„Wiara i miłość pomoże rodzinie”

List pasterski Metropolity Przemyskiego na Tydzień Miłosierdzia z dnia 2 października 1994 r. poświęcony rodzinie.

Czcigodni Bracia Kapłani, Drodzy Bracia i Siostry,

Tegoroczny jubileuszowy już, bo 50-ty Tydzień Miłosierdzia pragniemy skoncentrować na refleksji, modlitwie i działaniu wokół ważnego tematu kryzysów oraz sukcesów rodziny.

Każdy człowiek ma prawo do rodziny dobrej, zdrowej, gdzie czuje się bezpiecznie i dokąd chętnie wraca, aby regenerować siły do realizowania swych zadań.

1. Nierozerwalność małżeństwa i rodziny

Pierwszym warunkiem, który umożliwia rodzinie spełnienie swoich zadań, jest jej stałość. Bez mocnej jedności i stałości małżonków zabraknie poczucia bezpieczeństwa im samym i ich dzieciom. W konsekwencji stan takiej niepewności hamuje rozwój uczuć i rodzi kompleksy, paraliżuje zdrowy rozwój osobowości człowieka.

Nienaruszalne poczucie stałości naszych zasad jest nie tylko gwarancją porządku między ludźmi, ale i wprowadza człowieka w świat transcendencji, w nadprzyrodzoność Boga, który jest stały, niezmienny. Bez odkrycia tej właśnie prawdy o niezmienności Boga, w której i ja mam swoje oparcie, rodzi się w ludziach pustka egzystencjalna i brak głębszego sensu w życiu, brak motywacji do znoszenia trudów i realizowania dalekosiężnych planów.

Nierozerwalność małżeństwa stoi u podstaw mocnej, pewnej rodzi-ny. Jakże jednak mówić dziś o nierozerwalności małżeńskiej, kiedy widzimy nieudane małżeństwa, kiedy ludzie nie wstydzą się mówić o rozwodzie, ba, nawet niekiedy już przy zawieraniu małżeństwa z góry przewidują rozejście się i dokonują notarialnego rozdziału majątku, bądź spisują umowę „na wszelki wypadek”.

Słyszałem kiedyś tragiczne rady pewnej pogańskiej matki, jakie da-wała swej córce: idź za mąż, ale staraj się nie mieć drugiego dziecka, bo z jednym to sobie dasz radę.

Drodzy Bracia i Siostry, małżeństwo to nie jest eksperyment, który przeprowadza się na swoim sercu i na uczuciach swego współmałżonka, lub swego dziecka przez rok czy dwa. Taka postawa byłaby podobna do eksperymentu niedoświadczonego lekarza, który wszczepił do krwi nieuleczalną chorobę, aby zobaczyć czy przez rok lub dwa organizm zdoła wytrzymać rozwój bakterii. Śmiercią skończy się każde nieuczciwe eksperymentowanie. Kończy się śmiercią miłości, rozbiciem małżeństwa i rodziny każde wykluczenie stałości i wierności małżeńskiej, każde pomijanie jego nierozerwalności.

Zakwestionowanie podstawowych, moralnych zasad, prowadzi do nieprzewidzianych konsekwencji i absurdalnych pomysłów, jakich byliśmy świadkami podczas odbytej we wrześniu konferencji ONZ w Kairze, gdzie próbowano narzucić narodom aborcję, czyli obowiązek za-bijania kolejnego dziecka i chciano uprawomocnić jako „małżeństwa”, związki między osobami jednej płci, pozwalając im nawet na prawną adopcję dzieci.

Co robić, aby udane i szczęśliwe były nasze małżeństwa i rodziny? – Trzeba posłuchać Pana Jezusa i wypełnić jego naukę! Św. Marek zapisał w dzisiejszej ewangelii rozmowę faryzeuszów z Panem Jezusem na ten właśnie temat: czy wolno mężowi oddalić żonę? (Mk 10,2). Od-powiedź jest zdecydowana i jasna: Nie wolno! Nawet jeśli prawodawcą zmieniającym tę zasadę był Patriarcha Mojżesz, trzeba wrócić do pierwotnej myśli Boga samego, który wie lepiej niż ktokolwiek inny co potrzeba, aby człowiek mógł być szczęśliwy i aby mógł się zbawić w związku małżeńskim. Musi to być związek całkowity, pełny i nierozerwalny. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem (Rdz 2,24).

Dzisiaj również przychodzą ludzie i pytają co robić kiedy myślenie na temat małżeństwa jest chore, kiedy zawierane są one przez ludzi zbyt młodych i niedojrzałych do zadań rodzicielskich, kiedy widać rosnącą liczbę rozwodów i przetargi o nie kochane dzieci.

Chrystus żyjący w Kościele przypomina prawo Boże o nierozerwalności małżeństwa. On współczuje sponiewieranym ludzkim sercom, bo-leje razem z grzesznikami nad ich grzechem i chce przywrócić zdrowie w myślach i czynach, pragnie i może przywrócić wiarę i miłość wśród ludzi, pod warunkiem, że uznają prawo Boże, że na nim a nie na własnych słabościach, będą budować swe myśli i czyny. Dlatego przypomina każdemu z nas: Kto oddala żonę swoją a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo (Mk 10,11-12).

2. Rodziny potrzebują wiary i miłości

Drodzy Bracia i Siostry, jako temat tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia wybrano rodzinę, bo dziś rodzina polska, a także europejska, potrzebuje szczególnego miłosierdzia Bożego i pomocy ludzi. Wiara jest w stanie rozbić fałszywe i negatywne poglądy na małżeństwo. Miłość pomoże wypełnić zdrową, radosną treścią związek małżeński zbudowany na wierności prawom Bożym. Pamiętajmy, że w trudnych sytuacjach, są tylko trudne rozwiązania. Przykazania Boże są niekiedy wymagające, ale im twardszy grunt, na którym budujemy nasz dom, tym mocniejsza budowla. Małżeństwa i rodziny zbudowanej na Bożym prawie nie zniszczą żadne burze, ani trzęsienia ziemi, one najwyżej ujawnią słabe strony i niedopracowania naszego trudu.

Chciałbym jeszcze skierować słowo do tych wszystkich, którym małżeństwo się nie udało. Wielu z nich żyje samotnie, zachowując wierność danemu słowu i wierność Bożemu przykazaniu. Stają się w ten sposób cichymi świadkami Ewangelii. Ceńcie sobie tę drogę, bo jest ona pokor-nym wypełnieniem przykazań Bożych, jest drogą wierności sumieniu i doprowadzi was do zbawienia.

Są też ludzie, nawet może wśród słuchających tych słów, którzy po nieudanym małżeństwie związali się z innym człowiekiem, a dziś, mimo odczuwanego niepokoju sumienia, nie mają dość siły albo też, ze względu na nową sytuację (np. wychowanie dzieci), nie widzą możliwości natychmiastowego rozwiązania i trwają w związku niesakramentalnym, nie mogąc przystępować do Komunii świętej. Jakże często bo-leją nad tym stanem rzeczy! Ich duchowa rozterka i wewnętrzne zmaganie niech stanie się drogą do pogłębienia wiary w miłosierdzie Boże. Współczujemy Wam szczerze, ale prosimy, waszym myśleniem i mową nie zacierajcie różnicy między Bożym nakazem i ludzką słabością. Raczej Wasz wewnętrzny ból niech będzie potwierdzeniem wartości sumienia, które szuka prawdy i strzeże jej nawet wbrew sobie. Zachowajcie wiarę i tym goręcej i często módlcie się wspólnie w waszym nowym kręgu rodzinnym o pomoc Bożą. A przyjdzie czas, że miłosierdzie Boże i w waszym życiu okaże się większe niż nasze grzechy. Są sytuacje, że błędy czy nieumiejętności ludzkie może naprawić tylko Bóg. Człowiek powinien być zawsze gotowy do współpracy z Nim.

Chciałbym, żeby najbliższe dni Tygodnia Miłosierdzia stworzyły okazję do szczególnych rozmów w naszych rodzinach. Warto razem z dziećmi przeczytać jakiś artykuł z naszego tygodnika „Niedziela” lub kwartalnika „Rok Boży w rodzinie”, porozmawiać w domu na temat zaobserwowanych zachowań wśród najbliższych, aby je ocenić, powiedzieć co dobre, a co złe, zauważyliśmy w TV. Taka rozmowa jest ważną godziną wychowawczą, która pozwoli poznać, ocenić i ukierunkować myślenie naszych dzieci. Nie trzeba denerwować się jeśli niekiedy myślenie to będzie niewłaściwe. Trzeba je cierpliwie „naprostowywać” według katolickich zasad i naszych doświadczeń, które sprawdziło życie.

Drodzy Bracia i Siostry, w tym Tygodniu Miłosierdzia nie zapominajcie o rodzinach ubogich, może samotnych, czy zaniedbanych. Pomóżcie im cierpliwą radą, słowem zachęty, pomóżcie szczególnie opuszczonym dzieciom – one często niewinnie cierpią za niewiedzę, bądź grzechy swoich rodziców. Wesprzyjcie ich miłością Waszego serca. Starczy jej dla Waszych rodzin, trzeba żeby starczyło także dla tych, którzy rosną w niechęci a może nienawiści i dojrzewają bez jej ciepła. Jeśli dziecko nie zazna miłości, nie będzie kiedyś umiało jej dawać, powiększy liczbę siejących nienawiść, zniszczenie i strach. Takie jest prawo pierwszych przeżyć i prawo wzorców wychowawczych.

Proszę też wszystkich, abyście w tym miesiącu maryjnym objęli modlitwą waszego Arcybiskupa i wszystkie nasze rodziny. Matka Najświętsza i św. Józef pomogą wyprosić u Jezusa wiele, pomogą wymodlić umocnienie naszej wiary i przywrócić miłość wszędzie tam, gdzie ona osłabła.

Na koniec chciałbym serdecznie podziękować za wszystkie znaki ofiarności i pomocy, z którą nasze rodziny, niejednokrotnie żyjące w warunkach skromnych, przychodzą z pomocą innym. Niedziele październikowe wiążą się bowiem ze zbiórką płodów ziemi dla Seminarium Duchownego i pomocą parafii większych dla parafii małych z terenu archidiecezji. Niech Pan Bóg sam wynagrodzi Waszą życzliwość. Panu Jezusowi, Matce Najświętszej oraz św. Józefowi polecam i zawierzam Was wszystkich i błogosławię w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Wasz Arcybiskup Metropolita X Józef Michalik

2017-06-16T21:04:40+00:00 02 października 1994|List pasterski|