii. Mojżesz pełnił funkcję kapłańską, kiedy ratował naród, wstawiając się za nim do Boga. Każdy kapłan dzisiaj – znając swoje słabości, przeprasza Boga za grzechy swoje i swojego ludu, a jednocześnie podtrzymuje naukę Chrystusa i Kościoła, żeby ludziom wskazywać wzór godny naśladowania. Jakaż by ta Polska była, gdyby zabrakło Markiewiczów, Wojtyłów, Wyszyńskich.

Jeśli się dziś podejmie jakakolwiek kościelną dobrą inicjatywę to natychmiast jest reakcja środowisk liberalnych, laickich i postkomunistycznych. Nie dlatego Kościół jest nienawidzony, że popełnia grzechy, ale z powodu głoszonej prawdy i światła, któremu służy. A także z powodu tego, że chce, żeby ten świat był wierniejszy Panu Bogu. To nie jest nowość. Adolf Hitler rozpoczynając swoją kampanię przeciwko Europie i światu wezwał do siebie Hermana Rauschinga i dał mu wskazówki co do kapłanów, Kościoła katolickiego: będę ich oskarżał, jak zwykłych kryminalistów, zerwę im z twarzy maskę budzącą szacunek, a jeśli to nie wystarczy, ośmieszę ich i zlekceważę, każę kręcić filmy opowiadające historię księży w czarnych sutannach, z nagromadzeniem głupoty, nieokrzesania, oszustwa jakim jest ich Kościół, zobaczymy jak rywalizowali w chciwości z Żydami, jak schlebiali najbardziej skrytym praktyko. Sprawimy, by obrazy były tak ekscytujące, że wszyscy zechcą je zobaczyć i ustawią się przed kinem długie kolejki. A czym się różni ten cytat od oskarżeń polityka, szefa partii, który w tych dniach mówi, że bieda w Polsce jest nie dlatego, że rząd komunistyczny wywiózł pieniądze, że ciągle jego długi musimy spłacać, że ciągle trwają afery finansowe, tylko dlatego, że księża są kapelanami, że za wynagrodzeniem uczą religii w szkole, że wypominają błędy, właśnie z tego się bierze kryzys gospodarczy, nie dlatego, że Polska stała się partyjna, a nie Rzeczpospolitą, własnością całego narodu, że partie ze sobą zmagają się, kłócą o znaczenie, a każda partia chciałaby jak najwięcej zagarnąć dla siebie, że interes własny przeważa nad dobrem ogólnym.

Trzeba i to dzisiaj powiedzieć, że nie wszystko stracone, są znaki nadziei, budzą się politycy odpowiedzialni. Ta dzisiejsza inicjatywa promująca trzeźwość i także jest i twórcza. Widzę tu kolejny transparent, będący świadectwem zaangażowania grupy parlamentarzystów. Warto teraz – w czasie poza wyborczym powiedzieć, że są politycy, którzy niezależnie od „dyscyplin partyjnych” głosują zgodnie z sumieniem, jest polityk, który potrafił karierę marszałka sejmu poświęcić za obronę życia. Pogardzony, odrzucony, ale stał się symbolem ludzi sumienia. To jest to ziarno, które wyda dobry owoc. Trzeba się włączyć w ten dobry zaczyn uzdrawiania narodu moralnego, uczciwego.

Kiedy Prymasowi Wyszyńskiemu skarżono się, że nic nie można w Polsce zrobić, bo są prześladowania, on czynił następującą przestrogę: do głoszenia kłamstwa trzeba systemu, do głoszenia prawdy wystarczy jeden człowiek. To jest także wskazanie dla nas.

Kiedy w latach 1950-tych uchwalono tzw. „prawo do aborcji”, to za sprzeciw zamykano ludzi do więzienia. Było kilkoro ludzi – ksiądz, później biskup Karol Wojtyła, doktor Fijałkowski, dr Półtawska, pani Strzembosz, którzy niestrudzenie mówili o wartości życia. Dzisiaj trzeba dalej podtrzymywać poprawną opinię o prawie do życia od naturalnego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Prawda wyzwala i warto w prawdzie patrzeć na tę sytuację, kiedy kwestionuje się prawo natury w różnych, a nawet we wszystkich przypadkach. Także jeśli chodzi o tzw. Poczęcie in vitro, które nie jest naturalne.

Dzisiaj nagłaśniany jest przez wszystkie nieżyczliwe Kościołowi środki masowego przekazu problem o zaniżonych powołaniach, niby nie warto iść do seminarium, do zakonu, bo laicyzacja idzie, a wszystko się rozpada. Nie do końca jest tak. Wyniki opublikowanej ankiety wskazują, że w Polsce w 2008 roku 45% 18-latków starało się być raz w tygodniu w kościele, a modli się częściej niż raz w tygodniu 54%, w Italii codziennie modli się 30%, w Portugalii podobnie, również w Ukrainie odnotowano wzrost wierzących. W Stanach Zjednoczonych, które są najnowocześniejszym krajem w świecie w 1939 roku – praktykowało 40% amerykanów, a po 70 latach wrosła ta liczba do 43 %. Dobrobyt więc nie przeszkadza wierze.

Niedawno zmarły filozof prof. Leszek Kołakowski – w latach młodości jako marksista był postrachem ludzi wierzących, przez całe życie szukał prawdy i przed śmiercią miał odwagę powiedzieć, że religia jest przyszłością świata, religii się nie da wykreślić z dziejów człowieka. I bolał nad tym, wstydzi się i przeprasza, że w młodości pisał rzeczy niemądre i krzywdzące – oto prawdziwa kultura człowieka szukającego, który żył poza Kościołem, a który odkrywał piękno Boga i czuł potrzebę mówienia o tym.

Dziś narzeka się na młodzież, a przecież młodzi stanowią większość pielgrzymek, działają religijne grupy młodzieżowe, to jest pole inwestycji i nadzieja nasza. Są wśród nich i budzą się poważne osobowości duchowe. Gość Niedzielny w ostatnim tygodniu opublikował artykuł o Joannie Najfeld – 27-letniej studentce. Wytoczono jej proces, bo wytknęła polskim feministkom powiązania finansowe z różnymi federacjami międzynarodowymi. Nie pierwszy raz miała odwagę powiedzieć prawdę. Kiedyś zorganizowała wśród swoich rówieśników protest za umieszczenie w czasopiśmie reklamy pewnej piosenkarki o nie najlepszej reputacji w ramach przypominających obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Gdy zaczęto SMS-ami bojkotować bluźniercze promocje w tym czasopiśmie, największe firmy Orange i Philips wycofały z niego swoje reklamy. To jest nowoczesna metoda pracy nad tym, żeby promować dobro, żeby zwrócić uwagę ludziom przewrotnego sumienia, którzy koniecznie chcą korzystać z naiwności, siać zło a potem wyśmiewać się z wykorzystanego człowieka. Trzeba Ewangelię głosić w sposób realny, konkretny, próbując pomóc człowiekowi, który zbłądził przez grzech życia uwikłanego w nieprawdzie, kłamstwie. Przyszliśmy tu, aby się modlić o światło Bożej prawdy i wyprosić łaskę na te nasze trudy.

Amen.

2017-06-18T20:31:31+00:00 27 lipca 2009|Homilia|