Twórcza praca rolnika

Giedlarowa, 30 sierpnia 2009 r. Homilia wygłoszona podczas XXVI Archidiecezjalnych Dożynek, IX Dożynek Województwa Podkarpackiego oraz X Dożynek Powiatu Leżajskiego

Czcigodni Bracia w posłudze kapłańskiej,
Szanowni Przedstawiciele Władz Samorządowych  i Państwowych,
Drodzy Bracia i Siostry – Rolnicy!

Obraz rolnika – gospodarza, który kreśli ewangelia, jest bardzo wymowny. Jest to gospodarz zapobiegliwy. Każdy gospodarz wybiega myślą, troską i programem pracy naprzód, bo chce gospodarstwu, które prowadzi zapewnić pomyślny byt. Dotyczy to każdego gospodarstwa, nawet tego najmniejszego. Troska o fundament materialny jest ważna, ale oprócz roztropności gospodarz powinien mieć cechę mądrości. A mądrość, to takie zabezpieczenie fundamentów, które pozwoli przetrwać burze i wichury. Mądry człowiek troszczy się nie tylko o sukces materialny, wymierny, nie tylko na dzisiaj. Mądry człowiek troszczy się nie tylko o doraźne korzyści na dziś, on patrzy znacznie dalej.

Trzeba zatem zabiegać o formację duchową, etyczną człowieka, bo niemoralnie zdobyty majątek  posadowiony jest na fundamencie nietrwałym. Nieuczciwie zdobyte możliwości wiążą się z ryzykiem, że je utracimy, bo prawy właściciel może się o nie upomnieć, a konieczność sprawiedliwego wynagrodzenia może przerosnąć zewnętrzne sukcesy i doprowadzić do ruiny tego, kto nieuczciwie zapobiegał o swoje gospodarstwo.

Wiemy, że ludzkie zdolności są potrzebne w codziennym życiu, ale Pan Jezus w dzisiejszej ewangelii przestrzega, że trzeba zabiegać o dobro we właściwy sposób i strzec się chciwości, pazerności, która nie liczy się z Bogiem ani z drugim człowiekiem, bo nie liczy się z sumieniem. Nawet kiedy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia – mówi Pan Jezus. Nawet jeśli cieszysz się całkowitą pomyślnością pamiętaj, że może: jeszcze tej nocy zażądają twej duszy od ciebie. Kto skarby gromadzi dla siebie a nie jest bogaty przed Bogiem, ryzykuje, że wszystko może stracić. To są słowa Pana Jezusa. Człowiek ma zabiegać o to, aby był bogaty nie tylko przed ludźmi, ale również przed Bogiem.

Zapobiegliwość o wypełnienie materialnego spichlerza, o poziom konta bankowego, nie powinna pomijać zapobiegliwości o życzliwość sąsiedzką. Łatwo przewidzieć moment, kiedy będę potrzebował pomocy ludzi. Jeśli pomagałem, to doznam pomocy, jeśli wyciągałem życzliwie dłoń do innych, to uczyłem ich dobroci i w momencie próby przyjdą solidarnie pomóc i nam. Solidarność to nie tylko ruch sprzed dwudziestu lat, to chrześcijańska cnota. Jestem solidarny z potrzebującym pomocy, bo taki wzór życia zostawił nam Pan Jezus. Trzeba uprawiać nie tylko to zewnętrzne pole ludzkich wyliczeń, ale uprawiać serce, żeby było otwarte na wartości większe – na Boga, bliźniego, Ojczyznę. Po prostu  trzeba troszczyć się o wrażliwość sumienia.

Próba szerszego spojrzenia na rzeczywistość, w której żyjemy może wyglądać rożnie. Żyjemy w czasach, kiedy często wydaje się, że produkcja rolna jest nieopłacalna. Mimo iż wzrasta ilość plonów z hektara, nie ma gdzie ich sprzedać. Rolnik ma kłopot, żeby zachować wierność swej ziemi, nie przesadzać w jej eksploatowaniu co niejednokrotnie widać, kiedy plony skażone genetycznie, w dalszej perspektywie obrócą się przeciw człowiekowi. Dziś w Europie wystarczyłby jeden kraj wielkości Polski, żeby ziemię dobrze uprawić i wyżywić całą Europę. Dlatego czyni się sztuczne zabiegi, aby oderwać ludzi od ziemi. Płaci się rolnikom, by nie uprawiali ziemi, albo żeby ziemie uprawne zasadzili lasami. Jest to perspektywa krótkowzroczna, może przynosząca doraźnie na dzisiaj korzyści politykom. Trzeba jednak pamiętać: jeśli się oderwie rolnika od przywiązania, od miłości do ziemi, to odebrało się sens poświęceń, sens pracy na roli, sens zwyciężania trudności życiowych. Kto będzie zabiegał o to, by ta ziemia była uprawiona i zaludniona od Bałtyku aż po Bieszczady. Widzimy, jak wyludnia się nasza wieś i dlatego wymiera Polska. Wieś zawsze była zapleczem dla miast, rezerwą ludzi zdolnych, zdrowych, zahartowanych. Czy nie można by na przykład w naszych Bieszczadach uprawiać hodowli? – można, ale trzeba zbudować infrastrukturę, by było gdzie ten towar sprzedać. Mleko sprowadza się setki kilometrów, z Mazowsza, zamiast na miejscu utrzymywać hodowlę. Jest jakiś celowy plan eliminacji pewnych regionów, by osłabić więzy człowieka z tą ziemią. To jest poważne pytanie, które odpowiedzialnie trzeba postawić i pokornie szukać na nie odpowiedzi.

Archidiecezja nasza w ciągu ostatnich lat zmniejszyła się o kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, którzy pewnie wyjechali gdzieś na stałe. Różne są tego przyczyny – może  brak pracy, brak perspektyw, ale może  ta emigracja jest efektem jakiegoś programu całościowego. Może jest podyktowana chęcią, żeby szybko i łatwo zdobyć lepszy kawałek chleba? Niekiedy ten łatwy dorobek zwraca się przeciwko człowiekowi. Trzeba robić wszystko, aby nie utracić tego co najważniejsze, nie zamykając oczu na postęp Europy i koniecznej emigracji, gdzie trzeba jednak  zanieść naszą, polską kulturę przenikniętą wiarą, przywiązaniem do tradycji, uczciwością. Tylko taka kultura jest twórcza, która obejmuje całego człowieka i jego sumienie. Jeśli to sumienie będzie pominięte w jakiejkolwiek dziedzinie – na nic wszystko. Zmarnieje człowiek jako taki, uschnie bez perspektyw dalekosiężnych i bez perspektyw nadprzyrodzonych.

Niejednokrotnie ta nasza chrześcijańska kultura przeniesiona na emigrację przynosi dobry owoc, ale matka, ojciec wobec młodych ludzi ma misję, ma ich przygotować do życia tam, w nowych warunkach, mówiąc o dziesięciu Bożych przykazaniach, o uczciwości w pracy i rozrywce, o poczuciu godności, żeby za granicą słowo „Polak” – znaczyło wierzący, katolik, który zachowuje Boże prawo, jest w niedzielę na Mszy świętej, modli się, jest uczciwy, nie oszukuje, nie namawia do grzechu. Jest sprawiedliwy, dotrzymuje słowa, nie wyraża się brutalnie czy niewłaściwie. Ważne, żebyśmy zachowali kulturę gościnności, życzliwości, otwartości, bo człowiek potrzebuje  drugiego człowieka. Polska wieś, polski dom tym się charakteryzował przez wieki i to jest wielka wartość. Nie warto zwracać uwagi na tych, którzy nas znieważają, obmawiają, oskarżają bez podstaw, że Polak jest zamknięty, ciasny, rozpity czy antysemita. Różni są Polacy, ale niejeden z nas niejednokrotnie ofiarowywał dach nad głową ludziom prześladowanym i to ryzykując życiem. Sami też niejednokrotnie tej życzliwości od innych narodów doznawaliśmy i trzeba ja odwzajemniać.

Mam przed sobą relację z ostatniego tygodnia. Na Białorusi miał prymicje ksiądz, który pochodzi z Malezji. Wyjechał do Anglii, żeby odbyć studia z ekonomii, tam nawiązał kontakt z księdzem z łódzkiej archidiecezji, który pracuje w duszpasterstwie emigrantów z Polski. Zaczął się interesować polską kulturą i nauczył się języka polskiego. Mimo, że był buddystą, chodził do kościoła. Poprosił o chrzest, pragnąc wstąpić do seminarium, ale mu odradzano. Po skończeniu studiów technicznych wstąpił do seminarium w Łodzi, został tam wyświęcony i pojechał na Białoruś odprawić prymicje. Zapytany o to, co go pociągało w kontaktach z Polakami odpowiedział, że ujęła go ich szczera serdeczność i gościnność. Takie proste, zwyczajne cechy wpłynęły na nawrócenie buddysty? Zaobserwował, że Polacy są otwarci, że traktowali go jak swego. To jest wartość naszego szczerego życia, w którym zawiera się sens naszej misji, naszej modlitwy i dobroci. Trzeba w nią wdrażać nasze dzieci, bo dzieląc się tym co wynoszą z domu, rozwijają się, krzepną, umacniają innych.

Warto tak wychowywać naszych synów i córki, aby umiały dzielić się swymi zdobyczami i swoim czasem z innymi. To oni bowiem tworzą wizerunek Polaka i polskiej rodziny na dzisiejsze czasy.

Co roku z Niemiec otrzymuję list podpisany przez ponad dwustu ludzi z naszych stron – spod Leżajska, Przemyśla, Radymna. Przyszli kiedyś do proboszcza – Niemca z prośbą, by im odprawił wieczorem po pracy Mszę świętą, bo wtedy mogą w niej uczestniczyć, a nie chcą być bez Mszy świętej niedzielnej. To piękne świadectwo wiary związanej z życiem, świadectwo poprawnego sumienia. Trzeba sumienie formować we wszystkich okolicznościach. Słabości i grzechy mamy wszyscy, ale wielkość nasza polega na tym, żebyśmy z nich wychodzili. Nasza Ojczyzna potrzebuje dziś ludzi sumienia, potrzebuje prawdziwych społeczników, samorządowców, wolontariuszy z powołania, dla których troska o szkołę, o drogę, o samotnego czy chorego człowieka będzie uczynnością, gotowością pomocy, żebyśmy w tych naszych wioskach bardziej solidarnie, serdecznie, po bratersku żyli. To jest ta perspektywiczna troska, by nam ze sobą było lepiej, żebyśmy wśród swoich nie czuli się obco.

Bracia i Siostry, przeżywając miesiąc sierpień, pomagajmy sobie w trzeźwości, pomagajmy wyrywać się z tego zafałszowanego ideału, jaki niektórzy widzą w alkoholu. W różnych miejscach, a zwłaszcza po wypiciu można usłyszeć, jak piękny język polski jest znieważany. Powinniśmy uwrażliwić nasz słuch i walczyć z używaniem brutalnych słów, które już nawet w reklamach się pojawiają. Potrzeba tu naszej odwagi i odpowiedzialności. Gospodarz terenu, nauczyciel czy ojciec rodziny nie może pozwolić na brutalną, prowokacyjną reklamę, ma się także troszczyć, by język wzajemnych relacji nie był językiem brudnym, ordynarnym, niewłaściwym. Mówię to, bo wierzę w polską wieś, w polskiego rolnika, w polską tradycję.

Mam przed sobą tekst poety żydowskiego pochodzenia, który pod koniec życia bardzo zbliżył się do Kościoła. Paweł Hertz mówił że w Polsce są tylko dwie siły: Kościół i wieś. To, co jest w Polsce zawdzięczamy nie intelektualistom, ale Kościołowi, który utrzymywał polskość, jej kulturę, życie duchowe i etyczne, co nie znaczy, że jesteśmy bezgrzeszni. To, że był Kościół i dużo rozdrobnionego chłopstwa, trudno było z polecenia rosyjskiego  dokonać kolektywizacji, że pewna grupa pozostanie niezależna, która nie da się zmanipulować. Związek z ziemią jest siłą, bo daje nową niezależność. Dziś, w sytuacji rosnącego bezrobocia, umiejętność uprawiania ziemi może stać się wielką perspektywą niezależności. Trzeba to docenić.

Dziękujmy szczególnie za rolników sumienia. W dzisiejszym świecie także w Polsce, to jest ważna kategoria ludzi. Rolnik jest w bliskim kontakcie z naturą, wie, że nie wszystko zależy od niego i od techniki, że chleb przy Bożym błogosławieństwie wypracowuje się z trudem. Ważne, by chleb był zdrowy a nie genetycznie modyfikowany. Od rolnika sumienia będzie zależeć przyszłość Europy. Od ludzi sumienia zależy, czy w Polsce będzie miejsce dla twórczej kultury współżycia, czy będzie miejsce dla patriotyzmu, przywiązania do naszych zwyczajów i bezinteresowności. Nie zbuduje się ludzkiej, kulturalnej Europy, jeśli się nie będzie szanować Bożych praw i jeśli nie będzie szacunku dla wszystkich narodów.

Trzeba abyśmy czuli odpowiedzialność za naprawę Państwa, środowiska w którym żyjemy i własnego sumienia. Trzeba widzieć dobro społeczne, ale w tym dobru musi być miejsce dla sumienia, dla Pana Boga, dla drugiego człowieka. Może przyjdą czasy, że w naszej Ojczyźnie trzeba będzie dla przybyszów szerzej otworzyć drzwi. Wyludnienie Europy i Polski idzie wyraźnie w tym kierunku, że staniemy wobec konieczności otwarcia miejsc podstawowej pracy dla przybyszów, i wtedy wraz z szacunkiem trzeba im będzie ofiarować serdeczność i gościnność, by nie było miejsca dla wrogości, ale szansa wzajemnego ubogacania się.

Pamiętajmy, że wieś polska jest powołana nie tylko do tego, żeby dawać chleb, ale także aby dawać świadectwo wiary, i dawać młodym ludziom motywację życia. Dzięki pracy rolnika otrzymujemy też chleb na ofiarny, Eucharystyczny, którym się niebawem podzielimy – Ciało Chrystusa. To niezwykły, piękny symbol, który wskazuje, że Bóg przyjmuje owoc naszej pracy i chleb zamienia w Swoje Ciało. Karmi nas i posila swoją łaską, żebyśmy codzienne, nasze życie odnosili do Boga. Pamiętajmy – nie tylko my jesteśmy gospodarzami na tej ziemi, pierwszym Gospodarzem jest nasz Ojciec – Bóg.

Amen.

2017-06-19T14:38:33+00:00 30 sierpnia 2009|Homilia|