Wielkoczwartkowe odnajdywanie się wzajemne – homilia podczas Mszy Krzyżma w Wielki Czwartek 2012

Homilia abp. Józef Michalik wygłoszona podczas Mszy Krzyżma, sprawowanej wespół z kapłanami archidiecezji przemyskiej w Wielki Czwartek, 5 kwietnia 2012 r. w Archikatedrze Przemyskiej.

 

 

Wielkoczwartkowe odnajdywanie się wzajemne

Mszę Krzyżma, którą biskup koncelebruje z kapłanami całej diecezji i w czasie, której konsekruje (!) św. Krzyżmo oraz błogosławi (!) inne oleje, uważa się za jeden z głównych przejawów pełni kapłaństwa biskupa oraz znak ścisłej łączności kapłanów z biskupem. Przepisy liturgiczne podkreślają, że wypada, aby wszyscy kapłani w miarę możności uczestniczyli w tej Mszy św. i albo koncelebrowali albo przyjęli w niej komunię św. pod dwiema postaciami. Kościół bowiem nie zna większego sposobu na ukazanie jedności istniejącej między ludźmi wierzącymi jak zjednoczenie z Bogiem dzięki Chrystusowi. Komunia św. jest sakramentem jedności szczególnie dla tych, którzy uwierzyli, że Bóg jest Miłością i że umiłował nas mimo naszych grzechów.

Nigdy dosyć naszych wysiłków, aby zrozumieć i przyjąć, i odpowiedzieć na miłość, zwłaszcza, że ta Miłość jest nieskończona, przekracza nasze wyobrażenia i oczekiwania. Święty Augustyn powie: Syn Boży, współwieczny z Ojcem narodził się dla nas jako człowiek z człowieka, lecz trzeba było, żeby jeszcze poniósł śmierć z rąk ludzi, których stworzył … To, co było o wiele bardziej nieprawdopodobne, już się dokonało, a mianowicie, że Bóg umarł dla człowieka. Jego miłość poszła jeszcze dalej: w Wieczerniku daje nam się na pokarm, bo chce nas świętym sakramentem zjednoczyć w Miłości z Ojcem i Duchem Świętym. To naprawdę wielka tajemnica wiary: człowiek zjednoczony z Trójcą Przenajświętszą, Bóg zjednoczony z człowiekiem! Staje się to możliwe dzięki Duchowi Świętemu, który – jak słyszeliśmy z ewangelii (Łk 4,18) spoczął na Jezusie, a od dnia Zielonych Świąt spoczął na Kościele i na każdym z nas.

Jeśli naprawdę z wiarą przeżywamy te wydarzenia, do których zostaliśmy dopuszczeni, to wiemy, dlaczego Kościół domaga się od nas stałej formacji, której częścią jest spowiedź, coroczne rekolekcje zamknięte, codzienna modlitwa i adoracja Najśw. Sakramentu a także dzisiejsze odnowienie przyrzeczeń kapłańskich i wielkosobotnie przyrzeczeń chrzcielnych.

Kościół jest delikatny jak matka i spyta dziś: czy chcesz pobożnie i z wiarą odprawiać misteria Chrystusa?… ale pytanie sumienia powinno chyba zabrzmieć: „czy pobożnie i z wiarą” sprawujesz swoją posługę? Czy naprawdę zdajesz sobie sprawę, że każde Twoje słowo i czyn, cierpienie i upokorzenia głosi chwałę Boga, uświęca ludzi, pogłębia wiarę, albo denerwuje, odstrasza i zniechęca do Kościoła, do kapłanów i Boga? Niekiedy nawet zamknie serce na zawsze, bo brak miłości ludzkiej może też utrudniać odnalezienie Boga – Miłości. Może nie zawsze sobie to uświadamiamy i dlatego ma sens przepraszanie Pana Boga i ludzi także za zło popełnione realnie, chociaż nie zawsze uświadomione.

Kapłaństwo w naszym Kościele jest przedłużeniem Chrystusowej misji jednania ludzi z Bogiem i uświęcania. Każdy grzech, wielki i mały, jest zaprzeczeniem świętości i dlatego pokonywanie siebie, uświadamianie sobie pokus i okazji do zła jest znakiem mądrości ewangelicznej, jest drogą do prawdziwej wewnętrznej wolności, jest znakiem, że Chrystus żyje i zwycięża, że uświęca i rozświetla ciemności.

W zeszłym roku ukazała się ciekawa książka n.t. pokus kapłańskich, której autor, znany profesor, (ks. Janusz Mastalski) na pierwszym miejscu wymienia pokusę bylejakości, bo to ona jest najgroźniejszym atakiem na nasz kapłański maksymalizm, bez którego nie ma prawdziwej miłości.

Papież Benedykt XVI przypomniał niedawno, że kto dąży do kapłaństwa, aby zwiększyć swój osobisty prestiż i swoją władzę, nie zrozumiał zasadniczego sensu tej posługi. Kto chce przede wszystkim zaspokoić swoją ambicję, osiągnąć własny sukces, będzie zawsze niewolnikiem samego siebie i opinii publicznej. Kapłan, który w tych kategoriach postrzegać będzie swoją posługę, nie kocha prawdziwie Boga i innych, lecz jedynie samego siebie. Kapłaństwo opiera się na odwadze mówienia „tak” ze świadomością, że dostosowując się do woli Boga nie przekreślamy naszej oryginalności, lecz wkraczamy w prawdę (Rzym, 20.06.2010). Tak, kapłan musi mieć odwagę pójścia pod prąd opinii publicznej, ilekroć ta próbuje przekreślać Boże prawa, zdrowe tradycje Kościoła i wiary… ma bronić biednego i pogardzanego, pomagać sierotom i szerzyć kulturę życia, a nie śmierci. Współczesny kapłan polski będzie musiał od siebie coraz więcej wymagać, nie dlatego, że jest znieważany przez polityków i opluwany przez ex-księży dyżurujących w telewizjach, ale dlatego, że przynagla nas miłość Chrystusa, że te  wymagania są miarą ludzką naszej wiary i miłości do Boga, Kościoła i naszych wiernych.

Biskup Meliton z Sardes pouczył nas w dzisiejszej homilii brewiarzowej w sposób bardzo obrazowy o tym, że Chrystus utożsamia się z każdym człowiekiem i każdym wydarzeniem zbawczym: On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z Maryi, pięknej owieczki… To On w wielu musiał znosić wiele. W Ablu został zabity, w Izaaku związano Mu nogi, w Jakubie przebywał na obczyźnie, w Mojżeszu podrzucony, w Dawidzie prześladowany, w prorokach zelżony… W każdym z Was, drodzy Bracia Kapłani Chrystus żyje, naucza, uświęca i składa Ojcu ofiarę, rozprasza ciemności kłamstwa, śmierci i grzechu.

Wspomnijmy dziś naszych Konfratrów zanurzonych w trud misyjny w Japonii, Kazachstanie, Rosji, Białorusi i Ukrainie, w Czechach, Kamerunie i Grecji, w Ekwadorze i w Estonii, na Jamajce, w Gwatemali i w Mołdawii i w wielu innych jeszcze krajach Europy i Ameryki, gdzie oddaleni od środowiska naszej rodziny diecezjalnej pełnią swoją misję i przeżywają samotność, którą niech ociepli nasza modlitwa, pamięć o nich i życzliwość, której doznają ilekroć znajdą się wśród nas. Ich zapał misyjny i ewangelizacyjny jest potrzebny Kościołowi, ale też bardzo potrzebny nam, także jako świadectwo wiary ożywianej przez Ducha Świętego, jako iskra zapalająca rodzące się i w naszych sercach dobro.

Wielki Czwartek, to dzień szczególnej bliskości z Chrystusem – Kapłanem i wszystkimi braćmi w kapłaństwie. Składajmy często za siebie Ofiarę Eucharystyczną, bo w niej Chrystusowa miłość pulsuje miłością do Ojca, do każdego z nas i do każdego z ludzi.

Kościół w Polsce czuje, że potrafi stawić czoło trudnościom i wyzwaniom nowej epoki historycznej – jakże niekiedy dziwnej i agresywnej w promowaniu swoich destrukcyjnych zasad, – ponieważ Kościół wie, że może ufać kapłanom, wie, że kapłani utożsamiają się z ewangelią i z nauczaniem Kościoła, wie, że w zdecydowanej swej większości nie aprobują ani wyskoków, ani upadków kapłańskiego życia. Kościół potrafi przezwyciężyć trudności, bo ufa też katolikom świeckim, którzy staną przy nas w najtrudniejszych momentach wybranej kapłańskiej służby, bo oni dobrze znają nasze życie, wiedzą, że nie oszukujemy ani ich, ani siebie. Zwycięstwo będzie po stronie naszej jedności, bo tam gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w imię Pana Jezusa, tam On jest pośród nich. Chrystus i Duch Święty są naszą zwycięską nadzieją. Duchowość Maryjna polskiego kapłana i polskiego ludu pomoże nam przyjąć dary Wieczernika, które ofiarujemy powierzonym nam ludziom.

Ojciec święty Benedykt XVI dodaje nam odwagi głosem Pana: Zmartwychwstałem i teraz zawsze jestem z tobą – mówi Chrystus do każdego z nas. Moja ręka cię podtrzymuje. Gdybyś gdziekolwiek miał upaść, upadniesz w moje ręce”.

2017-06-25T10:07:05+00:00 05 kwietnia 2012|Homilia|