Wiara twórczym zaczynem życia społecznego – homilia wygłoszona w Boże Ciało 2009

Przemyśl, 11 czerwca 2009 r.

 

Wychodząc z Najświętszym Sakramentem na ulice naszych miast niesiemy ze sobą całą wiarę świętego Piotra, świętych uczniów z Emaus i wszystkich, którzy po zmartwychwstaniu odkryli, że Jezus żyje. Przynosimy tu ich miłość, ale i zmagania wewnętrzne, pytania jak żyć dalej, jaka ma być nasza relacja, nasz stosunek do Chrystusa Zmartwychwstałego, do Chrystusa żyjącego w Najświętszej Eucharystii. To bardzo ważne pytania. Słyszeliśmy przed chwilą, że Jezus rozpoznał dwóch uczniów idących do Emaus, a oni Go nie poznali. Ktoś musi być pierwszy, kto rozpoznaje, wie kim jesteśmy, na co nas stać, jakie jest to nasze życie, nasza przeszłość, jakie nadzieje na przyszłość.

Chrystus o każdym z nas wie wszystko tak jak wiedział o uczniach z Emaus i chce, żebyśmy Go rozpoznali. On jest pośród nas, każdego z nas zna, i chce żebym i ja Go rozpoznał, żebym nie patrzył na Niego jako na Zbawiciela historycznie oddalonego. On żyje, kocha. Często rozstając się z kimś bliskim, chcemy zostawić jakąś pamiątkę, i my chętnie też bierzemy na pamiątkę jakiś drobiazg, jakąś grudkę ziemi, z której wyrośliśmy, żeby przypominała nam nasze korzenie, czy więzi z kimś bliskim. Chrystus zostawia nam siebie – to, co otrzymałem od Ojca, to i wam przekazałem (por. IKor 11, 23nn.) w Eucharystii. Jego ofiarna, zbawcza miłość trwa. Trzeba ją przyjąć i przekazywać dalej, bo ewangelia bez przekazywania, bez apostolstwa martwieje – przypominał Jan Paweł II. Jeśli Chrystusa biorę na serio, jeśli to jest skarb największy, nadzieja zbawienia, to nie mogę zatrzymać Go tylko dla siebie. Chcę się Nim dzielić i dzielę się z najbliższymi w rodzinie, w otoczeniu, dzielę się z tymi, których powinienem kochać więcej i więcej, dzielę się mówiąc im prawdę, zabiegając, żeby nie zmarnowali wielkiego skarbu wiary.

Trzeba wysiłku, żeby poznawać Chrystusa, iść z Nim, razem, jak uczniowie z Emaus. Mimo, że są trudności, trzeba iść. W Przemyślu mamy takie miejsce – kaplicę św. Michała, gdzie utworzony został Ośrodek Nowej Ewangelizacji, gdzie jest troska o poznanie Chrystusa Ewangelii, Mesjasza, który jest zapowiedziany i posłany przez Boga, Chrystusa poczętego z Maryi za sprawą Ducha Świętego; żyjącego w Najświętszej Eucharystii, który chce i nas ożywić nową mądrością i nową nadzieją. Tym Ośrodkiem Biblijnym warto się zainteresować, pochylić się nad tą Ewangelią Pana i zrozumieć, co Słowo Boże ma do powiedzenia w moim życiu; co zrobić, żeby moja wiara stawała się mocniejsza.

Kościół ani Ewangelia nie szuka klienteli łatwej, nie bazuje na naiwności, ma odwagę mówić o rzeczach trudnych. Chcecie przykładu? – nie ma trudniejszego wyzwania, które Chrystus zostawił jak miłość nieprzyjaciół – Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią. On oddał za nas życie, gdy jeszcze byliśmy w grzechu. Mamy też tak jak On przebaczać, jednać się i miłować nieprzyjaciół. To nie jest puste słowo. To jest zalecenie, które może powodować lęk, budzić drżenie serca, jeśli je chcemy wziąć na serio. Kościół nie głosi kumplostwa. Głosi szacunek wobec człowieczeństwa, czego wyrazem jest braterstwo z Chrystusem i dziecięctwo wobec Boga Ojca. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, trzeba więc drugiego człowieka jak brata szanować.

Prawdziwa duchowość to nie tylko wiedza, ale to styl życia, inspirowany, korygowany czyli dostosowany do Ewangelii, do tego, co Chrystus mówi. I nie tylko w naszym codziennym postępowaniu wobec najbliższych w domu, ale wszędzie, także w życiu społecznym.

Dzisiaj próbuje się pomijać albo wprost lekceważyć wartości, na których zbudowana jest Europa. Przecież prawo Boże, prawo naturalne to pierwszy fundament bezpiecznej egzystencji. Jeśli go zaczniemy ludzkim mędrkowaniem poprawiać, wszyscy zginiemy. Toczy się zacięta walka o wychowanie człowieka, robi się wszystko, żeby szkołę odrzeć z patriotyzmu, z wartości, z przywiązania do swojej ziemi i pięknych, dobrych tradycji narodu. Humanizm i umiłowanie ojczyzny jest wyśmiewane przez niektórych ludzi, którzy się uważają za stołeczną elitę kulturalną. A jednak nasi ojcowie mieli rację, kiedy życie oddawali za to, żeby mowa polska i mowa wolnych narodów mogła brzmieć na naszej ziemi. Trzeba pomóc młodzieży rozeznać mądrych nauczycieli, i godnych tego miana poetów, których próbuje się znieważać.

Bardzo popularny Saint Exupery, autor Małego księcia, zostawił bardzo ważną przestrogę: Uważaj, jeśli wpuścisz na swoją ziemię cudze obyczaje, zaszczepisz zwątpienie, które jest jak gangrena, masz bowiem tysiące młodzieży, która musi się wyuczyć waszych modlitw, a nie modlitw innego ludu, w przeciwnym razie zatracą własną tożsamość. Warto się przypatrywać innym, ale od własnych korzeni, od zdrowych zasad uczących nas kultury zachowania wobec innego człowieka czy innych narodów nie wolno odejść. Trzeba mówić o wartości poświęcenia i bezinteresowności, bo inaczej będziemy świadkami wzrostu egoizmu i pychy, co już niekiedy widzimy, że rozwija się niewrażliwość i korupcja.

Trzeba odwago, żeby powiedzieć zdecydowane – nie! wobec nienawiści, oszustw, łapówkarstwa, wobec niemoralności, brudnych słów, przekleństw w relacjach między ludźmi, wobec kłótni politycznych i partyjnych. Naród musi wspólnie to -„nie” wypowiedzieć. Zaś Bogu i wierze, miłości i uczciwości, poświęceniu, prawdzie i kulturze mówić – tak! Chociaż to może kosztować, ale wtedy będziemy budować fundament trwały, który odpłaci nam stokrotnie za naszą wierność i wiarę. Trzeba jasno powiedzieć – mija dwadzieścia lat od odzyskania wolności przez Polskę – wiele udało się zrobić, ale czy wszystko zostało zrobione, co powinniśmy zrobić? Dziękujmy Bogu za ludzi, którzy budzili w nas sumienie, którzy wytyczali drogi, byli tacy nie tylko na tronie Piotrowym, na prymasowskiej czy biskupich stolicach. Byli tacy ludzie, którzy uczyli, że warto poświęcić wiele, by uzyskać wszystko.

Popatrzmy, czy dzisiaj słowo prawdy, słowo – TAK jest TAK, a NIE znaczy NIE!. Niestety. Nie zrobiono wszystkiego, nie odcięto się od korzeni zła. Czas najwyższy, by wszyscy poczynając od pierwszego aż do ostatniego mieszkańca naszej ojczyzny, by politycy wszystkich partii wspólnie zobowiązali się do zgody, nie do kłótni, nie do oskarżeń, żeby zobowiązali się i realizowali’pracę dla narodu, żeby ratowali stocznie, kopalnie, rolnictwo, przemysł; miejsca pracy, żeby nie interes konkretnej osoby czy partii był najważniejszy, tylko człowiek, któremu trzeba pomagać wyzwalając chęć do pracy, chęć do ofiar, nie rozbudzać ducha żebraczego nadzieja na darmo rozdawane jakieś datki. Od głodu trzeba ratować, ale ratować, zachęcając człowieka do refleksji nad wartością pracy, nad godnością człowieka i środowiska, w którym żyjemy.

Wiele się mówi o bezrobociu a co zrobiono, żeby Polskę przeszyć autostradami, dając pracę tym, którzy je zbudują i potem tym, którzy będą je obsługiwać – to tysiące ludzi miałoby miejsce pracy. Warszawa jest jedyną stolicą w Europie, która nie ma dojazdu przez autostradę. Bolesne jest, że nie ma konsekwencji w walce z korupcją i mafijne układy zostały pominięte, tak jakby nie istniały. Nowy rząd musi wrócić do niedokończonych spraw, które jeszcze niedawno jako opozycja krytykował. Teraz znowu poprzednicy będą ich krytykować i utrudniać postęp wspólny. Trzeba, żeby wszyscy, uderzyli się w piersi i wspólnie zaczęli konkretne zadania realizować na każdy dzień.

Nie są przejawem zdrowia społecznego jawiące się prądy antyreligijne. Jest wiele znaków, że Kościół, wiara i etyka chrześcijańska jest niewygodna. Trzeba powiedzieć, że w państwie demokratycznym, w którym większość obywateli jest ochrzczona musi być miejsce dla wierzących, dla prasy religijnej, dla Radia Maryja i dla telewizji TRWAM; jeśli jest miejsce dla liberalnych, a co gorsza nawet pornograficznych programów. Naród musi się obudzić i domagać się ograniczenia zła, ukierunkowania na dobro a nie rozbudzania tylko aspiracji przyziemnych w ludziach, bo to redukuje nasze człowieczeństwo i osłabia motywy życia. Człowiek potrzebuje zdrowego chleba i prawdziwej, niezafałszowanej miłości do swego rozwoju. Trzeba zachować wierność prawdzie, mimo, że to będzie kosztować. Trzeba nieść Chrystusa i Jego prawdę do wierzących, umacniając ich w wierze, ale iść także do wątpiących, do tych, którzy mają trudności w odnalezieniu Chrystusa jako nauczyciela, jako tego, który wskazuje bezpieczne chociaż niekiedy trudne chrześcijaństwo na tej ziemi.

Chciałbym przytoczyć osobliwy przykład; otóż jednym z poczytnych pisarzy angielskich jest Clive Staples Lewis, który napisał książkę pod tytułem: Listy starego diabła do młodego – jest to jakby rozmowa między dwoma szatanami. Młody diabeł pisze listy do swojego wuja – starego, doświadczonego diabła, radząc się go w różnych sprawach. Nawrócił się młody chłopak, ale zaczyna mieć wątpliwości w wierze. Młody diabeł kręci się koło niego i chce go znów przeciągnąć na swoją stronę ustawić. Mobilizuje się sejmik diabłów, każdy ma swój sposób, zaczyna się miedzy nimi kłótnia, wreszcie stary wuj diabeł radzi: zaatakuj to, co najważniejsze: tam na ziemi nie mogą pojąć, głowią się – co to są tajemnice wiary, oni nie zrozumieją nigdy nieskończonej miłość Boga wobec człowieka, wobec słabych stworzeń jakimi są ludzie – to jest na ziemi największą tajemnicą. Miłość Boga do człowieka – tego diabeł nie rozumie. To jest właśnie największa tajemnica, na której możemy się oprzeć.

Miłość Boga pozostawiona nam w Najświętszym Sakramencie to dowód, że On został z nami. Nie zostawił jakiejś pamiątki, ale Sam został z nami. Przez wiarę do tej miłości można i warto dotrzeć. Trzeba pamiętać – że w oparciu o wiarę prowadzącą do miłości Boga odkryjemy siły drzemiące w nas i w narodzie. Będzie to zwycięskie odkrycie. Nie trzeba się bać szatana, ani złych ludzi, ani grzechu. Znany, nawrócony na katolicyzm pisarz Chesterton pisał; Świętego rozpoznaje się po tym, że wie, że jest grzesznikiem. Wiemy, że jesteśmy słabi i grzeszni, ale i wiemy gdzie jest siła i moc odrodzenia. Wiemy, po której stronie warto być. Dziękujmy dzisiaj Bogu naszą obecnością, i modlitwą za kulturę wiary, w której wzrastaliśmy, podtrzymujmy ją, pokazujmy, że wiara sprawdza się w relacji do drugiego człowieka i owocuje radością życia prawdziwie twórczego. Amen.

2017-06-18T20:35:32+00:00 11 czerwca 2009|Homilia|