Wzrastanie w wierze

Chrześcijanin każdego dnia wzywa Ducha Świętego. Ilekroć żegnamy się znakiem krzyża, za każdym razem wzywamy Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Jest to niejako namaszczenie Duchem Świętym i wyznanie wiary. Życie oparte na wierze może sprawiać nam pewną trudność, bowiem jesteśmy przyzwyczajeni do przenoszenia naszego ziemskiego sposobu myślenia także na kwestie związane z wiarą. Trzeba sobie zdawać sprawę, że myślenie ludzkie nie przeciwstawia się wierze, ale bardzo często jest niewystarczające. Powinniśmy uzmysłowić sobie, że przed Bogiem jesteśmy jak dziecko, które nie od razu wie wszystko, a tylko tyle, ile przekażą mu rodzice. Potrzeba jednak pewnej cechy – a jest nią pokora – byśmy zrozumieli, że nasza postawa wobec Boga winna być taka właśnie, jak małego dziecka wobec rodziców. Małe dzieci z zaufaniem przyjmują to, co mówią im rodzice. Potem dopiero sprawdzają same, czy rzeczywiście po głębokiej wodzie można chodzić, nie umiejąc pływać; czy można przejść przez rzekę po linie zamiast po moście; czy można wspinać się w górach, nie mając odpowiednich butów i sprzętu. Możemy się wtedy przekonać, jak przydatne jest to, co przyjęliśmy od naszych rodziców – przyjęliśmy bez buntu, bo im zaufaliśmy, i nie ponieśliśmy szkody.

Podobnie jest w naszym życiu duchowym. Jako dzieci Boże otrzymujemy od Boga ciągle nową dawkę wtajemniczenia. Tak też działo się w życiu pierwszych uczniów Pana Jezusa. Przez trzy lata słuchali Jego nauk, ale, jak to ludzie, często zapominali to, co usłyszeli. A On im przypominał i wyjaśniał rzeczy, których nie pojmowali. Niejednokrotnie też, gdy przychodzili do Pana Jezusa rozczarowani, po bolesnej konfrontacji z trudnymi sytuacjami, zapowiadał im, że takich sytuacji czeka ich wiele, i mówił, jak mają się wtedy zachować. By móc pozostać Jego uczniami, musieli zatem się zgodzić na pokorne przyjęcie tej wiedzy, którą im przekazywał. Pan Jezus wprowadzał ich w tajemnice Boże. Pouczał, że Bóg jest Ojcem. Kiedyś Go poprosili: „Pokaż nam Ojca” (J 14, 8), i odpowiedział im: „Kto widzi Mnie, widzi i Ojca” (por. J 14, 9). Wprowadzał uczniów w tajemnicę jedności Trójcy Przenajświętszej: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). A oni próbowali wejść w tę tajemnicę, w myślenie Boga i wiedzę Bożą. Nasza zaś zasługa polega na tym, że przyjmujemy to, co Pan Jezus powiedział nam za ich pośrednictwem.

Kiedy zapowiadał tajemnicę krzyża, że będzie cierpiał, że będzie przybity do krzyża i umrze, że w ten sposób zrealizuje swoje zadanie, wówczas Piotr, który bardzo kochał Jezusa, powiedział: „Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). Uznał, że to niemożliwe. Usłyszał wtedy mocne upomnienie: „Piotrze, szatan ci to podpowiada. Ja przyszedłem po to, aby dopełnić zbawienia, aby pokazać, jak wygląda miłość Boga do człowieka, a ona jest przybita do krzyża, oddaje siebie”. Bóg oddaje siebie człowiekowi. Pan Jezus mówił uczniom, że przypomni im o tym Duch Święty i dopiero wtedy będą mogli zrozumieć i przyjąć w pełni Jego naukę.

Jest w tym coś z przygody. Na drodze wiary człowiek powinien przed Bogiem ciągle rosnąć, jak dziecko. Wzrasta w wierze, przyjmując sakramenty, bo one są źródłem łaski, w nich kryje się nadprzyrodzona rzeczywistość wiary, bogactwo, które się otwiera przed tym, kto potrafi z niego skorzystać. Ale by skorzystać, trzeba rozwijać wiarę i związek z Jezusem. Dzięki Duchowi Świętemu ten związek może się stawać coraz żywszy i pełniejszy.

 

+ Józef Michalik

2018-04-26T11:12:38+00:00 26 kwietnia 2018|Varia|