Zakończył się Synod biskupów w Rzymie

Gorzów, 7 grudnia 1987 r. List na temat Synodu Biskupów w roku 1987.

Drodzy młodzi Przyjaciele,
Zakończył się Synod biskupów w Rzymie i po miesięcznych dyskusjach n.t. świeckich w Kościele pozostało oczekiwanie. Niejako zawieszony oddech. Co dalej? Co potem? Czy nastąpią jakieś zauważalne zmiany w duszpasterstwie, w pozycji świeckich… Wielu pyta, czy mówiło się na Synodzie o młodzieży, o chorych czy o kobietach…
Najbardziej nieustępliwi byli dziennikarze, bo każdy z nich – rozmiłowany chyba we własnym zawodzie – chciał dawać tylko niezwykłe, nieoczekiwane, bulwersujące nowiny. A ten Synod nie był łatwy, bo mówiąc o laikacie mówił o problemach, którymi żyją świeccy, a więc o problemach całego Kościoła. Tym lepiej, że zachował spokój i umiar, bo jest nadzieja, że będzie to Synod dużego znaczenia dla przyszłości Kościoła, budzącego się na nowo w świadomości szerokiego kręgu ludzi.
Pod koniec Synodu w Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych zorganizowano referat n.t. Synodu. Duże zainteresowanie problematyką ze strony ludzi otwartych na Kościół, a także sporej liczby uczciwych dziennikarzy, odkrywających przez pytania głębię swego myślenia i swego jestestwa, zawsze sprawia radość. Warto więc iść między ludzi, bo człowiek zawsze czegoś się może nauczyć.
Prawdziwą przyjemność sprawiła mi jednak wykładowczyni jednego z polskich uniwersytetów, która w tym czasie znajdowała się w Rzymie i przyszła z kolegami na spotkanie, a posłyszawszy, że prelegent wspominał o Gorzowie, chciała podzielić się swoimi uwagami n.t., studentów pochodzących z naszej diecezji. „To ciekawa młodzież, otwarta i odważna, oni tam mieli ciekawego księdza, u którego się spotykali, który ich „oswoił” z Kościołem… Cieszę się, ile razy przychodzi z Gorzowa ktoś do mojej grupy”.
Może to patriotyzm lokalny, bo wiemy, że dobra nie czynimy, aby o nas mówiono, ale warto szepnąć, że dobro także ma siłę przebicia, może mniej krzykliwą, spokojną, ale kto wie, czy nie bardziej elegancką, a już na pewno długofalową i skuteczną.
Zbliża się czas Bożego Narodzenia. Pora na życzenia. Życzę, abyście mieli dużo odwagi, także tej, która daje siłę do zaglądnięcia w zakamarki własnej duszy po to, aby stwierdzić, czy tam /w zakamarkach/ już narodził się Bóg!?

Szczęść Boże w Nowym Roku!

wasz biskup
+ Józef Michalik

„Aspekty” R. 3 (1987), nr 5-6, s. 3.

2017-06-16T19:01:30+00:00 07 grudnia 1987|Słowo|