„W trosce o naszą tożsamość” – homilia wygłoszona podczas inauguracji roku akademickiego na KUL

Lublin, 20 października 2013 r. Homilia abp. Józefa Michalika wygłoszona podczas inauguracji roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

W trosce o naszą tożsamość

 

Ekscelencjo, Drogi Arcybiskupie Stanisławie, Wielki Kanclerzu,

Drodzy Bracia w posłudze pasterskiej,

Magnificencjo Księże Rektorze,

Szanowni Członkowie Senatu i Społeczności akademickiej,

Dostojni Goście,

Drodzy Bracia i Siostry,

Drodzy Studenci,

 

Ksiądz Arcybiskup Kanclerz wspomniał o 25. rocznicy od momentu, kiedy był tu, na tym naszym Katolickim Uniwersytecie Lubelskim kardynał Józef Ratzinger i wygłosił referat, który rozpoczął od pytania: „Kim jest człowiek?”. Uznał, że właściwa odpowiedź na to pytanie staje się w nowy sposób aktualna dzisiaj. Przypomniał, że mowa o Bogu należy do mowy o człowieku, i jako szczególnie aktualna należy ona także do posłannictwa uniwersytetu. Jest ona w szczególności prawem i obowiązkiem katolickiego uniwersytetu – przypomniał Kardynał.

Kryzys cywilizacji chrześcijańskiej (ale nie wiary!), który obserwujemy dziś w Europie w wielkiej mierze uwarunkowany jest redukcyjnym spojrzeniem na człowieka i próbą pozbawienia go nierozerwalnego związku ze Stwórcą, a przecież tylko wtedy człowiek potrafi w pełni w sposób twórczy korzystać z ofiarowanych mu niezwykłych możliwości.

 

Święty Paweł w liturgii Słowa przypomniał dziś Tymoteuszowi, że powołani jesteśmy do doskonałości i aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu – (otrzymał) od Boga pismo natchnione, pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości… (Tm 3,16 nn.)

 

Jednakże sens przyjęcia Słowa Bożego nie polega tylko na ubogaceniu się wiedzą i  mądrością Bożą, ale na tym, że przyjmujący objawienie staje się partnerem Bożych zamiarów, uczestnikiem i współtwórcą Bożej historii.

 

Guardini powiedział kiedyś:  Nie jesteśmy żadnymi wybitnymi osobistościami religijnymi, lecz sługami Słowa.… Istnieje nawet wielkie prawdopodobieństwo, że poza światem chrześcijańskim znajdują się największe osobistości religijne, lecz nie ma to większego znaczenia, tym co się liczy, jest posłuszeństwo słowu Chrystusa. (Kard. J. Ratzinger,  Wiara, prawda, tolerancja, Kielce 2004, s. 35 n.)

 

Sam Pan Jezus zwrócił także uwagę na rolę bliskości z Nim, którą tworzy nie tyle pokrewieństwo ciała, co pokrewieństwo duchowe, uzyskane poprzez posłuszeństwo Słowu Bożemu. Znamy te słowa: Kto słucha Słowa Bożego i wypełnia je, ten jest mi matką,  siostrą i bratem (Mk 8, 21).

 

Żyjemy w czasach wielkich cywilizacyjnych i kulturowych przemian. Dla jednych – to powód do zmartwień, dla innych – wielka i radosna inspiracja do działania. Bez względu na to, jak dany nam czas oceniamy, jest to jedyny czas, jaki dobry Pan Bóg nam daje. Innego czasu nie będzie. Mamy tylko tu i teraz, aby zapracować na wieczność.

 

Jesteśmy na katolickim Uniwersytecie, który w klasycznym rozumieniu jest nie tylko zgromadzeniem mistrzów i uczniów, pragnących i stawiających sobie za cel poznanie wiedzy (Alfons X Mądry, Siete partidas, II, tit. XXXI), ale także wspólnotą upowszechniającą Prawdę bez względu na warunki. A taka właśnie wspólnota tworzy skuteczną atmosferę do permanentnej formacji tego, co ludzkie i tego, co Boże w człowieku, w mistrzu, nauczycielu i uczniu. Pamiętajmy jednak, że chrześcijańska koncepcja wierności Prawdzie nieodłączna jest od miłości, bo tylko prawda i miłość jest w stanie uformować pełnię człowieczeństwa.

 

To bardzo ważne zadanie, bo dzisiaj w Polsce dominuje wizja uniwersytetu i szkoły, której misją ma być już tylko kształcenie kompetentnych i skutecznych specjalistów. O wszystkim zaczyna decydować rynek pracy i płacy. Można usłyszeć, że w obecnej sytuacji gospodarczej i społecznej potrzebujemy tylko fachowców, czyli absolwentów o zdolnościach czysto technicznych. I dlatego pojawiła się szeroka promocja tzw. praktycznych kierunków akademickich.

 

Tymczasem jest to wizja niepełna, może nawet fałszywa, ponieważ nie ma dobrego fachowca bez zakorzenienia człowieka w ogólnej kulturze, bez wrażliwości intelektualnej i duchowej oraz bez formacji etycznej, a uniwersytet od swojego zarania był miejscem, gdzie szukano prawdy o świecie i o człowieku w każdym z jego wymiarów. Idee takiego właśnie uniwersytetu krzewił od zawsze Kościół, który wierzy, że Chrystus to Logos – stwórcza siła rozumu – Słowo, przez które wszystko się stało (por. J 1, 3), także człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże.

 

Uniwersytet nie powinien być zamknięty na poważny, racjonalny dialog ze światem i jego współczesnymi prądami myślowymi czy promowanymi ideologiami, ale otwartość na człowieka i świat nie może niewolniczo ulegać prostej logice rynku, co wcale nie jest łatwe, ale chroni od postrzegania człowieka jako zwyczajnego konsumenta. Jeśli głównym kryterium dla uniwersytetu stałaby się tylko użyteczność i pragmatyzm a synonimem postępu i sukcesu „wiedza i władza”, to takie normy łatwo by prowadziły do ideologii politycznej poprawności i uzależnień, które niełaskawym okiem patrzą na prawo do obecności Boga w życiu publicznym, lekceważą zdrowy rozsądek i zwalczają prawa naturalne.

 

Niezależność uniwersytetu to jego wielka wartość, zwłaszcza niezależność w poszukiwaniu dróg do prawdy o Bogu i człowieku, który poprzez obecność w świecie dąży do wieczności.

 

Kard. Ratzinger uważał jako oczywiste, że dziś – cytuję – przez odłączenie religii od odpowiedzialności przed rozumem pojawiły się patologiczne formy religii… ale i oczywistym staje się fakt, że istnieje też patologiczna nauka. Staje się ona patologiczna i zagrażająca życiu, gdy uwalnia się od związków z obyczajowym porządkiem człowieczeństwa i autonomicznie uznaje tylko własne możliwości jako swój jedyny dostępny miernik (tamże, s. 126 n.).

 

W czasie swojej, prawie stuletniej działalności KUL potrafił służyć wielkim ideałom. Niekiedy płacił za to niemałą cenę. Wymagając od siebie, stawał się sumieniem Kościoła i narodu ciemiężonego próbami oderwania go od wierności swoim korzeniom, wyrosłym z przyjęcia chrześcijaństwa jako sposobu na życie i poszukiwanie światła w ciemności.

 

Iluż świętych przeszło przez ten Uniwersytet, ilu ludziom tu na uczelnianych salach wskazano drogę do prawdziwej, bo integralnej, intelektualnej i duchowej wielkości?! Przecież nawet przed niewierzącymi i wrogami Kościoła otwierano podwoje tej Uczelni, próbując otwierać i ich sumienia na głód dobra, prawdy i piękna, który przecież każdy człowiek nosi w sobie. Ta otwartość i pragnienie służby jest chlubą Katolickiego Uniwersytetu, który ufa każdemu człowiekowi, każdego szanuje i obdarza przyjaźnią, pamiętając jednak o swojej tożsamości i mądrości starożytnych, którzy przypominali, że mimo iż amicus Plato, to jednak magis amica veritas. Wierność prawdzie ma także tę zaletę, że przeprowadzając człowieka przez uczelniany rytm, czyni go mądrzejszym i z tym niebagatelnym wyposażeniem wprowadza go w życie.

 

Miejmy jednak odwagę postawić pytanie: czy dziś absolwenci naszych uczelni stają się bardziej dojrzali duchowo, szlachetniejsi i lepsi? Czy na polskich uczelniach wykładowcy mają aspiracje a także odwagę, aby pytać studentów o dobro i zło? Czy sami potrafią się zmierzyć z tymi pytaniami w sposób krytyczny a nie relatywistyczny?

 

Papież Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem poruszył ten problem, mówiąc, że: Prawdziwym zagrożeniem, przed jakim stoimy, jest usuwanie tolerancji w imię tolerancji. Pamiętamy 68 rok – zabrania się zabraniać. Ciąg dalszy cytatu: Powstaje także niebezpieczeństwo, bo rozum, tzw. zachodni rozum, uważa, że oto teraz rozpoznał rzeczywiście to, co słuszne, i w związku z tym rości sobie prawo do totalnego obowiązywania, ale roszczenie to jest przecież przeciwne wolności. Myślę, że musimy to bardzo dobitnie przedstawić. Nikt nie jest zmuszany, aby być chrześcijaninem. Ale też nie wolno nikogo zmuszać, aby żył tak zwaną „nową religią”, jako jedyną zdolną do nadawania norm i jedyną obowiązującą całą ludzkość („Światłość świata”, Kraków 2011, s. 63 n.).

 

Żyjemy dziś w czasach, kiedy tak często trzeba bronić człowieka przed nim samym, a trzeba to czynić, ilekroć człowiek przekreśla samego siebie, depcząc prawa natury, ilekroć zło nazywa dobrem, a bunt przeciwko prawom Bożym nazywa wolnością. I tu ujawnia się wielka i twórcza rola Katolickiego Uniwersytetu i katolickiego laikatu, który wie i chce bronić życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci i broni przed tak zwaną „nową religią”, pamiętając o prawach dziecka do przyjścia na świat w rodzinie złożonej z ojca i matki, i broni dziecka przed każdym złem, krzywdą, zgorszeniem… . Jakże dziś wielu jest takich, którzy nie chcą zrozumieć albo udają, że nie rozumieją, że Kościół nigdy nie akceptuje grzechu, chociaż nie przekreśla grzesznika, zachęcając go do nawrócenia. Pole do pracy jest ciągle otwarte.

 

Nasze refleksje, zwłaszcza czynione w tym miejscu, byłyby jednak niepełne, gdybyśmy rolę i misję ludzi wierzących ograniczyli tylko do służby Prawdzie w wymiarze poszukiwań a nawet w gotowości jej głoszenia, o czym trzeba przypomnieć w dzisiejszą Niedzielę Misyjną. Przyjąć Słowo Pana to nie tylko je zrozumieć i wypełniać, ale usługiwać nim innym ludziom, ubogacając ich także modlitwą, odniesieniem do Boga, i wysiłkiem pozyskania człowieka do prawdy, na sposób Boży, czyli pokornie i z największym szacunkiem do jego wolności.

 

Dzisiejsza liturgia Słowa stara się nas przekonać, że ufna modlitwa przynosi owoc także w ziemskich troskach. Ręce Mojżesza wzniesione do modlitwy mówią nam, że Kościół nie może znużyć się w dawaniu świadectwa Bogu, który jest miłością! Nie może się zrazić i zmęczyć żadnymi przeciwnościami, skoro szczyt jego świadectwa wznosi się niewzruszenie w krzyżu Jezusa Chrystusa ponad całymi dziejami człowieka i świata (Jan Paweł II, 16.10.1983). Kościół służy człowiekowi i światu, wznosząc nieustannie swe ręce do Ojca, a czyni to szczególnie skutecznie, jednocząc się z ofiarą Syna Bożego.

 

Zauważmy, ileż ludzkiego ciepła zawarł Pan Jezus w dzisiejszej przypowieści o sędzi, co to się Boga nie bał i nie liczył się z ludźmi, ale ustąpił wobec natarczywej prośby niewiasty! Pan Jezus zachęca, wprost nas „buntuje” do nieustępliwości w prośbach do Ojca, który weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego. To wielkie i ważne przesłanie. Trzeba się zawsze modlić, nigdy nie ustawać. Módlcie się i kształtujecie poprzez modlitwę swoje życie… Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych. Jeśli zatem mamy żyć tym Słowem, Słowem Bożym, trzeba nie ustawać w modlitwie (Jan Paweł II, 7.06.1979).

 

Także nie ustawać w modlitwie za innych ludzi i we wszystkich sprawach. Uniwersytetowi służy nie tylko ten, kto go wspiera ofiarą czy pracą, ale i ten, kto się za Uniwersytet modli. I Polskę szczególnie skutecznie tworzy ten, kto się za nią modli i na modlitwie nabiera mądrości i mocy Bożej do ochrony jej istnienia, który na modlitwie wypracowuje perspektywy jej rozwoju i pomyślności zgodnie z Bożymi a nie tylko ludzkimi zamiarami.

 

Pamiętać przy tym warto, że jak mówił Søren Kierkegaard, prawdziwa modlitwa jest nie wtedy, gdy Bóg nas wysłucha, o co Go prosimy, aby uczynił, ale wtedy, kiedy modląc się, stajemy się tymi, którzy słuchają tego, czego Bóg chce. Życzę całym sercem – i razem z Wami Wszystkimi, Bracia i Siostry, pragnę dziś modlić się o to, aby nasz Uniwersytet zdołał w tym roku wypełnić dobrze swą misję, aby mógł wychowywać dla naszych rodzin, zakładów pracy, dla Kościoła i Ojczyzny gigantów myśli i ducha, czyli świętych, bo to są ludzie pełnego człowieczeństwa, którego tak bardzo świat dziś potrzebuje.

 

Amen

2017-06-26T09:48:19+00:00 20 października 2013|Homilia|