Znaleźć miejsce dla Boga – homilia podczas Pasterki 2008

Przemyśl – katedra, 24/25 grudnia 2008 r.

 

1.

Zobaczyć drugiego w potrzebie

Znamienna jest reakcja Matki Najświętszej na fakt, że została wybrana, aby przyjąć Pana Jezusa do swego serca, aby stać się Jego Matką, Matką Zbawiciela, Matką Boga-Człowieka. Maryja, musimy to sobie uświadomić, nie wiedziała do końca, jak to będzie, jak to się stanie. Mimo to, powiedziała Bogu fiat z całą szczerością, pełna wiary i ufności. Powiedziała: jestem do Twojej dyspozycji – „Oto ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38).

Maryja stała się Matką Syna Bożego. Przyjęła Go do swego serca i łona. Jednocześnie dowiedziała się, że Jej kuzynka Elżbieta oczekuje dziecka, mimo że jest starszą kobietą. Co to znaczy? Ano że Bóg wkroczył w ludzki los i pomógł oczekującym, modlącym się, pragnącym potomstwa małżonkom doczekać chwili, gdy staną się rodzicami. Kochali oni myśl o ojcostwie, o macierzyństwie, modlili się, a Pan Bóg ich wysłuchał, cudownie interweniował i pozwolił, że Elżbieta i Zachariasz stali się rodzicami. Maryja poszła usłużyć krewnej. Ona zresztą też doznała łaski Bożej, doświadczyła wielkiego daru, przyjęła Jezusa pod swoje serce. I zauważmy, jaka jest Jej reakcja. Idzie podzielić się tą nowiną z Elżbietą i pomóc jej, bo zbliża się czas narodzin, a kobieta, zwłaszcza starsza, w takiej sytuacji potrzebuje pomocy. To jest właśnie piękno duchowe człowieka, który potrafi usłużyć drugiemu, który potrafi i chce przyjść drugiemu z pomocą.

Dzisiaj na tej Mszy świętej, na duchowej uczcie, powinniśmy sobie powiedzieć, że przychodzimy do kościoła uczyć się dobroci, przychodzimy uczyć się dzielić z drugim, pomagać drugiemu. Bo też nasza wiara – chrześcijaństwo – jest naśladowaniem Matki Bożej, Pana Jezusa, jest posłuszeństwem, jest próbą, wysiłkiem posłuszeństwa Panu Bogu i Jego nauce. On zaś mówi, że mamy się wzajemnie miłować, że mamy sobie pomagać, wspierać jeden drugiego. I to jest właśnie nasze zadanie. Żaden chrześcijanin, człowiek wierzący, ba, żaden człowiek żyjący na ziemi nie jest zwolniony z obowiązku pomagania drugiemu człowiekowi.

2.

Nie było miejsca w gospodzie

Zauważcie, że w Betlejem, dokąd przyszli św. Józef i Matka Najświętsza w czasie spisu, nie było dla nich miejsca. Nikt ich nie przyjął. Drzwi zamknęła przed nimi miejscowa gospoda. Po prostu powiedziano: „Nie ma już dla was miejsca. Wszystko zajęte. Przyszło dużo ludzi, spóźniliście się”. Ale to miejsce dla Pana Jezusa, Matki Najświętszej i Józefa znalazło się wśród najbiedniejszych, wśród tych, co mieli bardzo niewiele, wśród pasterzy wypasających swe stada nieopodal Betlejem. Znalazło się miejsce w stajni, gdzie były zwierzęta, gdzie czasem jakiś pasterz zziębnięty w nocy przychodził, by trochę się rozgrzać, porozmawiać z innymi. Tam znalazło się miejsce i tam się urodził Zbawiciel, Bóg-Człowiek, Król Wszechświata.

Oto przesłanie. Ludzie biedni są często wrażliwsi niż ci majętni. Biedny człowiek nierzadko lepiej pamięta, że powinien umieć dzielić się z drugim. To nie najbogatsi pomagają najbiedniejszym, lecz biedni, ci, co mają trochę, dzielą się, bo wiedzą, że i oni potrzebować mogą cudzej pomocy. Pan Bóg tego nie zapomni: „Coście temu biednemu, najmniejszemu uczynili, Mnie uczyniliście”. Człowiek bogaty zaś zamyka się w pałacu. Zamyka się na cztery spusty. Trzeba znać kod, żeby zadzwonić, inaczej nie usłyszy, nie odezwie się. Zamyka się, bo się boi utracić, co ma, boi się, by ktoś nie wszedł i nie wykradł mu jego bogactwa. Zamyka się, ubezpiecza w tajemnych bankach, w tajemnych sejfach. Tymczasem człowiek biedny wspiera drugiego obecnością, życzliwym słowem, zaprasza pod dach. Choć to tylko licha stajenka, w której wiatr sobie hula, to jednak wystarcza, żeby Bóg przyszedł na ziemię.

Tak naprawdę najdrobniejsza choćby rzecz czyniąca miejsce w sercu dla drugiego człowieka jest szansą na nagrodę w niebie. Jest szansą, że to, co robimy dla kogoś bardzo potrzebującego, robimy dla samego Bożego Syna. Dlatego niech święta Bożego Narodzenia, święta ludzkie, rodzinne, święta chrześcijańskiego humanizmu, i nam pomogą uwrażliwiać nasze serca na to, byśmy umieli zauważyć drugiego człowieka, otworzyć przed nim serce, życzliwie go wesprzeć. Abyśmy mogli w ten sposób spełnić wskazania Jezusa, naszego Nauczyciela, który sam był biedny, oraz Matki Najświętszej, która, cierpiąc niedostatek i niedolę, całą sobą wspierała Elżbietę i jej pomagała, i przez wieki całe, przez wieczność, będzie pomagać również nam. Amen.

Za: Abp Józef Michalik, Z Chrystusem w roku liturgicznym. Kazania, red. ks. Witold Ostafiński, t. 1, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2011

2017-06-18T20:41:25+00:00 24 grudnia 2008|Homilia|