Zadania ruchów i stowarzyszeń katolickich w Kościele Polskim

Warszawa, 11.06.2005 r. Przemówienie abpa Józefa Michalika wygłoszone kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie podczas Sesji Inaugurującej III Kongres Ogólnopolski Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich w Polsce.

Zdaję sobie sprawę, że zaproszenie na Kongres Ruchów i Stowarzyszeń wiąże się z nadzieją (słuszną zapewne) usłyszenia czegoś interesującego i przeżycia czegoś ważnego. Z taką intencją przychodzę na to spotkanie i ja również.

Chciałbym zobaczyć, posłuchać „przyłożyć ucho” (Jan Paweł II) aby zobaczyć, jak bije rytm życia eklezjalnego w sercu Kościoła, bo ruchy i stowarzyszenia są przecież wielką jego nadzieją. Są już dziś poważną rzeczywistością (Oblicza się, że same tylko nowe ruchy liczą ok. 60 – 70 milionów zaangażowanych członków).

W Polsce działa ponad 150 ruchów i stowarzyszeń, ponad 4% Polaków uczestniczy w jakimś ruchu lub wspólnocie, co daje liczbę 1,5 miliona osób. Duża część powołań kapłańskich, zakonnych lub apostolskich zrodziła się w tychże wspólnotach; wiele ludzi odnajduje tam wiarę… (por. Leksykon KAI 2000). Nowe wspólnoty są więc ważnym elementem realnego życia Kościoła.

Zadania ruchów i stowarzyszeń katolickich są, mówiąc najkrócej, takie same, identyczne, jak zadania Kościoła. A Kościół przede wszystkim powinien czuć w sobie obecność Chrystusa, wierzyć coraz mocniej i coraz mądrzej, że jest – dzięki Duchowi Świętemu – rzeczywistym Ciałem Pana i nieustannie dawać dowody tej wiary (przynosić owoce).

Obserwacja współczesnego świata każe nam także wyciągać wnioski odnoszące się do naszych ludzkich zadań. Porządkowanie świata zgodnie z zamiarem Bożym, czyli według praw natury (dzisiaj bardzo niepopularne!) jest zadaniem każdego uczciwego człowieka. Tym bardziej chrześcijanina.

1. Promować dobro.

Istnieje dziś nagląca konieczność, by mówić o ludziach dobrych i uczciwych. Trzeba ukazywać nieustannie to, ile dobrego potrafi zrobić jeden człowiek sprawiedliwy – zalecał autor głównego referatu w programie duszpasterskim KEP na rok 2003/4 (ks. M. Drożdż).

Trzeba więc ukazywać, ile dobrego potrafi zrobić wspólnota, ruch, grupa, stowarzyszenie. Szukać i nagłaśniać wzorce zachowań. Promocja dobra stanie się wtedy wzorcem, interesującą perspektywą, kreatywną instrukcją bez instrukcji.

2. Bronić zasad

Relatywizm moralny, który jest dzisiaj powszechnie lansowany i praktykowany wskazuje na kolejne zadanie zobowiązujące wszystkich uczciwych ludzi – a więc i nas, pragnących nimi być – abyśmy byli bardzo zdecydowani w uznawaniu dobra za dobro a zła za zło. Odwaga w demaskowaniu kłamstwa wiąże się z obroną prawdy. Oczywiście w wypadku stosowania tej zasady wobec ludzi trzeba strzec prawdy i bronić dobra, ale w miłości, jako że pierwszym przykazaniem chrześcijaństwa jest miłość Boga i bliźniego. I w świetle miłości patrzymy na każde z dziesięciu Bożych przykazań, z miłością zranioną patrzymy na człowieka nie zachowującego przykazań Bożych.

3. Promować integralną hierarchię wartości

Wierność zasadom moralnym domaga się także stworzenia poprawnej hierarchii wartości, w której będzie miejsce na człowieka, jego ludzki rozwój, jego prawa i obowiązki (rozumiane bardzo szeroko, uniwersalnie), ale także będzie miejsce na drugiego człowieka. A więc prawda i miłość nierozłącznie.

Chrześcijańska hierarchia wartości nie może pomijać dóbr nadprzyrodzonych, nierozłącznych od wizji człowieka – osoby stworzonej na obraz Boga samego. Tu ma swoje uzasadnienie chrześcijański, zbawczy uniwersalizm: skoro Chrystus umarł dla zbawienia wszystkich ludzi i nikt nie jest wykluczony z Jego zbawczej miłości, to i uczniowie Chrystusa (chrześcijanie) mają te same zadania. Szacunek w dialogu, ekumenizm i szukanie drugiego człowieka, aby go doprowadzić do poznania i przyjęcia pełnej prawdy (ewangelizacja), nie może pomijać faktu, że każdy człowiek jest jednakowo dzieckiem Bożym, zasługującym na miłość. A nasz wybór do stania się przez przybranie dziećmi Bożymi i braćmi Chrystusa jest dodatkowym zobowiązaniem i zadaniem do respektowania tej prawdy.

Odniesienie do Boga jest niezwykle ważne w naszym myśleniu i postępowaniu osobistym, w relacjach do drugiego człowieka i do świata (ekologia jako odpowiedzialność za stworzony przez Boga i powierzony człowiekowi świat).

Odniesienie do Stwórcy w relacjach społecznych, w budowaniu relacji między ludźmi i między narodami jest dzisiaj szczególnie ważne i potrzebne. Pamiętamy wszyscy przestrogę Jana Pawła II wypowiedzianą w polskim Parlamencie, że demokracja bez religii, bez Boga łatwo się przeradza w totalitaryzm (Nietzsche przekreślając nadprzyrodzoność człowieka wezwał go do odkrycia w sobie nad-człowieczeństwa, które uprawnia do promowania rasy nad-ludzi).

Nie łudźmy się, bez Boga pozostają zawsze ruiny ludzkich nadziei. Bez Boga nie da się zbudować niczego trwałego, niczego za co warto życie dać. Ani kultura ani demokracja bez fundamentów transcendentnych nie może być bezpieczna, ożywiająca, inspirująca do ofiar i prowadząca do trwałego szczęścia.

4. Cechy ukierunkowujące formację ruchów i stowarzyszeń

A. Eklezjalność

Kościół jest tajemnicą organicznej bliskości Boga z ludźmi i w przedziwny sposób jednoczy ludzi wokół Chrystusa, który jest jego głową. To zjednoczenie dokonuje się przez wiarę i łaskę, dzięki Duchowi Świętemu. Objawienie Jezusowe otwiera nas na misteryjny wymiar rzeczywistości Kościoła. Jednak dzięki sakramentom możemy wskazać ludzi tworzących Kościół i żyjących w sposób bardziej lub mniej intensywny w tym widzialnym organizmie. Teologia (eklezjologia) dopracowuje – w oparciu o objawienie zrozumienie tego co boskie i tego co ludzkie w żywym Kościele. To wiedza teologiczna jest nam niewątpliwie potrzebna do zdrowego oddechu prawdą wiary.

Teologowie podkreślają, że duchowość jest subiektywną stroną dogmatyki (H. U. von Balthasar) i dlatego przyjęcie dogmatu, a jeszcze bardziej sposób przeżywania prawd objawionych zależy od nas samych, od tego jaką wiarą i jaką miłością przyjmuję za swoją prawdę o Kościele, o obecności w nim Ducha Świętego i Chrystusa. Jak ta wiara kształtuje moje życie i jaki może mieć wpływ na życie innych. Zauważono już od dawna, że (osobiste) doświadczenie i świadectwo dla promocji apostolatu często ma większe znaczenie niż prawda promieniująca z artykułów wiary i refleksji teologicznej.

Paweł VI powtarzał, że człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli, a jeżeli słucha nauczycieli to dlatego, że są świadkami (Evangelii nuntiandi 41).

To właśnie dlatego świętość i ewangelizacja są ze sobą bardzo ściśle złączone. Przynależność do Chrystusowego Kościoła pomaga nam uznać kto jest źródłem świętości Kościoła i kto rodzi ją w sercach ludzi. Przeżywać wielkość Kościoła, w którym obecny jest Duch Święty, to nieustannie pogłębiać pokorę, dojrzewać w wierze i bezpiecznie rozeznawać zagrożenia dawnych i obecnych czasów. Czuwać w pełnej świadomości, że przeciwnik nasz krąży, szukając kogo by pożarł (1 P 5,8).

Miarą eklezjalności ruchów i stowarzyszeń jest niewątpliwie wierność tradycji i magisterium Kościoła, gotowość poznania jego nauczania, tradycji, a także dawnych i współczesnych potrzeb i oczekiwań. Szczególną rolę pełnią tu wskazania papieża i biskupów oraz to, jak poszczególne ruchy i wspólnoty je realizują. Znaną jest sprawą bezpośredni, osobisty kontakt ostatnich papieży ze stowarzyszeniami i nowymi ruchami kościelnymi.

Paweł VI przez wiele lat był asystentem FUCI (Studentów Katolickich) ale wykazał też profetyczną intuicję wobec charyzmatyków, kiedy w dzień Zielonych Świąt 1975 roku określił Odnowę w Duchu Świętym „szansą dla Kościoła”. To on wyznaczył jako delegata biskupów (i swego delegata) kard. Suenensa, aby towarzyszył Odnowie w imieniu Kościoła. A było to w czasach, kiedy ruch zielonoświątkowców w ciągu jednego stulecia (XX w) wzrósł od 0 do 400 milionów wyznawców, stając się teologicznym i pastoralnym wyzwaniem dnia współczesnego (abp P.J. Cordes, Niech zstąpi Duch Twój).

Jan Paweł II wrażliwość na ruchy przyniósł z Polski, gdzie towarzyszył Oazom, Comunii i Wyzwoleniu, Fokolarinom i wielu innym wspólnotom. Tę znaczącą otwartość zachował przez całe życie i dawał ciągłe dowody akceptacji i zaufania do chrześcijan, stowarzyszonych we wspólnotach i pragnących dawać z siebie więcej i więcej przez modlitwę i życie.

Przygotowując Jubileusz roku 2000 już w Wigilię Zesłania Ducha Świętego w 1996 roku mówił, że:

Jednym z darów Ducha Świętego dla naszych czasów jest z pewnością rozkwit ruchów kościelnych, które od początku swojego pontyfikatu stale rozpoznaję jako przyczynę nadziei dla Kościoła i ludzkości. Są one znakiem wolności form, w których realizuje się jeden jedyny Kościół i przedstawiają nową rzeczywistość, która wciąż chce być właściwie zrozumianą w pełnej i pozytywnej skuteczności dla Królestwa Bożego, działając w tym momencie historii (…) Liczę na wspólne świadectwo i współpracę ruchów. Ufam, że we wspólnocie z pasterzami zechcą wnieść swoje duchowe, formacyjne i misyjne bogactwo w serce Kościoła jako cenne doświadczenie (…)”.

Kościół jest otwarty na nowe, powstające ruchy i wspólnoty, stowarzyszenia, instytuty i zakony. Wie jednak, że brak doświadczenia przy dynamicznej gorliwości może  utrudnić spełnienie twórczej roli w duszpasterstwie czy w ewangelizacji. Dlatego przypomina o potrzebie zachowania jedności z biskupami w pierwszym rzędzie odpowiedzialnymi za wzrost każdej wspólnoty eklezjalnej.

Jan Paweł II podał też pięć zasadniczych kryteriów dla uznania ruchu za kościelny i budzący nadzieję na twórczy wzrost:

1.    dążenie do świętości czyli pełni życia chrześcijańskiego poprzez wiarę i miłość owocującą na co dzień;

2.    wierność katolickiej wierze zgodnie z nauczaniem Kościoła;

3.    trwała i autentyczna komunia z papieżem i biskupami (współpraca w inicjatywach pasterskich). Konkretnie dobrze egzamin ze swej dojrzałości zdają te ruchy, które potrafią nawiązać współpracę z parafią:

4.    podjęcie zadań apostolskich Kościoła (por.A.A. 2), także poprzez bezpośrednie przepowiadanie ewangelii i odwagę misyjną;

5.    zaangażowanie w rzeczywistość świecką (Christifideles Laici, 30)

Istnieją także inne elementy istotne dla określenia tożsamości ruchu/stowarzyszenia kościelnego.

Podkreślając potrzebę ścisłego związku z Kościołem (eklezjalność) każdego ruchu powinniśmy równocześnie uznać, że to zdanie będzie realizowane zgodnie z pierwotnym charyzmatem czyli wskazaniami założyciela. Co więcej, ten charyzmat jednoczy przecież ludzi różnych kultur, narodowości, gromadzi świeckich a nawet kapłanów, promuje duchowe pokrewieństwo i dokonuje wewnętrznej przemiany osób, środowisk i historii. Ten dar jest znakiem działania Ducha Świętego, który nieustannie zdumiewa ludzi i Kościół (por. Jan Paweł II, Przemówienie do ruchów kościelnych i nowych wspólnot, 1.06.1998).

Założyciel ruchu również wzrasta duchowo razem ze wspólnotą, której dał początek. To on zasadniczo określa metody pracy, powołuje struktury organizacyjne i wyznacza cele zgodne z charyzmatem, który otrzymał i rozeznał. Jego autorytet wiąże się z duchowym ojcostwem wobec wspólnoty. Poczucie wspólnoty bywa niekiedy przeżywane bardzo intensywnie, stając się motywem umocnienia i poszukiwania głębszego zjednoczenia wśród ludzi. Wspólnota jest miejscem wzrostu, ponieważ jest miejscem zadań, posłania, podjętej misji.

Jednakże ważniejszym od wymiaru wspólnotowości jest w wypadku przynależności do ruchu pragnienie odnalezienia „pełnego chrześcijaństwa i Kościoła posłusznego Ewangelii i żyjącego Ewangelią” (kard. J. Ratzinger, I movimenti ecclesiali, 1993, 38).

Nowe ruchy stają się jedną z form intensywnie realizowanej przynależności do Kościoła. Są różnorodne ale wszystkie należą do Kościoła i są wyrazem jego jedności. Jan Paweł II powiedział nawet, że sam Kościół jest ruchem. Przede wszystkim dlatego, że jest Tajemnicą odwiecznej miłości Ojca, który posyła do człowieka Syna i Ducha Świętego, zaś człowiek i wspólnota ludzka mają w Kościele dać odpowiedź na Objawienie i Ewangelię (por. J.P.II, Homilia do uczestników sympozjum „Ruchy w Kościele”, 1981).

B. Chrystocentryzm z Maryją

Obserwacja współczesnej religijności ludzi mówi nam o dużym zainteresowaniu duchowością zarówno w wydaniu chrześcijańskim jak i pozaewangelijnym. Szkoły duchowości wschodniej mają wielu uczniów także wśród teologów (T.Merton). Książki o modlitwie rozchodzą się w dużych nakładach a rekolekcje zamknięte, prowadzone według różnych szkół, mają rosnącą liczbę uczestniów autentycznie szukających pogłębienia wiary i kontaktu z Bogiem.

Ruchy i wspólnoty katolickie muszą odpowiedzieć na to zapotrzebowanie w sposób maksymalnie bezpieczny (a nie brak i tu przykrych, porażających doświadczeń, prowadzących do rozłamów w parafiach a nawet odejścia od Kościoła).

Dążenie do radykalizmu ewangelicznego jest niewątpliwie słusznym programem pierwotnej miłości, którą warto i trzeba rozwijać ale w sposób roztropny, integralnie poszerzając o poczucie odpowiedzalności także za „zimnych” a nawet grzesznych członków Kościoła. Postulat wpatrywania się w Chrystusa (chrystocentryzm wiary) jest tu jak najbardziej uzasadniony, ale Chrystus z biczem w ręku jawi się na kartach ewangelii tylko przez moment. Znacznie częściej i dłużej widzimy Go nauczającego (i to cierpliwie), korygującego apostołów, dźwigającego krzyż i ukrzyżowanego.

Od Chrystusa nie powinniśmy odrywać oczu, ale warto patrzeć na Niego oczyma Maryi, która wpatruje się w Syna i pomaga Mu żyć, rosnąć, dojrzewać do misji. Nie wsystko od razu wie i rozumie, ale wszystko przechowuje w swoim sercu. Ona wierzy zawsze i zawsze kocha. Przyjmuje i zachowuje słowo Boże. Jest przy tym Słowie Bożym od wcielenia po krzyż, grób i wieczernik Zielonych Świąt. Warto przypomnieć, że wg Jana Pawła II „Kościół jest jednocześnie maryjny i apostolsko-piotrowy czyli hierarchiczny” i charyznmatyczny równocześnie (Mulieris dignitatem n. 27).

Uczestnictwo w ruchu, stowarzyszeniu lub wspólnocie katolickiej powinno się rozwijać w ścisłej współpracy kapłaństwa służebnego (prezbiterów) i kapłaństwa powszechnego (ochrzczonych). Jedno bowiem nie przeczy drugiemu ani nie istnieje bez drugiego. A wspólnie wyrastają z jednego źródła – Krzyża, Zmartwychwstania i Wieczernika.

Pogłębianie wiary dokonuje się szczegónie poprzez modlitwę indywidualną i wspólnotową. Z czasem życie modlitewne prowadzić może do głębszych pragnień i oczekiwań na duchowe przeżycia. Święta Teresa z Avila bardzo zwracała uwagę na to, aby ci, którzy dzierżą jakąkolwiek odpowiedzialność w Kościele mieli osobiste doświadczenie w życiu duchowym, jak również konieczną teologiczną mądrość, zaczerpniętą (i pobłębianą) z Pisma świętego i nauczania Kościoła. Ta wielka mistyczka Kościoła nieustannie też przestrzegała przed stosowaniem jakichkolwiek technik lub słuchania „nauczycieli” mających prowadzić do „ekstazy”. Tu jedynym bezpiecznym nauczycielem jest sam Pan, który wie kogo i jak, i kiedy wprowadzić na drogę zjednoczenia z Nim. Niebezpieczne są wszystkie zalecenia, aby odrzucić każdy fizyczny obraz i kierować swą uwagę na wytworzenie pustki wewnętrznej, zmierzjącej do kontemplacji boskości. Chrześcijanin nie może jednak oddestylować wiary od życia i od relacji z ludźmi. Według świętej Teresy drogą najwyższej kontemplacji musi być człowieczeństwo Chrystusa. Także naszego człowieczeństwa nie da się pominąć w realizowaniu powołania do świętości, to przecież jako ludzie złożeni z ciała i duszy potrzebni jesteśmy Bogu na tej ziemi, aby przedłużyć działanie Chrystusa Boga – Człowieka.

Papież Jan Paweł II stwierdzał, że: W ruchach i nowych wspólnotach doświadczyliście, że wiara nie jest teorią abstrakcyjną, ani rozwodnionym sentymentem religijnym, ale nowym życiem w Chrystusie, które wzbudził Duch Święty (30. 05.1998).

Bez pogłębionej modlitwy i bez Bożej pomocy przemiana życia jest niemożliwa. Głęboko wyraził to jeden z wielkich założycieli wpółczesnego ruchu podczas Wigilii Zielonych Świąt w r. 1998, przemawiając na placu św. Piotra w Rzymie: „Prawdziwym protagonistą historii jest żebrak: Chrystus żebrzący o serce człowieka i serce człowieka żebrzące o Chrystusa” (ks. Luigi Giussani).

C. Obecność w świecie

Obserwacja wpółczesności każe nam zauważyć, że promocja ideałów nowoczesności zazwyczaj ukierunkowuje myślenie ludzi na sukces materialny, na zewnętrzność i użycie. Często nie tylko że wymiar duchowy jest pomijany, ale wprost zagłuszany. Sekularyzacja staje się coraz bardziej agresywna. Religia (każda) w dotychczasowym systemie wartości była szanowana i chroniona a przynajmniej tolerowana jako kryterium kulturowo wysokiego społeczeństwa. Dziś odbierana jest często jako zagrożenie nieograniczonej wolności  jednostki ludzkiej. Normatywność prawa moralnego jest powszechnie eliminowana i nie widać ani chęci ani możliwości przywrócenia tegoż pojęcia na współczesne fora cywilizacyjne (Francis Fukuyama).

Nowa strukturalnie Europa także nie widzi potrzeby zrewidowania swego spojrzenia na wartości duchowe i religijne, próbując pomijać je lub eliminować z uchwalonych ustaw. Redukcja sfery sacrum zaczyna się najpierw w sercach i umysłach ludzi, co stwarza dodatkowe wyzwanie dla chrześcijaństwa i wszystkich religii. Wiemy jednak, że Jezusowa ewangelia także nie pasowała ani do Starego Przymierza ani do uchwał rzymskich cesarzy i nie godziła się z filozofią panteizmu greckiego. Chrześcijanie jednak żyją w świecie i wobec tego świata mają wyznaczone zadania. Metodę postępowania zostawił nam przed dwoma tysiącami lat nasz Nauczyciel: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,(…) by świat został przez niego zbawiony. (J 3, 16 n.).

Pesymizm i rozpacz są obce duchowi Jezusa i nigdy nie przyjęły się w Kościele. Jan Paweł II w 1979 roku w Nowej Hucie po raz pierwszy podjął to wyzwanie, kiedy mówił o potrzebie nowej ewangelizacji także w Polsce, także w Europie (w Niemczech żyje aktualnie ponad 15 milionów nieochrzczonych, a liczba ta ciągle rośnie). Aby sprostać zadaniom, trzeba zapewnić sobie dopływ energii ludzkich i nadprzyrodzonych, co staje się wyzwaniem dla całego Kościoła i wszystkich jego członków. Stała formacja okazuje się być nieodzowna, ale aby mogła być pełna, wszechstronna musi otwierać się także na wspólnotę, która pomaga poszerzyć rozeznanie środków, metod, a ubogacając doświadczeniem innych, chroni od krótkowzroczności.

Nowoczesność wiary zobowiązuje także do wierności przykazaniom Bożym i zachowania tożsamości katolickiej poprzez ofiarną miłość człowieka do ludzi często zanurzonych w nie-wiarę. Człowiek jest osobą społeczną i rozwija się w relacjach z innymi. Razem, wspólnie głębiej przeżywamy rzeczywistość Kościoła i głębiej możemy wejść do wewnątrz, aby rozeznawać zagrożenia i razem budować perspektywy przyszłości. Nie brak i dziś błędnych filozofii życiowych, nie brak pustych słów i pustych obietnic a nawet strategicznie lansowanych zafałszowań, które są zgubne i dla jednostki i dla świata.

Anonimowość życia podobnie jak anonimowość chrześcijaństwa jest perspektywą martwicy, prowadzącej do śmierci. Człowiek (chrześcijanin) musi potwierdzać nieustannie swoją tożsamość, musi zgodzić się na korzystanie z pomocy innych, poczynając od rodziny, grupy, wspólnoty. Trzeba wychodzić z anonimowości wiary ale nie przez pseudoświadectwa, bo takie nie prowadzą ani do głębszej refleksji ani do przemiany życia. Autentyczni świadkowie wiary także dziś są w stanie przemówić do ludzi (fenomen śmierci Jana Pawła II!).

Ruchy i Stowarzyszenia wnoszą dziś do życia Kościoła wiele zdrowych prowokacji. Niepokoją burzeniem zastanych przyzwyczajeń, często wprawdzie umykają kontroli proboszcza i biskupa, ale jednocześnie wyzwalają poczucie odpowiedzialności za wiarę i dynamizm apostolski. Nic przeto dziwnego, że Papież miał odwagę stwierdzić, że: Jednym z darów Ducha Świętego dla naszego czasu jest z pewnością rozkwit ruchów kościelnych, na które od początku mojego pontyfikatu nie przestaję wskazywać jako na motyw nadziei dla Kościoła i ludzi (Jan Paweł II, 25.05.1996). Wg Papieża ruchy są „opatrznościową odpowiedzią na wyzwania postmodernizmu”.

Pamiętajmy jednak, że misjonarze nowej ewangelizacji i członkowie ruchów i wspólnot potrzebują dodatkowej drogi formacyjnej. Nowy misjonarz wie, że jego życie musi ulec całkowitej przemianie. Do tego nie wystarczy jeden „koniec tygodnia” czy odbyte tygodniowe rekolekcje formacyjne. Kto chce pozyskiwać innych dla Chrystusa i Kościoła ten sam musi nieustannie pogłębiać swą przynależność do Niego i dawać temu świadectwo.

Pola obecności w świecie są niezwykle szerokie i żadne z nich nie może być obce dla prawdziwego wyznawcy Chrystusa. Ba, on nawet wybierze najtrudniejsze, bo dla Chrystusa gotów jest oddać wszystko, a wie, że za nim stoi jego wspólnota wzmacniająca go modlitwą, pomocą, ofiarą.

Pola współczesnego apostolstwa lepiej rozeznają świeccy i to dzięki nim pasterze głośniej mogą na nie wskazywać. Oto niektóre:

  • rodzina, zmaga się dziś ze swą tożsamością, to na nią atak jest kierowany od wielu już lat (związki tej samej płci, rozwody, przywileje dla samotnych rodziców, przy jednoczesnym piętnowaniu rodziny wielodzietnej itp.);
  • cywilizacja śmierci (promowana od lat przez prawo do aborcji, eutanazji, eksperymenty biotechnologii, klonowanie etc.) domaga się większej dynamiki w promowaniu cywilizacji życia;
  • marginalizacja religii w życiu publicznym przez chęć zepchnięcia jej do sfery prywatnej (Konstytucja UE, eliminacja sacrum z życia publicznego, alienacja symboli religijnych itp.) redukuje człowieka do wymiaru materii, pozbawia go głębszej motywacji w realizowaniu celu nadprzyrodzonego, sięgającego transcendencji.

Wszystkie te i inne pola stają się szczególnym wyzwaniem do promocji właściwego, poprawnego modelu życia, który pozytywnie sprawdził się w przeszłości. Uzupełnić tę uwagę trzeba poprzez promocję otwartości Kościoła na wszelkie sprawy ludzkie, na kontakty z ludźmi różnych przekonań ze szczególnym uwzględnieniem gotowości przyjścia z pomocą potrzebującym (Caritas).

Pogłębianie człowieczeństwa i kontaktów międzyludzkich jest przecież drogą do ewangelizacji zgodnie z tym, co tak często słyszeliśmy z auli Soboru Watykańskiego II i z ust Jana Pawła II, że to człowiek jest drogą Kościoła.

Obecność w mass mediach, kontakt z organizacjami świeckimi, realizującymi dobre cele (O.N.G.), działalność społeczna, charytatywna i etycznie realizowane zaangażowanie polityczne pośrednie i bezpośrednie będzie możliwe i skuteczne, jeśli za jednostką stanie grupa, wspólnota czy stowarzyszenie. Im trudniejszego i bardziej indywidualnego zaangażowania wymaga jakaś działalność od członka ruchu, tym większego zjednoczenia ze wspólnotą powinien zainteresowany szukać i doznawać. Tym większej bowiem pomocy potrzebuje (także modlitewnej i duchowej).

Zaangażowanie w promocję wartości ewangelicznych w świecie jest bardzo ważnie i potrzebne temu światu i nam. Współcześni myśliciele podkreślają, że religia chrześcijańska nie może istnieć bez chrześcijańskiego świata, to jest bez społecznych struktur, reguł i praktyk, gwarantujących przekaz i zapewniających wzrost Boskiego ziarna. W chrześcijaństwie reguły społecznego życia służą również łasce! (Gustave Thibon).

Na horyzoncie Kościoła pojawił się ostatnio jeszcze jeden wielki znak nadziei, nowy potencjał ewangelizacyjny – młodzież. Założycielka „Communauté de l’Emmanuel” nazywa ten fenomen młodych w Kościele „znakiem Ducha Świętego” (Martine Catta).

Na koniec, tytułem strategicznej prowokacji chciałbym wskazać, czym konkretnie każdy członek ruchu/stowarzyszenia powinien się wykazać:

  • znać na pamięć 10 przykazań Bożych oraz dwa przykazania miłości;
  • znać przykazania kościelne;
  • przeczytać (i czytać stale) Pismo święte;
  • rozmiłować się twórczo w „paradoksach” ewangelii (pozornie sprzeczne, stają się bardzo pomocne w zdynamizowaniu myślenia);
  • kultywować poczucie humoru (zwłaszcza umieć żartować z siebie);
  • trwać w obecności Bożej (nie tylko na modlitwie).
2017-06-18T19:25:05+00:00 11 czerwca 2005|Przemówienie|