W blasku Zmartwychwstałego

Po wyśpiewaniu podczas rezurekcyjnej procesji radosnego Alleluja wracamy do naszych domów, jak Apostołowie od pustego grobu, pełni radości i nadziei na nasze zmartwychwstanie. Przy tym świątecznym stole, dzieląc się święconym jajkiem i potrawami, spojrzymy sobie w oczy. To ważny gest, na który w zagonionej codzienności nie zawsze mamy czas. W ludzkich oczach odczytać można tak wiele. Kiedy opromienia je blask zmartwychwstałego są tym prawdziwsze, bo nabyły blasku nadprzyrodzonego poprzez praktyki rekolekcyjne i dar pojednania w wielkopostnym sakramencie pokuty.

Obdarzmy się tym spojrzeniem obficie, by wystarczyło na czas drogi po szlakach ewangelizacji świata. Jak w Wieczerniku Chrystus mówi i do nas „Pokój Wam”, „Weźmijcie Ducha Świętego”.

Apostołowie z tych słów zaczerpnęli radość i siłę do głoszenia Ewangelii. Dopełnił jej dar Ducha Świętego. Ale siłą ich było też spojrzenie na samych siebie. Już nie było w ich oczach zawiści, jak wówczas, kiedy matka synów Zebedeusza prosiła Jezusa o szczególne wyróżnienie, nie było tego żalu, kiedy to Piotr pod Cezareą Filipową został namaszczony na pierwszego wśród równych. Nade wszystko ważne było to, że mogli spojrzeć sobie w oczy mimo niedawnej zdrady.

Świat mimo zmartwychwstania Chrystusa pogrąża się ciągle w mrokach nocy grzechu. Niech blask waszych oczu oświetli mroczne drogi tych, którzy nie chcą być dotknięci mocą Zmartwychwstałego.

Tę święta nie mogą zakończyć się kalendarzową datą. One muszą trwać przez kolejne dni, miesiące i lata. Muszą wyznaczać nam kolejne cele. Przyjmijcie w świątecznym prezencie słowa wypowiedziane już bardzo dawno temu przez papieża Pawła VI:

„Pierwszym postanowieniem świętowania zmartwychwstania Chrystusa, powinno być, jak sądzę, podjęcie wysiłków celem poznania Chrystusa. To żądanie wydaje się niemal niestosowne i niesłuszne w stosunku do nas, którzy jesteśmy uczniami Chrystusa i zawsze dążymy do poznania Go, ale zdarza się, że nie zawsze dążymy do zrozumienia tej prawdy o uczniostwie. Tym bardziej zatem potrzebny jest ten wysiłek, bo istnieje w świecie agresywna negacja Chrystusa. I jeśli orężem myśli, modlitwy, cnoty, łaski nie przeciwstawimy się tej negacji, która stara się pokonać Kościół i – powtarzam – dociera aż do nas, uczniów Pana, to królestwo Boże z pewnością nie będzie się rozwijało. Powinniśmy być bardziej chrześcijańscy, bardziej przepełnieni wiedzą o Panu, abyśmy byli zdolni przekazać ją innym po to, aby wzrastała światłość, a nie tylko ciemność”.

+ Józef Michalik

 

[Z: W blasku Zmartwychwstałego, „Niedziela Przemyska” 12/2008]
2018-03-28T22:29:04+00:00 28 marca 2018|Varia|