„Wierzyć – głosić – świadczyć”

Homilia wygłoszona w Archikatedrze Przemyskiej podczas uroczystych święceń kapłańskich 25 neoprezbiterów. Przemyśl, 30.05.2009 r.

 

Umiłowani w Panu Neoprezbiterzy,

Czcigodni Bracia w posłudze kapłańskiej

Bracia i Siostry,

Ze szczególnym uczuciem wyśpiewaliśmy dziś hymn wzywający Ducha Świętego, aby pomógł dziękować za dzieło zbawienia, które dokonało się i dokonuje  nieustannie dzięki Chrystusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu, Chrystusowi, który pokonuje szatana i grzech, uświęca, otwiera niebo, zakłada Kościół i posyła Ducha Świętego, aby po krańce ziemi i czasu mogły być kontynuowane wielkie dzieła Boże.

Ta kontynuacja dokonuje się dzięki Wam, Bracia Kapłani, bo Bóg Was wybrał, Chrystus ufa, a Duch Święty obdarza mocą uświęcania.  Święty Paweł dodaje nam otuchy, mówiąc, że Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości, gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami  ( Rz 8, 26).

Uroczystości Paschalne, poczynając od wieczernika, pomagają nam uświadomić sobie wielkie dary Boże, które mamy docenić, skorzystać z nich i przekazać innym.

Najświętsza Eucharystia – jakże nie dziękować za ten wielki dar żywej i życiodajnej obecności Pana, który uobecnia i kontynuuje ofiarę krzyża, a jednocześnie staje się pokarmem duszy, realnym początkiem zbawienia: kto pożywa Ciało  moje i pije Krew moją będzie żył na wieki ( J 6, 51). Sługami Eucharystii są kapłani, wezwani do szczególnej bliskości z ofiarą i misją Chrystusa: Czyńcie to na moją pamiątkę  ( Łk 22,19).  Zwyczajni ludzie, włączeni w nadzwyczajne dzieło zbawienia. Polecenie Pana jest proste, ale jakże bogate w konsekwencje: Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu  (Mk 16,15).

Poszli i głosili. Najpierw nieśli światu niepokój po śmierci Chrystusa, potem znów zdumienie po stwierdzeniu pustego grobu. Zachęceni – a może nawet upomniani  przez Zmartwychwstałego Pana – poszli posłusznie na modlitwę do wieczernika. Tu razem z Maryją Matką Pana przeżyli wylanie Ducha Świętego, przyjęli Jego moc i odtąd już nikt ich nie przerazi ani zatrzyma. Idą i głoszą Chrystusa Zmartwychwstałego, czynią cuda, bywają więzieni i prześladowani, ale idą, bo nie mogą nie mówić tego co widzieli i słyszeli ( Dz 4, 20).

W niedzielę Dobrego Pasterza, 3 maja 2009 roku Ojciec św. Benedykt XVI, udzielając święceń kapłańskich przypomniał, że uczniowi  przypada ten sam los, co Mistrzowi. Jak Jezus doświadczył odrzucenia Boga przez świat, niezrozumienia, obojętności, tak jego uczniowie, – a zwłaszcza apostołowie – doświadczają radości samego Jezusa, Jego bliskości, ale i dzielą także ten sam ból, widząc, że Bóg nie jest znany. Kapłani doświadczają tego, że świat nie rozumie chrześcijan, nie chce poznać Boga i słuchać Jego szafarzy.

Nasza reakcja w tej i w każdej sytuacji powinna być odruchem pytania; a co na to Chrystus, nasz Mistrz i Zbawiciel?. Sprawa jest prosta: mam Go naśladować. Żyć tak jak On! Św. Jan Chryzostom zauważał, że kto kocha jak On, nawet jeśli jest nienawidzony, oskarżany, zagrożony śmiercią, kontynuuje miłość, bo tak Chrystus kochał nieprzyjaciół największą miłością (hom. do Mt 60, 3).

Pociechą jest, że ta wzajemna miłość bliźniego prowadzi do odkrycia obecności Zmartwychwstałego Pana, który ilekroć widzi dwóch albo trzech zjednoczonych wiarą w Jego imię, staje pośrodku nich, pociągnięty ich wiarą i przynaglony ich jednomyślnością (por. Orygenes, kom do Pieśni nad Pieśniami, 41).

Jedność z Chrystusem i z braćmi w wierze jest wymogiem eklezjalności rozumianej jako szczególne zadanie  we współczesnych czasach, kiedy relatywizm jest głoszony z wszystkich możliwych katedr a wolność jednostki próbuje się uważać za absolutne prawo postępu. Człowiek jednakże żyje w społeczności i powinien uszanować  prawa innych ludzi. Prawa i obowiązki wobec innych i wraz z innymi są nie tylko warunkiem rozwoju kultury  i postępu cywilizacji, ale stają się miarą  naszego człowieczeństwa, odkupionego przez Chrystusa. A zatem Boże, Chrystusowe prawo musi być uszanowane, aby rozwój człowieka mógł być pełny.

Drodzy Neoprezbiterzy, bierzecie na siebie jarzmo Pana  w czasach, kiedy trzeba będzie korygować ludzkie myślenie w najbardziej podstawowych sprawach, bo zaślepiony pychą umysł człowieka jest zdolny do samozniszczenia. Mądrością własną ani wiedzą, nawet najbardziej błyskotliwą, niewiele przysłużymy się ludziom i światu. Jesteście potrzebni jako uczniowie Chrystusa  i świadkowie Jego miłości.  Ukazywać ludziom Boga i prowadzić do Niego, to wielkie, twórcze zadanie. Tego zadania nikt za Was nie wypełni. Tu będziecie potrzebni i stawajcie się mistrzami, bo tylko Bóg jest Panem ludzkich sumień i tylko Chrystus nabył nas na własność krwią swego krzyża.

Nie żałujcie czasu, nie oszczędzajcie sił, aby ciągle się dokształcać i poznawać głębię mądrości Bożej, wspinać się samemu na górę bliskości z Bogiem, a zaznawszy zjednoczenia z Nim, bezpiecznie i ludzi  prowadzić do zbawienia.

Jedną z pokus współczesnych jest próba wmówienia Kościołowi, że w realizowaniu swej misji powinien  przyjąć metody i środki świeckie. Nie!. To nie nauka zbawia świat, ale Chrystus. To nie wiedza wyznacza prawa dla ludzi, ale Bóg wpisał je w nasze serca. Bez łaski Bożej nie dokonacie wiele mimo najlepszych Internetów, znajomości języków czy technik  światowych.

Praca nad sobą, ubóstwo umartwienie, modlitwa i pogłębione życie sakramentalne, to sprawdzona droga prowadząca do poznania i zaakceptowania  siebie z uznaniem tego, co wielkie i Boże w nas, i tego, co mizerne i słabe. Tylko wtedy uratujecie człowieczeństwo i sumienie w innych, jeśli uratujecie je w sobie.

Nie wystarczy głosić kazania i posługiwać ludziom na parafii w oparciu o cenny bagaż wiedzy, nabyty podczas studiów teologicznych. To jest ważne i podstawowe,  ale musi zostać spersonalizowane  – mówił Benedykt XVI do księży rzymskich 26 lutego 2009 –   Bóg istnieje i nie jest Bogiem hipotez, dalekim, ale jest  bliski; mówił do nas, mówił do mnie. My nie głosimy refleksji, nie głosimy filozofii, ale głosimy zwyczajną, prostą nowinę o Bogu, który działa. Działa także wobec mnie. (tamże).

Św. Bernard z Clairvaux napisał do swego ucznia papieża Eugeniusza, aby pragnął i starał się pić z własnego źródła, to znaczy aby czerpał z własnego człowieczeństwa. Jeśli jesteś szczery z sobą samym, zacznij obserwować swoją wiarę, staraj się być krytyczny  wobec doświadczeń z jakimi się stykasz na co dzień i pokorniejszy w ocenianiu swego udziału w sukcesach. Jeśli dobrze oceniasz siebie,  nie zapomnisz o modlitwie, zanim podejmiesz jakikolwiek  zamiar czy program. Jeśli twoje życie ma być pracą w winnicy Pana, z Nim musisz  „konsultować” zamiary, Jemu, nie sobie przysparzać chwały, dla Niego, a nie dla siebie pozyskiwać ludzi.

Miarą duchowości kapłańskiej są zobowiązania, do złożenia  których ksiądz przygotowywał się przez 25 lat, a przez ostatnich 6 już bezpośrednio, zdecydowanie i w pełni je praktykował.

Posłuszeństwo Kościołowi i biskupowi to miara pokonanego egoizmu i zarozumiałości, to wyznacznik wewnętrznej gorliwości diakona i księdza; posłuszeństwo pełne, wewnętrzne, obejmujące  nie tylko wiarę i obyczaje, ale  cały styl bycia i życia, styl pracy i wypoczynku, styl samochodu, towarzystwa i stroju kapłańskiego. Posłuszeństwo duszpasterskie, to przyjęcie nowych nadziei  Kościoła i form pracy ruchów i stowarzyszeń, to radość z twórczych, osobistych ofiar na rzecz wspólnoty eklezjalnej, to troska o misje i gotowość podjęcia najtrudniejszych zadań. Bez wiary żywej, bez czułej, osobistej miłości do Chrystusa takie posłuszeństwo nie będzie możliwe.

Celibat i czystość kapłańska w czasach nieczystych, kiedy ideałem promowanym na prawo i lewo jest niewierność małżeńska i zdrada, przekreślenie praw natury i wyuzdanie, kiedy celem szkoły  jest instruktarz praktyk antykoncepcyjnych, wołanie o czystość staje się  wołaniem o uratowanie   wiary w człowieka, wiary, że prawdziwa miłość jest możliwa, wiary, że Chrystus naprawdę na krzyżu pokonał i mój grzech, zwyciężył szatana…i o tym ktoś musi ludziom powiedzieć w sposób przekonywujący, czyli powiedzieć własnym życiem. Pokazać, że czystość, że powstanie z grzechu, że wierność i prawdziwa, pełna miłość jest możliwa. Chrystus ma prawo do takiej miłości, która nie może przegrać z żadną ludzką „miłością”.

Kościół jako oblubienica Chrystusa, chce być kochany przez kapłana w tak pełny i wyłączny sposób, w jaki Jezus Chrystus – Głowa i oblubieniec go kocha (List Kongr. Duchow. z 18. 04. 2009 r.)

Celibat zatem, to wzajemny i całkowity dar Chrystusa i mój, to droga miłości czynnej, maksymalnej, i tylko na drodze maksymalizmu, całkowitego oddania, a nie na drodze targów, wątpliwości,  wahań może być godnie i właściwie realizowany.

Modlitwa zaś, którą ślubujesz Bogu za ludzi i Kościół, ofiara Eucharystyczna, którą będziesz codziennie składał, zapewni ci wzrost w tym, co najważniejsze; aby umarł w tobie stary, a narodził się nowy, Boży człowiek. Otrzymasz tu niezwykłą pomoc  od Chrystusa: Ducha Świętego, który cię dziś włącza w kapłaństwo Chrystusa. Modlitwa do Matki Bożej i z Matką Bożą uchroni cię od niebezpieczeństw, o jakich nawet nie masz pojęcia i otworzy ci perspektywy  nowe, twórcze, radosne. Napełniać Cię będzie pokojem, który zaniesiesz do ludzi jako dar Zmartwychwstałego Pana, pokojem, którego świat pragnie, ale dać nie może. Świat nie potrzebuje naszych aplauzów, ale radykalnej przemiany, świat oczekuje na to, że zostanie przeniknięty ewangelią i łaską Boga żywego.

A zatem –  nie bój się wielkich wyzwań. Kapłaństwo to największe wyzwanie  ale i największy w płaszczyźnie nadprzyrodzonej wybór oraz droga do duchowej wielkości w twórczym wyrzeczeniu, w służbie Bogu i ludziom. Dzięki modlitwie,  pod opieką Matki Bożej, przy modlitewnym wsparciu Twego ludu, zjednoczenie z Chrystusem będzie możliwe, i wszystko będzie możliwe. Amen.

2017-06-18T20:34:07+00:00 30 maja 2009|Homilia|