Źródła wielkości człowieka

Jan Paweł II nazwał kard. Stefana Wyszyńskiego „Prymasem Tysiąclecia”. Do takiego więc nauczyciela wiary przychodzimy dziś po lekcję mądrości, świadomi, że owoc i skutek tej lekcji zależy nie tylko od mistrza, który jest wielki, ale i od uczniów, którzy jak to bywa z uczniami, bywają nieuważni i roztargnieni, niepojętni i nie zawsze pilni.

Jak to się dzieje, że jedni ludzie dochodzą do prawdziwej wielkości, a innym to się nie udaje? Odpowiedzi udziela nam właśnie kard. Stefan Wyszyński. Skąd wzięła się jego niezwykłość? Skąd się bierze niezwykłość Matki Teresy z Kalkuty, wielkość i autorytet Jana Pawła II, skąd heroizm o. Maksymiliana Kolbe?

Otóż, w tych ludziach zaistniała harmonia, współpraca i prawdziwy rozwój tego, co ludzkie i tego, co Boże. Szczera współpraca człowieka z Bogiem przynosi owoce nieoczekiwane, trwałe i piękne. Tak może być w życiu każdego człowieka, nawet grzesznika, jeśli się nawróci i otworzy na działanie łaski Bożej. Cyprian Kamil Norwid zauważył, że „ludzkość bez Boskości, sama siebie zdradza”. Tym samym poeta potwierdza, że to co ludzkie w człowieku, wyszło z ręki Stwórcy i w harmonii z Nim rozwija się najpełniej.

Pedagodzy obecnie uważają, że na geniusz składa się 10% talentu i 90% pracowitości. To dlatego manuskrypty wielkich poetów noszą ślady licznych poprawek, są wielokrotnie przepisywane i dojrzewają nierzadko w ciężkich bólach.

Oto też uzasadnienie, choć nie wprost, dlaczego do częstej spowiedzi i do codziennej Komunii świętej przygotowuje się i kapłan, i biskup, i każdy chrześcijanin. Ślady tej pracy nad sobą są wielorakie, a i owoce niezwykłe. Z „Zapisków więziennych” wielkiego Prymasa, swoistego dziennika duszy, można się wiele nauczyć. Przede wszystkich zaś z kart tego dziennika wyłania się obraz człowieka pełnego pasji, o bogatej osobowości, otwartego. To jednocześnie człowiek wierny swoim obowiązkom, oddany bezgranicznie ludziom i Bogu.

Ci, którzy go znali z bliska wiedzą, że kiedy komuś zaufał, niełatwo zmieniał zdanie. Jeżeli kogoś postawił na jakimś miejscu, konsekwentnie za nim stał, bronił go. W jego osobowości natura harmonizowała z łaską. Był zawsze cały dla wszystkich, a przy tym bardzo wszechstronny, otwarty na wielość zainteresowań i na ludzi. Kochał i znał wielkich i niezwykłych, małych i skromnych. Jego pokora i wewnętrzna wolność stanowiły źródło jego wewnętrznej siły, jego krytycyzmu wobec siebie i innych. Zawsze więc i nade wszystko liczył bardziej na Boga i innych ludzi niż na siebie. Z tej perspektywy niezwykle trafnie i oryginalnie oceniał świat i otoczenie.

Kiedyś po powrocie z trudnych rozmów z głównym przedstawicielem ateistycznej, bezwzględnej przecież władzy, Prymas dzielił się refleksją: „Tam tylko ja jestem wolny. Oni się boją, bo nie wiedzą, co im wolno”. Gorzkie i prawdziwe.

Ksiądz Prymas napotkanym ludziom wskazywał drogi wolności. Czynił to słowem i przykładem. Zawsze gotowy do dialogu, rozmów, układów i porozumień, ale też zawsze, kiedy władcy tego świata przekraczali granice, miał siłę, by powiedzieć głośno i wyraźnie: Non possumus – nie możemy. Tym sposobem nieustannie zachęcał do odważnego poszukiwania dróg wolności, do twórczego szukania rozwiązań. To było ewidentne w życiu i w słowach tego wielkiego, chrześcijańskiego humanisty.

Podczas jednego ze swych wystąpień powiedział:

„Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko.”

+ Józef Michalik

[Z: Wielkość Prymasa Tysiąclecia. 100-lecie urodzin kard. Stefana Wyszyńskiego, Zuzela, 6 sierpnia 2001]
2017-12-20T11:30:32+00:00 19 grudnia 2017|Varia|